Autor Wątek: Coś dla fanów "Star Wars" ;)  (Przeczytany 21472 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11830
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #180 dnia: Wrzesień 16, 2020, 01:20:46 pm »
Pytanie zatem jak Odległa Galaktyka przetrwa - zrodzoną z przeżycia takiej straty - furię Mando (choć furie Kira Kanosa i Revana jakoś przetrwała)? ;) (O tym ostatnim Jedi-Sicie wspominam, rzecz jasna, by podkreślić, że Filoni i spółka - wzmianką o czarownikach Jedi i walce Mandalorian z nimi - zdają się, jeszcze głębiej niż dotąd, samym wprowadzeniem Darksabera, nawiązywać do starokanonicznej historii okresu TOR-owego. D. F. czynił to zresztą już wcześniej, w "CW" i "Rebels".)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2020, 02:29:01 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #181 dnia: Wrzesień 16, 2020, 10:11:17 pm »
Musi ale nie zginie i będzie to bez sensu.
O. Będzie bezsens

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11830
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #182 dnia: Wrzesień 17, 2020, 03:48:38 pm »
Poniekąd a propos (bo wciąż o przy disney'owskim przepisie na "Gwiezdne wojny" pozostając)... Zachęcony pochwałami z SW Extreme sięgnąłem po "Hope Dies", nowokanoniczny komiks, który ukazał się pierwotnie w numerach 50–55 obecnej marvelowskiej serii "SW". Zacznę od mankamentów: śmierć generała Dodonny, acz wydająca się naturalniejszym wyjaśnieniem jego nieobecności w "Imperium...", niż to, co zaoferowało stare EU, potęguje tzw. syndrom małej galaktyki (albo jesteś martwy, albo na pierwszym planie, nic istotnego nie rozgrywa się poza kadrem)*, dramatyzm bitewny wynika w całości z technobełkotliwych (acz zgodnych z duchem oryginalnego filmu - w wielkim planie Złych jest luka, trzeba ją tylko odnaleźć i wykorzystać) rozwiązań, plan Leii pozwalający jej zdobyć konieczne kody (acz również w duchu) wydaje się skrajnie naciągany, zabrakło też jakieś głębszej refleksji nad sytuacją zdradzieckiej królowej i jej planety (której usiłowała oszczędzić losu Alderaan), pozwalającej zobaczyć jak bohaterowie w walce o swoje muszą, mimo woli, poświęcać innych (tzn. niby ta problematyka została zasugerowana, ale na niedopowiedzeniach się skończyło, a szkoda, bo mogłoby być naprawdę dramatycznie...).
Plusy? Może nie jest zbyt mądrze, ale jest efektownie (możemy np. podziwiać Hana Solo za sterami X-Winga, w pojedynku z samym Vaderem**), poza tym dowiadujemy się kiedy, i za jakie zasługi, bohaterowie otrzymali stopnie oficerskie Sojuszu (co wyjaśnia potem i generała Solo, i komandora Skywalkera, i generał Leię dowodzącą pod Hoth), mamy też okazję oglądać sporą paletę rebelianckich dowódców (starych, nowych - np. Herę Syndullę, i wprowadzonych tylko po to, by zaraz polegli), co znów stanowi wzmiankowanego syndromu antytezę, ba, nawet obligatoryjne w obecnym klimacie, demokratyczna przemowa lucasowskiej księżniczki (o tym, że budowa wielkiej floty, to nie tylko dzieło jej politycznej skuteczności, ale i wszystkich w proces powstawania statków zaangażowanych) i postać drugoplanowej czarnoskórej mechanik ładnie rozbudowują obraz świata (pokazując jakie ideały przyświecają Rebelii, i kto o nie walczy). No i niezłe jest zakończenie pozostawiające Big Trio (z przyległościami) w stanie dość dramatycznego osamotnienia, nawet gdy wiemy jak się to wszystko dalej rozwiąże.
Całościowo? Sympatyczna, acz niezbyt mądra, niezobowiązująca opowiastka dla fanatyków. Nie obrażająca, ani nie psująca, jednak, dziedzictwa G.L., a to już sporo.

* I - przez wspomnianą niekompatybilność wątku, nie pozwala mi upchnąć tej, skądinąd nienajgorszej, historyjki w moim headcanonie.

** Choć tu, i nie tylko tu (dostaniemy jeszcze dość wysilone podkreślanie heroizmu Jyn Erso i wzmiankę, czy dwie, o Kessel run), wkrada się ponownie wiadomy syndrom - Darth oczywiście z miejsca rozpoznaje kto mu stawia czoła.

ps. Polska reklamówka "The Sims 4 Star Wars: Journey to Batuu", nawet zabawna:


I coś a propos Yodusia:
https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2020/05/29/baby-yoda-the-mandalorian-grafiki-koncepcyjne/
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 20, 2020, 08:08:30 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #183 dnia: Wrzesień 27, 2020, 12:28:38 am »
Robot Head o Disney’s Race To Failure https://youtu.be/MXkrtHyk0-c
Generalnie hejting

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11830
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #184 dnia: Wrzesień 27, 2020, 12:44:13 am »
Generalnie hejting

Niee. Forma może i hejterska, ale zasadniczo jest to b. celne* podsumowanie zarówno tego, jak EP VII potrafił rozbudzić nadzieje (nawet we wkurzonych legendaryzacją, dodam od siebie), a potem dalsze Epizody brutalnie te nadzieje rozwiewały (ujawniając wydmuszkowatość i bezplanowość disney'owskiego przepisu na "SW"), jak i - będącego jedną z głównych składowych w/w problemu - psucia, a w najlepszym wypadku braku pomysłu na rozwój, postaci. Przy czym autor - okolicznościowo - skupia się tu na Finnie, a o Huxie, czy nawet Rose, mógłby się podobnie rozgadać.
Wskazanie, że traktowanie - stanowiącej w sumie wartość pozytywną - reprezentacji jako jedynego istotnego kryterium, i zachwycanie się wyważaniem otwartych drzwi jako rzekomym odważnym wprowadzaniem nowości, prowadzi do absurdów, zwł. gdy idzie w parze z hipokryzją, również jest tam trafne.

* A idące w kierunku dość zbliżonym do okołostarwarsowych uwag jakie wygłaszałem na obu forach, na których się spotykamy ;).

ps. To alternatywne zakończenie Prequeli (czyli kolejny, animowany, fan-film z kanału Star Wars Theory) już widzieliście? ;)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 27, 2020, 01:19:56 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11830
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #185 dnia: Październik 16, 2020, 12:22:15 am »
Wspominana gra Squadrons została raczej ciepło przyjęta przez publikę, która widzi w niej godną następczynię starych X-Wingów i TIE-Fighterów. I zdaje się zasłużenie - pewien obraz może Wam tu zresztą dać film zmontowany obecnym zwyczajem z - linkowanej już - reklamówki i tzw. cinematiców wplatanych we właściwą rozgrywkę:

Przy czym Disney znów osiągnął sukces przez danie fanom więcej tego samego (walki kosmicznych myśliwców oglądaliśmy w końcu i w w/w klasycznych grach, i na ekranie), podczas gdy stare EU starało się rozszerzać obraz starwarsowego świata. Tu trudno nie wspomnieć, nie bez łezki w oku, cancelowanej po przejęciu marki przez Myszę ;), gry SW: 1313 opowiadającej o młodości Boby Fetta, a osadzonej, jak sama nazwa wskazuje, w dolnych poziomach stołecznej planety Coruscant*:


Dziś takich rzeczy próżno się spodziewać.

* Stanowiących, tak się zabawnie stare z nowym splata, miejsce urodzenia pani kapitan ISD ze Squadrons.

ps. Skoro o continuity Legend i sięganiu po słabo zgłębione aspekty tytułowego uniwersum mowa... "Crossfire" - dość udany fan-render osadzony w realiach The Old Republic:


Edit:
A tu  jeszcze - jak przy udanych nowokanonicznych grach jesteśmy - mamy "film" złożony z cutscenes Jedi: Fallen Order:


Warto też chyba wspomnieć, iż Ewan McGregor zapewnia, że zdjęcia do serialu o Kenobim ruszą (w końcu!) w marcu:
https://variety.com/2020/tv/news/ewan-mcgregor-disney-plus-obi-wan-kenobi-star-wars-1234800083/

A jeszcze bardziej o tym, że pewien facet zbudował niedawno miecz świetlny z wysuwanym ostrzem:


Zaś w roli wisienki na torcie coś dla Ciebie, S.E., czyli pewna zwariowana hipoteza nt. tego, co dalej z Yodusiem:
https://www.youtube.com/watch?v=NimG9_tBgVk
« Ostatnia zmiana: Październik 19, 2020, 11:57:42 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #186 dnia: Listopad 02, 2020, 12:56:40 am »
Pozornie uciekając od bieżących zagadnień zauważam premierę 2 sezonu Mandalorianina. Odcinek 9 miał premierę w piątek i wyróżnia go brak hejtu. Nikt się nie żołądkuje, są osobniki. którym się nie podoba albo niespecjalnie podoba i tyle. Pierwszy sezon był taki sobie fabularnie: jakieś rzeki lawy se płynęły przez miasteczko, jakieś potwory na kosmodromie itp. Tutaj mamy sytuację odmienną:

Odcinek "The Marshall" jest zrobiony wg klasycznych reguł: zamknięta konkretna historia, z zakończeniem. Pełno fanserwisu a le dobrze zrobionego. Dobrze - tzn widz który nie zna tych wszystkich kanonów zrozumie fabułę. Trafiamy na ulubioną planetę Tatooine (tam mieszkał Luke Skywalker) i bierzemy udział w przygodach miejscowej ludności. Nie chcę zdradzać zbyt dużo, ale odcinek ma charakter smokofobiczny i zaraz konkretny protest pójdzie w związku z tym. Dlaczego jednak raczej się podoba, w odróżnieniu od filmu Skywalker Odrodzenie? Tempo fabuły i jej sens są dobrze przemyślane. Nie podoba mi się ubóstwo technologiczne, bo Gwiezdne Wojny powinny epatować zaawansowaną technologią. Tak było w Oryginalnej Trylogii. Tutaj mamy trochę za prymitywnie, ale inaczej walki z bestą by się nie dało poprowadzić. Trudno. Niech mają.

Z drugiej strony Netflix prezentuje obecnie trzeci sezon serialu Star Trek Discovery, który jest odbierany odmiennie: ludzie rwą se włosy z głowy, kwilą z rozpaczy i w ogóle jest słabo. Jest to tak porąbane jak przemówienia Lempartowej. Tzn nie wiem co jest gorsze: julkownia czy ten serial. Nie mam wyrobionej opinii. Nie bardzo rozumiem o co chodziło w poprzednich dwóch sezonach, tam jakieś grzyby odchodzą. W kosmosie jest grzybnia kwantowa dzięki czemu można się błyskawicznie przemieszczać. Są takie teorie obecnie, ale są one wyrafinowane: struktury przypominające strukturę grzybni, ale na poziomie subkwantowym itp. Scenarzyści wywalili zaś borowiki czy tam muchomory w kosmos i przenikają one próżnię miedzygwiezdną. Już to jest popierniczone wystarczająco ale dodali jeszcze podróże w czasie i wszechświaty alternatywne. Totalny chaos i kocioł mamy zatem (coś jak opozycja u nas ale gorzej).

image

Głowna bohaterka zwie się Michael Burnham, po naszemu Michał Burnham, dlatego jest nazywana Michałą. Jest ona najbardziej znienawidzonym elementem całego serialu. Po Rey i Mulan jest kolejnym przykładem Mary Sue, czyli fatalnie napisanej postaci. NA drugim miejscu mamy koszmarną fabułę. W serialowym Star Treku tradycją stało się ostatnio błyskawiczne kasowanie dennych wątków, jak wojna z Klingonami. Mamy tu dalej wojny temporalne, jakąś Sferę, Sztuczną wrogą inteligencję jak w Terminatorze i Matriksie. Podróże w czasie, które w The Next Generation (to ten z Łysym) były rodzajem dowciapa i paradoksu tu pełnią kluczową rolę. Już w Star Trek: Enterprise dodali wojny czasowe i musieli na gwałt wygaszać wątek. Tutaj mamy kompletny absurd i chaos. Aby coś więcej napisać musiałbym jeszcze raz obejrzeć trzeci odcinek, a jak go zapuszczam to jakoś tak się robi, że zaczyna iść Mandalorianin. No i kiszka. Powiem tylko, że drugi odcinek trzeciej serii jest najlepszy w ogóle z całego serialu, bo główna bohaterka nie występuje. Daje się go zatem jakoś obejrzeć, chociaż baboły są większe niż w Mando: oficer jest niewyszkolony w walce, chodzą na piechotę, nie maja gazika, udają niby miejscowych itp. Świat przedstawiony tez ma charakter westernowy, ale dodali pasożytniczy lód. W Mandusiu niemożność ubicia smoka trochę razi, ale to co tu wyprawiają to tragedia jest.

Netflix ma generalnie problem z fabułą  w swoich serialach: chyba zatrudniają scenarzystów wg kryteriów BLM. Nie wiem jak oni to robią, ale wypuszczają serial, który spotyka się z krytyka, w ramach tej krytyki dają jeszcze więcej tego, co ludziom się nie podoba i krytyka się robi coraz większa, ludzie nie chcą oglądać i kasacja serialu Wypuścili "Another Life" z niemałym budżetem i został on zmiażdżony, a potem to:

Rozłąka. Serial na Netflixie o locie na Marsa. Absurdalny pomysł międzylądowania na Księżycu. Statek się na orbicie budować  powinno. Dalej: astronauty mimo 2-letniego szkolenia nie mają wypracowanych procedur przeciwpożarowych. Dalej: 5-osobowa załoga + czas misji + odległość = 100procentowa zastępowalność funkcji. Tak powinno być. Dalej: po szkoleniu astronauta jest już doświadczony. Piję do zielonego Murzyna. W połowie pierwszego odcinka się znudziłem w momencie wylewu. Dalej: dyrektor nie może byc mężem astronautki bo rodzi to problemy. Co widać, jest stronniczy.
Sam start rakiety jest na tyle stresujący że nie muszą dodawać dramy na siłę. Dalej: gówniara miała 2 lata na oswojenie się z ryzykiem a nie dopiero teraz. Dalej: nieścisłości w nieważkości. Pacyfistyczna agitka komunistyczna musi być.
Winę za niepowodzenia ponosi tu ideologia, ale nie mówię o feminizmie, neomarksiźmie itp. Ideolo wciskania tzw dramy na siłę. Start wyprawy na Marsa jest na tyle stresujący że ludzie nie potrzebują mieć dodanego tu zawału i organizowania operacji z orbity. Oczekują przygód kompetentnej załogi stającej przed wyzwaniami. A dostają bandę idiotów. A z "Prometeuszem" było jak? Tak. Ktoś musi ich tam tresować ostro, że drama musi być i już. Tak są wyuczeni i tak robią.
Tymczasem Mandalorianin nie ma tej dramy, nie ma grzybków, nie ma podróży w czasie, nie ma całego tego popierniczenia. Nie wiem czy szefowej LucasFilmu Kathleen Kennedy nie zwolnili po cichu, bo ton serialu jest do niej niepodobny. Zauważcie, że "Skywalker: Odrodzenie" był łatany właśnie ową dramą: tu Kylo Ren osobiście morduje jakiś leszczy, potem Sokół gdzieś leci, TIE Fajtery go gonią w lodowcu, potem już zaraz za 16 godzin Imperator zaatakuje. W tym czasie zwiedzają pół galaktyki. Auć, auć, auć. Tu tego nie ma: klasyczna zajawka, konflikt, zgoda, przełamywanie oporów, walka finałowa. Schemat powtarzający się wielokrotnie i taki, który ludzie chcą obejrzeć jeszcze raz.
Wszyscy są kompetentni w Mandusiu: Mando jest kompetentny, szeryf jest kompetentny, Tuskeni są kompetentni, nawet karczmarz jest kompetentny. Smok jest kompetentny i Bombelek też. Baby Yoda niestety tylko się przygląda przez cały serial, nie robi niestety nic.
O temporalistyce filmowej jeszcze będzie kiedyś. Teraz jest bowiem o tryumfie tradycyjnych wartości.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11830
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #187 dnia: Listopad 02, 2020, 03:19:15 pm »
Tu tego nie ma: klasyczna zajawka, konflikt, zgoda, przełamywanie oporów, walka finałowa. Schemat powtarzający się wielokrotnie i taki, który ludzie chcą obejrzeć jeszcze raz.
Wszyscy są kompetentni w Mandusiu: Mando jest kompetentny, szeryf jest kompetentny, Tuskeni są kompetentni, nawet karczmarz jest kompetentny. Smok jest kompetentny i Bombelek też. Baby Yoda niestety tylko się przygląda przez cały serial, nie robi niestety nic.

Masz rację, że "Mandalorianinowi" wychodzi na korzyść względne trzymanie się klasycznych struktur narracji, i pokazywanie bohaterów, którzy nie robią rzeczy ostentacyjnie głupich, natomiast "Discovery" rozkłada w pierwszym rzędzie chaotyczny scenariusz.

W kosmosie jest grzybnia kwantowa dzięki czemu można się błyskawicznie przemieszczać. Są takie teorie obecnie, ale są one wyrafinowane: struktury przypominające strukturę grzybni, ale na poziomie subkwantowym itp. Scenarzyści wywalili zaś borowiki czy tam muchomory w kosmos i przenikają one próżnię miedzygwiezdną.

Podsumowanie dowcipne, ale pewna rzecz wymaga uściślenia - nie chodzi o poziom kwantowy, tylko o - zdaniem (realnego) Stametsa - mykoidalność (czyli podobieństwo do kształtu grzybni) struktur, w które układa się ciemna materia.

Skądinąd, jakkolwiek odjechane mogą wydawać się grzybowe tezy P.S., u ich podstaw leżą całkiem interesujące obserwacje:
https://royalsocietypublishing.org/doi/full/10.1098/rsfs.2018.0029
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2020, 04:25:13 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #188 dnia: Listopad 23, 2020, 02:08:00 am »
Tak. Tzn nie.
S02e04
Ciekawe, jak łączą się miłe odczucia z obejrzenia epizodu z dramatem odczuwanym przy destrukcji świata przedstawionego, którą wprowadza.
Mando był fajny bo to była historia jakiś leszczy na głębokich peryferiach, a teraz na siłę próbują wprowadzić go do głównego wątku. Rozumiem, ze nie ma tam googla gdzie mogliby wygóglać Jedi czyli Luka. Ale miałem nadzieję, że moff będzie jakimś lokalnym watażką próbującym ugrać coś dla siebie.
Z LOTRem1 było podobnie: z pobocznej historii jakiś leszczy którzy gdzieś tam walczą z Imperium zrobili kolejny film głównego cyklu.
Oni muszą tak i nie umiom inaczej. Uwikłają serial w te wszystkie absurdy sekłeli.
Niby taka rozwinięta technologia a nie wynaleźli zamkniętej karoserii i klimy. Szyb nie wynaleźli i wygląda to żenująco. Szkoła za to jest taka, jak w Ameryce. Jest robot protokolarny, który się zajmuje uczeniem. Jak trzeba było tłumaczyć żabę to nie było. W sumie te usterki są śmieszne takie. Na poziomie Drużyny A. Ratunek Mando jest czasowo źle rozplanowany. Jdą dookoła całej planety śmigaczem i ile czasu im to zajęło przy komforcie jakim?

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11830
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #189 dnia: Listopad 23, 2020, 10:38:55 pm »
Rozumiem, ze nie ma tam googla gdzie mogliby wygóglać Jedi czyli Luka.

Masz rację kpiąc. Odległa Galaktyka jest wielka (choć mniejsza od naszej), to fakt. Ale skoro wprowadzili (dawno temu) wspominany już wątek Holonetu, pomysł, że wszystkie okolice, przez które protagonista wędruje są od niego odcięte nie ma sensu. Dostęp do niego powinny mieć minimum lokalne szychy - typu tego szefa Gildii Łowców Nagród na okolicę (jak mu tam..)*. Co najmniej część knajp powinna również robić także za punty Wi-Fi (czy jak tam to zwą). Nie wspomnę już o infrastrukturze imperialnej i noworepublikańskiej - tam posiadanie stosownych łączy powinno być normą.

* Bo niby skąd bierze zlecenia?

Ale miałem nadzieję, że moff będzie jakimś lokalnym watażką próbującym ugrać coś dla siebie.

Ja również. Liczyłem, że to jeden ze sławetnych warlordów. Z drugiej strony... skoro mamy w obu kanonach ten nieszczęsny powrót Imperatora... Ktoś go musiał przygotowywać. I mimo wszystko jest nowością, że pierwszy raz widzimy takiego ktosia w działaniu...

Oni muszą tak i nie umiom inaczej.

Coś w tym jest... Przez lata twórcom starego EU doceniano - jako wartość samoistną - pętlenie do filmów i do dzieł kolegów (a znów w filmach podwójnie cieszyło gdy Lucas wziął coś z książki czy komiksu i uznał za swoje). Bywasz na rodzimym Bastionie SW, z pewnością zauważyłeś to w recenzjach. Wobec tego pracownicy Lucasfilmu mają dobrze utrwalone, że nawiązania są dobre. A, że w nowym kanonie mają mało materiału, do którego mogą pętlić, było jasne, że wcześniej czy później do tych nieszczęsnych Sequeli sięgną.

Niby taka rozwinięta technologia a nie wynaleźli zamkniętej karoserii i klimy. Szyb nie wynaleźli i wygląda to żenująco.

Jest to kolejny efekt chęci niewolniczego trzymania się tego co było (w nadziei, że ujmnie się tym zagorzałych). Luke kabrio pomykał, to musi być kabrio ;).
« Ostatnia zmiana: Listopad 23, 2020, 10:50:50 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #190 dnia: Listopad 23, 2020, 11:47:56 pm »
Jest jeszcze ten pojazd którym uciekali bez szyb

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11830
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #191 dnia: Listopad 24, 2020, 10:37:10 am »
To już tylko kontynuacja trendu - w końcu poza kabrio i latające motocykle ;), też bez szyb, były ;).*

* Przy czym - mówiąc bardziej serio - taka techniczna dezynwoltura jest tym smutniejsza, że Lucas - wbrew pozorom - przywiązywał uwagę do podobnych detali:


Skoro o "Mandalorianinie" mówimy... Opinia o jego pierwszym sezonie, z którą się zasadniczo (tj. pominąwszy wtręty polityczno-religijne) zgadzam:


A tu coś z innej beczki, czyli ciekawy fanowski dokument o powstawaniu projektu multimedialnego "Shadows of the Empire" (który wypełniał lukę między Epizodami V i VI):
« Ostatnia zmiana: Listopad 24, 2020, 01:06:59 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #192 dnia: Listopad 27, 2020, 06:38:28 pm »
Siennica w extazie:
https://naekranie.pl/recenzje/the-mandalorian-sezon-2-odcinek-5-recenzja
Nie ma się z czego cieszyć. Wpychanie Mando w bagno głównej linii fabularnej postępuje.
Manifestacja Luka nie dotarła do owej Ashoki.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11830
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #193 dnia: Listopad 27, 2020, 06:49:28 pm »
Siennica w extazie:

Jemu o to nietrudno... Ale tym razem podzielam te emocje (i to nawet na tyle, że smutek z powodu ST.pl mi chwilowo zagłuszyły ;) ), bo jednak i Ahsoka, i Thrawn, za jednym zamachem, to jest sporo grzybków w barszcz, i to smakowitych.

(Choć znów - SPOILER - zrobienie z niemowlaka Yodusia... znaczy... Grogu... szkolonego młodzika Jedi zdaje się ruchem b. dziwnym, abramsowatym z ducha.)

Mando w bagno głównej linii fabularnej postępuje.

W zasadzie nawet dwóch linii, bo wygląda na to, że chcą (zgodnie z przywoływanymi już sugestiami Filoniego zresztą) jednocześnie robić za prequel Trylogii Thrawna i Sequeli, a pogodzenie tego może być karkołomnym zadaniem.
« Ostatnia zmiana: Listopad 28, 2020, 08:05:58 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki