Nie no, ja omijam...
Ale jadę sobie kiedyś latem rowerkiem, a tu na drodze leży własnie przejechany jeż - zakrwawiony no i w ogóle. To skląłem w duchu kierowcę-bandytę i pojechałem dalej. A jak popołudniem wracałem, to leżała już sama skórka...
To myślę, wezmę, wiadomo, co się może w życiu przydać...
PS
Szczerze mówiąc, to liczyłem na jakieś konkretniejsze propozycje...
