"Toto" to jesst dobre określenie - pierwsza część poprawna (nawet bardzo), ale plastikowa, druga w intencji idzie w potencjalnie interesujące reinterpretacje, w praktyce kończąc się nieudolną produkcją na nastoletnim poziomie, wobec czego i po trzeciej trudno spodziewać się fajerwerków.
"BR2049"? No, to jest taka wydmuszka - od strony klimatu nawet nawet (choć nijak się on ma do oryginału), fabularnie - jak nie bez ironii zauważylem - zasadniczo nie różni się od najnowszego "Deadpoola".