Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Eden]  (Przeczytany 188801 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6612
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #150 dnia: Maja 04, 2023, 02:01:05 pm »
Cytuj
Doktor ma zacięcie pisarskie - zapowiada, że opisze ich wyprawę po powrocie...alter ego?
Jak jedna osoba mówi, żeś alkoholik... a nie, to z innej bajki.  8)
Ale jeśli druga powiada podobnie?
Cytuj
Ja osobiście odbierałem Doktora jako swego rodzaju alter ego samego Lema, chodzi mi przede wszystkim o to powstrzymywanie swoich kolegów o zbyt "uziemiającego" rozumowania w stosunku do zjawisk na Edenie.
Tak tutejszy meteor, niejaki JTbadzKC z 5 marca 2008.
Więc coś może być na rzeczy  :)
Cytuj
Przejrzałam imiona kolegów Lema ze Lwowa - pudło...liv wracaj bo trzeba szukać Henia;)
Chyba nie poradzę. Też pierwsze, co przyszło do głowy - "wuj" Hescheles.
Ale jakimi ścieżkami?... chyba jedynie trop "gajewski", jednak on też mglisty.
A skoro o naszej bigrafce...icy ...iczce.. przeskanowałem wiadomą cegłę  pod kątem Henryka. Jest ich kilku, tyle że sami humaniści.
Bo jednak czasy krakowskie były bliższe pisaniu książki.
Taki;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Markiewicz
taki
https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Vogler
Jeszcze Grynberg... ale w sumie zaden ni klei, ni spina.
Może później? Bo dopiero jestem po pierwszym.
Aaa... i jeszcze...ale to z nienarodzony byłby wtedy...inżynier pól boiskowych;
https://en.wikipedia.org/wiki/Henrik_Lehm

A szerzej to tak widzę;
To jest bardziej przypowieść, więc szukanie błędów fizycznych/astronomicznych raczej nie ma sensu, albo taki jak w świecie siedmiu krasnoludków czy jednorożców.
 Dorzucę jeszcze jeden – ich tam nie powinno w ogóle być!
O ile pamiętam z astronomii, planety krążą wokół gwiazd, a najbliższa nam – proxima Centauri jest o ponad 4 lata świetlne od Ziemi. Oni zaś lecą maksimum 3 lata.
Zatem są w samym środku czarnej dupchłani kosmosu, hę?
Bo ta ponad stumetrowa  rura z ceramitu raczej nie wyglądana na osiągającą prędkości nadświetlne.
Samo lądowanie  przypomina mi sceny z Pirxa – tam okręty kosmiczne były podobne transatlantykom, tutaj... może bardziej kojarzy do katastrofy lodzi podwodnej, w rodzaju Nautiliusa?
(narracja niczym z Vernea). Lub idąc innym tropem próby wydostania się ze zburzonego, zbombardowanego może,  budynku, schronu etc...taaa, to trop  gajewski.
Poza tym urocze, tam półkoronowka, tu zapalniczka w stylu zippo, zapałki, wiadra z wodą...brakuje tylko agrafki i arnatla ratujących życie. Ale to już pisaliście.
Tak-siak strasznie klaustrofobiczny klimat.
I sześciu Makgajwerów.  ;)


« Ostatnia zmiana: Maja 04, 2023, 04:17:47 pm wysłana przez liv »
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1346
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #151 dnia: Maja 04, 2023, 09:09:20 pm »
Cybernetyk to mocno przytłoczony Makgajwer.
Przy okazji - 6 osób to w sam raz na drużynę.
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Dru%C5%BCyna_(wojsko)
Aaa... umknęło mi coś.
Czy oni dokądś, po coś lecieli?
~ A priori z zasady jak? ~
Dotkliwy dotyku znak.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6866
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #152 dnia: Maja 05, 2023, 12:02:01 am »
Owszem. Obco, ale rozumnie. Wiem ze wspomnień starszych pokoleń czytelników, że kiedyś to (tak jak i otwarcie "Powrotu...") robiło wielkie wrażenie.
(Teraz takie wrzucenie bohatera/czytelnika w środek niezrozumiałych dlań spraw podniesiono w ambitniejszej SF do rangi typowego rozwiązania, i nazwano metodą zanurzenia. Dukaj np. z lubością ją stosuje.)
To prawda. Zważywszy więc, że to były lata 50 ubiegłego wieku...muszę zrewidować swoje odczucia względem tej książki.
Tyle o (względnie) statycznych warunkach ziemskich - a statek dodatkowo sobie leci, czyli mamy ruch w przestrzeni na kosmiczną skalę.
No to w kosmosie też nie wiem czy zliczanie poprawek, błędów przy nawigacji mogli powierzyć automatom.
Skoro te automaty potem wylądowały? Jakoś?
To nawet nie sęk w błędzie i rozpoznaniu go przez komputery pokładowe, ale w skanowaniu otoczenia i reagowaniu...wszak byli na kursie kolizyjnym;) Korekta z obserwacji? Jakiś alarmik?
Cytuj
Ryzyko to nieco samobójcze wyzwanie - nieznany jest skutek nieznacznych bezwiednych działań, dlatego tak pofantazjowałem.
W sumie tak - samo wejście do rakiety z zamiarem opuszczenia układu - to już forma samobójstwa.
Tak jak jazda samochodem do pracy;)
Lub idąc innym tropem próby wydostania się ze zburzonego, zbombardowanego może,  budynku, schronu etc...taaa, to trop  gajewski.
Tak, ten przekop tak może wyglądać.

Z tym Henrykiem to może być zupełnie przypadkowa sprawa - np. Lem przeczytał jakiś art Henryka X i wstawił go do powieści;)
Aaa... umknęło mi coś.
Czy oni dokądś, po coś lecieli?
No właśnie - myślałam, że to była celowa wyprawa na Eden, ale LA zasiał mi wątpliwości:)
I nawet one lepiej się składają z opisem tej drużyny...lecieli  - Maja fruwa tu i tam, świat swój pokazując nam?;) - w niewiadomym celu i przez kolizję wylądowali na Edenie. Kosmiczny wypadek.
To usprawiedliwiałoby ich mierną wiedzę o planecie, zero gotowości do lądowania, prędkość rakiety, omackowe biwakowanie (zmusza ich do niego brak wody - szukają jej...tylko po co te talerze uparcie szorują?), słowa Doktora, że w tonach książek o kosmonautyce, które przeczytał nie trafił na cień takiej historii jaka im się przytrafiła.
Tak, to się lepiej układa w całość.
Cytuj
Doktor ma zacięcie pisarskie - zapowiada, że opisze ich wyprawę po powrocie...alter ego?
Jak jedna osoba mówi, żeś alkoholik... a nie, to z innej bajki.  8)
Ale jeśli druga powiada podobnie?
No proszę:)
Czyli oprócz Inżyniera - podglądamy Doktora;)
A Doktor żartowniś: Gdzie woda, tam i fryzjer - to szukaj Waść fryzjera?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 2391
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #153 dnia: Maja 05, 2023, 06:53:06 am »
O ile pamiętam z astronomii, planety krążą wokół gwiazd, a najbliższa nam – proxima Centauri jest o ponad 4 lata świetlne od Ziemi. Oni zaś lecą maksimum 3 lata.
Zatem są w samym środku czarnej dupchłani kosmosu, hę?
Bo ta ponad stumetrowa  rura z ceramitu raczej nie wyglądana na osiągającą prędkości nadświetlne.
Cóż, jedyna nikła szansa jakoś uratować sytuację, to przypuścić, że lecą nie z Ziemi, tylko z jakiegoś daleko wysuniętego przyczółka ludzkości w Kosmosie.

Koordynator wstał. Inni poszli za jego przykładem. Gdy zgasili palnik, nakryła ich gwałtowna czerń — wysokie gwiazdy nie dawały światła, lśniły tylko mocno w dziwnie jak gdyby niskim niebie.
— Deneb — odezwał się cicho Fizyk. Patrzeli w niebo.
— Gdzie? Tam? — spytał Doktor. Mówili przyciszonymi nieświadomie głosami.
— Tak. A ta mniejsza obok to gamma Cygni. Cholernie jasna!
— Ze trzy razy jaśniejsza niż na Ziemi — zgodził się Koordynator.
— Chłodno i do domu daleko — mruknął Doktor. Nikt już się więcej nie odezwał.


Sadr (Gamma Cygni, γ Cyg) – gwiazda w gwiazdozbiorze Łabędzia, odległa od Słońca o około 1780 lat świetlnych.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sadr

Skoro ze trzy razy jaśniejsza, to znajduje się ze 1,7 razy bliżej. Hm. :-\

To nawet nie sęk w błędzie i rozpoznaniu go przez komputery pokładowe, ale w skanowaniu otoczenia i reagowaniu...wszak byli na kursie kolizyjnym;)
Przypuszczam, że od początku kurs nie był kolizyjny z planetą, lecz stał się takowym po nieudanym manewrze asysty grawitacyjnej (respekt Q :) ), zderzeniu z ogonem i gwałtownej utracie prędkości.
O, ładna gifka, nawet ogon widać:

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6866
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #154 dnia: Maja 05, 2023, 08:07:27 am »
Cytuj
author=Lieber Augustin
To nawet nie sęk w błędzie i rozpoznaniu go przez komputery pokładowe, ale w skanowaniu otoczenia i reagowaniu...wszak byli na kursie kolizyjnym;)
Przypuszczam, że od początku kurs nie był kolizyjny z planetą,
Oczywiście, że nie z planetą tylko z jej ogonem.
Był od początku, bo go nie wzięli pod uwagę.
To tak jakby kierowca nie był na kursie kolizyjnym z chodnikiem, bo nie wziął pod uwagę krawężnika ;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 2391
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #155 dnia: Maja 05, 2023, 08:37:03 am »
No nie wiem, czy da się zawczasu wykryć przed sobą coś takiego... o gęstości dziesięć do minus szóstej... ;)
Swoją drogą ciekawym, 10-6 czego? Kilogramów na metr sześcienny czy milimetrów słupa rtęci?
Raczej chyba to drugie...
« Ostatnia zmiana: Maja 05, 2023, 08:43:54 am wysłana przez Lieber Augustin »

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6866
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #156 dnia: Maja 05, 2023, 10:47:23 am »
No nie wiem, czy da się zawczasu wykryć przed sobą coś takiego... o gęstości dziesięć do minus szóstej... ;)
Swoją drogą ciekawym, 10-6 czego? Kilogramów na metr sześcienny czy milimetrów słupa rtęci?
Raczej chyba to drugie...
Ależ oni o tym ogonie mieli wiedzę.
Tylko zapomnieli  :D
Czyli poprzednia sonda go odkryła.
Czy automaty potrafiłyby go namierzyć? Trudno rzec przy tej prędkości.
Niemniej statki rozwijające taką prędkość i lecące w nieznane powinny być wyposażone w taki dinks... zwłaszcza, że to SF ;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6612
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #157 dnia: Maja 05, 2023, 08:51:03 pm »
Cytuj
Cóż, jedyna nikła szansa jakoś uratować sytuację, to przypuścić, że lecą nie z Ziemi, tylko z jakiegoś daleko wysuniętego przyczółka ludzkości w Kosmosie.
Ba, kombinuj, kombinuj  :)
Tylko dodatkowo uwzględnij takie okoliczności.
 Albo inżynier jest kłamczuchem, albo na tym "daleko wysuniętym przyczółku" jest muzeum, a w nim zapałki.
– Ostatni raz widziałem zapałki trzy lata temu. W muzeum – oświadczył niewyraźnie Inżynier

Cytuj
Aaa... umknęło mi coś.
Czy oni dokądś, po coś lecieli?
Dobre pytanie.
Na etapie II rozdziału, nic nie sugeruje celu podróży. Ot - lecieli sobie... gdzieś. Może dalej się coś wyjaśni?
Tymczasem w dwójce – maszerują.
Wygramolili się z tej rury i szukają wody. Popis wyobraźni Lema, te formy ni to roślinne, ni to zwierzęce, ni to inne; lejkowate, pajęczakowate...trudno oddać opis opisem. Trzeba przeczytać, a gdyby zwizualizować jeszcze – to ho ho!
Mniej wyobraźni mają wędrowcy – przy pomocy podstawowych narzędzi badawczych stymulują napotkane formy życia. Kamieniem rzucą, kozikiem natną korę/skórę, strzelą płynem usypiającym... no, dzieci niesforne na wyciecze po lesie.
Ostatecznie trafili na olbrzymią kurtynę. Nie bacząc ryzyka jeden z nich; wiadomo – doktor, w desperacji zaatakował ją swym ciałem. I przeniknął.
Za nim pozostali...weszli do fabryki gdzie coś się dzieje.
I tum utknął. Próbując wyobrazić te opisy jelitopodobne.
Zatem chwilowy stop!
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1346
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #158 dnia: Maja 05, 2023, 10:21:47 pm »
Przebrnij i nie tkwij w zamkniętym obiegu, bo w 3 rozdziale będzie więcej straszydeł z horroru w podziemnym statku drużyny rozbitków planetarnych.
Ale nic więcej - nie chcę spojlerować.
Wybielę część wpisu.
~ A priori z zasady jak? ~
Dotkliwy dotyku znak.

Cetarian

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 223
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #159 dnia: Maja 07, 2023, 12:38:08 am »
O całym „Edenie”.

Prawdę mówiąc, zawsze uważałem pomysł czytania książki na raty i omawiania poszczególnych rozdziałów za … oryginalny, a tak szczerze to nietrafny, bo co można powiedzieć o książce po przeczytaniu 5-10-15%, czyli nie znając 95-85% tekstu? Niewiele, prawie nic. Na tym etapie (i na kolejnych) czytelnik w zasadzie podejmuje tylko (kolejne) decyzje, czy czytać dalej.
Ale, oczywiście, osoby, które lubią tak się bawić, mogą to robić, nikomu przecież nie szkodzą.

Mnie interesuje tylko dyskusja o całej książce.

Miałem dwie opcje: poczekać, aż dojdziecie do końca i wtedy się ewentualnie włączyć,
albo
nie czekać.

Za nieczekaniem przemawia to, że chyba już nie raz taka dyskusja na raty kulała i była zawieszana, czasem na lata.
Ponadto zakładam, że uczestnicy nie czytają teraz Edenu pierwszy raz, tylko go sobie odświeżają, więc spojlerowanie nie jest problemem.
Zatem: oto kilka moich uwag o całym „Edenie”, do których, oczywiście, kto chce może się odnieść teraz, później, albo wcale.

*
Książka jest napisana w konwencji realistycznej i w tej realistycznej opowieści jest wiele niekonsekwencji. Z rakiety po upadku prawdopodobnie zostałaby tylko bryła przetopionego ceramitu na dnie leja, a z bujającego się hamaka nie można sterować rakietą, bo się tylko przelatuje obok właściwych pokręteł, czy przycisków.

(Nawiasem tylko wspomnę, że Chuck Yeager przekroczył barierę dźwięku w 1947 roku, przez następne dziesięć lat lotnictwo naddźwiękowe rozwijało się szybko, i w 1957 roku było bardzo dobrze wiadomo, że jeśli ktoś wykonuje szybkie manewry w przestrzeni trójwymiarowej (wypełnionej powietrzem albo nie), to powinien siedzieć w wygodnym fotelu i być do tego fotela solidnie przypiętym pasami, mocowanymi w czterech albo pięciu punktach.)

Tego typu zasadnych zastrzeżeń można wymienić więcej (i już szereg dalszych przykładów pojawiło się we wpisach w tym wątku), dlatego ja generalnie uważam konwencję realistyczną za pułapkę i trwam w wielkiej sympatii oraz podziwie dla talentu autora opisów podróży Ijona Tichego, na czele z tą opisaną najszerzej, czyli „Wizją lokalną”. (Bardzo wysoko na mojej liście jest też krótka podróż Tichego do pobliskiej Costaricany).
 
Rozumiem jednak, że Lem wysłał na Eden ekipę, żeby opowiedzieć o innej cywilizacji.

Stąd zasadnicze pytanie: czy można w ogóle powiedzieć (napisać) coś sensownego o innych cywilizacjach?
Moja odpowiedź jest taka: Nie, nie można, nawet jeśli ktoś ma/miał talent i intelekt klasy Lema.
Opowieści o innych cywilizacjach są de facto bez wyjątków rozważaniami o tym, co by było, gdyby dzieje cywilizacji ziemskiej potoczyły się inaczej, albo co się może wydarzyć w przyszłości, ale na Ziemi.

Istnieje jawny nurt alternatywnej historii cywilizacji ziemskiej (kustosz tutejszej biblioteki mógłby zapewne podać ze trzydzieści przykładów), a opowieści o cywilizacjach kosmicznych to opowieści o ludzkości przebranej za ufolud (za dubelty, itp.)
Takie opowieści się lepiej sprzedają, gdyż lud ziemski łaknie egzotyki, zaś po tym, jak Carter odkrył Tutenchamona, a Tomek W. odkrył okapi, na Ziemi już nic ciekawego do odkrycia nie zostało. (Pomijam drobiazgi typu ryba z przezroczystą czaszką [No, dobrze, jeszcze armię terrakotową odkryto]).

*
Do rozważenia byłoby założenie w Akademii jakiegoś wątku przekrojowego np. pod tytułem „Obce cywilizacje w powieściach i opowiadaniach Lema” (Czyli poza Summą i innymi tekstami niefabularnymi). Ja takiego wątku nie zakładam, bo nie wiem, czy jest/byłoby nań zapotrzebowanie, mógłby to zrobić raczej ktoś, kto uważa, że z powieści i opowiadań Lema da się wyekstrahować jakieś (hipo)tezy na temat innych cywilizacji – po czym podał(a) by przykłady owych wyekstrahowanych.
 

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6866
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #160 dnia: Maja 07, 2023, 12:09:02 pm »
I tum utknął. Próbując wyobrazić te opisy jelitopodobne.
Zatem chwilowy stop!
Wyplątałeś się już z tych jelit?;)

Wygląda to trochę jak perpetuum mobile - mieli w kółko to samo - zasilania nie odkryto...
W każdym razie Lem sygnalizuje torsy, dziecięce wymiary...dla mnie całość wygląda jak poruszający się organizm. Bioprodukcja.

Drużyna właściwie niczego się nie dowiedziała - doszło sporo pytań. Wody też nie namierzyli.

Wskoczę w rozdział trzeci.
Ekipa wraca do rakiety - Fizyk jako najbardziej spragniony wchodzi doń i wybiega wstrząśnięty: ktoś był w środku!
Mało tego - uprzątnął ziemię z wykopu!
Cybernetyk żąda działań: Musimy coś zrobić...;)
A Koordynator na to:
- Przecież nic się nie stało. Jakiś okaz miejscowej fauny wlazł do wnętrza statku i nie znalazłszy nic co by go interesowało, znikł...

No tak...Polacy, nic się nie stało!...

Zdumiewa mnie ten spokój (raczej głupota?) Koordynatora.
Jedynie Doktor wszczyna jakieś poszukiwania Obcego i znajduje ślady jakby dżdżownicy...wtedy Koordynator łaskawie godzi się na nocleg w rakiecie...
Po czym wszyscy zgodnie układają się do snu i zasypiają...bez tabletek...

Czy mężczyźni tak reagują na nieznaną sytuację? Zagrożenie? Wykrycie obecności Obcego? Po prostu - niczem Scarlett - kładą się spać i pomyślą o tym jutro? Hm.

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6612
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #161 dnia: Maja 07, 2023, 01:52:05 pm »
Cytuj
zawsze uważałem pomysł czytania książki na raty i omawiania poszczególnych rozdziałów za … oryginalny,
Ja widzę zaletę podobną do delektowania się potrawą, kęs za kęsem. Każdy trochę inny.
Rzecz chyba w tym, że robię to dla przyjemności, bez ambicji odkrywania Ameryki czy zbawiania świata.
W tym drugim przypadku faktycznie, istotna jest puenta w stylu - co nam to dało i co z tego wynika?
Nie chodzi mi o to by się nasycić - pozostając w poetyce kulinarnej. A smakować.
Poza tym to niezły pretekst by powtórzyć książkę.

Tu przyznam, kiedyś czytało mi się ją lepiej. Teraz, bardziej analityczne podejscie wykrywa liczne szwy a nawet dziury całe, które no...rażą jako eżektor.  :)

Cytuj
Książka jest napisana w konwencji realistycznej i w tej realistycznej opowieści jest wiele niekonsekwencji. Z rakiety po upadku prawdopodobnie zostałaby tylko bryła przetopionego ceramitu na dnie leja, a z bujającego się hamaka nie można sterować rakietą, bo się tylko przelatuje obok właściwych pokręteł, czy przycisków.
Oj, tak!
Ale nawet ratując ją z tego crashu... o, kolejny cud teraz wyszedł... wbita ona w glebę  jakoś pod skosem, circa 45 stopni (było porównanie do lufy armaty), więc układ korytarzy powinien też być wertykalny. Zatem po nich to trzeba by się wspinać, a oni biegają jak po płaskim.
Klapę, która na głowami - polewają wodą.
To naprawdę spora sztuka, cyrkowa nieomal  ;D Taa...potem jest jakaś próba ratunku poprzez konstrukcje z lodem, którą przykłada się jak plaster...
No, mniejsza, nie o to w tym chyba chodzi...
A o to
Cytuj
Rozumiem jednak, że Lem wysłał na Eden ekipę, żeby opowiedzieć o innej cywilizacji.
W sumie dalej...jak napisałeś.
Ale jakieś wnioski zostawię na koniec, bo jednak sporo zapomniałem.
Cytuj
Wyplątałeś się już z tych jelit?;)
Tak, i wpakowałem się na pokład Nostromo, gdzie buszuje siódmy pasażer... na szczęście łagodny. Klimaty kisielowo-blobowe nizczym z ...
Łomatko, on go dobił dla pewności, tak? Wiadomo, doktor... ten co rzucał w obcaki kamieniami i je nacinał...
Cytuj
. Wody też nie namierzyli.
Niby nie , a szastają nią.

Cytuj
Cybernetyk żąda działań: Musimy coś zrobić...;)
A Koordynator na to:
- Przecież nic się nie stało. Jakiś okaz miejscowej fauny wlazł do wnętrza statku i nie znalazłszy nic co by go interesowało, znikł...
Hmm, dialogi są strasznie drewniane. W dodatku przyznam, że eksperymentalnie nie czytam, a słucham - a lektor jakiś wybitnie krzykliwy emocjonalnie, co dodatkowo irytuje.
I tak - beztroska i niefrasobliwość ich działań, zdumiewa.
Cytuj
Czy mężczyźni tak reagują na nieznaną sytuację? Zagrożenie? Wykrycie obecności Obcego? Po prostu - niczem Scarlett - kładą się spać i pomyślą o tym jutro? Hm.
;D Zapewne masz rację (w krytyce mężczyzn).
Skarlet (jaka Scarlett?) pewnie zabrałaby się za sprzątanie tego bałaganu, poprała brudne koszuli, wywiesiła na sznurze wykorzystując pochyłą rakietę...   ;)
a panowie tylko narzekają na nieświeże odzienie i golić się nie chcą.... no ale - tak chciał autor!
Doktor Li ?  ;)
Nie wiem...ale to on niesie akcję.  Wszystkie inicjatywy złe i dobre , a  czasem głupie  - od niego.
 Co zresztą wcześniej napisałaś.

Po trzech rozdziałkach zrobiłem takie podsumowanie jego osoby;

- to on ma zapalniczkę (lubi mieć niepotrzebne rzeczy)
- to on ma przy sobie plaster (lubi nosić przy sobie zbędne...)
- był kiedyś w cyrku
- jedyny ma w pokoju latarkę (bo lubi mieć zbędne...)
- praca fizyczna to okropność
- zawsze pierwszy, wyrywny do wszystkiego nie bacząc ryzyka. No i nie słucha koordynatora
- jak wróci to postara się opisać wyprawę, na ile talent pozwoli (zacięcie literackie?), bo sytuacja Robinsonów na obcej planecie jest ciekawa.
- sypie bon-motami i rozbawia towarzystwo
- czasem gada po łacinie
- w młodości czytał pulp-fiction i tu posłużę się cytatem
Według historyjek, które czytywałem jako chłopak – powiedział Doktor z pełnymi ustami – w tej przeklętej zasłonie zrobiłaby się teraz buchająca ogniem dziura i wylazłby stamtąd typ o trzech rękach i tylko jednej, ale za to bardzo grubej nodze i miałby pod pachą interplanetarny telekomunikator albo byłby gwiazdowym telepatą i dałby nam do zrozumienia, że jest przedstawicielem szalenie rozwiniętej cywilizacji, która...

Czy ten opis składa się Wam na Lema?





Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 15930
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #162 dnia: Maja 07, 2023, 02:09:03 pm »
I tum utknął. Próbując wyobrazić te opisy jelitopodobne.

Wygląda to trochę jak perpetuum mobile - mieli w kółko to samo - zasilania nie odkryto...
W każdym razie Lem sygnalizuje torsy, dziecięce wymiary...dla mnie całość wygląda jak poruszający się organizm. Bioprodukcja.

I w tym momencie pozwolę sobie przypomnieć tekst linkowany przez Hoko, w dużej mierze idący wbrew interpretacji biograficznej, ale b. interesujący od (zajmującej Cetariana) strony obcologicznej:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=172.msg81618#msg81618

Czy mężczyźni tak reagują na nieznaną sytuację? Zagrożenie? Wykrycie obecności Obcego? Po prostu - niczem Scarlett - kładą się spać i pomyślą o tym jutro? Hm.

Wspominałaś o ich biwakowaniu. Na biwakach często się pije. Może to stąd... ::)

w młodości czytał pulp-fiction i tu posłużę się cytatem
Według historyjek, które czytywałem jako chłopak – powiedział Doktor z pełnymi ustami – w tej przeklętej zasłonie zrobiłaby się teraz buchająca ogniem dziura i wylazłby stamtąd typ o trzech rękach i tylko jednej, ale za to bardzo grubej nodze i miałby pod pachą interplanetarny telekomunikator albo byłby gwiazdowym telepatą i dałby nam do zrozumienia, że jest przedstawicielem szalenie rozwiniętej cywilizacji, która...

I ten kawałek ironii po raz kolejny podnosi ocenę omawianej powieści ;).

ps. czyli OT:
Istnieje jawny nurt alternatywnej historii cywilizacji ziemskiej (kustosz tutejszej biblioteki mógłby zapewne podać ze trzydzieści przykładów)

Przyznam, że nie (w każdym razie bez grzebania po źródłach). Dzielą one bowiem zasadniczo na trzy nurty z czego ten trzeci - z którego najwięcej dałoby się wymienić - na potrzeby niniejszej wymiany zdań odrzucam, bo zawiera utwory wprowdzające magię, a minimum alternatywną fizykę (Farmer, Dukaj), czy inne niemożliwości - jak "Maszyna różnicowa" Gibsona ze Sterlingiem), ew. świadomą stylizację retro, w której nie o rozważanie historycznych alternatyw, a zabawę starymi konwencjami SF chodzi. Pozostałe znów można podzielić na opowieści o tryumfie III Rzeszy (Basil, Dick - w tej kolejności, i inni), trochę jednokopytowe, ale jakoś się broniące, i resztę - gdzie duża część tej reszty mnie odrzuca lekceważeniem roli Przypadku i efektu motyla, i chodzeniem na łatwiznę, bo koniecznie musi być tam jakiś Napoleon - choćby jako generał w służbie Burbonów, jakiś Hitler - choćby jako niegroźny starszy pan, jacyś Himmler i Beria - choćby jako inkwizytorzy, co przy przyjęciu interpretacji Everetta z wszelkimi jej konsekwencjami wprawdzie da się bronić, ale jw. Do tego mam wrażenie, że są to utwory zazwyczaj jałowe poznawczo (bardziej niż typowa SF, nawet pulpowa). Stąd nie sięgam zbyt chętnie, a jak już się zdarzy - nieszczególnie chcę pamiętać.
« Ostatnia zmiana: Maja 07, 2023, 02:35:10 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1346
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #163 dnia: Maja 07, 2023, 02:50:51 pm »
Esesmańskich zombiaków z Dead Snow (Død Snø) nie da się odzobaczyć.
Natomiast Iron Sky - zgrabne jak i Ambassada.

Q, to tak a propos:
mam wrażenie, że są to utwory zazwyczaj jałowe poznawczo (bardziej niż typowa SF, nawet pulpowa). Stąd nie sięgam zbyt chętnie, a jak już się zdarzy - nieszczególnie chcę pamiętać.
Jałowe? Tak, za to rozrywkowe że aż strrach!
~ A priori z zasady jak? ~
Dotkliwy dotyku znak.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6866
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Eden]
« Odpowiedź #164 dnia: Maja 07, 2023, 03:19:30 pm »
Może wydzielcie te posty o obcakach u Lema i innnych? Zanim się roztopią w Edenie.
Klapę, która na głowami - polewają wodą.
To naprawdę spora sztuka, cyrkowa nieomal   ;D
7 metrów nad głowami drzwi. Odpuścili.
Wybrali klapę wewnętrzną śluzy: Koordynator dosięgał do niej stojąc na plecach Chemika.
Ostatecznie zbudowali stosik z książek, poduszek, aparatów - na 2 metry. Z tego stosiku polewali aże ciekło po podłodze i korytarzu...
Wydaje mi się to jeszcze do przyjęcia.
Cytuj
Ale nawet ratując ją z tego crashu... o, kolejny cud teraz wyszedł... wbita ona w glebę  jakoś pod skosem, circa 45 stopni (było porównanie do lufy armaty), więc układ korytarzy powinien też być wertykalny. Zatem po nich to trzeba by się wspinać, a oni biegają jak po płaskim.
Tunel wiodący od klapy stromo pod górę, niemal o siedemdziesięciu stopniach nachylenia, zagłębił się w grunt ledwo na pięć i pół metra.
(...)
Czarna dziura w tunelu ziała w kilkunastometrowym, łagodnym zboczu niewielkiego pagórka.


Czołgali się w tym wąskim korytarzu. To chyba ujdzie pod taką górę i pod takim kątem?
Natomiast późniejsze wynoszenie szczątków Obcego - w wiadrach - jest...dyskusyjne;)
Cytuj
Łomatko, on go dobił dla pewności, tak?
No właśnie - istotę, która uprzątnęła im statek i dała prąd...nie wykazała żadnych złych zamiarów względem  załogi.
Wygląda na to, że dla pewności a nie z litości, bo umierał po spotkaniu ze zerwanymi kablami wysokiego napięcia...

Ale! Ważniejsze jest pytanie jak ta masa wielkości słonia wtłoczyła się do statku? Wąskim korytarzem? I wypompowała ziemię...

Cytuj
Czy mężczyźni tak reagują na nieznaną sytuację? Zagrożenie? Wykrycie obecności Obcego? Po prostu - niczem Scarlett - kładą się spać i pomyślą o tym jutro? Hm.
;D Zapewne masz rację (w krytyce mężczyzn).
Skarlet (jaka Scarlett?) pewnie zabrałaby się za sprzątanie tego bałaganu, poprała brudne koszuli, wywiesiła na sznurze wykorzystując pochyłą rakietę...   ;)
a panowie tylko narzekają na nieświeże odzienie i golić się nie chcą.... no ale - tak chciał autor!
No jak to jaka? O'Hara z "Przeminęło z wiatrem" ;D
Tja...mycie talerzy miałaby z głowy - panowie szorują je przy każdej okazji;)

Abstrahując od płci - zwykły zdrowy rozsądek/ciekawość/adrenalina - zwał jak zwał. Ale spać w takich okolicznościach?! Wszyscy? Hm...
Cytuj
sypie bon-motami i rozbawia towarzystwo
Odnotujmy kolejny: Tak dobrze udawać potrafi tylko trup.
- w młodości czytał pulp-fiction i tu posłużę się cytatem
Według historyjek, które czytywałem jako chłopak – powiedział Doktor z pełnymi ustami – w tej przeklętej zasłonie zrobiłaby się teraz buchająca ogniem dziura i wylazłby stamtąd typ o trzech rękach i tylko jednej, ale za to bardzo grubej nodze i miałby pod pachą interplanetarny telekomunikator albo byłby gwiazdowym telepatą i dałby nam do zrozumienia, że jest przedstawicielem szalenie rozwiniętej cywilizacji, która...

Czy ten opis składa się Wam na Lema?
No tak - właśnie to miałam na myśli pisząc o alter ego:)
Tylko zamiast jednonogiego - pojawia się dżdżownica wielkości słonia, która nie mówi po angielsku;)
Cytuj
I w tym momencie pozwolę sobie przypomnieć tekst linkowany przez Hoko, w dużej mierze idący wbrew interpretacji biograficznej, ale b. interesujący od (zajmującej Cetariana) strony obcologicznej:
W trakcie czytania książki nie doczytuję co o niej napisali inni - więc arty odpuszczam.
Może tylko dodam, że na razie nie widzę "interpretacji biograficznej" - prócz słabych powiązań - i w sumie nieuzasadnionych - o których napisał liv: wydobywanie z rakiety jak po bombardowaniu.

Taże bez naleciałości jeszcze o trzecim rozdziale:
Wybudzeni ze snu pasażerowie Nostromo:)) upolowali obcego - tutaj poznajemy jego podwójną budowę.
Nasuwa się skojarzenie tego małego dwurękiego członu z torsami produkowanymi w fabryce.
Inżynier wydaje się być wzburzony, bo zapalił papierosa - czego nigdy nie robił.
Eghem...kurzą w tej rakiecie, a wentylazione chyba nie działa?
Doktor - po poćwiartowaniu obcego - znajduje jakąś ciekawostkę anatomiczną, ale po ogłoszeniu tego - zbywa sam siebie tekstem: później to obejrzycie.
Koniec końców - nie wiadomo jak, ale ekipa skąpana we krwi mieszkańca Edenu  - wynosi w wiadrach jego szczątki.
Jakby tego horroru (jak zauważył Xetras) było mało - mamy thriller technologiczny z elementami melodramatu: Fizyk łka kiedy okazuje się, że stos daje prąd!!!

Czyli na koniec 3 rozdziału wiemy, że Eden ma rozumnych mieszkańców, skonstruowanych w dziwny sposób i raczej nie agresywnych, bo nie osaczyli drużyny, nie zagrozili jej - jakby wręcz przeciwnie: pomagali im odlecieć...chyba co ten jeden podwójny to jakiś ichniejszy dywersant;)

« Ostatnia zmiana: Maja 07, 2023, 03:35:23 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)