Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 704970 razy)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10770
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1575 dnia: Czerwiec 25, 2008, 10:15:04 pm »
"Fantastyka religijna" - hmm, to rozumiem nowa, świecka nazwa mszy? Podoba mi się.
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1576 dnia: Czerwiec 30, 2008, 09:26:56 pm »
"Fantastyka religijna" - hmm, to rozumiem nowa, świecka nazwa mszy? Podoba mi się.

 ;D ;D ;D ROTFL  ;D ;D ;D Z fotela mało nie spadłem ;).

ps. wracając do tematu: mogliby w końcu coś przyzwoitego (o dobrym filmie SF nawet nie marzę) nakręcić, bo dość mam katowania się się ćwierćfabrykatami (za półfabrykaty przyzwoitsze produkty Hollywoodu - które tu chwaliłem - robią).

(bo chyba jeszcze aż tak źle nie jest)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 02, 2008, 05:21:14 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1577 dnia: Lipiec 02, 2008, 07:18:47 pm »
Skoro jednak strawnej SF na ekranach nie widzę... Oto wywiad z von Trierem:
http://serwisy.gazeta.pl/film/1,22533,1647390.html

(Nie do końca OT, bo Trier po "Władcy Pierścieni" Jacksona jeździ w nim aż miło ;).)



EDIT (jeśli ktoś tu jeszcze zagląda):

Dziś na TVN powtórka "Batmana" Burtona, a za tydzień o tej samej porze "Batman Returns".
« Ostatnia zmiana: Lipiec 05, 2008, 05:40:18 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10770
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1578 dnia: Lipiec 05, 2008, 08:37:21 pm »
Dziś na TVN powtórka "Batmana" Burtona, a za tydzień o tej samej porze "Batman Returns".
Poczekam na Batman Pójdziers.
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1579 dnia: Lipiec 06, 2008, 07:46:21 pm »
No fakt, ciągłe powtórki mogą obrzydzić i najlepszy film...

ps. Oglądał ktoś nowego "Hulka"? Ponoć film równie bezmózgi co bohater ;).


Edit:
Lem o Hulku:

"Albo człeczyna, który, gdy go poddusić lub nożem ucisnąć krtań bądź do kasy pancernej wstawić i zamknąć, pęcznieje cały na zielono ("Incredible Hulk"), dwa i pół lub trzy metry wzrostu, stal jak stare szmaty drze, łagodnie rycząc przez rozwalane sobą mury i ściany na bosaka przechodzi, przy czym uprzednio mu w zbliżeniu koszulę flanelową, porządną, pęczniejące muskuły na strzępy drą. Żal koszuli i nie wiem, skąd zaraz następną bierze. Albo tenże sztukmistrza udaje i potrafi kajdanki przerobić na chustkę do nosa."
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 01, 2012, 12:59:42 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Miesław

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 804
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1580 dnia: Lipiec 08, 2008, 02:05:31 pm »
Witam po dłuższej nieobecności i przynoszę dobrą (tak mi się wydaje) wiadomość.

Nowa Fantastyka, czerwiec 2008:
Wytwórnia filmów animowanych Walta Disneya w kooperacji ze studiem Pixar zekranizują opowiadanie Philipa K. Dicka pt. "Król elfów" ("King of the Elves"). Jest to jedyne opowiadanie fantasy w dorobku tego legendarnego pisarza. (...) Film wyreżyserują Bob Walker i Aaron Blaise, a premierę przewidziano na rok 2012.

Nowa Fantastyka, lipiec 2008:
W poprzednim numerze "NF" pisaliśmy o pracach nad animowaną ekranizacją opowiadania "Król Elfów", a już teraz wiadomo, że przeniesienia na duży ekran doczeka się również jedna z najpopularniejszych książek Philipa K. Dicka - "Ubik". Europejska firma Celuloid Dreams wykupiła prawa do tej powieści i przymierza się do ekranizacji, którą zrealizuje w kooperacji z Electric Shepherd Productions - firmą należącą do córek pisarza.

Chyba powinniśmy im życzyć powodzenia. Szczególnie ciekawie zapowiada się "Król Elfów".


ps. Oglądał ktoś nowego "Hulka"? Ponoć film równie bezmózgi co bohater ;).
Podobno, za to z Liv Tyler, więc może obejrzę.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1581 dnia: Lipiec 08, 2008, 07:15:12 pm »
Chyba powinniśmy im życzyć powodzenia. Szczególnie ciekawie zapowiada się "Król Elfów".

Powodzenie im się w istocie przyda bo trudno przenieść "Ubika" na ekran i nie sp****, ale gdyby się udało będzie to prawdziwe święto dla kina SF.

"Król Elfów" - o ile wiernie nakręcony - też będzie ciekawy, bo mimo wystąpienia dość konwencjonalnego gatunku opowiadanie to stanowi b. nietypową fantasy. (Boję się tylko, że albo pościgów i magicznych pojedynków pododają, albo w horror skręcą...)

Ale w istocie nie sposób nie kibicować tak ambitnym zamierzeniom.

Podobno, za to z Liv Tyler, więc może obejrzę.

Jest to jakiś powód ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2215
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1582 dnia: Lipiec 13, 2008, 05:11:27 am »
Hulk, rzecz jasna glupi jak but, ale 2 b. dobrych aktorow, dobrze zrobiony, dobre grafiki... Ogolnie mozna obejrzec i to nawet z przyjemnoscia.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1583 dnia: Lipiec 13, 2008, 11:40:18 am »
O udanej stronie obsadowo-technicznej tego filmu to słyszałem. Więc pewnie kiedyś tam obejrzę... (Kinowym "komiksom" wybaczam ich głupotę.)

ps. pisaliśmy to o aktualnej wersji serialu "BattleStar Galactica", co do którego sami nie wiedzieliśmy: chwalić czy ganić, ogólnie jest on jednak chwalony za psychologiczny naturalizm:
http://myriads-of-me.blogspot.com/2007/02/ad-astra-cz-i.html

Tak sobie myślę, że gdyby zrezygnowali z elementów sensacyjnych i "mydlanych" intryg, no i zrezygnowali z napędu nadświetlnego i ogólnie jeszcze bardziej zadbali o realizm naukowo techniczny, to (choć niewiele, czy nic zgoła, zostałoby z oryginalnej fabuły "BSG") serial byłby jeszcze lepszy. Ale i tak jest to b. dobry (od strony czysto artystycznej bodaj najlepszy) serial choć raczej "SF" niż SF .

Cieszy więc, że twórca w/w serialu przygotowuje już kolejna produkcją, zatytułowaną "Virtuality", której akcja - choć tytuł na to do końca nie wskazuje - toczy się jednak w Kosmosie:
http://www.thefutoncritic.com/rant.aspx?id=20080707

Zarys fabuły nie jest zapewne szczególnie oryginalny (każe wspomnieć "Podróż" Dicka, "Wynajętego człowieka" Baranieckiego, "Irrehaare" Dukaja, "Mydlanooperową bańkę" S. Williamsa i in, że już o "holodeckowych" odcinkach "Star Trek - The Next Generation" nie wspomnę), ale serial może być całkiem interesujący, choćby z racji spodziewanego realizmu. (Zaryzykuję nawet tezę, że widzę tu potencjał na najambitniejszy serial SF w dotychczasowej historii.)

A tym będą tam latać:


EDIT:
Będzie remake klasycznego filmu "Dzień w którym Ziemia zamarła" R. Wise'a (o którego innym dziele sporo pisałem ;) ).

Dlaczego (choć reżyserem jest Scott Derrickson) jestem pewien, że schrzanią?
« Ostatnia zmiana: Sierpień 30, 2009, 05:15:50 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1584 dnia: Lipiec 28, 2008, 10:07:09 am »
Ostatnio gdy czytałem utyskiwania Lema na systemy sztucznej grawitacji popularne w filmach SF naszło mnie jedno pytanie odnośnie filmu "Alien" (którego tu raczej broniłem)...

Otóż (jak wynika z dialogów) mieli tam na statku system sztucznej grawitacji (wiem oczywiście, ze ten system to typowa plott device), czemu więc ganiali się z xenomorfem po korytarzach zamiast ten system wyłączyć? Potworek byłby zdezorientowany i miał pewnie kłopot z poruszaniem się (nie był jak wiemy przystosowany do życia w przestrzeni kosmicznej), a oni użyli by sobie jakichś butów przytwierdzających do podłoża  - wszystko jedno czy byłyby to buty z rzepami jakie mają w NASA czy buty (elektro)magnetyczne a'la "Star Trek" - i mieliby element przewagi. (Nie uwierzę by system sztucznej grawitacji był tak niezawodny by załogi nie miały takich butów, no i przeszkolenia w działaniu w 0g.) Lepsze  to niż klasyczne ganianie po statku z "pochodniami" ;). Gdyby "Nostromo" nie miał takich urojonych tech-bajerów, a zawdzięczał grawitację na pokładzie swemu ciągowi, wystarczyłoby zdławienie tego ciągu by ponownie uzyskać nieważkość.

Wiem, że ta "sztuczna grawitacja" służy oczywiście oszczędzaniu na F/X, ale te (przy zastosowaniu któregoś z w/w rodzajów butów)  by nie były takie drogie, wystarczyłoby pokazać, że bohaterowie idą trochę śmiesznie (no bo tylko się podłoża w 0g czepiają) i włosy im luźno falują (jakiś technik z dmuchawą za plecami), tyle, ze film wtedy by się szybciej skończył i zapewne mniej dramatyczne, a Scott chciał klaustrofobiczny horror nakręcić, więc bohaterowie musieli nie wpaść na to, na co taki Pirx by wpadł.

Zresztą te rozważania to wynik tego, że im bardziej zagłębiam się w powieściach Lema (a ostatnio to czynię) tym mniej mam jakoś ochoty na oglądanie filmów fantastyczno-"naukowych", które, nie dość, że dla oszczędności bzdury pokazują (te sztuczne grawitacje, humanoidy etc.), to jeszcze pod publiczkę są robione (opływowe kształty statków, skrzydła kosmicznych myśliwców, wybuchy i inne hałasy w próżni, starcia gwiezdnych flot) i mają scenariusze pisane przez osoby mające o Nauce jeszcze mniej pojęcia niż taki laik jak ja. Cóż, kino "SF" stoi w miejscu, w którym SF literacka znajdowała się w latach '30 XX w, gdy była w najgorszym upadku...

Efekt jest taki, że więcej radości niż te wszystkie niby-sieriozne "SF" bzdury dostarczyły mi ostatnio dwie oglądane jednym okiem komedie. "Goście, goście", bo pokazana jest tam uczciwie przepaść mentalna dzieląca nas od ludzi średniowiecza - jakże to odświeżające na tle opowieści, w których kontakt międzycywilizacyjny nie stanowi śladowego kłopotu. Oraz "Kate & Leopold" (choć to taki prawie-Harlequin), bo ukazano tam (fakt, upraszczając), podobieństwa i różnice między naszą epoką, a wcześniejszą - wiktoriańską, słabe i mocne punkty obu, wpływ tamtej epoki na naszą i wreszcie rozbieżność życia potomków z wyobrażeniami przodków na ten temat (wszystko to między wierszami sztampowo-romansidłowej fabuły, ale czytelne).

Nie są te filmy arcydziełami, zwłaszcza drugi, temporalne wojaże w nich ukazane są pod względem naukowym od A do Z bez sensu, a mimo to więcej mi dały do myślenia niż bzdury produkowane ostatnio pod znakiem "SF" - te "Jądra Ziemi", "Armageddony" itp. szmiry. Smutne to w sumie.

ps. Kompletny skrypt "Aliena" (o ile wiem dostępny legalnie):
http://www.dailyscript.com/scripts/alien_shooting.html
(Nie pamiętam czy był linkowany...)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1585 dnia: Lipiec 28, 2008, 01:19:15 pm »
Bardzo bardzo dziekuje za alienowy skrypt. Dla takiego fana gatunku (bylbym maniakiem, gdyby nie bardzo przecietna czesc trzecia i fatalna czworka) to ogromna gratka, bede sobie dzis czytal wieczorem :), zeby mi sie lepiej spalo.

Co do grawitacji komentarza nie mam. No racje masz i tyle. Choc jak poftur potrafil chodzic po scianach i sufitach, to pewnie i przy 0g by sobie poradzil, bo czepial sie wszystkiego jeszcze lepiej, niz buty NASA.
Za to pierwsza scena od razu odpiera atak o oplywowosci karoserii :):):)

Jakis czas temu obejrzalem "Species" (czyli "Gatunek" po polsku). Nie liczac nie zawsze kompletnie ubranej aktorki w roli glownej kosmitki, to bardzo odradzam. Szmira raczej bez pomyslu, ze slabym wykonaniem i pod kazdym wzgledem duzo ponizej kreski "warto obejrzec". Nawet celowo nie wspominalem, zeby posta specjalnie nie wystosowywac.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1586 dnia: Lipiec 28, 2008, 02:27:10 pm »
Bardzo bardzo dziekuje za alienowy skrypt.

Nie ma za co :).

bylbym maniakiem, gdyby nie bardzo przecietna czesc trzecia i fatalna czworka

Tak, dwie pierwsze części, na poziomie tła fabuły są dość realistyczne (przynajmniej jak na czas powstania) i nieco "pirxowate", co (jak już pisałem) w nich cenię. Przy czym (przeciwnie pewnie niż u większości widzów) chęć oglądania wyłącza mi się w "jedynce", kiedy - jak ładnie napisałeś - potfur się pojawia (co też już pisałem).

Co do grawitacji komentarza nie mam. No racje masz i tyle. Choc jak poftur potrafil chodzic po scianach i sufitach, to pewnie i przy 0g by sobie poradzil, bo czepial sie wszystkiego jeszcze lepiej, niz buty NASA.

Ależ możliwe, że by sobie poradził (skoro taki był super-hiper, a nadto reguły znanej nam biologii z zamiłowaniem gwałcił), rzecz w tym, że załoganci nie próbowali sposobów nietypowych, odwołujących się do tego, że przez Kosmos lecą (no nie licząc tej bzdurnej sceny z wyrzucaniem przez śluzę) - zupełnie jakby coś im mówiło "jesteście aktorami i znajdujemy się na Ziemi" ;).

A np. w czytadle SF Reynoldsa tak to wygląda:

Nagorny jednak nie miał zamiaru czekać na windę. Pistoletem Volyovej otworzył siłą drzwi, odsłaniając przepaść szybu windy. Bez ceregieli, nawet bez pożegnania, zepchnął ją w dziurę.
To był straszny błąd.
Szyb przebiegał przez statek z góry na dół: Volyova spadałaby parę kilometrów, nimby dotarła do dna. I przez kilka chwil, gdy serce jej zamarło, przypuszczała, że to właśnie się stanie: będzie leciała, aż ostatecznie rąbnie, i nie miało to znaczenia, czy spadanie trwałoby parę sekund, czy prawie minutę. Ściany szybu były gładkie, ruch w nich nie dawał tarcia, nie było żadnego sposobu, by się czegoś schwycić czy powstrzymać upadek.
Volyovą czekała śmierć.
Nagle z zimną krwią - co ją samą później zaszokowało - część jej umysłu jeszcze raz przeanalizowała problem: Volyova zobaczyła siebie nie spadającą przez statek, ale stabilnie unoszącą się w absolutnym spokoju w stosunku do gwiazd. Poruszał się natomiast statek - pędził w jej stronę. Ona wcale nie przyśpieszała, a jedynym sprawcą przyśpieszenia statku była jego siła ciągu, którą Volyova mogła sterować swą bransoletą.
Nie miała czasu, by zastanawiać się nad szczegółami. W jej umyśle wybuchł pomysł i wiedziała, że albo natychmiast wprowadzi go w czyn, albo podda się losowi. Mogła powstrzymać spadanie - pozorne spadanie - kierując ciąg statku w odwrotną stronę tak długo, jak potrzebne by to było do osiągnięcia pożądanego skutku. Nominalny ciąg wynosił jedno g, dlatego Nagorny tak łatwo uznał statek za coś w rodzaju wysokiego budynku. Volyova spadała przez jakieś dziesięć sekund, a jej umysł cały czas analizował sytuację. Więc jak to ustawić? Dziesięć sekund ciągu minus jedno g? Nie, to zbyt zachowawcze. Szyb nad nią mógłby okazać się za krótki. Lepiej na sekundę zwiększyć ciąg do dziesięciu g - wiedziała, że silniki są do tego zdolne. Manewr nie zaszkodziłby pozostałym członkom załogi, bezpiecznie spoczywającym w kokonach chłodni. Również ona, Volyova, nie dozna żadnego uszczerbku - zobaczy tylko, jak ściany szybu nagle wstrzymają swój gwałtowny pęd.
A tymczasem Nagorny nie miał tak dobrej ochrony.
W praktyce wszystko okazało się trudniejsze - pęd powietrza dusił jej głos, gdy wrzeszczała do bransolety stosowne instrukcje. Nastąpiły dręczące chwile, nim statek zareagował i posłusznie ruszył zgodnie z jej wolą.
Potem znalazła Nagornego. Dziesięć g ciągu utrzymane przez sekundę normalnie nie kończyło się śmiercią, ale Volyova nie zredukowała prędkości do zera w jednym posunięciu. Osiągnęła to metodą prób i błędów i przy każdym impulsie Nagorny był ciskany to o sufit, to o podłogę.


Za to pierwsza scena od razu odpiera atak o oplywowosci karoserii :):):)

I dlatego jednak realizm chwaliłem :).

Jakis czas temu obejrzalem "Species" (czyli "Gatunek" po polsku). Nie liczac nie zawsze kompletnie ubranej aktorki w roli glownej kosmitki, to bardzo odradzam. Szmira raczej bez pomyslu, ze slabym wykonaniem i pod kazdym wzgledem duzo ponizej kreski "warto obejrzec". Nawet celowo nie wspominalem, zeby posta specjalnie nie wystosowywac.

Przyznaj, że jasnowidz był najlepszy - wchodzi do pokoju noszącego ślady jatki i grobowo oznajmia "tu stało się coś niedobrego" ;D ;D ;D


EDIT:

Miesław, to specjalnie dla ciebie, o "X-fajlach" :):

Podsumowanie serialu:
http://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=5595
http://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=5609
http://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=5634

I zabawna parodia:
http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=1427

Oraz zestaw najpopularniejszych teorii spiskowych:
http://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=5610
« Ostatnia zmiana: Lipiec 29, 2008, 04:14:25 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1587 dnia: Lipiec 30, 2008, 12:42:13 pm »
Oraz zestaw najpopularniejszych teorii spiskowych:
http://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=5610
Swietne.
Wprawdzie to watek filmowy, ale polecam ksiazke "The demon haunted world" Carla Sagana. Popisowo rozpracowuje rozne teofie ufologiczne, ukazywanie sie Swietych Panienek i cala mase zabobonow i przesadow konfrontujac je z myslacym, naukowym podejsciem.
Q sie spodoba na pewno :)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2008, 12:55:19 pm wysłana przez Evangelos »

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1588 dnia: Lipiec 30, 2008, 12:46:26 pm »
Wprawdzie to watek filmowy, ale polecam ksiazke "Demon haunted world" Carla Sagana. Popisowo rozpracowuje rozne teofie ufologiczne, ukazywanie sie Swietych Panienek i cala mase zabobonow i przesadow konfrontujac je z myslacym, naukowym podejsciem.

Skoro juz offtopujemy to jest to kontynuacja tradycji małżeństwa de Campów, którzy w swojej pracy na identyczny temat podali m.in. fenomenalne rady "jak być jasnowidzem", ten ze "Species" ich nie czytał to i wypadł nieprzekonująco ;).

Q sie spodoba na pewno :)

;)


EDIT:
Wracając, do teorii spiskowych: Edgar Mitchell twierdzi, że Obcy istnieją, odwiedzają Ziemię, i rozbili się w Roswell:
http://pl.youtube.com/watch?v=RhNdxdveK7c
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88761,5498666,Obcy_istnieja_.html
 ::)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2008, 06:12:11 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1589 dnia: Sierpień 26, 2008, 09:28:01 pm »
Ostatnio biegając sobie po dysku odpaliłem GiTS2 i "przeklikałem" by sobie przypomnieć. Jeden fragmencik postanowiłem wkleić tak jak w przypadku jedynki zrobiłem. W temacie życia i AI rzecz jasna ;)

Fragmencik (7.4MB) Brzydka jakość coby mniejszy był.

Zachęcam do obejrzenia całości, warta, chyba nawet podobnie głęboka w treści jak część pierwsza, choć już tak nie szokuje bo za drugim razem trudniej.

This user possesses the following skills: