https://www.berliner-zeitung.de/news/stromterror-in-berlin-das-bekennerschreiben-im-wortlaut-li.10012514
Swoją drogą żeby tak krytyczna infrastruktura była tak łatwa do zniszczenia to mi przypomina tylko podpalenie mostu Łazienkowskiego, pod którym składowano drewno i który sam zawierał wciąż elementy drewniane (mimo, że już raz się palił, w 1975 r.), a które prawdopodobnie było dziełem jakichś meneli czy innych łaknących rozrywki wesołków, a kosztowało coś 100 mln w naprawie. Tutaj też "władze Berlina chwalą się, że infrastruktura energetyczna jest dobrze zabezpieczona przed atakami, bo w 99% jest podziemna". Sęk w tym, że spora jej część zaczyna się od kilkunastu kabli WN i SN wychodzących z elektrowni i poprowadzonych do reszty miasta po wierzchu, po jakiejś kładce nad rzeczką, którą (kładkę, nie rzeczkę) równie łatwo było podpalić jak most Łazienkowski... A cele szczytne oczywista. Ciekawe ile zgonów proki dadzą radę powiązać z tą zabawą.