Autor Wątek: Felietony Lema  (Przeczytany 53574 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14262
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #105 dnia: Czerwiec 22, 2020, 11:17:54 pm »
Może tak być

W sumie na dwoje babka (albo i Kalibabka ;) ) - tytułów wymienił sporo (rozczarowująco typowych jak na przyszłego Mistrza zresztą, większość dzieciaków je czytała; no może poza Księżycową), ale informacja o wieku przyswojenia ;) pada tylko w wypadku Żuławskiego (i jest to "10-11 lat").
Poza tym pojawia się pytanie czy te zbierane książeczki zasługują już na miano książek, czy jeszcze nie?

Niebieska i czerwona książeczka  ;D .....oby nie z cytatami Małoze ...nieee, za wcześnie.

Obstawiam, że jakieś przedwojenne odpowiedniki "Książeczek z misiowej półeczki", "Poczytaj mi mamo", serii z wiewiórką czy ze ślimakiem...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6440
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #106 dnia: Czerwiec 22, 2020, 11:18:44 pm »
Zatem był rzeczywiście genialny bo nauczyć się pisania nie umiejąc czytać? - duża sprawa.

Pewno umiał czytać, tylko mógł jeszcze nie mieć dostatecznej cierpliwości/zdolności koncentracji, by pochłaniać knigi w całości. Podczytywał, kartkował i tyle...
Może tak być - tu więcej szczegółów  :)  str. 11
http://nowadekada.pl/wp-content/uploads/2015/12/Dekada-Literacka-1992-nr-11-12-47-48.pdf
Niebieska i czerwona książeczka  ;D .....oby nie z cytatami Małoze ...nieee, za wcześnie.
A my możemy czytane czytać i znowu zapominać i czytać na nowo - bez endu:))
Jednak coś mi grało...ten art mamy już w artach pt. inne...i Pułapkę niedoskonałą - tyż...ale brak hochsztaplerki...chyba też zrobię "Dekadę" osobno;)

Mnie z lektur rzucają się przeglądane atlasy - to motyw wszystkich wspomnień Lema o wstępie do czytania.

Chyba "Dialogi" ruszone...a Summę...dokończyliśmy?

"Summę..." raczej zostawiliśmy w środku którejś z piętrowych dygresji (do wyczerpania jeszcze daleko, jednak nie pierwszy to przypadek tak urwanej Akad.-dyskusji). "Dialogi" ledwo grzebnięte (postaraliśmy się z L.A., powiem nieskromnie ;), parę zagadnień poruszyliśmy, ale cztery strony dyskusji... - co to jest na taką knigę... ;D).
No właśnie - tylko trzeba się dogadać z czasem i wrócić...
Może te arty dałoby się podpiąć w Akademii pod "Wysoki Zamek"? W sensie Lem o sobie i jego opinie o innych zjawiskach pogodowych?
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 22, 2020, 11:33:31 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6287
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #107 dnia: Czerwiec 22, 2020, 11:52:31 pm »
Cytuj
A my możemy czytane czytać i znowu zapominać i czytać na nowo - bez endu:))
A, przepraszam, nie zerknąłem w główną litanię. Ale jest tego tyle, że wizja twa - bezendzia, niewykluczona.
Te stare linki prowadziły do oryginałów? Czy jakieś edyty?
Cytuj
Mnie z lektur rzucają się
A mnie rzuciło się inne co - jak to każdy patrzy wedle swoich zboczeń  :D
Orliński 3 lata temu odkrył, może równolegle z Gajewską,  datę przybycia Lemów do Krakowa.
A wcześniej Lem, jak to ujął Orliński "kluczył" i w wielu oficjałkach stał rok 1946.
 Może i Lem kluczył, ale w wywiadzie "Pułapka niedoskonała" z 1996 roku stoi jak wół - "gdy przyjechałem w 45-tym roku do Krakowa..."
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14262
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #108 dnia: Czerwiec 23, 2020, 12:50:34 pm »
No właśnie - tylko trzeba się dogadać z czasem i wrócić...

No to ustalmy co w Akad.-organizacyjnym ;).

A mnie rzuciło się inne co - jak to każdy patrzy wedle swoich zboczeń  :D

olka - zapominania, Ty - biograficznego kluczenia, a mnie o jaką perwersję posądzasz? Niecierpliwej połebkowości? ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6440
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #109 dnia: Czerwiec 23, 2020, 11:32:00 pm »
Te stare linki prowadziły do oryginałów? Czy jakieś edyty?
Jeden był identyczny - ten o dzieciństwie, drugi nieaktywny - podmieniłam.
No właśnie - tylko trzeba się dogadać z czasem i wrócić...
A mnie rzuciło się inne co - jak to każdy patrzy wedle swoich zboczeń  :D
olka - zapominania, Ty - biograficznego kluczenia, a mnie o jaką perwersję posądzasz? Niecierpliwej połebkowości? ;)
No jak? Mnie się rzuciły atlasy...może dlatego, że tak często wspominane - w końcu zapamiętałam;)

Ja na razie mam dezorganizację, ale faktycznie można by wrócić do omawiania tego i owego.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6440
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #110 dnia: Czerwiec 30, 2020, 01:18:34 pm »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6440
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #111 dnia: Marzec 04, 2021, 10:32:14 pm »
W sumie lepszego miejsca nie znalazłam - poczytuję sobie różne teksty Lema - wczoraj trafił się kawałek z "Fantastyki i futurologii" pt. "Zakończenie metafuturologiczne" z 1970 roku, w którym czytam:

Jest [ kultura - Ol] samołudzącą się strukturą, skoro przepowiada, że przekroczenie jej zakazów wywołać musi skutki, jakich faktycznie wcale się nie obserwuje. Nieprawdą jest np., jakoby kazirodztwo (jako wchów wsobny ludzi) było dlatego objęte zakazem uniwersalnym, ponieważ stanowi zagrożenie biologiczne gatunku (np. jako niebezpieczeństwo w rozumieniu genetyki populacyjnej).

To chów wsobny, kazirodztwo - nie prowadzą do żadnych degeneracji? Mają tylko podłoże kulturowe - nie biologiczne? Coś mi tu nie pasuje.

Kawałek dalej:
Osoba ignorująca całość medycznej wiedzy łatwo może pozbyć się brodawek dzięki odpowiednio zaaplikowanej sugestii - zapewniającej ją po prostu, iż one rychło znikną. Lekarz, orientujacy się w psychosomatycznych mechanizmach takiej sugestii, właśnie przez to, iż je zna, dzięki analogicznemu postępowaniu wyleczony być nie może.

Niewiedza leczy? Hm.

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14262
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #112 dnia: Marzec 05, 2021, 12:35:32 am »
To chów wsobny, kazirodztwo - nie prowadzą do żadnych degeneracji? Mają tylko podłoże kulturowe - nie biologiczne? Coś mi tu nie pasuje.

Może chodziło o to, że nie zawsze jest szkodliwe biologicznie - niekorzystne geny mogą się kumulować, statystycznie znacznie częściej, niż w wypadku potomstwa rodziców niespokrewnionych, ale nie jest to zerojedynkowe (tj. nie każde dziecko kazirodzącej pary rodzi się z takimi defektami; czasem wręcz kumulują się geny korzystne).

Przy czym, skoro przy kulturowym aspekcie w/w tabu jesteśmy, warto odnotować:
https://przystaneknauka.us.edu.pl/artykul/zakaz-malzenstw-rodzinnych-jako-zrodlo-indywidualizmu-zachodniego
https://science.sciencemag.org/content/366/6466/eaau5141
https://phys.org/news/2019-11-incest-dawn-individualism.html
(Zazębia się to nam z tematem kościelno-okołowskim.)

Niewiedza leczy? Hm.

Czy nie tak działa (na ograniczoną skalę) efekt placebo? Pacjent nie wie, że dostał substancję neutralną i (w pewnym, nie tak znów dużym jednak, stopniu) mu to pomaga.
« Ostatnia zmiana: Marzec 05, 2021, 12:51:31 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6287
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #113 dnia: Marzec 05, 2021, 08:33:44 am »
Cytuj
Nieprawdą jest np., jakoby kazirodztwo (jako wchów wsobny ludzi) było dlatego objęte zakazem uniwersalnym, ponieważ stanowi zagrożenie biologiczne gatunku (np. jako niebezpieczeństwo w rozumieniu genetyki populacyjnej).
Ba, Lem sam przyznawał, ze historia nie jest jego "konikiem'  :) , to nie musi być zaprzeczenie szkodliwości kazirodztwa, ale może widział inne źródło tabu? Dalipani, nie wiem jakie.
Bo chyba nie ma kultury, która wchodząc na etap rejestracji kto ojciec, kto matka...nie wprowadziła tego tabu.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego w linku od Q ktoś wiąże to z k.k. To już chyba schiza bliska białej chusteczki przysłowiowego Jasia. Rzeczone tabu jest znacznie starsze i powszechniejsze.
A może Lem naczytał się akurat L-S, któren... W świetle antropologii kulturowej źródło zakazu kazirodztwa leży w czynnikach kulturowych. Zgodnie z teorią Claude’a Lévi-Straussa zakaz ten jest podstawowym elementem organizacji społecznej, itd... chyba odrywa to od podstawowej obserwacji, wymagającej jednak perspektywy pokoleń - że degeneracja jest faktem empirycznym, jakkolwiek niepoprawnie brzmi to w czasach współczesnych.  :)
Cytuj
Niewiedza leczy? Hm.
:)
Na pewno poprawia samopoczucie. O, dawno kurzajki nie zamawiałem  8) Jednak bez odrobiny Chelidonium majus obejdzie się najlepsza szeptucha.
« Ostatnia zmiana: Marzec 05, 2021, 08:54:28 am wysłana przez liv »
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1869
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #114 dnia: Marzec 05, 2021, 09:59:10 am »
Cytuj
Osoba ignorująca całość medycznej wiedzy łatwo może pozbyć się brodawek dzięki odpowiednio zaaplikowanej sugestii - zapewniającej ją po prostu, iż one rychło znikną. Lekarz, orientujacy się w psychosomatycznych mechanizmach takiej sugestii, właśnie przez to, iż je zna, dzięki analogicznemu postępowaniu wyleczony być nie może.

Niewiedza leczy? Hm.
Wygląda na to, że sceptyk Lem utrzymuję, iż w taki sposób faktycznie można pozbyć się brodawek?
Hm. :-\

Wówczas, moim zdaniem, w powyższym fragmencie słowa "medyczna wiedza" należałoby wziąć w cudzysłów.
Co mamy?
Primo, za pomocą odpowiednio zaaplikowanej sugestii, czy też autosugestii, da się skutecznie usunąć brodawki. Pod warunkiem, że pacjent wierzy, że ta metoda zadziała.
Secundo, ów lekarz, w oparciu o "klasyczną" wiedzę medyczną, skłonny jest uznać tę metodę za przesąd i zabobon. To również swoista odmiana wiary - wiara, że tego nie może być, bo nie może i już. Wg medycyny konwencjonalnej, świadomość/podświadomość powodująca masową apoptozę komórek brodawki, jest czymś nie do pomyślenia.

W każdym razie nie ma tu nic wspólnego z prawdziwą wiedzą. A czasem lepsza jest kompletna ignoracja w temacie, niż utrwalony w świadomości zbiorowej nieprawdziwy paradygmat.
Przychodzą na myśl słynne słowa Einsteina:
Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi.

Ptr

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 123
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #115 dnia: Marzec 05, 2021, 01:34:56 pm »
Cytuj
Osoba ignorująca całość medycznej wiedzy łatwo może pozbyć się brodawek dzięki odpowiednio zaaplikowanej sugestii - zapewniającej ją po prostu, iż one rychło znikną.

Ciekawy jestem, czy to zdanie jest w ogóle prawdziwe.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6440
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #116 dnia: Marzec 05, 2021, 02:16:27 pm »
Co do kazirodztwa  - trudno powiedzieć jaka był stan wiedzy na 1970 rok, ale wydaje mi się, że informacje o np. zdegenerowanych rodach królewskich nie były żadnym novum? :-\

W Europie  mamy przykład Norwegów, którzy w swojej historii  - przez ukształtowanie terenu, warunki klimatyczne i brak transportu - zaliczyli negatywne skutki krzyżowania krewniaczego. Chyba nawet w celu wyjaśnienia do czego może dojść wprowadzili kilka lat temu do szkół przedmiot "kazirodztwo" - nie wiem czy przetrwał do dzisiaj?
Media podniosły larum, ze Norwegowie będą uczyć kazirodztwa.

Levi - Strauss - możliwe, ale o ile pamiętam w książce Okołowskiego są wyliczeni filozofowie (za sprawą lemologa) - do których Lem się odwoływał i powoływał -  Levi chyba został spozycjonowany negatywnie? Nie mogę teraz sprawdzić - może wieczorem.

Jednak bez odrobiny Chelidonium majus obejdzie się najlepsza szeptucha.
Chyba: nie obejdzie?;)

O tych sugestywnych kurzajkach chyba wspomina Szczepański (w sensie, że Lem mu o tym mówił) w którymś dzienniku  - też teraz nie mogę sprawdzić - późniejpotem.

Zgadzam się z LA - opisane nie jest efektem placebo - opiera się nie na fałszywym leku, ale na fałszywej myśli, która pewnym krokiem prowadzi do leczniczego efektu.
Oczywiście, że nie można lekceważyć sił psychicznych w leczeniu - łatwo sprawdzić do jakich spustoszeń - nie tylko psychicznych - doprowadza depresja. Stąd odwrotnie - pozytywne nastawienie, wiara w terapię ma na pewno znaczenie - hormonki wspomagają leczenie.
Ale właśnie: leczenie.
Gdyby sama wiara uzdrawiała...no właśnie:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1869
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #117 dnia: Marzec 05, 2021, 08:19:07 pm »
Zgadzam się z LA - opisane nie jest efektem placebo - opiera się nie na fałszywym leku, ale na fałszywej myśli, która pewnym krokiem prowadzi do leczniczego efektu.
W pewnym sensie jest. Na czym właściwie polega leczniczy efekt placebo? Imho wszystko zaczyna się od myśli. Od myśli, że oto przyjmuje się zbawienny lek, i tamta właśnie myśl uruchamia nieznane mechanizmy samonaprawcze organizmu.

Generalnie, wiele wskazuje na to, że psyche ma decydujący wpływ na somę. Głębszy niż sądzimy, jak to udowadniają np. osoby praktykujące jogę. Inna rzecz, że człowiek nie mający wprawy w "ręcznym sterowaniu" procesami fizjologicznymi zachodzącymi we własnym organizmie, gdy podejmuje taką próbę, zazwyczaj napotyka na pewne trudności. W większości wypadków - może z wyjątkiem najprostszych, jak z tymi kurzajkami - mózg odpowiada: Error 403, access forbidden.  ::)

Cytuj
Gdyby sama wiara uzdrawiała...no właśnie:)
To świadczy jedynie o słabości naszej wiary ;) :)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6440
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #118 dnia: Marzec 05, 2021, 09:43:56 pm »
Zgadzam się z LA - opisane nie jest efektem placebo - opiera się nie na fałszywym leku, ale na fałszywej myśli, która pewnym krokiem prowadzi do leczniczego efektu.
W pewnym sensie jest. Na czym właściwie polega leczniczy efekt placebo? Imho wszystko zaczyna się od myśli. Od myśli, że oto przyjmuje się zbawienny lek, i tamta właśnie myśl uruchamia nieznane mechanizmy samonaprawcze organizmu.
Tak - tym tekstem się wystawiłam i czekałam kto napisze, że w istocie placebo to wiara;)
Tyle, że w przypadku opisanym przez Lema ta wiara nie jest wspomagana substancją "leczniczą" - wystarczy sama wiara...
No właśnie:
To świadczy jedynie o słabości naszej wiary ;) :)
;D

Wracając do Levi - Straussa - w istocie, w książce Okołowskiego - ale za sprawą lemologa - jest wymieniony w szeregu oponentów (str.489).

I do kurzajek:))

Temat musiał Lemowi bardzo przypasować, bo trzyma się go przez lata...otóż felieton z 1970 roku, a w dzienniku Szczepańskiego z dnia 20 IX 1954 roku czytamy:

Rozmawialiśmy parę dni temu z Lemem o śmierci i innych "nietypowych" sprawach, które są korzeniem literatury. Cały czas akcentował swoją materialistyczną postawę, dziwiąc się równocześnie tragizmowi tych rzeczy, "nienormalnemu" stosunkowi człowieka do nich i własnemu przekonaniu, że tylko ta "nienormalność" jest coś warta. Przy okazji opowiedziałem mu historię ks. Bardeckiego o tej zakonnicy, uleczonej w niewytłumaczalny sposób. Lem twierdzi, że medycyna zna bardzo dużo takich wypadków i że to nie jest żadne przełamanie praw natury, a tylko kwestia stwierdzonej wielokrotnie korelacji między psychicznymi i fizycznymi procesami. Mówił, że powszechnie znaną wśród lekarzy rzeczą jest skuteczność "zamawiania" brodawek na wsi. Głębokie przekonanie, że takie "zamawianie" podziała, powoduje kurczenie się naczyń krwionośnych wokół brodawki i jej obumieranie. Oczywiście musi być ta wiara. Tu wysunąłem moją żartobliwą wątpliwość, czy np. wiara w tezy marksizmu-leninizmu też może podziałać na organizm, na co Lem powiedział, że to musi być wiara o charakterze "metafizycznym", absurdalnym. Czyli że zracjonalizowanie tej sprawy dla użytku lekarskiej terapii musiałoby dać w efekcie jej likwidację.

Nawiasem - owe "zamawianie", znikanie przez wiarę może mieć całkiem prozaiczne wytłumaczenie:

Brodawki wirusowe są przede wszystkim defektem estetycznym. Rzadko towarzyszą im dodatkowe dolegliwości i często znikają same bez podejmowania leczenia.
https://portal.abczdrowie.pl/brodawki-wirusowe
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14262
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Felietony Lema
« Odpowiedź #119 dnia: Marzec 05, 2021, 09:58:55 pm »
Tyle, że w przypadku opisanym przez Lema ta wiara nie jest wspomagana substancją "leczniczą" - wystarczy sama wiara...

W sumie... Czym różni się wiara w moc nieskutecznej (per se) tabletki, od wiary w moc nieskutecznych (jw.) słów?
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki