Autor Wątek: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?  (Przeczytany 145308 razy)

Q

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #300 dnia: Październik 29, 2007, 12:36:09 am »
Cytuj
Tak, natomiast 15 czy 20 takich przesłanek, nakazuje przynajmniej "poważnie się zastanowić"

1. Nie jestem pewien czy ta przesłanka aż tak do zastanowienia zmusza.
2. Gdzie te pozostałe 14 czy też 19?

Cytuj
Dawkins oczywiście nienawidzi religii ("Root of all evil" było na planete kiedyś,) i zwalcza wszelkie jej przejawy. Bardzo go cenię, a wymieniony dokument mocno mną potrząsnął, podobnie jak "the God delusion" (w sumie to to samo). Uważam, że Dawkins ma zupełną rację obnażając indoktrynację, fanatyzm morderstwa religijne i inne przerażające rzeczy płynące z religii. Ponieważ Behe jest mimowolną "bronią absolutną" zwolenników istnienia boga-stwórcy, nic dziwnego, że Dawkins go dyskredytuje. W tym przypadku, "dostało się" Behe "przy okazji".

Zgoda. Tu jednak nie chodzi o kontekst (tzn. postawę Dawkinsa itd.) lecz o to, czy argumenty Dawkinsa (i nie tylko Dawkinsa) nie obalają aby tez Behe'go...

Vancalar

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #301 dnia: Październik 29, 2007, 07:10:02 pm »
Cytuj
Cytuj
Tak, natomiast 15 czy 20 takich przesłanek, nakazuje przynajmniej "poważnie się zastanowić"

1. Nie jestem pewien czy ta przesłanka aż tak do zastanowienia zmusza.
2. Gdzie te pozostałe 14 czy też 19?
Po raz kolejny mam przytaczac budowle, znajomosc astronomii, "samolociki", czaszki itp ?? To już nudne. Przeczytaj wątek jeszcze raz i policz :)

Cytuj
Cytuj
Dawkins oczywiście nienawidzi religii ("Root of all evil" było na planete kiedyś,) i zwalcza wszelkie jej przejawy. Bardzo go cenię, a wymieniony dokument mocno mną potrząsnął, podobnie jak "the God delusion" (w sumie to to samo). Uważam, że Dawkins ma zupełną rację obnażając indoktrynację, fanatyzm morderstwa religijne i inne przerażające rzeczy płynące z religii. Ponieważ Behe jest mimowolną "bronią absolutną" zwolenników istnienia boga-stwórcy, nic dziwnego, że Dawkins go dyskredytuje. W tym przypadku, "dostało się" Behe "przy okazji".

Zgoda. Tu jednak nie chodzi o kontekst (tzn. postawę Dawkinsa itd.) lecz o to, czy argumenty Dawkinsa (i nie tylko Dawkinsa) nie obalają aby tez Behe'go...

Dawkins...
Richard Dawkins:
"It is absolutely safe to say that if you meet
somebody who claims not to believe in evolution,
that person is ignorant, stupid or insane (or
wicked, but I'd rather not consider that)"

Trochę mi to pachnie takim samym fundamentalizmem i fanatyzmem, jak "święte wojny" muzułmanów...
Oprócz Behe można postawić przeciw niemu np.
Phillipa Johnsona, Williama Dembskego itd.
np.
http://www.designinference.com/documents/2003.11.Gross_Response.htm
Z reguły są to ludzie skupieni wokół Discovery institute,
(http://www.discovery.org)
I nie są to stricte kreacjoniści, tylko zwolennicy ID.

Wydaje się również, że o ile w środowiskach nienaukowych, panuje presja na "wiarę", o tyle
W środowiskach naukowych, wręcz odwrotnie :)
Mnie osobiście radykalizm w żadnej postaci się nie podoba...
Musimy przyznać, że ... Na razie nie wiemy jak to jest naprawdę...
I przyjąć, że zarówno Dawkins jak i Behe mogą się mylić...  I tak właściwie... Możnaby zakończyć tę dyskusję... Każdy z nas reprezentuje teorie "swojej niewiedzy" i uważa, że jego niewiedza jest lepsza od niewiedzy innych... Jakoś nie widzę, żeby to do czegokolwiek prowadziło...

I tak reasumując:
http://www.dissentfromdarwin.org/
oraz
http://www.discovery.org/scripts/viewDB/filesDB-download.php?command=download&id=660

Mimo, że nie jestem naukowcem, również ja się pod tym podpisuję :), jednocześnie odżegnując się od
Hipotezy o istnieniu Boga-stwórcy-cudotwórcy :)
Pozdrawiam.
Waldek Misiurski
« Ostatnia zmiana: Październik 29, 2007, 07:30:06 pm wysłana przez Vancalar »

Q

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #302 dnia: Październik 29, 2007, 07:46:09 pm »
Cytuj
Po raz kolejny mam przytaczac budowle, znajomosc astronomii, "samolociki", czaszki itp ?? To już nudne. Przeczytaj wątek jeszcze raz i policz :)

Ino, że każdy z tych argumentów sam z soiebie jest mało przekonujacy (może "samolociki" od biedy bym przełknął, gdyby mniej stylizowane były).

Cytuj
Dawkins...
Richard Dawkins:
"It is absolutely safe to say that if you meet
somebody who claims not to believe in evolution,
that person is ignorant, stupid or insane (or
wicked, but I'd rather not consider that)"

Trochę mi to pachnie takim samym fundamentalizmem i fanatyzmem, jak "święte wojny" muzułmanów...

Ale może mniej ad personam, a bardziej do meritum? (Bo zarzuty Dawkinsa - i innych biologów - są konkretne.)

Cytuj
Oprócz Behe można postawić przeciw niemu np.
Phillipa Johnsona, Williama Dembskego itd. /.../
Z reguły są to ludzie skupieni wokół Discovery institute,
/.../
I nie są to stricte kreacjoniści, tylko zwolennicy ID.

I nie są to też biolodzy... (Behe przynajmniej jest biochemikiem.)

Cytuj
Wydaje się również, że o ile w środowiskach nienaukowych, panuje presja na "wiarę", o tyle
W środowiskach naukowych, wręcz odwrotnie :)

Hmm, coś w tym jest chyba... (Ale to nie przesądza o tym, która strona ma rację.)

Cytuj
Musimy przyznać, że ... Na razie nie wiemy jak to jest naprawdę...
I przyjąć, że zarówno Dawkins jak i Behe mogą się mylić...  I tak właściwie... Możnaby zakończyć tę dyskusję... Każdy z nas reprezentuje teorie "swojej niewiedzy" i uważa, że jego niewiedza jest lepsza od niewiedzy innych... Jakoś nie widzę, żeby to do czegokolwiek prowadziło...

Bardzo słuszne podsumowanie tematu :). Można tylko dodać, że jednak jedne z hipotez, które stawiamy usiłując rozjaśnić mroki niewiedzy są bardziej prawdopodobne, inne zaś mniej...

A swoja drogą hipoteza, że przy narodzinach ludzkosci i/lub znanego nam Wszechświata Ktoś (choć raczej nie bóg jakiejkolwiek znanej religii) jednak "grzebał" nie jest w 100% wykluczona (sam Mistrz Lem ją ileś razy literacko wykorzystał), tyle tylko, że z braku przekonujących dowodów na rzecz takiego domysłu wypada (przynajmniej "póki co") przyjać załozenie bardziej redukcjonistyczne.

maziek

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #303 dnia: Październik 29, 2007, 09:23:16 pm »
Cytuj
Hm rozmawiamy o budowlach inków, powstałych na wysokości 2000-4500 m n.p.m. ... Dostaję taki http://archeowiesci.blox.pl/2007/10/Odkryto-kanal-laczacy-slynny-kamieniolom-w.html argument, mający wyjaśnić te zjawiska
Intencją moją, jak sądze dość oczywistą, było stwierdzenie, że wielkie rzeczy robi się rozumem, nie siłą.
Cytuj
Do Machu-pichcu leżącemu na wys. 2500 m można dotrzeć ścieżkami o szerokości 0.5 m
Jaki sens ma ten argument (podobnie jak w przypadku wszelkich innych ich budowli, czy to na 3000 czy 4000m n.p.m.) skoro nie spotakałem się z twierdzeniem, aby choć jeden z tych kamieni był wciągnięty na górę z dolin? Ja nie znalazłem takich danych, poza nawiedzonymi stronami w rodzaju "Niemożliwe było, aby Inkowie mogli transportować niemalże pionowo w górę ogromne, ważące często setki ton bloki skalne, których długość i szerokość liczona jest w metry, wąskimi dróżkami, których szerokość nie przekracza miejscami 40 centymetrów, a nachylenie stoku dochodzi do 60 stopni, czy tunelami znacznie węższymi niż poszczególne bloki." Pewnie, że niemożliwe. Nikt nie byłby takim idiotą, a szczególnie przedstawiciele obcej inteligencji, która przyleciała z gwiazd. W przypadku Machu Picchu wyraźnie widać, że teren jest sztucznie ścięty, a kamienie, jestem tego pewien, transportowane były jedynie w dół...
Cytuj
Przy budowie inkaskich miast użyto wiele bloków granitu o wadze powyżej rzeczonych 400 ton...
Pokaż mi jeden taki kamień, który nie został uformowany na miejscu ze skału rodzimej i tam pozostawiony, a reszta do niego dokomponowana. Uważnie oglądałem zdjęcia Inkaskich budowli i nie widze takiego. 400 ton to 5,4m*5,4m*5,4m. Ja nie widze głazów, których jeden wymiar jest dużo większy od 3m, a drugi jest mniejszy ~2m. Ich grubości kiedy są w murze oczywiście nie widać, ale niechby było też 2m to nam daje 30 ton. Czapki z głów, ale nie takie kamole rozmaite cywilizacje przesuwały/obrabiały.  
Cytuj
Tłumaczy mi się, że obrobienie granitowego bloku o wadze kilku ton, i mającego 15 regularnie zeszlifowanych powierzchni jest prostsze, niż zrobienie prostopadłościanu z piaskowca
Pierwsze pytanie, to co dla Ciebie znaczy regularnie? Bo dla mnie powtarzalnie. Po drugie, mógłbyś mi wytłumaczyć, dlaczego uważasz że jest trudniejsze? Mógłbyś na przykład napisać: Uważam, że szczególnie kiedy sie ma mało wydajne narzędzia, to tym bardziej opłaca się obrabiać każdy kamień do arbitralnie narzuconego ściśle prostopadłościennego kształtu. Na razie jednym słowem nie uzasadniłeś, dlaczego wydaje Ci się,że obróbka kilku czy nawet kilkunastu płaszczyzn w minimalnym zakresie jest trudniejsza od wytwarzania prostopadłościennych półfabrykatów.
Cytuj
O i mamy od razu FAKT dotyczacy powstania rzeczonej ścianki
Niewątpliwie jest to fakt w tym sensie, że są setki czy tysiące podobnych ścian i że dokładnie wiadomo, jak powstały. Ja już raz Ci napisałem - to jest bardzo piękna robota, ale wykaż, że jest tu jakaś różnica jakościowa, a nie tylko ilościowa.
Cytuj
OBRABIANO NA MIEJSCU. JAK NAJMNIEJ SIĘ DAŁO. Nie widzisz dysonansu ??? Jak mam dyskutować z takimi argumentami ?
Zwyczajnie. Wykaż, że za pomocą kamiennych narzędzi nie da się czegoś takiego zrobić. Albo, że owszem da się, ale zabrałoby to 1000 lat.
Cytuj
Jak mam dyskutować, kiedy mówi mi się, że to: (mur z Delf) i zdjęcie powyżej, to to samo....
Po prostu napisz konkretnie czym JAKOŚCIOWO się to od siebie różni.
Cytuj
Hmm rzeczywiście, stwierdzenie "nie masz racji, BO NIE a ja wiem lepiej" ciężko obalać...
Nie przypominam sobie, abym gdziekolwiek tak napisał. Przeciwnie, wydaje mi się że cały czas podaję konkretne przykłady i wyliczenia, a Ty wciąż wklejasz te same zdjęcia i nic poza tym.

Piszesz o Machu Picchu - przesuwasz tym samym kontakt z pozaziemmska cywilizacją na XV w n.e., bo wtedy to miasto powstało. Nie wiem jak Ci się kupy trzyma, ale niech tam. Dam sobie głowę uciąć, że zabudowa miejska, którą wklejasz gdzie indziej powstała częściowo juz po podboju przez Hiszpanów. Czy też cudownymi metodami? (Żeby była jasność - sądzę tak z powodu regularności zabudowy). Machu Picchu. Piękna panorama: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b0/Machu_picchu_grande.jpg A co jest w jej prawym rogu? Kawałek muru:



Jak więc jest z tymi wszystkimi idealnie obrobionymi płaszczyznami? Bo ja widzę rzecz znamienną: przeszli już (prawie) do muru regularnego z mniejszych kamieni, ale wewnątrz ściany dalej im się nie chciało dokładnie obrabiać. Zapewne tak samo nie są dokłanie obrobione te kamienie, które Ty prezentujesz, poza narożami czy ościeżami.


Vancalar

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #304 dnia: Listopad 11, 2007, 12:37:34 am »
No i ?? ...  8-) Coś sie nie kwapicie do pogaduszek, temat mógłby być bardzo ciekawy i dla niektórych pouczający. Wydaje mi się, że trochę brak mi/wam dystansu do tego :P. Być może znacie jeszcze inne dobrze udokumentowane a kontrowersyjne zdarzenia, teorie, historie, wynalazki, itd. Zdaje się że tylko Q spróbował zrozumieć mój punkt widzenia :) Aaa... dobrze byłoby żebym nie musiał być "samotnym" "adwokatem diabła" LUDZIE! Nikt już nie wierzy w UFO i tym podobne ?? :) Potrzebna mi pomoc:P
P.S. A właśnie sobie odświeżam trylogię Borunia i Trepki :). Komiczne po latach, wkręty o "wyższości socjalizmu" ... bezcenne :)
P.S. 2 Maziek: Nawet nie będę usiłował dyskutować z tak przeprowadzoną argumentacją :).
Masz racje.
Aaa przynajmniej byś dokładnie czytał, co piszę... o tym zdjęciu które pokazałeś, napisałem kilkanaście postów wcześniej... Przy okazji "oczywiście nie wszystkie budowle inkaskie są tak dokładne..." i tu jako przykład panorama powyżej... itd.. A różnica jakościowa ??? Tak, wóz drabiniasty niczym jakościowo nie różni się od Audi a6. TEŻ MA KOŁA.
« Ostatnia zmiana: Listopad 11, 2007, 12:41:53 am wysłana przez Vancalar »

Q

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #305 dnia: Listopad 11, 2007, 02:19:17 am »
Cytuj
Wydaje mi się, że trochę brak mi/wam dystansu do tego :P.

Sugerujesz zatem byśmy tak z dystansem, niepoważnie, niezobowiązujaco bzdury pletli?  ::)

Cytuj
Być może znacie jeszcze inne dobrze udokumentowane a kontrowersyjne zdarzenia, teorie, historie, wynalazki, itd.

Jakby to powiedzieć... Kontrowersyjnych faktów przytoczyłeś dużo, ale by były one dobrze udokumentowane nie zauważyłem...

Cytuj
LUDZIE! Nikt już nie wierzy w UFO i tym podobne ?? :)

Ano chyba nikt TU w nie nie wierzy, bo to nieprawda jest. My tu raczej w fakty, Naukę i takie tam rzeczy wierzymy (a dzi jeszcze większy sceptyk, bo i w to wątpi ;)).

Cytuj
A właśnie sobie odświeżam trylogię Borunia i Trepki :).

Fajna, fajnista. I klasyczna :).

maziek

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #306 dnia: Listopad 12, 2007, 10:03:30 am »
Cytuj
Masz racje.
Tego nie wiem. Ale mam argumenty. Przy okazji: Ty nie podałeś żadnego.
Cytuj
Aaa przynajmniej byś dokładnie czytał, co piszę... o tym zdjęciu które pokazałeś, napisałem kilkanaście postów wcześniej
Napisałeś, ale - sądząc z tego co piszesz - nie obejrzałeś ;). A poza tym, dlaczego nie chcesz dyskutować ze mną? Jak ktoś czegoś nie rozumie (jak ja) to trzeba mu wytłumaczyć. Np. bardzo nnie interesuje Twoje zdanie na temat tej wysokości n.p.m.
Cytuj
wóz drabiniasty niczym jakościowo nie różni się od Audi a6. TEŻ MA KOŁA.
Nielogiczne argumenty czasem zbić bardzo trudno, a czasem bardzo łatwo. Tu jest ten drugi przypadek. Wóz drabiniasty nie ma silnika. Dlatego pomiędzy pierwszym samochodem Benza, który był 100% bryczką tyle, że z doczepionym silnikiem, a bryczką właśnie, była wielka różnica jakościowa. Między tymże samym samochodem a Twoim Audi jest już tylko ilościowa. Choć też wielka. To proste (chyba?). I teraz odnieś to do naszych budowli i będziemy w domu.

Q

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #307 dnia: Listopad 12, 2007, 04:39:44 pm »
Swoją drogą gdyby Däniken (lub któryś z jego nąsladowców) wykopał prehistoryczne Audi to bym w w/w hipotezy uwierzył.

Hokopoko

  • Gość
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #308 dnia: Listopad 20, 2007, 06:23:23 pm »
A ja bym nie uwierzył. materializacja audi przez przypadkowe zejście się atomów jest chyba nie mniej prawdopodobna niż uzywanie tego samego modelu samochodu przez dwie kosmiczne cywilizacje...

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #309 dnia: Lipiec 25, 2009, 11:31:06 pm »
Däniken (i UFO-maniacy) uczniami Lovecrafta?
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Cult_of_Alien_Gods:_H._P._Lovecraft_and_Extraterrestrial_Pop_Culture

IMO rzecz (cytowana w linkach do wikipedycznego streszczenia) b. ciekawa, i sporo wyjaśnia.

ps. Hoko, w holyłódzkich szmirach nie takie rzeczy przechodziły ::)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #310 dnia: Maj 14, 2010, 10:13:28 am »
A'propos "czaszeczek" i Machu Piccu - ulubionych argumentów Vancalara:
http://www.sitchiniswrong.com/ancientastro/ancientastro.htm

(Te moje dänikenistyczno-paranormalne linki to przez Ciebie, ANIEL-u ;D.)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #311 dnia: Maj 14, 2010, 10:28:45 am »
A'propos "czaszeczek" i Machu Piccu - ulubionych argumentów Vancalara:
http://www.sitchiniswrong.com/ancientastro/ancientastro.htm

(Te moje dänikenistyczno-paranormalne linki to przez Ciebie, ANIEL-u ;D.)

Nie mam zamiaru się poczuwać :P Ja tylko wskazałam (za książką!) podobieństwa jednej wiary do drugiej, wcale nie mówiąc, że za którąś przemawia coś materialnego/faktycznego. Raczej interesujące są dla mnie psychiczne potrzeby ludzkie, które ta wiara spełnia.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #312 dnia: Maj 14, 2010, 10:58:25 am »
Ty od razu tak serio, a ja miałem tylko na myśli, że przypomniałaś mi o istnieniu "astroarcheologicznej" tematyki  :P.

A potrzeba psychiczna jest dość jasna - wypadkowa potrzeby "cudowności" i "celowości". Przy czym tą "celowość" w hipotezach dänikenistycznych pięknie wyśmiewał Vonnegut w "Syrenach z Tytana" (cel, dla którego Obcy sterowali życiem na Ziemi):

"Dla potrzeb międzygalaktycznej misji Salo, uszkodzony statek był stanowczo zbyt powolny.
Tak więc Salo zatrzymał się na Tytanie i wysłał na Tralfamadorię wiadomość o tym, co go spotkało. Wysłał tę wiadomość z prędkością światła, co oznaczało, że dotrze ona na Tralfamadorię za sto pięćdziesiąt tysięcy lat ziemskich.
Dla zabicia czasu Salo oddawał się rozmaitym zajęciom. Najbardziej pochłaniały go: rzeźba, hodowla tytańskich stokrotek i obserwowanie zdarzeń na Ziemi. Obserwacje Ziemi umożliwiał mu obiektyw na desce rozdzielczej statku. Obiektyw był na tyle silny, że Salo – jeśli tylko miał na to ochotę – mógł śledzić życie ziemskich mrówek.
Przez ten właśnie obiektyw otrzymał pierwszą odpowiedź z Tralfamadorii. Odpowiedź wypisana była wielkimi głazami na pewnej ziemskiej równinie, która obecnie znajduje się na terytorium Anglii. Zachowane do dziś szczątki tej odpowiedzi znane są jako Stonehenge. Stonehenge, widziane z lotu ptaka, oznacza po tralfamadorsku: „Część zapasową wysyłamy błyskawicznie”.
Nie była to jedyna odpowiedź, jaką Salo otrzymał z Tralfamadorii.
Otrzymał ich jeszcze cztery, wszystkie wypisane na powierzchni Ziemi.
Wielki Mur Chiński, widziany z lotu ptaka, oznacza po tralfamadorsku: „Bądź cierpliwy. Pamiętamy o tobie”.
Złoty Dom cesarza rzymskiego Nerona oznaczał: „Robimy, co w naszej mocy”.
Moskiewski Kreml, tuż po obmurowaniu, głosił: „Ruszysz w drogę, zanim się obejrzysz”.
Pałac Ligi Narodów w Genewie, Szwajcaria, znaczy: „Pakuj manatki i w każdej chwili bądź gotów do startu”.
Prosta arytmetyka pozwala stwierdzić, że każda z tych wiadomości nadeszła z prędkością znacznie przekraczającą prędkość światła. Salo wysłał swoje SOS z prędkością światła i dotarło ono na Tralfamadorię po stu pięćdziesięciu tysiącach lat. Odpowiedź z Tralfamadorii przyszła zaś w mniej niż pięćdziesiąt tysięcy lat.
Kiedy ktoś tak prymitywny jak Ziemianin usiłuje wyjaśnić zasady funkcjonowania owego systemu błyskawicznego przekazu – staje się to zwyczajną farsą. Poprzestańmy więc – w tak prymitywnym towarzystwie – na informacji, że Tralfamadorczycy potrafili tak kierunkować pewne impulsy Powszechnej Woli Zaistnienia, że odbijały się one echem wzdłuż kopulastej struktury Wszechświata z prędkością około trzykrotnie większą niż prędkość światła. Potrafili też odpowiednio ogniskować i modulować te impulsy, aby za ich pomocą sterować zachowaniami stworzeń w dalekich zakątkach kosmosu oraz inspirować owe stworzenia do tego, by służyły tralfmadorskim celom."


i

"Ów obrzydliwy fakt przedstawia się następująco:
Wszystko, cokolwiek czynili dotąd Ziemianie, uknute zostało przez istoty zamieszkujące planetę odległą od nas o sto pięćdziesiąt tysięcy lat świetlnych. Planeta ta nazywa się Tralfamadoria.
W jaki sposób Tralfamadorczycy nami sterowali – tego nie wiem. Wiem jednak, w jakim celu to robili. Sterowali nami tak, abyśmy musieli dostarczyć pewną część zamienną unieruchomionemu tu, na Tytanie, tralfamadorskiemu posłańcowi.
Rumfoord wycelował palec w chłopca Chrono.
– Ty, młody człowieku – powiedział. – Właśnie ty nosisz to w kieszeni. Twoja kieszeń zawiera punkt kulminacyjny całej ziemskiej historii. Twoja kieszeń zawiera owo tajemnicze coś, co każdy z Ziemian tak desperacko, z takim oddaniem, wnikliwością i poświęceniem starał się wydobyć na światło dzienne.
Z opuszka oskarżycielskiego palca Rumfoorda wyrósł skwierczący kiełek elektryczności.
– Przedmiot, który nazwałeś swoim talizmanem – oświadczył Rumfoord – to właśnie owa część zamienna, na którą tak długo czekał posłaniec z Tralfamadorii!"
« Ostatnia zmiana: Maj 14, 2010, 06:15:07 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #313 dnia: Maj 14, 2010, 03:18:58 pm »

A potrzeba psychiczna jest doś jasna - wypadkowa potrzeby "cudowności" i "celowości".

Celne sformułowanie :)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9734
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Däniken - błędne teorie czy błędna histioria?
« Odpowiedź #314 dnia: Maj 16, 2010, 12:18:49 am »
Tymczasem uświadomiłem sobie, dlaczego koncepcja paleoastronautyczna skisła intelektualnie (wystarczy porównać ilość uczestników z tytułami naukowymi na konferencji w Crikvenicy, i paru następnych, i na współczesnych dänikenowskich sympozjach - nie liczę tu Michio Kaku, który udział w zjeździe AAS potraktował zapewne tak samo jak udział w dyskusjach o UFO czy pisanie o "LOSTach", czyli jako okazję do popularyzowania Nauki gdzie się tylko da).

Otóż rzecz nawet nie w tym, że wszelkie obiekty "dänikenistyki", nawet te najciekawsze (jak - linkowane kiedyś przeze mnie - arytmometr z Antikythery czy tzw. bateria z Bagdadu, które owszem rzucają nowe światło na historię starożytną) da się jak dotąd interpretować w sposób nie wymagający założenia obecności Obcego Rozumu. Rzecz też nie w tym, że nawet najbardziej pobudzajace wyobraźnię mity ("Mahabharata" i "Ramajana", w których sporo lata się - i walczy - w powietrzu; sumeryjska opowieść o Oannesie, którą Sagan i Szkłowski brali pod rozwagę dyskutując agrestową koncepcję paleokontaktu*, zanim kto usłyszał Dänikenie), da się interpretować na dziesiątki sposobów; i nie poparte bardziej materialnymi dowodami niewiele są w sumie warte w roli argumentu. Rzecz raczej w tym, że nawet gdyby (w co wątpię**) udało się bezspornie udowodnić, że paleokontakt miał miejsce, to w praktyce - poza świadomością, że nie jesteśmy sami, nic by z tego nie wynikało***. Ewentualne odebranie sygnału przez nasłuch SETI daje szansę na dialog. Ewentualne znalezienie na Ziemi śladów, że Ktoś przybył i se poleciał dalej - nie. Jedynym dającym się pomyśleć praktycznym pożytkiem z - jak to szumnie nazwał Däniken - Paleo-SETI byłoby ustalenie skąd przybyli (hipotetyczni) goście i... wysłanie tam sygnałów w ramach CETI klasycznego. Zresztą da się to zrobić już dziś - wystarczy pozbierać z "dänikenistycznej" literatury te wszystkie Syriusze etc. i bez wnikania w prawdziwość w/w hipotez wysłać tam pro forma sygnały.

Nic więc dziwnego, że skoro powiedziano na ten temat wszystko, co - przy obecnym stanie wiedzy - dało się powiedzieć, miejsce Agrestów i Gorbowskich, usiłujących dowieść zaistnienia paleokontaktu z zachowaniem kanonów naukowego myśłenia, zajęli bezczelni dyletanci**** pokroju Sitchina.


* jest to legenda więcej warta niż te o "kosmicznych" bogach humanoidalnych, bo opowiada o istocie dwudysznej (a przynajmniej ziemiowodnej) podobnej ni to do człowieka, ni do ryby, w dodatku budzącej w tubylcach - Sumerach znaczy - uczucia ambiwalentne: podziw dla mądrości, obrzydzenie dla wyglądu; oczywiście - da się "kosmiczne" wyjaśnienie tego mitu odciąć bez trudu Brzytewką, ale przynajmniej cień wątpliwości pozostaje większy...

cytując panów S.:

"stories like the Oannes legend, and representations especially of the earliest civilizations on Earth, deserve much more critical studies than have been performed heretofore, with the possibility of direct contact with an extraterrestrial civilization as one of many possible alternative explanations"

** łatwiej mi już uwierzyć, że mógł mieć miejsce, niż w to, że niepodważalne dowody przetrwały

*** choć ew. znalezienie takich dowodów - jak każde przełomowe odkrycie - by mnie ucieszyło

**** a'propos dyletantów: Däniken z lubością przeciwstawia "skostniałości nauki oficjalnej" radosny dyletantyzm, tymczasem... maszynę z Antikythery odkrył archeolog, a jej zastosowanie ustalili w zbiorowym wysiłku naukowcy uniwersyteccy; na to, że naczynie z Bagdadu może być baterią zwrócił uwagę dyrektor muzeum, w którym się znajdowało; historię o Oannesie wygrzebał Sagan; ba nawet samą hipotezę paleokontaktu postawił (o czym też pisałem) czynny zawodowo - acz mocno nieortodoksyjny - naukowiec (matematyk z przygotowaniem fizyczno-astronomicznym i etnolog skądinąd) Agrest; jeśli więc zdarzy się (o czym marzą "dänikeniści"), że ktokolwiek, kiedykolwiek przedstawi fakty każące zrewidować nasze wyobrażenie o przeszłości w stopniu znacznym (wszystko jedno czy będą dotyczyć ew. śladów zaawansowanej ziemskiej, czy pozaziemskiej technologii w odległej przeszłości) to będzie to raczej sceptyczny naukowiec, nie radosny dyletant

(natomiast jeśli ktoś szkodzi w/w hipotezie to nie domagajacy sie poważnych dowodów naukowcy, a maniacy i szarlatani, którzy broniąc poprawnej hipotezy niepoprawnymi - mówiąc najłagodniej - metodami sami przykleili jej łatkę "obciachu", i zniechęcili do niej a'priori sporo poważnych ludzi)
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2010, 03:32:40 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki