Autor Wątek: Doskonała Próżnia  (Przeczytany 10189 razy)

Rachel

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 26, 2005, 05:26:31 pm »
Witam nowego gościa :)
Chciałabym jednak podjąć rekawicę i nie zgodzić się z tym, co napisałaś.
Cytuj
 Ponieważ przeczytałam właśnie dwa pierwsze rozdziały - zarywając całą noc, bo nie mogłam się oderwać!!!!! chciałam zapytać KTOŚ Ty taki mądry i zblazowany, że uznajesz za banalny i nudny koncept zawarty w "Les Robinsonades"  ja mam już pół zeszytu uwag i odniesień do innych książek , bo nie wszystkie czytałam i musiałam sięgać na półki!!! Zazdroszczę Ci np. znajomosci tych wszystkich utopii, które konstruowali filozofowie i do których aluzje robi Lem, bawiąc się przednio, a jak się sięgnie do tych filozofów to tez człowiek jest rozbawiony, więc nie czyta się łatwo i  szybko.  
No chyba że się jest ekstra-intelektualistą, i wie się wszystko o psychice człowieka samotnego, o mechanizmach rządzących wyobrażeniami, o koncepcjach szczęścia  indywidualnego i problemach egzystencjalistów (czy piekło to inni - czy my, ile z piekła i nieba nosimy i hodujemy w sobie?)Jak się to wszystko przemyślało i już wie, to można się nudzić i podrzemywać.  


Widzisz ja nie uważam się za osobę, która wie wszystko i jestem daleka od stwierdzenia, że poznałam wszelkie mechanizmy, o których piszesz i które według Ciebie Lem przedstawia w "Próżni".
Nie jestem też chyba zblazowana i znudzona życiem, jak to sugerujesz Luce, a jednoczesnie wnioskuję, że każdemu kto uważa "Próżnię", a przynajmniej jej pierwsze dwa rozdziały za nudne i niezrozumiałe.
Ja także miałam problemy z koncentracją, próbując przedzierać się przez mocno ubarwiony słownie i przeintelektualizowany tekst. A może rozpraszało mnie światło zapalone u sąsiadów w bloku na przeciwko? Nie wiem, możliwe
;D

Czytając Twoją wypowiedź przyszła mi jednak do głowy nowa interpretacja tych krótkich opowiadań Lema.
Mam wielkie wrażenie, że oto osiągnął On swój sukces, trafił na czytelnika, który doszukuje się głębszego znaczenia, rozdrapuje i rozkłada na pierwiastki porównań jego "próżne" teksty, doskonale puste.
Czyż Mistrz właśnie nie to pragnie wyśmiać i pokazać w krzywym zwierciadle -  jak ludzie w każdym nawet niezbyt mądrym  tekście szukają i znajdują na przykład mapę Rzymu ukrytą w układzie przecinków ;)

Pozdrawiam

lanka

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 27, 2005, 04:26:39 am »
Och, ostro traktujecie nowych gości, rozumiem, czemu i mnie się dostało przy pierwszym "poście" (ależ śledzikowe konotacje!!!) Może dlatego najczęsciej rozmawiają ze sobą "stali forumowicze" - Czy nie zachodzi obawa, że z casem to się zmieni w takie forum sami swoiMam niejasne wrażenie, że nie czytacie dokładnie dłuższych postów, przecież Antea nie napisała nic obraźliwego w początku swojego postu (w końcówce chyba popełniła niezręczność) - nie bardziej było to pytanie niegrzeczne, niż niektóre komentarze Wasze do nowych uczestników... (np. "nędzne prowokacje")
Trzeba płacić frycowe?
Dlatego Rachel w końcówce swojego postu tak się znęca nad "czytelnkiem, który rozdrapuje teksty doskonale puste", sugerując, że to Mistrz szydzi z ludzi, którzy "doszukują się w każdym nawet niezbyt mądrym tekscie..."
Ale przecież Antea szuka w tekście LEMA!
Rozumując tak, jak Rachel przy "obróbce" tekstu Antei, muszę stwierdzić, że Rachel uważa tekst LEMA za pusty i niezbyt mądry...
I to nie podając żadnych argumentów, poza tym tylko, że była znudzona...
Albo: na jakiej podstawie można uznać tekst za mocno ubarwiony słownie"? Toż to literatura, nie podręcznik spawania, w dodatku literatura szczególna.
Albo :"przeintelektualizowany"? Bardzo bym chciała poznać
kryterium oceny przeintelektualizowania u Lema!  
Często pada takie słowo na tym forum, więc moze ktoś mi wyjaśni, co to znaczy.
I ciekawa jestem, czy ta Antea jeszcze się odezwie, a może coś ciekawego by powiedziała nie tylko w odniesieniu do AI czy technik i systemów komputerowych, o których jest sporo...
Pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: Listopad 27, 2005, 12:07:46 pm wysłana przez lanka »

nty_qrld

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 27, 2005, 04:49:13 am »
Trochę pieprzu nie zaszkodzi - przynajmniej dyskusja się rozwinie. :D

Deckert

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 27, 2005, 11:59:03 am »
Witaj Lanka

Chyba to Ty właśnie nie do końca zrozumiałaś intencje mojej uwagi zwróconej Antei. Ma o mnie wysokie mniemanie i jakie pisze szanuje mnie, a przecież w ogóle mnie nie zna. Taka ocena w słowach osoby, której z kolei ja w ogóle nie znam, stawia mnie w mocno dwuznacznej sytuacji, prawda? Dodatkowo porównuje mnie z Lucą twierdząc, że

Cytuj
Może bym podyskutowała o "Non serviam" , ale z Tobą to sie obawiam (chodzi o Lucę- przp. Deck'a), chociaż nie sądzę, żebyś był dużo starszy i pełen powagi oraz talentów technicznych jak p. Deckard, którego szanuję.


Nigdy niczego takiego nie powiedziałbym o Luce, bo po prostu go nie znam. A skąd wiedza na temat moich rzekomych talentów technicznych - tego też nie rozumiem.

Dobrze. Antea popełniła małe faux pas i za to została upomniana, bowiem zupełnie nieświadomie to właśnie mnie postawiła w niezręcznej sytuacji. Nie mam nic przeciwko jej udziałowi w dyskusjach. Wręcz przeciwnie po jej postach oczekuję, że będzie uczestniczyć w naszych zmaganiach z literaturą trudną, jaką tworzy Lem. Nie było moim zamiarem źle ją potraktować na wstępie, ale niestety jej "wejście" na forum było mało fortunne.

Lanka, nie warto kłócić się o to, komu się "Próżnia" podoba a komu nie. Skupmy się raczej na meritum sprawy i omawiajmy tekst. Być może to właśnie Ty lub Antea rzucicie na wiele spraw nowe światło, które np: mnie by nie przyszły do głowy.

Chciałaś wiedzieć co oznacza często używany zwrot "przeintelektualizowany". Oznacza on faszerowanie tekstu mało znanymi lub trudnymi terminami filozoficznymi, psychologicznymi czy też generalnie naukowymi. Zauważ jak często Lem w swoich książkach używa łaciny nie podając tłumaczenia. Po za tym narracja Lema, jest prowadzona w bardzo wyszukany sposób, który wcale nie przyspiesza czytania - powoduje nudę. Oczywiście wielu osobom coś takiego może odpowiadać - cóż jak mówią: o gustach się nie dyskutuje.
Moim zdaniem przeintelektualizowanie tekstów Lema, ujawnia tylko jego niewiedzę w wielu tematach naukowych. Pewnie się teraz narażę, wielu stałym forumowiczom, ale tak właśnie uważam - i to nie od dziś. Ten pogląd pojawił się po przeczytaniu "Bomby megabitowej", która wręcz tryskała nieznanymi mi wyrażeniami. Ma to oczywiście swoją drugą stronę - edukacyjną. Zmusiło mnie to bowiem do sięgnięcia do słownika i znalezienia tłumaczenia danego wyrazu. Niestety ta nauka dotyczy tylko języka. Istnieje wielu autorów, których ranga naukowa i dorobek gigantycznie przerasta wiedzę Pana Lema i nie dokonują oni w swoich tekstach takich sztuczek. Weź pod uwagę np: Carla Sagan'a albo Arthura C. Clarke'a. Jak pisze krytyk - ich narracja jest
"krystalicznie przejrzysta". Jednocześnie ich książki niosą ze sobą niesamowity potencjał wiedzy.

CU
Deck
« Ostatnia zmiana: Listopad 28, 2005, 12:28:20 am wysłana przez Terminus »

nty_qrld

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 27, 2005, 12:28:17 pm »
No cóz, niektórych konceptów nie można wytłumaczyć potocznym językiem - po prostu nie ma takiej możliwości. Poza tym Lem (o czym wspominał w jednym z wywiadów) przy pisaniu książki nie bierze czytelnika pod uwagę, tylko siada i pisze jak jemu najlepiej pasuje.

pzdr

Rachel

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 27, 2005, 12:42:00 pm »
Nie było moim zamiarem obrażanie nikogo, ani też żadne znęcanie się ;)
Wyraziłam tylko swoją opinię na temat przeczytanej już części "Próżni", a to że jest sprzeczne z zachwytami koleżanki Antei, no to już nic na to nie mogę poradzić ;D
To jest wolne forum i każdy może wyrażać swoje opinie - mi się nie podobało i miałam prawo tak właśnie napisać.

Uważam iż taka jest idea naszej Akademii, aby dyskutować, rozważać, wymieniać się opiniami.

Pozdrawiam

lanka

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 27, 2005, 12:53:55 pm »
Hej,  Deckard, witam cię bardzo pokojowo - nie miałam do Ciebie poważnych zastrzeżeń - ot, mała szpileczka w reakcji na Wasze gwożdziki - widać trzeba przez to przejść. Raczej chodziło mi o pewne dyspropocje: bo jeżeli tak się obruszacie gdy ktoś popełni  - jak sam mówisz faux pas -  w odniesieniu do Was , uczestników Forum  (a nie bierzecie pod uwagę możliwych niedomówień lub emocji), to  skąd takie podniecenie, gdy jakiś miłośnik Lema (czy miłośniczka) poczuje się dotknięta niejako "w zastępstwie" Lema?
Milośniczka Lema Antea - tak wnioskuję z jej paru juz postów - była dosyć rozemocjonowana, zwłaszcza wpisem Luca, - a przypomnij sobie, jak Ty zareagowałeś na jego pierwsze wpisy - albo przeczytaj jeszcze raz, ja przeczytałam!!!! Fascynująca lektura. :D
Twój argument wydaje się być rzeczowy - ale zważ, że zarzut "przeintelektualizowania"  stawia się Lemowi zawsze w odniesieniu do :filozofii, literatury, psychologii łaciny...
(swoją droga jaka szkoda, że łacina zniknęła ze szkół, wprawdzie w komunizmie, ale za to na dobre, a tak przydatna w treningu umysłowym - i w erystyce)

Znacznie rzadziej się spotyka narzekania na przeładowanie matematyką, fizyką, biologią... chociaż u Ciebie i taki zarzut czytam ... I osłupiała stoję.  :o
Powiadasz, że po lekturze Bomby... uznałeś, że jej terminologia, niezrozumiała dla Ciebie była przesłanką do wniosku, że " przeintelektualizowanie tekstów Lema ujawnia tylko jego niewiedzę"?
Wyrażenia niezrozumiałe dla Ciebie ( musisz sięgać po słownik)  ujawniają niewiedzę Lema.... ::)
A gdzie logika?
Wiesz, ja lata strawiłam na poznaniu np. Sumy zadręczając mego domowego fizyka i kolegów z pracy, którzy mnie prawie znienawidzili (ale Lema czytają, hi-hi-hi!) ;D ;D ale nie potrafiłabym skarżyć się na przeintelektualizowanie w tej mierze... I powiadasz, że po Bombie...
ńasz informatyk"Bombę megabitową" traktuje jako rodzaj testu dla swoich ulubieńców, wyróżniającego zresztą - no, może on, jak to polski belfer (czytałam, czytałam...) na niczym się nie zna, zwłaszcza na bitach... ??? 8) :o
Sagana ani i Clarke'a nie znam, a także anonimowego krytyka, na którego się powołujesz. Ale ponieważ Lema tylko odświeżam - i klasówki sprawdzone - przerwę ten, jakże miły, maraton forumowo- klasówkowo-lemowy i wezmę się za Clarke'a, dobrze?
Serdecznie pozdrawiam.
PS. Czy mógłbyś używać mego "nicka"(wybaczę mojemu instruktorowi dwa ortografy, za pouczenia!) w jego właściwym brzmieniu?
Pozdrawiam, lanka.

Deckert

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 27, 2005, 02:51:40 pm »
Dobra - tłumaczę o co mi chodzi!

To prawda, że zjechałem Lucę, kiedy pojawił się na forum. Jego pierwszy post był bowiem obraźliwy. Nie chce mi się szukać teraz tej wypowiedzi, ale jeśli dobrze pamiętam, to rozpływał się on tam nad Summą i sugerował, że książka ta jest najlepszą pozycją Lema zawierającą wszystkie jego pomysły oraz, że reszta jest mało wartościowa. Coś takiego lub coś bardzo podobnego.... nie chcę roztrząsać. Moim zdaniem, jeśli ktoś wchodzi na forum i zaczyna od pisania kto jest fajny a kto jest be lub jeśli  w inny sposób narusza godność pozostałych uczestników rozmowy to należy mu się upomnienie. Uffffffffffff...... mam nadzieję, że w końcu tłumczy nasze zachowanie.....
Nie trwońmy już klawiatur na ten temat, bo uważam to za bezzasadne. OK?

Cytuj
Powiadasz, że po lekturze Bomby... uznałeś, że jej terminologia, niezrozumiała dla Ciebie była przesłanką do wniosku, że " przeintelektualizowanie tekstów Lema ujawnia tylko jego niewiedzę"?
Wyrażenia niezrozumiałe dla Ciebie ( musisz sięgać po słownik)  ujawniają niewiedzę Lema....  
A gdzie logika?


Oczywiście, moja niewiedza jest ogromna i zdecydowanie Lem ją jeszcze podkreśla dając mi możliwość do rozwoju. Za to jestem wdzięczny jego książkom. Nie zmienia to faktu, że jego narracja nie za bardzo mi odpowiada. Trochę to może paradoksalne, ale tak właśnie jest.

Z tego co już zdołałem się dowiedzieć, jesteś zdecydowanie bardziej obeznana w twórczości Lema niż ja. Bardzo się więc cieszę, że dołączyłaś do forum.

Przepraszam za przeinaczenie twojego nicka - to nie było celowe.

CU
Deck

Deckert

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 27, 2005, 02:59:39 pm »
A oto, specjalnie dla Ciebie ów tajemniczy krytyk. Nie podano nazwiska, ale cytat pochodzi z recencji "Kirkus Reviews" książki Sagana pt: "Cienie zapomnianych przodków":

Cytuj
Wielka książka o wielkich pytaniach. Kim jesteśmy? Skąd pochodzimy? Dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy? Co znaczy być człowiekiem? Znak firmowy Sagan/Druyan gwarantuje, jak zwykle, kryształowo przejrzystą narrację, błyskotliwe anegdoty - lekturę naukową na najwyższym poziomie.


CU
Deck

Luca

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 27, 2005, 10:58:55 pm »
Cytuj
Dlatego Rachel w końcówce swojego postu tak się znęca nad "czytelnkiem, który rozdrapuje teksty doskonale puste", sugerując, że to Mistrz szydzi z ludzi, którzy "doszukują się w każdym nawet niezbyt mądrym tekscie..."
Ale przecież Antea szuka w tekście LEMA!
Rozumując tak, jak Rachel przy "obróbce" tekstu Antei, muszę stwierdzić, że Rachel uważa tekst LEMA za pusty i niezbyt mądry...
I to nie podając żadnych argumentów, poza tym tylko, że była znudzona...


    Ja się z Rachel dosyc dokładnie pod tym względem zgadzam. Mam tylko wątpliwości czy Lem tak tam świadomie szydzi z ludzi doszukujących się głębi na faktycznym pustkowiu (w chaosie?) znaczeniowym - oczywiście obejmuje to sporą cząść "Doskonałej Próżni", ale chyba nie tak wiele jak mogłoby się wydawać. Niestety.

    Co do stwierdzenia, że tekst jest "pusty i niezbyt mądry" to nie trzeba go chyba specjalnie popierać jakimiś wielkimi argumentami. To druga wersja domaga się poparcia - tak to już jest, że udowodnienia wymaga istnienie czegoś, a nie brak czegoś...

Terminus

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #25 dnia: Listopad 28, 2005, 12:30:06 am »
O mamuśku, ale się porobiło.
Ale to miło, że tyleż można się rozwodzić nad czymś tak doskonale próżnym.

Luca

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #26 dnia: Listopad 28, 2005, 12:41:16 am »
Cytuj

Chciałaś wiedzieć co oznacza często używany zwrot "przeintelektualizowany". Oznacza on faszerowanie tekstu mało znanymi lub trudnymi terminami filozoficznymi, psychologicznymi czy też generalnie naukowymi. Zauważ jak często Lem w swoich książkach używa łaciny nie podając tłumaczenia. Po za tym narracja Lema, jest prowadzona w bardzo wyszukany sposób, który wcale nie przyspiesza czytania - powoduje nudę. Oczywiście wielu osobom coś takiego może odpowiadać - cóż jak mówią: o gustach się nie dyskutuje.


    Mi się wydaje, że dyskutuje się niemal wyłącznie o gustach, ale mniejsza o to. Nie do końca się zgadzam z tym co napisałeś - to, że tekst jest wypchany trudnymi zwrotami i naukowymi twierdzeniami wcale nie oznacza, że jest on przeintelektualizowany. Możnaby go tak określić dopiero wtedy gdy taka "trudna" zawartość jest zbędna i nie wprowadza do niego nic czego nie dałoby się osiągnąć przy użyciu prostszych środków. Jeśli w żaden znaczący sposób tekstu nie wzbogaca, nie jest do niczego specjalnie potrzebna, nic wartościowego i świeżego nie wnosi i możnaby ją sobie spokojnie darować. Kiedy służy jedynie dla zbudowania specyficznej formy, wytworzenia jakiegoś nimbu wielkiego wyrafinowania i wartości. Jeśli jest inaczej to tekst nie jest "przeintelektualizowany", a jedynie trudny w odbiorze, bo wymagający intelektualnie.
    A dalej <następny post-->:


Luca

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 28, 2005, 12:48:16 am »
Cytuj
Moim zdaniem przeintelektualizowanie tekstów Lema, ujawnia tylko jego niewiedzę w wielu tematach naukowych. Pewnie się teraz narażę, wielu stałym forumowiczom, ale tak właśnie uważam - i to nie od dziś. Ten pogląd pojawił się po przeczytaniu "Bomby megabitowej", która wręcz tryskała nieznanymi mi wyrażeniami. Ma to oczywiście swoją drugą stronę - edukacyjną. Zmusiło mnie to bowiem do sięgnięcia do słownika i znalezienia tłumaczenia danego wyrazu. Niestety ta nauka dotyczy tylko języka. Istnieje wielu autorów, których ranga naukowa i dorobek gigantycznie przerasta wiedzę Pana Lema i nie dokonują oni w swoich tekstach takich sztuczek. Weź pod uwagę np: Carla Sagan'a albo Arthura C. Clarke'a. Jak pisze krytyk - ich narracja jest
"krystalicznie przejrzysta". Jednocześnie ich książki niosą ze sobą niesamowity potencjał wiedzy.

CU
Deck


    "przeintelektualizowanie tekstów Lema, ujawnia tylko jego niewiedzę w wielu tematach naukowych"?! Że jak?  Nawet nie za bardzo wiem jak mam to skrytykować... Bardzo, bardzo wątpię w Twoją wersję. Nie wiem na jakiej podstawie wątpisz w wiedzę Lema i insynuujesz tak biedne maskowanie Jego hipotetycznej ignorancji. To, że Lem biegle posługuje się zaawansowanymi sformułowaniami z przeróżnych dziedzin nauki, sztuki i kultury w swoich wypowiedziach dowodzi raczej czegoś całkiem odmiennego niż twierdzisz. Zwłaszcza, że zawsze można szczegółowo przebadać choćby pojedyńczo i losowo wybrane z tekstów, rzekomo pseudointelektualnych, frazy i przekonać się, że nie są to bezsensowne majaki mające kamuflować niewiedzę. Masz pretensje, że Mistrz zarzuca Cię stertami niezrozumiałych wyrażeń. To jednak pozwala mu zaoszczędzić sporo czasu - nie musi za każdym razem od zera tłumaczyć co ma na myśli skoro istnieje już odpowiednia nomenklatura na określenie szczególnego przedmiotu, który jest mu potrzebny do sformułowania wypowiedzi. Nie musi wymieniać litanii cech, a jedynie nazwę przyjęta w danym specjalistycznym regionie. A to, że nie wszyscy i nie wszystko rozumiemy? Cóż, Lem bynajmniej nie ma ambicji, a już tymbardziej obowiązku, dotarcia do każdego i wytłumaczenia mu wszystkiego na stosownym dla danego delikwenta poziomie...
    I znów: "Istnieje wielu autorów, których ranga naukowa i dorobek gigantycznie przerasta wiedzę Pana Lema i nie dokonują oni w swoich tekstach takich sztuczek" (Carl Sagan, Arthura C. Clarke). Tak się składa, że właśnie przed chwilą skończyłem "Kontakt" Sagan`a i moja opinia nie jest zbyt pochlebna. Książka w porównaniu z choćby, podobnym tematycznie, "Głosem Pana" jest bardzo konwencjonalna, naiwna i płaska. Owszem, Sagan ma kilka ciekawych pomysłów, ale żadnego z nich nie mógłbym nazwać wizjonerskim. Oczywiście jak na standardy science-fiction, zwłaszcza amerykańskiego, jest całkiem niezła i strawialna, ale porównując to do twórczości mistrza wypada bladziutko. Wielki rozmach i rzekoma realność przedstawionych zajść to niestety tylko nieco poprawiona i rozbudowana wersja obiegowych standardów. I jakoś nie zauważyłem jakichś specjalnych "niesamowitych potencjałów wiedzy" - są tam tylko niewielkie i niekonkretne rozwinięcia wszędzie spotykanych popularnonaukowych szlagierów (czarne dziury, tunele czasoprzestrzenne itp.). Akcja nie łamie przynajmniej w specjalnie bezczelny sposób elementarnych praw fizyki, ale nic szczególnego się tam nie znajdzie. Również rozważania ontologiczne nie stoją na jakimś specjalnie wysokim poziomie, choć zdarzają się dosyć błyskotliwe sformułowania. Wszystko w sam raz takie, żeby masowy odbiorca łyknął to bez popitki i obudził się rano bez intelektualnej zgagi...
    Do Clarke`a mam spory szacunek, ale niezbyt pamiętam cokolwiek z jego twórczości, bo ostatnia lektura jego dzieła przydarzyła mi się chyba jeszcze w liceum.
    Co do naukowych osiągnięć to nie brałbym ich za wyznacznik wiedzy, czy intelektualnego poziomu. Lem to osobnik z wymierającego gatunku ludzi renesansu - jego wizja nauki, kultury, cywilizacji, całego świata generalnie jest, moim zdaniem, niebywale szeroka, spójna. To, że ktoś może wykazać się niebywałymi zdolnościami w jakichś wysoko specjalistycznych dziedzinach to jedna rzecz, a starać się uładzić całość naukowego dorobku ludzkości to już całkiem inna bajka. Zresztą również poszczególne przemyślenia Lema w pewnych rejonach wyprzedzały resztę świata o całe dekady i doprawdy nie wiem jak można tego nie doceniać/dostrzegać, zwłaszcza będąc aktywnym uczestnikiem tego forum...


Terminus

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #28 dnia: Listopad 28, 2005, 01:26:03 am »
Myślę że zachodzi tu pewne niedopowiedzenie/ nieporozumienie. Deckard moim zdaniem chciał tylko powiedzieć, że elokwencja Lema, w momencie gdy pisze on o czymś, o czym jego (Lema) wiedza nie jest pełna, przybiera formę kamuflażu dla niedostatecznej kompetencji.

Elokwencja Lema jest stała; i nie zmienia się w zależności od tego, o czym ów pisze. A więc istotnie, gdy wypływa na mielizny, można odnosić różne wrażenia, i jak Deckard, formułować różne, tłumaczące ten stan  tezy.

Jest to opinia, do której Deckard ma pełne prawo; ma też charakter w dużym stopniu jego (Deckarda) subiektywnej oceny (co zresztą starał się podkreślić); więc w zasadzie nie spobób z tym dyskutować.

A już na pewno nie trzeba się oburzać.

« Ostatnia zmiana: Listopad 28, 2005, 01:28:28 am wysłana przez Terminus »

Deckert

  • Gość
Re: Doskonała Próżnia
« Odpowiedź #29 dnia: Listopad 28, 2005, 09:33:42 am »
Ad Luca:

Nie porównywałem twórczości SF Sagana do twórczości SF Lema. Nie czytałem "Kontaktu", ale na pewno przeczytam. Twórczość Lema odpowiada mi w kontekście SF. Kiedy Lem bierze się za naukowe eseje, zaczyna używać bardzo wyszukanych zwrotów, łaciny, miejscami języka niemieckiego, czasem angielskiego (zwykle bez tłumaczeń) oraz wielu nieznanych mi zwrotów z psychologii, medycyny oraz filozofii. Podkreślam jeszcze raz, że jest to moja subiektywna ocena. Sagan to inna liga niż Lem. Nie ma ich co porównywać. Sagan to człowiek nauki, a Lem to tylko literat z wielką wyobraźnią. Porównajcie eseje Lema z esejami Sagana. U Sagana ze świeczką szukać takich wzbogaceń tekstu, a wiedza jaką otrzymałem po lekturze jest nieporównywalnie większa od tej, którą otrzymałem po lekturze np: "Bomby megabitowej".

PS.
Poza tym masz rację, dyskutujemy głównie o gustach...

CU
Deck
« Ostatnia zmiana: Listopad 30, 2005, 07:07:43 pm wysłana przez Deckert »