Autor Wątek: Czy taki sam obiekt = ten sam obiekt?  (Przeczytany 15539 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10180
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Czy taki sam obiekt = ten sam obiekt?
« Odpowiedź #60 dnia: Wrzesień 16, 2007, 02:38:00 pm »
Cytuj
Nie wyobrażasz sobie, z jaką przyjemnością mogę Ci wreszcie przyznać rację...

Ze złośliwą przyjemnością, I presume... (Choć może bardziej wypadałoby docenić pokorę rozmówcy ;).)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2007, 03:24:53 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10180
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Czy taki sam obiekt = ten sam obiekt?
« Odpowiedź #61 dnia: Wrzesień 16, 2007, 03:05:47 pm »
Cytuj
Po pierwsze, logika rozmyta nie ma nic wspólnego z mechaniką kwantową, może poza tym że oparta jest na technice osądzenia czegoś jako prawdziwe w pewnym stopniu, a zatem operuje prawdopodobieństwem - w kwantach jakże fundamentalnym.

Czyli jakieś podobieństwo jest :P. Ale nie dlatego jej tu użyłem, użyłem jej, bo stanowi ona podstawę codziennego, "potocznego" ludzkiego myslenia...
 
Cytuj
odgrzewasz tu Q kotleta, na temat którego nie możesz nic istotnie dotąd niepowiedzianego powiedzieć.

Ależ mam, i nawet powiedziałem, acz moze niezbyt dobitnie. Tak - stworzenie idealnego duplikatu istniejacego przedmiotu (a tym bardziej osoby) jest niemożliwe. Stworzenie duplikatu za cenę zniszczenia oryginału jest zawsze obaraczone marginesem błędu. I w tych konstatacjach istotnie oryginalny nie jestem, bo chyba wszyscy to wiedzą...

Chciałem natomiast zwrócić uwagę na fakt, że o ile stosowanie teleportacji kwantowej się upowszechni, może (tak przynajmniej sugerują wspominani przez mnie autorzy SF, a nie mogę wykluczyć, że ich dzieła, czy też "dzieła" wpłyną tu zasadniczo na stan świadomości społecznej - choćby dlatego, że pierwsi ten temat poruszyli) dojść do takiej sytuacji, że te "z-grubsza-podobne" kopie będą traktowane jako oryginał lub jego "kontynuacja". Chciałem więc zwrócić uwagę na kwestie nie poruszoną dotąd w dyskusji - na fakt, że dla tzw. "prostych ludzi" istotniejszy od filozoficznych wywodów będzie fakt, czy oni sami są w praktyce zdolni odróznić duplikat od oryginału... Jeśli nie - przypuszczalnie nie będą sobie tych pytań wogóle zdawać i uznają teleportację kwantową za dogodną "metodę podróżowania"... (O ile oczywiscie ktoś tę metodę wcześniej opracuje i zechce upowszechniać.)

Cytuj
w momentach krytycznych rzucamy tekstami typu "to jest niemożliwe, ale jak to piszą tacy a tacy autorzy SF, może...". Nie, koledzy, autorzy SF nie dostają nobla z fizyki, a i z literatury rzadko.

Ależ oczywiscie... Przywołałem ich jednak z zupełnie innego powodu... Jak wspomniałem: to ich ksiażki mogą zadecydować o stanie świadomosci społecznej, a więc o ew. akceptacji lub nie dla teleportacji kwantowej ludzi...

Cytuj
Jedyną metodą "zapisu" organizmu dającego o nim komplet informacji jest DNA... (I to komplet informacji o jego fizyce, a nie psychice.)

To ja znów z pisarzem SF wyskoczę :P. Ciekaw jestem czy czytałeś "Pieszczotę" Egana. Mamy tam klona (identyczne DNA) , któremu w dodatku "wstrzyknięto" do mózgu wyekstrahowany z mózgu zmarlego oryginału białkowy zapis pamieci tegoż. Nie wiemy czy jest to możliwe (bo wszak tego nie próbowano), ale czy taka "kontynuacja" byłaby dla Ciebie tożsama z "oryginałem" czy też nie? (Wiem, niniejszym odchodze od tematu teleportacji kwantowej...)

Cytuj
Tu trzeba dodać, że gdyby istotnie świadomość była odzwierciedlona materialnie, to może dałaby się przenieść, przez przeniesienie układu i stanu wszystkich neuronów. Jest to możliwe. (Wtedy możemy zapomnieć o akapicie 6.)

A czy mamy powody by sądzić coś innego? (Kolejną kwestią jest jak traktować - mówiac językiem SF - uploady czyli nieodróżnialne czynnościowo kopie ludzkich umysłów "żyjcąe" w komputerze. Uznać je za tą samą osobę czy nie? Budulec inny, ale software ten sam... O ile oczywiście takie uploady kiedykolwiek powstaną...)

ps. jednym słowem swoimi postami postanowiłem sprowadzić tę dyskusję z poziomu metafizycznych rozważań, do poziomu konkretu i możliwych (lub prawdopodobnych) faktów, co miało mi docelowo pozwolić dotrzeć do pewnych rozważań futurologicznych rodem nie tylko z SF - bo i w "Scientific American" coś o tym czytałem. A to IMHO ciekawsze od filozoficznego "dzielenia włosa na czworo" (i to włosa nieistniejącego ;)).
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2007, 03:42:23 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki