Autor Wątek: Właśnie się dowiedziałem...  (Przeczytany 1716801 razy)

dzi

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1065 dnia: Czerwiec 15, 2007, 08:11:37 pm »
Z tego co zerknalem typ nie pisze o tym ze nie ma Boga tylko stwierdza ze religie sa kijowe bo maja kijowych wyznawcow. Obserwujac wyznawcow neguje religie a potem Boga. Od dupy strony ;)

(Z tym ze nie czytalem calosci wiec moze Ty masz racje, tak czy siak szkoda literek ;) ).
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 15, 2007, 08:12:17 pm wysłana przez dzi »

maziek

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1066 dnia: Czerwiec 15, 2007, 08:21:23 pm »
Eee, nie, ja też tylko 1-sza stronę bo rzeczywiście szkoda...

Ale on prawi tak:

pyt.: co złego jest z Bogiem?
odp.: przede wszystkim to, że Bóg nie istnieje. I choć jego samego nie ma, to niestety istnieją jego wyznawcy.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 15, 2007, 08:25:04 pm wysłana przez maziek »

ANIEL-a

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1067 dnia: Czerwiec 18, 2007, 12:42:18 am »
No to przeczytajcie resztę - ten facet podaje się za naukowca (wiem, kim jest, czytałam samolubny gen, używam sformułowania całkiem świadomie) najbezczelniej w świecie manipuluje faktami i miesza zachowania ludzi z przykazaniami. Przyznaje np., że nie ma pojęcia o badaniach, czy były w ogóle przeprowadzone, jakichkolwiek dotyczących traumy dzieci z podziałem na religię, ale mówi następnie: "molestowanie seksualne dzieci, tak częste w Kościele katolickim," - ciekawe skąd wie, że jest częste? Bo w USA były 3 głośne skandale? Nie mówię, że się nie zdarza, ale bez badań wcale nie wiadomo, czy jest częstsze niż molestowanie seksualne w rodzinach protestanckich, muzułmańskich albo niewierzących... I jeszcze: "Podaje pan przykład katoliczki, która jako dziecko była bardziej przerażona tym, że jej zmarła protestancka koleżanka pójdzie do piekła, niż tym, że obmacywał ją ksiądz" - to mówi osoba przeprowadzająca wywiad. Ok, nie twierdzę, że to się nie zdarzyło, współczuję tej dziewczynce, która na pewno przeżyła koszmar, ale jaki to jest dowód naukowy? To jest dyskurs na poziomie tramwaju: "jeden ksiądz kradnie, wszyscy księża to złodzieje", "jeden Polak zabił, Polacy to mordercy". Ciekawe, jakby zareagował na argument: "znam trzech Amerykanów, którzy nie wiedzą, gdzie jest Polska, wszyscy Amerykanie to banda niewykształconych idiotów nie umiejących czytać map..."

Nie jestem specjalnie wierząca, raczej wątpiąca, ale denerwuje mnie takie manipulowanie faktami i to jeszcze przez człowieka, który zowie się naukowcem. I jeszcze bezstronny dziennikarz: "Wiem z doświadczenia, że ludzie, którzy wierzą w Boga, reagują często agresywnie na ateistów. Staram się zrozumieć to zjawisko. Zna pan może jakieś psychologiczne uzasadnienie?" A moim zdaniem ci dwaj, to ateiści reagujący agresywnie na wierzących.

O jeszcze, podsumowanie: "Bogiem Biblii [ch8211] okrutnym maniakiem seksualnym, który każe wyznawcom gwałcić i mordować." - To jest zarzut zarówno do religii chrz., jak i żydowskiej.

No, dajcie spokój, 10 przykazań jest dość oczywistych...

A  w tekście padają też insynuacje w stosunku do wyznawców Allaha - że ich wiara każe im zabijać niewinnym. Osobiście nie mam dużej wiedzy na temat tej religii, ale nawet jako niedouk WIEM, że Koran nakazuje być dobrym także dla niewiernych, czego przykładem np. fakt, że Żydzi w opanowanej przez Arabów w XIVw. Hiszpanii mieli lepiej niż na ziemiach chrz, cieszyli się swobodą i wolnością wiary. To, że część fanatyków przeinacza słowa swoich ksiąg, tak jak im pasuje, nie oznacza, że dana religia każe gwałcić i rabować... Niezależnie od tego, czy 10 przykazań/Koran jest dany od Boga czy napisany przez Jana na Haju.

I w tym sensie jest racja w oddzielaniu religii od wyznawców - nie można na przykładach jednostkowych i patologicznych fanatyków oceniać ZAŁOŻEŃ religii.

maziek

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1068 dnia: Czerwiec 18, 2007, 09:07:25 am »
Bo to jest tak, jak szewc się bierze za pieczenie chleba, po prostu. Naukowa metoda zastosowana na nienaukowym polu staje się pseudonaukowa. A jego podejście jest strasznie wybiórcze. Na początek powinien zadać sobie pytanie, czy mogła się rozwinąć jakakolwiek kultura bez JAKIEJŚ wiary. To pytanie w pewnym momencie pojawia się w tym wywiadzie tuż pod powierzchnią, ale nie zostaje wydobyte na światło dzienne. A ono rodzi następstwo w rodzaju pytań czy świat bez JAKIEJŚ religii byłby lepszy czy gorszy, czy pustka wywołana jej brakiem nie byłaby otchłanią dla cywilizacji/ludzi itd. Pytanie/teza "Bóg nie istnieje" jest z naukowego punktu widzenia bzdurą, natomiast pytania o rolę JAKIEJŚ (lub konkretnej) religii w życiu człowieka czu dziejach świata są jak najbardziej na miejscu. Tyle, że rzetelny naukowiec najpierw zadałby sobie pytanie co by było, jaki byłby świat, gdyby religii nie było. Tak wszak bada się geny Mr. Davkins - nokautując je...

dzi

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1069 dnia: Czerwiec 18, 2007, 12:01:06 pm »
Czyli dobrze wyczulem typa, zysk 15 minut i mniej stresu, punkt dla mnie.

Hokopoko

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1070 dnia: Czerwiec 18, 2007, 12:39:41 pm »
No no, nie spoufalać mi się tu z Dawkinsem, bo go na Was naślę i wtedy dopiero będzie dym  ;D

Co do Koranu, to tam stoi tak:
"Wierzący nie powinien zabijać wierzącego, chyba tylko przez pomyłkę".
Wiem, bo czytałem.

A przykazania przykazaniami, lecz jeśli się zagłębić w fabułę Biblii, to epitety Dawkinsa wcale nie są przesadzone. Choć sam się też nie ze wszystkimi jego tezami zgadzam, niektóre są ewidentnie chybione, niemniej jest to bardzo ciekawy - chociaż radykalny - głos w dyskusji. Ktoś powiedział, że książka Dawkinsa jest odpowiezią wojującego ateizmu na wojującą religijność (islam, kreacjonizm etc.) i myślę, że właśnie w tych kategoriach należy to rozpatrywać.

maziek

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1071 dnia: Czerwiec 18, 2007, 12:48:33 pm »
Cytuj
Czyli dobrze wyczulem typa, zysk 15 minut i mniej stresu, punkt dla mnie.
Mój syn z powodzeniem stosuje tą metodę od I-szej klasy ;D.
Cytuj
Ktoś powiedział, że książka Dawkinsa jest odpowiezią wojującego ateizmu na wojującą religijność
Propagandowo chybione, bo chyba skutek będzie odwrotny, trudno kogoś przekonać obrażając go na wstępie. Ale niewątpliwie może być tam sporo ciekawych rzeczy, tylko ja strasznie nie lubię czytać wojujących pozycji z wyraźnym przesłaniem...

Mieslaw

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1072 dnia: Czerwiec 18, 2007, 01:43:48 pm »
A propos nadinterpretacji założeń religii:

Nie ma co robić hałasu o takie twierdzenie, gdy zważyć, że z chrześcijańskiej miłości bliźniego wyprowadzono konieczność masowych rzezi innowierców, rozrywania końmi bogobojnych interpretatorów Ewangelii, grabienia bliźnich, uprowadzania niewolników, a mówiąc sumarycznie, nie ma tak wymyślnej zbrodni, której by nie dokonano pod auspicjami miłości oraz bojaźni Bożej.
                      Wizja lokalna

"Pokazało się, że podług wielu mędrców najważniejszą rzeczą jest spolegliwe opiekuństwo oraz życzliwość powszechna. Jedno i drugie muszą sobie okazywać nawzajem istoty rozumne: bez tego nic. Co prawda, pod tym właśnie hasłem na pale wbijano, płynnym ołowiem pojono, a też ćwiartowano na połcie, rozdzierano kołem i wołem, łamano gnaty, a w ważniejszych historycznie chwilach używano po temu nawet zaprzęgów poszóstnych. Także w niezliczonych formach innych tortur bywała życzliwość okazywana historycznie, gdy ją adresowano do ducha, nie do ciała."
                      Cyberiada


Cytuj
Ale niewątpliwie może być tam sporo ciekawych rzeczy, tylko ja strasznie nie lubię czytać wojujących pozycji z wyraźnym przesłaniem...
O, to, to...
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 18, 2007, 01:45:09 pm wysłana przez Mieslaw »

Deckert

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1073 dnia: Czerwiec 18, 2007, 02:36:43 pm »
Cytuj
Ale niewątpliwie może być tam sporo ciekawych rzeczy, tylko ja strasznie nie lubię czytać wojujących pozycji z wyraźnym przesłaniem...

Ja w przeciwieństwie do Was, nie mam z tym problemu. Lubię czytać i analizować, gdyż tylko w ten sposób mogę wyrobić sobie odpowiednie zdanie. Dla mnie przesłanie Dawkinsa jest jasne, a to, że jest to tzw. silny ateizm tym bardziej nakłania mnie do przeczytania, bo rzadko się coś takiego na rynku pojawia. "Bóg urojony" już odpoczywa sobie na mojej półce i pachnie świeżością. Następna w kolejności jest książka McGrath'a jako krytyka Dawkins'a z pozycji wierzącego.

CU
Deck

dzi

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1074 dnia: Czerwiec 18, 2007, 03:29:37 pm »
Cytuj
Co do Koranu, to tam stoi tak:
"Wierzący nie powinien zabijać wierzącego, chyba tylko przez pomyłkę".
Wiem, bo czytałem.
W oryginale? (Powaznie pytam, nie czepiam sie).

A co do ksiazek Dawkinsa (myslalem ze inne nazwisko mial autor artykulu wiec widac cos przegapilem po drodze) to generalnie nie lubie krzykaczy ktorzy nie znaja tematu swoich krzykow. Sory, RTFM, przyjdz za jakis czas jak spokorniejesz.

Hokopoko

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1075 dnia: Czerwiec 19, 2007, 02:54:35 pm »
Maziek:
 propagandowo jest to jak najbarziej trafione: przede wszystkim jest to książka, o której wszyscy mówią, gdyby nie była tak radykalna, przeszłaby bez echa. Po drugie, nie jest to książka dla tych juz wojujących, bo tych nic nie przekaona, lecz dla tych, którzy problemami religii się dotychczas specjalnie nie przejmowali - a imie ich legion. i w zasadzie książka nie ma chyba przekonywać, ale wywołać dyskusję, nadwątlić pewność co niektórych etc. To jest wydarzenie poniekąd medialne. I wcale nie jestem pewien, czy radykalizm Dawkinsa nie jest momentami swiadomie zawyżony - właśnie dla uzyskania efektu.

Miesław:
Znasz Cyberiadę na pamięć czy co?  ;)

Dzi:
Za kogo Ty mnie bierzesz, he? Myślisz, że nie mam nic lepszeo do roboty, jak ślęczeć nad arabskimi tekstami?  ;D Polskie wydanie w twardej zielonej oprawie. Powinno być gdzieś na stryszku...

Deckert

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1076 dnia: Czerwiec 19, 2007, 03:11:48 pm »
Sam Dawkins uważany jest za wojującego ateistę i zawsze będzie mnie dziwić ten slogan. Kiedy wierzący wypowiada się na temat istnienia Boga czy to w prasie, czy to na łamach swojej książki nikt nie nazywa go wojującym wierzącym. Gdy jednak odzywa się co jakiś czas głos z drugiej strony barykady to z definicji jest to krzykacz i wojujący ateista, który nie wie o czym mówi.

PS.
Polecam przy okazji film: "Root of all evil" - dwuczęściowy film dokumentalny o religii zrealizowany przez Dawkinsa. Jest dostępny za darmo i można go sobie ściągnąć z Internetu.

CU
Deck
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 19, 2007, 03:13:09 pm wysłana przez Deckert »

maziek

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1077 dnia: Czerwiec 19, 2007, 08:12:13 pm »
Po głebszej analizie dochodzę do wniosku, że problem "jest Bóg, czy go nie ma" jest całkowicie i absolutnie rozłączny z tym, o czym jest ten artykuł. Tu się trochę dziwię, po co Davkins w ogóle łamie sobie głowę, czy on jest, czy go nie ma, skoro udowodnić tego się nie da. Problem tkwi w ludziach i tylko w ludziach. Co więcej, gdyby Bóg jednak był, tym bardziej niesmaczne byłoby to, do czego prowadzi wiara w Niego. Byc może artykuł ma nieco inny wydźwięk niż książka, jest bardziej propagandowy, ale czytając go mam wrażenie, że Davkins jest emocjonalnie nastawiony do sprawy, a to przeczy racjonalnemu osądowi. Poza tym mam wrażenie, że on celowo obraża wierzących ludzi, a to mi się nie podoba. A w ogóle to uważam, że to są prywatne sprawy i już.

Ale skrobnij coś Deckard jak już się nieco wczytasz.

dzi

  • Gość
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1078 dnia: Czerwiec 19, 2007, 08:19:30 pm »
Oczywiscie ze jest emocjonalnie nastawiony (tak jak i ja) i oczywiste ze rozwazanie ma sie nijak do Boga (z definicji) i stad nastepuje oczywiste nieporozumienie bo z kolei dla niego (jak i Deckarda) oczywistym jest ze Boga nie ma jednak nonsensowne przez to zachowania ludzi rzuca przeciw Bogu by sie zapetlic.

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #1079 dnia: Czerwiec 19, 2007, 08:35:41 pm »
Cytuj
Po głebszej analizie dochodzę do wniosku, że problem "jest Bóg, czy go nie ma" jest całkowicie i absolutnie rozłączny z tym, o czym jest ten artykuł. Tu się trochę dziwię, po co Davkins w ogóle łamie sobie głowę, czy on jest, czy go nie ma, skoro udowodnić tego się nie da. Problem tkwi w ludziach i tylko w ludziach. Co więcej, gdyby Bóg jednak był, tym bardziej niesmaczne byłoby to, do czego prowadzi wiara w Niego. Byc może artykuł ma nieco inny wydźwięk niż książka, jest bardziej propagandowy, ale czytając go mam wrażenie, że Davkins jest emocjonalnie nastawiony do sprawy, a to przeczy racjonalnemu osądowi. Poza tym mam wrażenie, że on celowo obraża wierzących ludzi, a to mi się nie podoba. A w ogóle to uważam, że to są prywatne sprawy i już.

Ale skrobnij coś Deckard jak już się nieco wczytasz.

Szrajbnę coś na pewno jak przeczytam książkę.

CU
Deck