Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae], czyli wszystkoizm stosowany  (Przeczytany 50299 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9402
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #75 dnia: Czerwiec 26, 2017, 01:32:01 am »
Póki co (znów tak pięknie gnacie, że nie nadążam ;)) postaram się na szybko odnieść do paru kwestii, w większości pobocznych dla dyskusji, ale z różnych wypowiedzi rozmaitych Rozmówców, by choć symbolicznie spleść te wątki dyskusji  - w jednym poście ;).

zadałem sobie pytanie: czy w dyskusji o Summie mogą brać udział tylko jej entuzjaści (i entuzjastki)?
Do dojrzałym namyśle [8)] uznałem, że odpowiedź brzmi: nie.

Jasne, że nie. Wątek o "Fiasku" np. założyła i jedne z ciekawszych myśli w nim sformułowała ANIEL-a, która zdaje się tej powieści - a przynajmniej paru kluczowych rozwiązań z niej - nie trawić.

Lem był oczywiście ograniczony w rozważaniach o ewolucji ustrojów, ponieważ kiedy pisał, obowiązywał dogmat o sui generis …”Końcu historii” – już nic lepszego niż realny socjalizm nie mogło się pojawić. Może nawet nie tyle autor był ograniczony, co temat był praktycznie nie do ruszenia.

„Summa Technologiae cum Sociologiae” nie była możliwa.
Ale to jest, bez winy Lema, zasadnicza wada książki.

Z drugiej strony... Czy sądzisz, że konkretne prognozy nt. przyszłego kształtu społeczeństwa są możliwe? Zwł., że większości cudów z dalszych rozdziałów "Summy..." - jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek, dokona, to nie będą to raczej ludzie. Proponujesz zabawienie się w socjologię rozumnych maszyn o  boskawych ;) potencjach? (No, niby Benford próbował...)

pytanie pozostaje otwarte - czy tayloryzm z jego śrubowaniem norm i automatyzacją (czyt. odczłowieczaniem) pracy nie jest jednak - w ekstremalnych swych odsłonach (popatrzmy chociażby na pracowników barów szybkiej obsługi czy też kurierów firm logistycznych) - jakimś wynaturzeniem pojęcia pracy?

Celne pytanie, acz zawsze można mieć - być może b. naiwną - nadzieję, że automatyzacja dziś sprzyjająca dehumanizacji, kiedyś raczej do humanizacji się przyczyni. Tu, oczywiście, do jednego ze słynniejszych zdań "Obłoku..." wracamy.

teza ta jest prostą konsekwencją założenia, że nie ma Boga mieszającego się

Inaczej: nie ma Boga mieszającego się w sposób widomy. Jeśli hipotetyczny Bóg robi to tak, że od dostępnego empirii ładu natury tych jego interwencji nie odróżnisz, to kwestia jego (nie)istnienia jest nieustalalna i różnicy nie robi.

przykłady jakie mi przychodzą na myśl w kwestii prześcignięcia natury na Ziemi - to na przykład temperatura zbliżona do 0K lub wręcz przeciwnie taka, jak w środku detonującej bomby wodorowej, zdarzenia w wielkich akceleratorach (mówi się, że LHC zreprodukował warunki NIGDY nie istniejące po Wielkim Wybuchu), kondensat Bosego-Einsteina i inne rzeczy normalnie nie istniejące w naturze na Ziemi nigdy, lub choć obecnie. Takim przykładem "obecnie" ale niekoniecznie "nigdy" jest wystrzelenie ciała makroskopowego na orbitę lub dalej, bo aczkolwiek jest to możliwe i dziś w sposób naturalny na Księżycu czy Marsie ("wybicie" meteoroidu meteorytem) - o tyle chyba nie na Ziemi, ze względu na atmosferę (ale mogło być możliwe zanim Ziemia atmosferę "wypociła").

No i tu pięknie przełożyłeś kiepską poezję Tschen-Yu na język konkretu :).

Teoretycznie cóż prostszego niż połączyć heronowe aeolipile z wozem, a jednak pierwszy samojezdny parowy samochodzik-zabawkę wymyślił dopiero w 1672 Ferdinand Verbiest, by zabawić cesarza Chin. Pierwszy, zaś, wywracający zresztą na każdym zakręcie, "prawdziwy" samochód parowy Nicolas-Joseph Cugnot prawie stulecie (!) później, w roku 1769. Zaś masowy przemysł samochodowy to dopiero kwestia XX wieku. Zastanówmy się dlaczego tak to przebiegło.
W Summie to Lem pokrótce odpowiedział na to pytanie:
Doszło w ciągu kilkuset lat do „utajonego” narastania wiedzy, aż przejawił się kumulatywny efekt wydarzeń takich, jak obalenie arystotelizmu jako dogmatu i uznanie za dyrektywę wszelkiej działalności poznawczej – empirii, jak podniesienie eksperymentu technicznego do rangi zjawiska o wymiarze społecznym, jak upowszechnienie fizyki mechanistycznej. Procesom tym towarzyszyło powstawanie wynalazków społecznie potrzebnych; to ostatnie zjawisko jest niezwykle doniosłe, ponieważ potencjalnych Einsteinów czy Newtonów miał każdy naród i każda epoka, ale brak było gleby, warunków, brak zbiorowego rezonansu wzmacniającego wyniki ich jednostkowych działań.

W dużym uproszczeniu 3x p: potrzeba - polityka - pieniądze.

Zgoda (abstrahując od tego czy bardziej macie rację Ty z Lemem, czy maziek), warunki, potrzeby, możliwości techniczne. Zresztą właśnie dlatego, nie upieram się, że to by miały być samochody dla ludzi czy do przewozu towarów, ale... zabawka Verbiesta była naprawdę prosta. Czemu nie powstała z 1600 lat wcześniej i nie upowszechniła się - jako zabawka właśnie - choćby tylko na monarszych i magnackich dworach?

Q a tak z ciekawości - to jak byś połączył turbinę Herona w roli silnika z wozem ;) ?

Tak jak Verbiest:



(Różne są rekonstrukcje.)

W końcu koła zębate też stary wynalazek. (Znów pojadę Wiki, po uprzednim sprawdzeniu źródeł/danych: "Early examples of gears date from the 4th century BC in China (Zhan Guo times – Late East Zhou dynasty), which have been preserved at the Luoyang Museum of Henan Province, China. The earliest preserved gears in Europe were found in the Antikythera mechanism, an example of a very early and intricate geared device, designed to calculate astronomical positions. Its time of construction is now estimated between 150 and 100 BC. Gears appear in works connected to Hero of Alexandria, circa AD 50 but they can be traced back to the Greek mechanics of the Alexandrian school in the 3rd century BC and were greatly developed by the Greek polymath Archimedes (287–212 BC). Examples of early gear applications include:
* Ma Jun (c. 200–265 AD) used gears as part of a south-pointing chariot.
* The first mechanical clocks were built in AD 725 in China.
* The 1386 Salisbury cathedral clock may be the world's oldest still working mechanical clock."
)

Nawiasem mówiąc, czy też macie wrażenie, że Lem pisze tak "socjalistycznie", "propagandowo" (wynalazki społecznie potrzebne - potrzebne właścicielom kopalń, społeczny rezonans - kapitaliści oczekujący pomnożenia zysków)?

Ja wiem czy to jest wartościująco (co by już "socjalistyczne" było), czy twierdząco, po prostu?
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 26, 2017, 12:03:46 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10627
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #76 dnia: Czerwiec 26, 2017, 09:01:30 am »
Q, ale nie chodzi mi o zabawkę, tylko o działający "wóz". Tak w ogóle to w tym pojeździe który zaprezentowałeś jest masa zbędnych rzeczy - wystarczy kocioł z dyszą i wóz będzie jechać na odrzucie. Ale chodzi mi o praktyczne zastosowanie. Z dobrze określonych powodów technicznych i technologicznych, mimo że turbina jako taka znana była zdecydowanie wcześniej od silnika tłokowego, to minęło ponad 100 lat od Watta nim Parsons stworzył taką, która była sprawniejsza od maszyny parowej. Przedział wiedzy technologicznej między jednym a drugim jest olbrzymi.

Nawiasem mówiąc zdarzają się owszem wynalazki, które dokonane wcześniej mogłyby dać się zrobić i takim przykładem jest silnik Stirlinga, wynaleziony dopiero na początku XIX wieku a mający konstrukcję tak prostą, że w przeciwieństwie do maszyny parowej można go było wykonać z rzeczy dostępnych w każdym domu w ciągu godziny już w czasach Herona i zatrudnić - tylko no własnie, do czego ;) ? W poniższym przykładzie użyto puszki aluminiowej, płyty cd w roli koła zamachowego i gumy z balonika ale śpieszę wyjaśnić, że stosowne byłyby cynkowe czy miedziane naczynia, kawałek deski i pęcherze zwierzęce ;) .



Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9402
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #77 dnia: Czerwiec 26, 2017, 11:54:10 am »
Tak w ogóle to w tym pojeździe który zaprezentowałeś jest masa zbędnych rzeczy - wystarczy kocioł z dyszą i wóz będzie jechać na odrzucie.

Owszem, mam świadomość. Nawet kusiło mnie by tak odpowiedzieć ;)... ale uznałem, że co szkodzi przybliżyć Wam wynalazek Verbiesta jeszcze bliżej, skoro o nim wspomniałem.

można go było wykonać z rzeczy dostępnych w każdym domu w ciągu godziny już w czasach Herona i zatrudnić - tylko no własnie, do czego ;) ?

Do napędzania istniejących już wtedy śrub Archimedesa (które, ponoć, nie Archimedes wynalazł, a jeszcze Babilończycy*)?

* Niedawno była sprawa domniemanego odkrycia lokalizacji tych słynnych wiszących ogrodów i podobno tymi śrubami właśnie je nawadniano:
https://www.theguardian.com/science/2013/may/05/babylon-hanging-garden-wonder-nineveh
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10627
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #78 dnia: Czerwiec 26, 2017, 12:39:39 pm »
Nie sądzę, w takim dającym się wówczas pomyśleć wykonaniu miałby sprawność kilka procent a moc jaką można by osiągnąć za pomocą temperatur nie przepalających przepon ze skór czy pęcherzy to przypuszczam wat - kilka. Dla porównania sprawny człowiek napędzający np. kołowrót przekazuje moc jakieś 200 W w sposób ciągły a koń ze 2 kW. Widziałem stołową maszynę parową ze złotego okresu, przystosowaną do napędzania jednego-dwóch małych urządzeń w domowym warsztacie typu maszyn do szycia - miała rozmiary tak obrazowo małego boilera do wody, plus oczywiście palenisko i komin, mosiądz, polerka, ozdóbki, kolumienki itp. Był to ówczesny cud techniki na parę przegrzaną moment nim weszła elektryczność, dawał moc, którą obecnie możesz wyciągnąć z silnika elektrycznego wielkości kubka do kawy. Gdyby miała taką sprawność jak taki domorosły silnik Stirlinga to pewnie wypełniłaby całe pomieszczenie przy tej samej mocy oddawanej :) .
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9402
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #79 dnia: Czerwiec 26, 2017, 12:57:48 pm »
Wiem, podpuszczam, lubię te Twoje inżynieryjne wykłady, więc chciałem kolejny usłyszeć... (i przy okazji ciekawostkę o w/w śrubach wrzucić) ;).

Wracając jednak do meritum (czyli do "Summy...")... Takie zdania z samego wstępu do "Dwu ewolucji":

"Czy istnieją technologie do pomyślenia, lecz —teraz i zawsze nierealizowałne? Co by o takiej niemożliwości przesądzało —struktura świata, czy nasze ograniczenia? Czy istnieje inny możliwy, poza technologicznym, kierunek rozwoju cywilizacji? Czy nasz jest w Kosmosie typowy, czy stanowi normę — czy aberrację?"

Warto chyba i je poddać refleksji, bo poszliśmy dalej, a nad tym przeskoczyliśmy.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

.chmura

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 252
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #80 dnia: Czerwiec 26, 2017, 03:53:48 pm »
Przeczytałem dwa pierwsze rozdziały Summy. Pomyślałem, że to jest zdecydowanie przegadane, że język ponadtrzydziestoletniego Mistrza był pretensjonalny, że zwraca uwagę Autora niepohamowana Ciekawość Wszystkiego i rozmach w myśleniu, że to są kawałki sprawozdań z Jego ówczesnych lektur, że pełno tu pojedynczych błyskotliwych myśli. Zatrzymałem się nad przedostatnim zdaniem, które jest o możliwości rozumienie przez nas obecnych nas przyszłych: „Więź tego zrozumienia urwie się dopiero wówczas, kiedy człowiek za tysiąc lub milion lat, zrezygnuje, na rzecz doskonalszej konstrukcji, z całej swej zwierzęcej schedy, ze swojego niedoskonałego, nietrwałego, śmiertelnego ciała, kiedy przekształci się w istotę o tyle od nas wyższą, że już nam obcą”. Bardzo jestem ciekaw, czy ktoś PRZED Mistrzem wspomniał o porażającej perspektywie tej Wielkiej Przemiany jako o konsekwencji opanowania przez ludzi kodu dziedzicznego.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 26, 2017, 04:01:20 pm wysłana przez .chmura »

.chmura

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 252
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #81 dnia: Czerwiec 26, 2017, 03:58:27 pm »
Nawiasem mówiąc, czy też macie wrażenie, że Lem pisze tak "socjalistycznie", "propagandowo" (wynalazki społecznie potrzebne - potrzebne właścicielom kopalń, społeczny rezonans - kapitaliści oczekujący pomnożenia zysków)?
Wydaje mi się, że piszący te dwa pierwsze rozdziały Summy Mistrz był (jeszcze) przesiąknięty ideologią komunistyczną. Na przykład, w pewnym miejscu pisze: „Co jednak powoduje przemiany ustrojów społecznych? Wiemy, że motorem jest zmiana narzędzi produkcji, tj. technologii”.

Mam wrażenie, że ta myśl jest żywcem wyjęta z podręczników ortodoksyjnego marksizmu… Między innymi Max Weber poświęcił wiele pracy, by uzasadnić zaprzeczający tej myśli pogląd, że niekiedy „przemiany ustrojów społecznych” powoduje nie zmiana technologii, lecz zmiana kulturowa (w szczególności zmiana religii).

Zaś w innym miejscu, analizując warunki powstania nowożytnej nauki i gospodarki, Mistrz posługuje się marksistowskimi terminami „baza” i „nadbudowa”.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 26, 2017, 04:18:10 pm wysłana przez .chmura »

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9402
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #82 dnia: Czerwiec 26, 2017, 04:10:08 pm »
Świetnie, że się włączyłeś, chmuro :).

Więź tego zrozumienia urwie się dopiero wówczas, kiedy człowiek za tysiąc lub milion lat, zrezygnuje, na rzecz doskonalszej konstrukcji, z całej swej zwierzęcej schedy, ze swojego niedoskonałego, nietrwałego, śmiertelnego ciała, kiedy przekształci się w istotę o tyle od nas wyższą, że już nam obcą”. Bardzo jestem ciekaw, czy ktoś PRZED Mistrzem wspomniał o porażającej perspektywie tej Wielkiej Przemiany

O takiej przemianie (acz nie w kontekście kodu dziedzicznego, a - jak dziś byśmy powiedzieli - cyborgizacji) wspominał jako pierwszy (a przynajmniej pierwszy-o-którym słyszałem ;)) - Neil R. Jones w opowiadaniu "The Jameson Satellite" z roku 1931. Da się je legalnie przeczytać w Sieci (oczywiście: nie należy się nastawiać na cuda - sama intuicja jest genialna, ale potem wszystko za gładko idzie, jak to w pulpowej SF - żadnych problemów z Kontaktem, bo ogólnie Obcy myślą jak ludzie, przeróbka na cyborga praktycznie bezbolesna i zero lemopodobnej egzystencjalnej refleksji jej towarzyszy, itd.):
http://www.gutenberg.org/files/26906/26906-h/26906-h.htm
Pohl z "Dniem milionowym" (polecam!) i Clarke z "Odyseją..." byli późniejsi (acz - przypuszczalnie - wysnuwali te same wnioski równolegle do Mistrza).

Między innymi Max Weber poświęcił wiele pracy, by uzasadnić zaprzeczający tej myśli pogląd, że „przemiany ustrojów społecznych” powoduje nie zmiana technologii, lecz zmiana kulturowa (w szczególności zmiana religii).

Tu by znów trzeba zapytać, co napędza zmiany kulturowe ;).
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 26, 2017, 04:26:30 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

.chmura

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 252
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #83 dnia: Czerwiec 26, 2017, 04:32:34 pm »
Witaj Q, :)!
*
Bardzo intrygują Mistrza czynniki, które uruchomiły obie ewolucje. Jeśli dobrze rozumiem, o prapoczątkach ewolucji biologicznej pisze tyle tylko, że były one bardzo rozwleczone w czasie i że wiemy o nich mało.

O starcie ewolucji technologicznej zaś pisze więcej.

Pyta, dlaczego ewolucja technologiczna wystartowała właśnie „w obrębie Zachodu”. A potem udziela m.in. takiej odpowiedzi na to pytanie: „technologiczną reakcję łańcuchową zapoczątkowuje (…) nałożenie się na siebie dwóch ciągów wydarzeń”. Po pierwsze, chodzi o „pojawienie się u jednostek zainteresowań empiryczno technicznych” skutkujących – jeśli dobrze rozumiem Mistrza – odpowiednio licznymi „wynalazkami” w rodzaju maszyny parowej. Po drugie, chodzi o zdarzenia, których wynikiem jest sposób zorganizowania społeczeństwa („cybernetycznie pojęta struktura nadbudowy”, :) ) sprzyjający „wynalazczości naukowo-technicznej”.

Otóż myślę, że Lem ma rację i że Jego słowa można skonkretyzować w taki oto sposób. Otóż ta Mistrza odpowiednia „cybernetycznie pojęta struktura nadbudowy” to – jak sądzę – taki sposób zorganizowania społeczeństwa, którego skutkiem są nowożytna nauka i gospodarka prywatnorynkowa („kapitalizm”). Technologiczna ewolucja ruszyła „na Zachodzie”, a nie np. w Chinach (gdzie przecież także wynaleziono to i owo), bo na Zachodzie (gdzieś w okolicach XIII wieku n.e.) spełnione zostały warunki umożliwiające powstanie – po pierwsze – nowożytnej nauki, po drugie zaś – sposobu organizacji gospodarki opartego na własności prywatnej i rynku („kapitalizmu”). Potem jedno wsparło rozwój drugiego, skutkując „ewolucją technologii”: gospodarka zaczęła rosnąć dzięki innowacjom powstającym na skutek pracy naukowców, a nauka rozkwitła wspierana przez zarabiających dzięki nauce „kapitalistów”.

Osobną sprawą jest odpowiedź na pytanie, dlaczego nowożytna nauka i „kapitalizm” powstały właśnie na Zachodzie.

Na przykład o powstaniu nowożytnej nauki Edward Grant pisze, że przygotowanie drogi dla nowej nauki XVII stulecia umożliwiły Europie średniowiecznej cztery zasadnicze czynniki: dokonanie w XII i XIII wieku przekładów na język łaciński greckich i arabskich tekstów naukowych; rozwój uniwersytetów, które powstawały wyłącznie w Europie Zachodniej i posługiwały się owymi przekładami jako podstawą swego programu naukowego; przystosowanie się chrześcijaństwa do nauki świeckiej; przekształcenie arystotelowskiej filozofii przyrody.

Sądzę, że podobne zestrzelenie się wielu konkretnych okoliczności zainicjowało powstanie „kapitalistycznego” sposobu zorganizowania gospodarki. Na przykład, wspomniany już raz Max Weber przekonująco argumentuje, że bardzo ważne było pojawienie się protestantyzmu, który sprzyja zwyczajom, sprzyjającym kapitalizmowi: a) ciężka praca jest w protestantyzmie wykonywana na chwałę Boga; b) protestantyzm zawiera moralny nakaz dążenia do nieustannego powiększania majątku (kapitału); c) protestantyzm zaleca niekonsumowanie majątku (bogactwa) i pochwala ascetyczny styl życia i redukcję wydatków pieniężnych do niezbędnego minimum; d) protestantyzm pochwala zachowania skutkujące zaufaniem w kontaktach gospodarczych (np. pracowitość, rzetelność, dotrzymywanie zobowiązań, uczciwość w transakcjach handlowych). Jednocześnie potępia lenistwo i bezczynność jako grzech (w efekcie bogactwo nie zwalnia od obowiązku pracy) (piszę za Wikipedią). 
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 26, 2017, 04:45:18 pm wysłana przez .chmura »

Cetarian

  • Junior Member
  • ***
  • Wiadomości: 76
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #84 dnia: Czerwiec 26, 2017, 06:22:54 pm »

zadałem sobie pytanie: czy w dyskusji o Summie mogą brać udział tylko jej entuzjaści (i entuzjastki)?
Do dojrzałym namyśle [8)] uznałem, że odpowiedź brzmi: nie.

Jasne, że nie. Wątek o "Fiasku" np. założyła i jedne z ciekawszych myśli w nim sformułowała ANIEL-a, która zdaje się tej powieści - a przynajmniej paru kluczowych rozwiązań z niej - nie trawić.

Lem był oczywiście ograniczony w rozważaniach o ewolucji ustrojów, ponieważ kiedy pisał, obowiązywał dogmat o sui generis …”Końcu historii” – już nic lepszego niż realny socjalizm nie mogło się pojawić. Może nawet nie tyle autor był ograniczony, co temat był praktycznie nie do ruszenia.

„Summa Technologiae cum Sociologiae” nie była możliwa.
Ale to jest, bez winy Lema, zasadnicza wada książki.

Z drugiej strony... Czy sądzisz, że konkretne prognozy nt. przyszłego kształtu społeczeństwa są możliwe? Zwł., że większości cudów z dalszych rozdziałów "Summy..." - jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek, dokona, to nie będą to raczej ludzie. Proponujesz zabawienie się w socjologię rozumnych maszyn o  boskawych ;) potencjach? (No, niby Benford próbował...)


**

It is tough to make predictions, especially about future” – to dotyczy wszystkich, także Lema.

„Czy sądzisz, że konkretne prognozy nt. przyszłego kształtu społeczeństwa są możliwe?”

Prognozy są (oczywiście) zawsze możliwe, w dodatku im krótszy okres, tym są łatwiejsze (co nie znaczy łatwe, ale powiedzmy, krótkoterminowe są ultra-trudne, a dłuższe hiper-trudne [albo odwrotnie, w zależności od przyjętej nomenklatury.])

Zaletą” nieprognozowania w horyzoncie kilkudziesięciu lat jest to, że autor nie ma szansy dożyć czasów, dla których tworzy prognozę, więc nie będzie musiał przeżywać negatywnych emocji (wstyd, poczucie śmieszności i podobne, może nawet depresja  :-\).

Prognozowanie w horyzoncie tysięcy lat jest „bezpieczne” z w.w. punktu widzenia, ale dla mnie prognoza jest, generalnie, tym mniej warta, im mniej wiadomo o ścieżce dojścia do stanu prognozowanego.   
 
*
„większości cudów (…) jeśli ktokolwiek(…) dokona, to nie będą to raczej ludzie.”
Czyli jacyś „post-ludzie, blaszani, krzemem myślący”? (PLBKM)
Ale jak do tego doszło? Tzn. jak dojdzie to tego, że to będą „nie ludzie”?

*
Lem: HODOWLA INFORMACJI

„Sporo cybernetyków zajmuje się obecnie problemem „automatyki hipotezotwórczej”.”

(…)
„Największe trudności przedstawiają: sprawa wstępnego powstania w maszynie niezmienników, która decyduje o dalszych już procesach hipotezotwórczych, sprawa pojemności pamięci maszynowej i szybkości dostępu do zawartej tam informacji, jak również regulacyjne opanowanie wzrostu „drzew asocjacyjnych”, które są lawinowo narastającymi, alternatywnymi ujęciami roboczymi. Przy tym niewielki wzrost ilości wstępnie uwzględnionych zmiennych (zjawiskiem niech będzie wahadło, pytanie brzmi: jak wiele zmiennych trzeba uwzględnić, by wypowiadać przepowiednie o jego stanach przyszłych?) powoduje zawalenie się całego tego programu. Przy pięciu zmiennych wielka maszyna cyfrowa może, działając w tempie miliona operacji na sekundę, przepatrzeć wszystkie ich wartości w ciągu dwu godzin. Przy sześciu zmiennych ten sam proces wymaga 30 000 takich maszyn, pracujących z maksymalną szybkością przez kilkadziesiąt lat. Z czego wynika, że jeśli zmienne są losowe (przynajmniej dla nas: tj. dopóki nie domyślamy się żadnego związku między nimi), żaden w ogóle układ, wszystko jedno, sztuczny czy naturalny, nie będzie mógł operować ilością zmiennych większą od kilkudziesięciu, choćby rozmiarami dorównał Metagalaktyce.” [bold C.]

*
https://en.wikipedia.org/wiki/Sunway_TaihuLight

The Sunway TaihuLight (Chinese: 神威•太湖之光) is a Chinese supercomputer which, as of November 2016, is ranked number one in theTOP500 list as the fastest supercomputer in the world,[1][2] with a LINPACK benchmark rating of 93 petaflops

To jest 0,93 razy 10 do 17.
Jedenaście rzędów wielkości powyżej „wielkiej maszyny cyfrowej, działającej w tempie miliona operacji na sekundę,”

Tak to wygląda po (zaledwie) 55 latach.

*
Prawdę mówiąc, nie wiem jak Lem wyliczył, że dodanie szóstej zmiennej będzie wymagało sześć miliardów razy więcej mocy obliczeniowej, ale nieśmiało podejrzewam, że się pomylił(?).
(Kilkadziesiąt lat – przyjąłem pięćdziesiąt, to jest 438 tysięcy godzin versus dwie, czyli 219 tysięcy razy 30.000 maszyn, razem 6 570 000 000.)   

*
żaden w ogóle układ, wszystko jedno, sztuczny czy naturalny, nie będzie mógł operować ilością zmiennych większą od kilkudziesięciu, choćby rozmiarami dorównał Metagalaktyce.

Noo, rozjechało się. Spektakularnie.
A to nawet nie była żadna „prognoza kształtu społeczeństwa”.
Tylko prognoza mocy obliczeniowych komputerów.
 
*
https://en.wikipedia.org/wiki/Moore%27s_law

“Moore's law (/mɔərz.ˈlɔː/) is the observation that the number of transistors in a dense integrated circuitdoubles approximately every two years. The observation is named after Gordon Moore, the co-founder of Fairchild Semiconductor and Intel, whose 1965 paper described a doubling every year in the number of components per integrated circuit”

1965 r. – zaledwie rok po wydaniu Summy.


C.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9402
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #85 dnia: Czerwiec 27, 2017, 11:47:40 am »
Na przykład o powstaniu nowożytnej nauki Edward Grant pisze, że przygotowanie drogi dla nowej nauki XVII stulecia umożliwiły Europie średniowiecznej cztery zasadnicze czynniki: dokonanie w XII i XIII wieku przekładów na język łaciński greckich i arabskich tekstów naukowych; rozwój uniwersytetów, które powstawały wyłącznie w Europie Zachodniej i posługiwały się owymi przekładami jako podstawą swego programu naukowego; przystosowanie się chrześcijaństwa do nauki świeckiej; przekształcenie arystotelowskiej filozofii przyrody.

Sądzę, że podobne zestrzelenie się wielu konkretnych okoliczności zainicjowało powstanie „kapitalistycznego” sposobu zorganizowania gospodarki. Na przykład, wspomniany już raz Max Weber przekonująco argumentuje, że bardzo ważne było pojawienie się protestantyzmu, który sprzyja zwyczajom, sprzyjającym kapitalizmowi

Doskonale, chmuro, ale pojawia się znów pytanie jakie czynniki odpowiadały za przybycie do Europy (gruby eufemizm) greckich i arabskich tekstów naukowych, rozwój uniwersytetów, powstanie protestantyzmu (oraz za to, że nie skończył jak wcześniejsze herezje, a zrewolucjonizował ówczesny świat chrześcijański), itd. bo przecież nie dokonywało się to w wymarzonej przez Platona sferze czystych idei, ani w próżni, tylko w konkretnej, materialnej, rzeczywistości... ;)

ale dla mnie prognoza jest, generalnie, tym mniej warta, im mniej wiadomo o ścieżce dojścia do stanu prognozowanego.

Rozumiem zatem, że skłonny jesteś wyrzucić prognozy Rogera i Francisa Baconów na śmietnik? ;)

Nawiasem: czy nie jest aby tak, że łatwiej zauważyć jednak długofalowy technologiczny trend, niż przewidzieć jak konkretnie rzecz przebiegnie, zwł. jeśli trzeba zahaczyć o materię procesów społecznych? Popatrz na Verne'a - generalne intuicje technologiczne mu się posprawdzały (mamy zaawansowane łodzie podwodne, loty na Księżyc, syntetyczne diamenty, itd.), ale szczegóły (choć czasem b. interesująco fantazjował) zazwyczaj całkiem mu się rozjechały z późniejszą rzeczywistością. A gdy postanowił opisać Paryż XX wieku, to ogólnie tragikomedia wyszła. Zdaje mi się to symptomatyczne*.

* I poniekąd wskazuje za co w futurologii ma sens się brać, a za co nie...

Czyli jacyś „post-ludzie, blaszani, krzemem myślący”? (PLBKM)
Ale jak do tego doszło? Tzn. jak dojdzie to tego, że to będą „nie ludzie”?

Nie wiem jak do tego dojdzie (i czy na 100% dojdzie) - acz rozumiem, że wzywasz nas do zastanowienia się nad tym - po prostu twierdzę, że pewne zadania z "Summy..." zdają się ponad ludzkie siły (choć prawa fizyki ich realizacji nie wykluczają). Zatem...

“Moore's law (/mɔərz.ˈlɔː/) is the observation that the number of transistors in a dense integrated circuitdoubles approximately every two years. The observation is named after Gordon Moore, the co-founder of Fairchild Semiconductor and Intel, whose 1965 paper described a doubling every year in the number of components per integrated circuit”

1965 r. – zaledwie rok po wydaniu Summy.

Tylko czy prawo Moore'a to nie jest aby dość banalna - co nie znaczy, że nie genialna na swój sposób (prostota bywa genialna) - obserwacja aktualnego stanu rzeczy, czasem podnoszona na wyrost do rangi uniwersalnej zasady? Wracamy tu zresztą do dyskusji, która była tu toczona zanim my na to Forum zawitaliśmy (warto zapoznać się z tamtą argumentacją, zwł. że o "Summę..." Wielcy Poprzednicy ;) też zahaczali):
https://forum.lem.pl/index.php?topic=180.msg4569#msg4569
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 27, 2017, 01:08:25 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10627
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #86 dnia: Czerwiec 27, 2017, 07:50:28 pm »
Na skutek obciążenia obwodów nie dam rady jednak czytać Summy, wiec postanowiłem po platońsku zadowolić się odbiciami w jaskini (czyli Waszymi wpisami).

Co do mocy obliczeniowej to diabli widzą, co Lem za liczby powsadzał bo ilość obliczeń potrzebna do obliczenia czegokolwiek numerycznie przy jednej zmiennej wiąże się z wielkością przedziału, o jaki zmienia się wartość zmiennej w kolejnym kroku, w najbardziej prymitywnym podejściu. Można przedział (0,1) tak drobić, że Wszechświata nie starczy. Permutacja razy permutacja itd.

Lem pisze o maszynie cyfrowej, tymczasem w chwili, kiedy to pisał królowały maszyny analogowe, bezwzględnie szybsze od ówczesnych cyfraków. Nie znam na tyle historii komputerów, aby choćby mi się wydawało, że wiem, czy to że Lem uznał maszyny cyfrowe za przyszłe królowe państwa mózgów elektronowych, to było dalekowzroczne, czy też już wówczas na zachodzie ten trend się wyraźnie rysował rysował - w Polsce właśnie wchodziły do produkcji nowoczesne komputery analogowe. Na takowych też bazowała ówczesna broń rakietowa i antyrakietowa.

Co natomiast zwraca uwagę (chyba, że Lem o tym pisał gdzie indziej) - to brak przyjaciela Entropii - Chaosu. Az sprawdziłem - 1963, czyli rok przed wydaniem Summy Lorenz opublikował swój "atraktor" i w tym momencie stało się jasne, że istnieją procesy ściśle obliczalne wg wzorów analitycznych - których mimo to NIE DA SIĘ policzyć dalej niż kilka cykli naprzód. Dla przypomnienia Lorenz skonstruował trzyrównaniowy model konwekcji w atmosferze i przeprowadził bardzo długie modelowanie - po czym powtórzył je wpisując jako wartości początkowe liczby zaokrąglone w stosunku do pierwotnych na którymś tam miejscu po przecinku. Ze zdumieniem odkrył, że wynik jest zupełnie inny mimo tak drobnej zmiany (dziś to się zowie efektem motyla).

O tym Lem (z powyższym zastrzeżeniem) nie pisze - tymczasem obecnie uważa się, że większość procesów naturalnych biegnie wg tej abstrakcyjnej zasady, że znajomość równań je opisujących nie stanowi o możliwości przewidzenia wyniku po pewnym czasie i to NIEZALEŻNIE od mocy obliczeniowej i długości banku pamięci maszyny. W pewnych sytuacjach nie ma to praktycznego znaczenia dla obserwatora z zewnątrz o ile nie usiłuje dociec, co i jak co do grosza dzieje się w środku (np. los gwiazdy, jak długo będzie żyła i tak dalej zależy wyłącznie od masy początkowej) - a czasami ma przemożny - zwłaszcza w kwestiach ziemskich, także przy próbach modelowania zachowań ludzkich.

Inna kwestia to komputery kwantowe (idea z lat 80-tych), czego Lem zwyczajnie nie mógł wiedzieć. Tak więc podchodząc od tej strony też bardzo dużo się zmieniło i ciekawe, czy to co dziś wydaje się taką barierą jak Lemowi liczba operacji na sekundę też zostanie starte w proch przez czas.
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Cetarian

  • Junior Member
  • ***
  • Wiadomości: 76
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #87 dnia: Czerwiec 27, 2017, 10:57:11 pm »

“Moore's law (/mɔərz.ˈlɔː/) is the observation that the number of transistors in a dense integrated circuitdoubles approximately every two years. The observation is named after Gordon Moore, the co-founder of Fairchild Semiconductor and Intel, whose 1965 paper described a doubling every year in the number of components per integrated circuit”

1965 r. – zaledwie rok po wydaniu Summy.

Tylko czy prawo Moore'a to nie jest aby dość banalna - co nie znaczy, że nie genialna na swój sposób (prostota bywa genialna) - obserwacja aktualnego stanu rzeczy, czasem podnoszona na wyrost do rangi uniwersalnej zasady? Wracamy tu zresztą do dyskusji, która była tu toczona zanim my na to Forum zawitaliśmy (warto zapoznać się z tamtą argumentacją, zwł. że o "Summę..." Wielcy Poprzednicy ;) też zahaczali):
https://forum.lem.pl/index.php?topic=180.msg4569#msg4569

*
Prawo Moore’a to oczywiście nie jest prawo fizyki, tylko oszacowanie procesów fizycznych i zależności ekonomicznych.
Jeśli chodzi o upakowanie tranzystorów zbliżamy się do fizycznej granicy.
Na płaszczyźnie, bo teoretycznie można pójść w trzeci wymiar, tyle, że grubszy procesor będzie się (jeszcze bardziej) przegrzewał.
Ale … “The micro fluidic system could ultimately remove around a kilowatt of heat—about the same as the output of one bar of an electric heater—from a cubic centimetre of volume, says Bruno Michel, the head of the group”
http://www.economist.com/technology-quarterly/2016-03-12/after-moores-law


To jednak nie była tylko „obserwacja aktualnego stanu rzeczy” lecz prognoza, która się bardzo dobrze sprawdzała przez następne pięćdziesiąt lat.

Lem jej nie mógł znać, bo została opublikowana po tym, jak ukazało się pierwsze wydanie Summy.
A nawet gdyby poznał prognozę Moore’a  to (oczywiście) nie musiał się z nią zgadzać.

Ale pytanie, także w świetle uwag Maźka, co właściwie Lem miał na myśli, pisząc akapit, który cytowałem poprzednio. 
Nie wiadomo, i wydaje się że, niestety, chyba sam nie bardzo wiedział, co czyni.
Skoro flops-y nie były zdefiniowane, to wypadałoby opisać, co rozumie przez „operację maszyny cyfrowej” i o jakie przykładowe zmienne mogło chodzić. 

Do tego ta niefortunna Metagalaktyka. Meta. A przecież, gdyby „sieć” składała się tylko z dwóch komputerów, jednego na Ziemi, lub gdzieś w pobliżu, a drugiego w okolicy Alfa Centauri, to komunikat w jedną stronę szedłby cztery lata.
Więc co? Eee, tak mu się chlapnęło?
 
*
Komputery, od Eniaca do Sunway TaihuLight to „szklane skrzynki” - w tym sensie, że wiadomo jak działają. Wiadomo niekoniecznie nam, ale ich projektantom.

Ale to Lema najwyraźniej nie interesowało, porzucił szklane skrzynki, zaczarowanym ołówkiem narysował sobie skrzynkę czarną i już ex definitione nie musiał się przejmować tym co jest(będzie) w środku.   
 
Lem: „Najważniejsze jednak jest to, że „czarna skrzynka” wcale „nie wie” o tym, kiedy tak właśnie, z czyjąś szkodą, działa i nie można od niej wymagać, żeby informowała o takich skutkach swych decyzji ludzi, ponieważ ex definitione jej stanów wewnętrznych nikt, włącznie z projektantem—konstruktorem, nie zna.[bold C.].”

Jeśli nie została narysowana zaczarowanym ołówkiem, to jak ma dojść do jej powstania?
I co zajdzie w … ekhm, czarnej dziurze, pomiędzy ostatnią szklaną skrzynką, a pierwszą czarną?

*
Zajrzałem do zalinkowanej przez Ciebie, Q, dyskusji na Forum z 2005 roku i wrażenie mam takie, że komputer kwantowy był wtedy tak samo bliski wejścia na rynek, jak i dziś.
 

C.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9402
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #88 dnia: Czerwiec 27, 2017, 11:13:57 pm »
@maziek

Z tym Chaosem to, mam wrażenie, mimochodem odpowiedziałeś Cetarianowi również w temacie futurologii ;).

@Cetarian

Co do Moore'a i Lema... Zwróćmy uwagę, że Moore był wówczas w samym centrum ówczesnych badań, pracował - o czym zresztą wspomniałeś - na pierwszej linii, w b. istotnej firmie rewolucjonizującej wówczas rynek swoimi półprzewodnikami, krzemowymi tranzystorami i układami scalonymi, znał to z pierwszej ręki. Lem przyglądał się zaś biegowi spraw ze swojego domu, położonego - jak sam to później ujął - na cywilizacyjnym zadupiu... To tak, dla oceniania ich predykcyjnych osiągnięć we właściwej skali...

Jeśli zaś o komputery kwantowe chodzi, to tym razem powołam się... na siebie ;):
http://forum.lem.pl/index.php?topic=1107.msg65966#msg65966
(Znaczy: w powijakach - owszem, ale postępy są.)

ps. Jeszcze jeden godny odnotowania fragment "Dwóch ewolucji", na który nie wiem czemu nikt z nas nie zwrócił uwagi - a przecie o seksie było (z góry przepraszam, dość sążnisty):

"Zachodzi tu nader ciekawe i w pewnym sensie zabawne podobieństwo inwazji, w głąb konstruktorstwa biologicznego oraz technologicznego — w pierwszym przypadku, kryteriów doboru płciowego, w drugim zaś — mody. Jeśli ograniczymy się dla wyrazistości do rozpatrzenia sprawy na przykładzie współczesnego samochodu, ujrzymy, że główne cechy auta dyktuje projektantowi bieżący stan technologii, więc, dajmy na to, przy zachowaniu napędu na koła tylne z silnikiem umieszczonym z przodu, konstruktor musi umieścić tunel wału kardanowego wewnątrz pomieszczenia pasażerów. Jednakże pomiędzy tym dyktatem nienaruszalnego schematu “narządowej” organizacji pojazdu a wymaganiami i gustami odbiorcy rozpościera się przestrzeń swobodna “luzu inwencyjnego”, bo można wszakże ofiarować owemu odbiorcy rozmaite kształty i barwy auta, nachylenie i rozmiary szyb, dodatkowe ozdoby, chromy itp. Odpowiednikiem zmienności produktu, wywołanej naciskiem mody, jest w bioewolucji niezwykła różnokształtność drugorzędnych cech płciowych. Cechy owe stanowiły pierwotnie wyniki zmian przypadkowych — mutacji — utrwaliły się zaś w następnych pokoleniach, ponieważ ich nosiciele podlegali uprzywilejowaniu jako partnerzy seksualni. Tak zatem odpowiednikiem samochodowych “ogonów”, ozdób chromowych, fantastycznie modelowanych wlotów powietrza chłodzącego, świateł przednich i tylnych, są godowe ubarwienia, pióropusze, osobliwe narośle czy — last but not least — określony rozkład tkanki tłuszczowej wraz z takimi rysami twarzy, które wywołują aprobatę seksualną.
Oczywiście, bezwładność “mody seksualnej” jest w bioewolucii nieporównanie większa niż w technologii, gdyż konstruktor–Natura nie może zmieniać produkowanych przez się modeli z roku na rok. Istota jednak zjawiska, to jest osobliwy wpływ czynnika “niepraktycznego; nieistotnego”, “ateleologicznego”, na kształt i rozwój osobniczy istot żywych i produktów technologii daje się wykryć i sprawdzić na olbrzymiej liczbie dowolnie wybranych przykładów."
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 27, 2017, 11:29:04 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4436
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« Odpowiedź #89 dnia: Czerwiec 28, 2017, 12:15:02 am »
ps. Jeszcze jeden godny odnotowania fragment "Dwóch ewolucji", na który nie wiem czemu nikt z nas nie zwrócił uwagi - a przecie o seksie było (z góry przepraszam, dość sążnisty):

"Zachodzi tu nader ciekawe i w pewnym sensie zabawne podobieństwo inwazji, w głąb konstruktorstwa biologicznego oraz technologicznego — w pierwszym przypadku, kryteriów doboru płciowego, w drugim zaś — mody. Jeśli ograniczymy się dla wyrazistości do rozpatrzenia sprawy na przykładzie współczesnego samochodu, ujrzymy, że główne cechy auta dyktuje projektantowi bieżący stan technologii, więc, dajmy na to, przy zachowaniu napędu na koła tylne z silnikiem umieszczonym z przodu, konstruktor musi umieścić tunel wału kardanowego wewnątrz pomieszczenia pasażerów. Jednakże pomiędzy tym dyktatem nienaruszalnego schematu “narządowej” organizacji pojazdu a wymaganiami i gustami odbiorcy rozpościera się przestrzeń swobodna “luzu inwencyjnego”, bo można wszakże ofiarować owemu odbiorcy rozmaite kształty i barwy auta, nachylenie i rozmiary szyb, dodatkowe ozdoby, chromy itp. Odpowiednikiem zmienności produktu, wywołanej naciskiem mody, jest w bioewolucji niezwykła różnokształtność drugorzędnych cech płciowych. Cechy owe stanowiły pierwotnie wyniki zmian przypadkowych — mutacji — utrwaliły się zaś w następnych pokoleniach, ponieważ ich nosiciele podlegali uprzywilejowaniu jako partnerzy seksualni. Tak zatem odpowiednikiem samochodowych “ogonów”, ozdób chromowych, fantastycznie modelowanych wlotów powietrza chłodzącego, świateł przednich i tylnych, są godowe ubarwienia, pióropusze, osobliwe narośle czy — last but not least — określony rozkład tkanki tłuszczowej wraz z takimi rysami twarzy, które wywołują aprobatę seksualną.
Oczywiście, bezwładność “mody seksualnej” jest w bioewolucii nieporównanie większa niż w technologii, gdyż konstruktor–Natura nie może zmieniać produkowanych przez się modeli z roku na rok. Istota jednak zjawiska, to jest osobliwy wpływ czynnika “niepraktycznego; nieistotnego”, “ateleologicznego”, na kształt i rozwój osobniczy istot żywych i produktów technologii daje się wykryć i sprawdzić na olbrzymiej liczbie dowolnie wybranych przykładów."

Jak nie? Skrótowo, bo skrótowo, ale zawszeć:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1570.msg69594#msg69594
Ja jeszcze do tego co miazo napisał:
Cytuj
W rozdziale jest mowa o dwóch ewolucjach, zastanawiam się jednak, dlaczego nie pojawiły się rozważania, w których Lem skonfrontowałby pojęcie ewolucji vs. rewolucji. W przypadku Natury raczej nie może być o takowej mowa, funkcjonuje jednak powszechnie termin "rewolucji naukowej". Czy nie jest on poprawny? Czy np. rewolucja kopernikańska może faktycznie zasługiwać na takie miano, jeżeli uwzględnić fakt, ile czasu zajęło jej przyswojenie (a także fakt, że Kopernik miał prekursorów)? Jak byśmy tak spróbowali zważyć, ile w rozwoju technologicznym było rzeczywiście osiągnięć przełomowych, a ile innowacji było po prostu naturalnym, powolnym rozwojem (czyli ewolucją). Czy pominięcie tego aspektu oznacza, że wg Lema mówienie o rewolucjach w tym kontekście nie ma uzasadnienia?
też o tym pomyślałam - co z przyspieszeniem ostatnich - powiedzmy - 100 lat? Przełomami/przewrotami w nauce?
To byłoby spójne z Twoim rozdzieleniem postępów nauki - od ewolucji technologicznej (chociaż mnie trudno sobie wyobrazić rozwój bez wiedzy - przy obecnym zaawansowaniu).
Podziałem na technikę i technologię?
Jakaś niejasność użytej terminologii.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)