Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 1045444 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13791
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2655 dnia: Październik 24, 2019, 06:13:43 pm »
@olka, liv

Nie wiem czy nie gadacie z botem ;), ale mniejsza...

Tymczasem mamy streszczenie fabuły nowego "Terminatora":
https://en.wikipedia.org/wiki/Terminator:_Dark_Fate#Plot
(Co sądzicie? Mnie to patrzy na kolejną zbędną dokrętkę.)
« Ostatnia zmiana: Październik 24, 2019, 06:21:58 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6311
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2656 dnia: Październik 28, 2019, 12:20:31 am »
Też myślę, że VR to kolejny krok we wciąganiu ludzi w sieć - uczestnictwo jak najbardziej bezpośrednie, zatarcie różnic między różnymi poziomami życia społecznego (real i wsieciowymi) - meet your - może nie parents - ale friends...
Próbowałam jakiegoś zwiedzania z okularami - całkiem ciekawe doświadczenie.

Jolka chyba w botkach - w każdem reklamiarka...Terminator wygląda mi na siekankę - około 1:50 wzorowali się na Maczecie Rodrigueza?;)

Ja też chciałam o czymś, co nie jest SF, ale z racji tytułu - jest czyli Joker:
https://www.youtube.com/watch?v=zAGVQLHvwOY
Film, który dostał Złotego Lwa (nomen - dwa lata temu dostał go Kształt wody...), jest zachwalany z każdego zakątka netu...więc z pewną ulgą znalazłam recenzję, z którą z grubsza się zgadzam:
https://krytykapolityczna.pl/kultura/film/jakub-majmurek-joker-recenzja/

Widział ktoś?
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13791
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2657 dnia: Październik 28, 2019, 02:24:14 am »
Też myślę, że VR to kolejny krok we wciąganiu ludzi w sieć - uczestnictwo jak najbardziej bezpośrednie

Co się zazębia z Enterprajsami i Orville'ami z wątku obok ;).

Terminator wygląda mi na siekankę

Cusz, to może jeszcze w obecnych, kiepskich dla kina SF, czasach bym znósł... Gorzej, że - po zwiastunach sądząc - ani dobrze nie wygląda (dziwne, że współczesne efekty wydają się tak biedne i nieprzekonujące na tle tamtych, sprzed lat), ani klimatu oryginału tam nie czuć... No i ta moda na uśmiercanie starych bohaterów (i obracanie klasycznych wątków wniwecz) jest irytująca.

Widział ktoś?

Miałem się wybrać, ale po tej Twojo-majmurkowej recenzji chyba poczekam na premierę TV (zwł., że już dwa ostatnie Bat-Nolany mam za przereklamowane), zamiast tego kontentując się powtórkową lekturą "Zabójczego żartu", z którego te wszystkie ekranowe komiksy czerpią. Moore to jednak Lem opowieści o trykociarzach* ;).

* A propos:
http://plejbekpisze.blogspot.com/2017/11/straznicy.html
« Ostatnia zmiana: Październik 28, 2019, 07:07:54 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hornet

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 203
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2658 dnia: Październik 28, 2019, 04:28:26 pm »
Też myślę, że VR to kolejny krok we wciąganiu ludzi w sieć - uczestnictwo jak najbardziej bezpośrednie, zatarcie różnic między różnymi poziomami życia społecznego (real i wsieciowymi) - meet your - może nie parents - ale friends...
Próbowałam jakiegoś zwiedzania z okularami - całkiem ciekawe doświadczenie.

Zgadzam się z Tobą, Olu. W branży filmowej również tkwi potencjał zrewolucjonizowania tego, jak oglądamy filmy. Widać to na przykładzie trailera VR filmu It:



Obserwator przestanie być jedynie oddalonym widzem za szybki telewizora i stanie w samym centrum wydarzeń, niczym główny bohater. To się też tyczy oglądania meczów sportowych z punktu widzenia kibica na stadionie (w przyszłości pewnie też i zawodnika), czy przekazywania wiadomości.

Oczywiście, żeby tak było, technologia VR musi się stać bardziej wygodna dla użytkownika (gogle) i tańsza. Albowiem podobne przewidywania snuto już przy boomie na filmy 3D od czasu sukcesu Avatara. Tak się nie stało, gdyż przeciętnemu konsumentowi przeszkadzały niewygodne, przyciemniające obraz okulary, czy zawroty głowy. Z tymi samymi wyzwaniami musi się zmierzyć rynek VR.

Ja też chciałam o czymś, co nie jest SF, ale z racji tytułu - jest czyli Joker

Jak Joaquin Phoenix w czymś zagra, to nie ma na niego mocnych. Nie oglądałem jeszcze Jokera, ale mam taki zamiar, co się jednak w moim przypadku wydarzy przy okazji wydania filmu na DVD/Blu-Ray.
A propos, przypomnę film Her, który jest mi szczególnie bliski i bym go nawet zakwalifikował do gatunku SF.
« Ostatnia zmiana: Październik 28, 2019, 04:34:18 pm wysłana przez Hornet »
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6311
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2659 dnia: Październik 28, 2019, 11:10:45 pm »
Miałem się wybrać, ale po tej Twojo-majmurkowej recenzji chyba poczekam na premierę TV (zwł., że już dwa ostatnie Bat-Nolany mam za przereklamowane), zamiast tego kontentując się powtórkową lekturą "Zabójczego żartu", z którego te wszystkie ekranowe komiksy czerpią. Moore to jednak Lem opowieści o trykociarzach* ;).

* A propos:
http://plejbekpisze.blogspot.com/2017/11/straznicy.html
Nie pamiętam czy widziałam Watch-ów, ale komiks zapisał mi się bardzo pozytywnie - w niepamięci. Natomiast z "batmanami" odwrotnie.
Z tym, że ten Joker naprawdę nie ma niczego wspólnego z komiksem (chyba, że komiks łączy się ze stand-upem?) - tzn. na końcu jest nawiązanie do zabójstwa rodziców i narodzin Batmana, mamy też Gotham, ale całość jest bardzo realistyczna, bez żadnych specefektów - to studium choroby zanurzonej w równie chorym społeczeństwie - z tym, że szkoda, że film startuje od jednoznacznego stwierdzenia stanu umysłu pacjenta.
Gdyby jego choroba była wynikiem kolejnych zdarzeń, informacji, które do niego docierają, narastaniem złych myśli, pewnym punktem przegięcia - zdecydowanie lepiej.
Tak mamy studium choroby i to odbiera wg mnie siłę - naprawdę dobrej - kreacji J.P.

BTW - dzięki Hornet za przypomnienie Her - nie widziałam, ale miałam zamiar - zamiar przesunął się na drabince ku: wkrótce.
Jego brat - River - też miał potencjał - niestety demony górą.
Cytuj
Oczywiście, żeby tak było, technologia VR musi się stać bardziej wygodna dla użytkownika (gogle) i tańsza.
Myślę, że to kluczowe - będzie sprzęt - będzie wysyp propozycji jak go wykorzystać.
Coś jak ze smartfonem - do którego ilość aplikacji, dodatków itp. stała się po prostu zawrotna.
Filmy i gry wydają się naturalnym terenem, ale np. spożytkowanie tej możliwości dla niepełnosprawnych?
Mogliby w tym VR świecie robić rzeczy niemożliwe...
A propos przenikania tych światów - zobacz co się z ludźmi - nie tylko dziećmi - działo przy - jak to? - Pokemon Go? Chodzili jak zombie po mieście...
Wcześniej chyba były Invizimale?
A to taki wstęp, gdzie wykreowany świat wkracza do rzeczywistego. Następuje wymieszanie...i? Masowe wymieranie?:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13791
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2660 dnia: Październik 29, 2019, 01:40:06 am »
A propos, przypomnę film Her, który jest mi szczególnie bliski i bym go nawet zakwalifikował do gatunku SF.

To ja znów przypomnę, że film ów (w istocie, nienajgorszy) jest swego rodzaju sukcesorem wcześniejszej - krótszej - produkcji tego samego twórcy:
https://en.wikipedia.org/wiki/I'm_Here_(film)
Którą - boję się pytać na ile legalnie - da się dopaść na YT:

(Złośliwi twierdzą, że to przydługa reklama wódki, ale klimacik jest...)

Nie pamiętam czy widziałam Watch-ów

Zasadniczo jest to dość (pewnie szczegół został zmieniony, ale w sposób nie wpływający na kształt i odbiór całości) wierna ekranizacja komiksu. Tak wierna, że - nie odmawiając jej sprawności - zastanawiam się nad jej celowością. Tj. nad tym co wnosi, czego on nie wniósł... ;)

ale komiks zapisał mi się bardzo pozytywnie - w niepamięci.

Jednym słowem: pamiętasz, że był godny uwagi, ale nie pomnisz dlaczego? ;)

z tym, że szkoda, że film startuje od jednoznacznego stwierdzenia stanu umysłu pacjenta.
Gdyby jego choroba była wynikiem kolejnych zdarzeń, informacji, które do niego docierają, narastaniem złych myśli, pewnym punktem przegięcia - zdecydowanie lepiej.
Tak mamy studium choroby i to odbiera wg mnie siłę - naprawdę dobrej - kreacji J.P.

Dlatego przyznałem przewagę komiksowi. Moore pokazuje nam jak świat produkuje takiego Jokera - nawet nie wiadomo czy wariata, czy zdesperowanego nihilistę. Phillips z Silverem (i Phoenixem) - jakie formy przyjmuje szaleństwo człowieka, o którego (endogennych) problemach z psychiką słyszymy od początku (co może być wartościowe artystycznie i na swój sposób ciekawe, ale nie niesie równego ładunku filozoficznego*).

* Choć J.M. zdaje się słusznie pisać, że potencjał na to był, wystarczyłoby, gdyby twórcy spróbowali nachylić się nad tym, dlaczego osobnik dotknięty morderczą psychozą staje się idolem części mieszkańców Gotham, katalizatorem pewnych reakcji... Co im zrobił świat...

ps. A tu jeszcze coś dla miłośników "Twin Peaks":
« Ostatnia zmiana: Październik 29, 2019, 06:11:10 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hornet

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 203
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2661 dnia: Październik 29, 2019, 01:50:54 am »
Tak Pokemon Go to dobry przykład tego, co nas czeka w nadchodzącej dekadzie. Jest to tzw rzeczywistość rozszerzona, gdzie świat cyfrowy nakłada się na nasz analogowy. Dodajmy, że dzieciaki (i dorośli) grali w Pokemon Go jeszcze przy użyciu smartphonów, gapiąc się w ekran, a nie w goglach VR na oczach, to się pewnie zmieni i nie obejdzie bez ofiar w ludziach ;)

Co do Her, to oczywiście Ci polecam, ale nie gwarantuję, że wywrze na Ciebie podobne wrażenie, jak na mnie. Jeśli ja się wzruszyłem, nie znaczy, że podziała tak na Ciebie.
Dlaczego zaliczyłbym go do SF? (sam zadaje pytanie i na nie odpowiadam, heh) bo Her stawia te same znaki zapytania, co pierwsza Odyseja Kosmiczna (przypadek Hala), Łowca Androidów, czy A.I Sztuczna Inteligencja. Co czyni nas ludźmi, czy sztuczna inteligencja jest gorsza/mniej prawdziwa od ludzkiej itp.
Poza tym, dzięki temu, że film dzieje się w nieodległej (niemalże tu i teraz), przyszłości, można go odnieść w skali 1:1 do świata za oknem, więc obrazuje, jak bardzo jesteśmy samotni we współczesnym społeczeństwie i zależni/uzależnieni od technologii.
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6311
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2662 dnia: Październik 30, 2019, 05:22:30 pm »
Tak Pokemon Go to dobry przykład tego, co nas czeka w nadchodzącej dekadzie. Jest to tzw rzeczywistość rozszerzona, gdzie świat cyfrowy nakłada się na nasz analogowy. Dodajmy, że dzieciaki (i dorośli) grali w Pokemon Go jeszcze przy użyciu smartphonów, gapiąc się w ekran, a nie w goglach VR na oczach, to się pewnie zmieni i nie obejdzie bez ofiar w ludziach ;)
Oczywiście, w PGo użytkownicy nie byli odcięci od świata zewnętrznego - działali w nim. VR działa właściwie odwrotnie - odcina świat zewnętrzny i działa się w tym sztucznym.
Ale gdyby to wymieszać? Nakładka VR działająca w świecie rzeczywistym? Niektórzy już te piętra mylą;)
Cytuj
Co do Her, to oczywiście Ci polecam, ale nie gwarantuję, że wywrze na Ciebie podobne wrażenie, jak na mnie. Jeśli ja się wzruszyłem, nie znaczy, że podziała tak na Ciebie.
Dlaczego zaliczyłbym go do SF? (sam zadaje pytanie i na nie odpowiadam, heh) bo Her stawia te same znaki zapytania, co pierwsza Odyseja Kosmiczna (przypadek Hala), Łowca Androidów, czy A.I Sztuczna Inteligencja. Co czyni nas ludźmi, czy sztuczna inteligencja jest gorsza/mniej prawdziwa od ludzkiej itp.
Poza tym, dzięki temu, że film dzieje się w nieodległej (niemalże tu i teraz), przyszłości, można go odnieść w skali 1:1 do świata za oknem, więc obrazuje, jak bardzo jesteśmy samotni we współczesnym społeczeństwie i zależni/uzależnieni od technologii.
Z wszystkim się zgadzam - znaczy: zobaczyłam ten film.
Dodałabym:
Bardzo dobry film. W sensie psychologicznym i obserwacji socjologicznych. W połączeniu z możliwościami technicznymi - tworzy się wielopiętrowy obrazek.
Mamy nałożone poziomy rzeczywistości (gra, OS1, przenikanie systemów, życie w sieci, real) - ale jeszcze do rozróżnienia.
Chociaż nie emocjonalnego.
Zresztą - nie trzeba sztucznej inteligencji - to, co robi zawodowo Teodor, to praktycznie coś zbieżnego - czy on nie jest poniekąd trzecią osobą w związku? W różnego typu związkach? Nie wypełnia luki w real układach?
Dodatkowo film jest o tym jak definiujemy miłość: jako posiadanie drugiego - niekoniecznie - człeka? Na wyłączność? Najbardziej egoistyczne uczucie?

W jednej ze scen Teodor czyta: Knowing the Known and Unknown Universe - net podaje sprzeczne informacje - to biblioteka książek nieistniejących?:)

Poza tym mamy ściągawkę z Lema - pojawia się dysputer...znany, a martwy filozof...

W sumie ten OS1 jest łagodną wersją Golema, a Teodor mógłby udać się z reklamacją do producenta;)
Cytuj
To ja znów przypomnę, że film ów (w istocie, nienajgorszy) jest swego rodzaju sukcesorem wcześniejszej - krótszej - produkcji tego samego twórcy:
Włączyłam tę krótszą wersję - Zapudłowani?;)) - po Her.
Niestety nie wytrzymuje porównania.
Przypomniał mi się ludek z Dire Straits - Money For Nothing.
O czym to w zasadzie miało być? O ludzkich uczuciach u robotów? Nieprawdopodobnym poziomie altruizmu?
Cytuj
(Złośliwi twierdzą, że to przydługa reklama wódki, ale klimacik jest...)
Mnie to bardziej wyglądało na reklamę społeczną...
Pamiętajcie: produkujecie tych nieboraków, to zapewnijcie im dostęp do części zamiennych...;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13791
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2663 dnia: Październik 31, 2019, 02:32:23 am »
Her stawia te same znaki zapytania, co pierwsza Odyseja Kosmiczna (przypadek Hala), Łowca Androidów, czy A.I Sztuczna Inteligencja. Co czyni nas ludźmi, czy sztuczna inteligencja jest gorsza/mniej prawdziwa od ludzkiej itp.
Poza tym, dzięki temu, że film dzieje się w nieodległej (niemalże tu i teraz), przyszłości, można go odnieść w skali 1:1 do świata za oknem, więc obrazuje, jak bardzo jesteśmy samotni we współczesnym społeczeństwie i zależni/uzależnieni od technologii.
Z wszystkim się zgadzam - znaczy: zobaczyłam ten film.
Dodałabym:
Bardzo dobry film. W sensie psychologicznym i obserwacji socjologicznych. W połączeniu z możliwościami technicznymi - tworzy się wielopiętrowy obrazek.

Pozwólcie, że zgodzę się na trzeciego ;).

Włączyłam tę krótszą wersję - Zapudłowani?;)) - po Her.
Niestety nie wytrzymuje porównania.

A, zdecydowanie (wrzuciłem w roli ciekawostki). O perspektywach intelektroniki mówi +/- tyle prawdy, co "E.T." o SETI. Ale czegoś mi się spodobał na swój błahy sposób. Poza tym daje wyobrażenie jak się Jonze rozwinął w trzy lata.

O czym to w zasadzie miało być? O ludzkich uczuciach u robotów? Nieprawdopodobnym poziomie altruizmu?

Na pierwszy rzut oka - skrajny altruizm (czasem miło się na taki patrzy, choć ten już przegięty, przy pierwszym oglądaniu stawiałem, że w finale dostaniemy robota z dwiema głowami), na drugi - jednak pewien barter: ona mu (wyuczoną od ludzi) radość życia, on jej wtyczki nie z koszyczka... znaczy... części.

Bajdełej, skoro przy króciakach SF jesteśmy... Napatoczyłem się niedawno na taki:

Wrażenia na mnie nie zrobił żadnego, ale wrzucę w roli ciekawostki, bo albo twórca "Podróżą siódmą" się inspirował, albo poszedł - zbiegiem okoliczności - w zbliżonym kierunku.

Edit innobeczny:
Pojawił się trailer netflixowego "Wiedźmina" (nie do końca SF, ale gdzie dać? a wspomnieć wypada...):

Poniekąd drugi, wcześniej krótki teaser był:

Niby oba wyglądają przyzwoicie (niezbyt jest się do czego przyczepić), ale jakoś nie czuję klimatu wspólnego dla ASowego oryginału i wszystkich jego polskich adaptacji (komiks, film/serial, gry).
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2019, 11:22:08 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13791
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2664 dnia: Listopad 09, 2019, 09:37:42 pm »
Była swego czasu mowa o "Metrze 2033". Można powiedzieć, że Bagiński ubrał ten świat w obraz:

Z niejakim sukcesem:
https://www.komputerswiat.pl/gamezilla/aktualnosci/platige-image-z-nagroda-za-najlepszy-cinematic-roku-firma-pokonala-min-zwiastun/x7zkdjl

ps. Skądinąd, gdy przy "Metrze..." jesteśmy, warto przypomnieć:
« Ostatnia zmiana: Listopad 10, 2019, 12:46:08 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6311
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2665 dnia: Listopad 10, 2019, 02:39:34 pm »
Niby oba wyglądają przyzwoicie (niezbyt jest się do czego przyczepić), ale jakoś nie czuję klimatu wspólnego dla ASowego oryginału i wszystkich jego polskich adaptacji (komiks, film/serial, gry).
Po prostu - ten Wiedźmin jest hamerykański:)
Brak polskiej przaśności?
Poza tym - wizualnie - nie odbiega od innych tego typu produkcji.

Za to Bagiński z Metrem - świetny. Zresztą "Last Light" też ma właściwy klimat.
Ciekawe jak będzie z filmem...prawa do sfilmowania zostały sprzedane czyli a propos Wiedźmina i Metra:
https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2019/08/23/metro-2033-film-wiedzmin-podobienstwa-opinia/

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13791
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2666 dnia: Listopad 10, 2019, 03:48:36 pm »
Po prostu - ten Wiedźmin jest hamerykański:)
Brak polskiej przaśności?

Ja nie z tych, którzy chcieliby żeby w ekranizacji choć trochę zapachniało grodziszczem, wsią – ulicówką i puszczańskim wyrębem (mam zresztą wrażenie, że doszukiwano się w "Wiedźminach" szczególnej polskości czy słowiańskości cokolwiek na siłę, choć pewne wątki i sapkowej prozy, i polchowych komiksów, i gier są w istocie arcypolskie) ale brak jakoś - bo ja wiem? - mroku? szarzyzny? klimatu trudnych decyzji, z których każda ma swoją cenę? desperacji? Jakoś za radośnie to wszystko wygląda... Takie plastic fantastic (masz rację - typowo hamerykańskie).

Za to Bagiński z Metrem - świetny. Zresztą "Last Light" też ma właściwy klimat.

Zgodzisz się, że unosi się nad nimi jakby z lekka duch wiadomych dzieł Tarkowskiego i - godnych przypomnienia - "Listów martwego człowieka" Лопушанского (oczywiście w wersji light)?
« Ostatnia zmiana: Listopad 10, 2019, 03:54:08 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6311
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2667 dnia: Listopad 10, 2019, 09:39:04 pm »
Nie wiem - ja po prostu widzę bardzo dobrą wizualizację tego, co przeczytałam (piszę o Metrze) - natomiast trudno mi się odnieść do Listów..., bo nie widziałam tego filmu - wygląda smakowicie - dzięki - postaram się wkrótce go zobaczyć.

Za to wracając na chwilę do ekranizacji książek G. - właśnie się dowiedziałam, że sfilmowano jego "Tekst" - nie jest to SF, ale ciekawa pozycja:
https://www.imdb.com/title/tt10767426/
https://www.facebook.com/glukhovskybooks/videos/706390436437819/

Za to sprawdziłam kto zrobił ten film i wyszło mi, że ten pan - Klim Szypienko:
https://www.filmweb.pl/person/Klim+Shipenko-1063444

I ma na swoim koncie SF - Salut 7:
https://www.filmweb.pl/film/Salut+7-2017-796010
Ktoś widział?

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13791
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2668 dnia: Listopad 12, 2019, 01:11:43 pm »
wygląda smakowicie - dzięki - postaram się wkrótce go zobaczyć.

...mazaco ;). Tu chciałem offtopicznie zwrócić Twoją - i nie tylko Twoją - uwagę na postać (i dorobek) drugiego (obok Borysa S.) współscenarzysty w/w - Вячесла́ва Миха́йловича Рыбако́ва. Jego sztandarowy - wydany i u nas - "Grawilot 'Cesarzewicz'" choć czyni wrażenie wyjętego z fantazji Remuszki (silna Rosja ze szczęśliwymi Polakami w granicach) i jest dość podatny na obśmianie, to - mimo przynależności do nurtu kompensacyjnego, u nas reprezentowanego "Burzą" Parowskiego i różnymi tam "Bombami Heisenberga" - jedna z lepszych powieści współczesnej rosyjskiej SF (której streszczenia robią niejaką krzywdę). Opowiadania (po polsku, niestety, ukazały się b. nieliczne) wspominam nawet milej.
« Ostatnia zmiana: Listopad 12, 2019, 03:14:23 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hornet

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 203
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2669 dnia: Listopad 16, 2019, 01:26:49 pm »
W sumie ten OS1 jest łagodną wersją Golema, a Teodor mógłby udać się z reklamacją do producenta;)

Lem nie przewidział, że Golem okaże się kobietą ;) Co oczywiście jest spłyceniem tematu i fabuły z mojej strony, bo OS1 dobierał płeć i charakter systemu operacyjnego względem użytkownika i jego cech osobowościowych.
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen