Autor Wątek: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...  (Przeczytany 725570 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12301
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #885 dnia: Sierpień 20, 2009, 02:11:55 am »
Tak się składa, że zrobiłem sobie ostatnio kolejne rekolekcje z klasyki, i tym razem - dla odmiany - nie SF.

Przyswoiłem wiec szybkim sprintem "Trzecią płeć" Dołęgi-Mostowicza (tego od "Dyzmy"), a następnie "Komediantkę" i "Ziemię obiecaną" Reymonta.

Podumałem przy tej okazji nad tym, jak szybko po I wojnie światowej mentalność - z braku lepszego określenia - wiktoriańska zaczęła przechodzić w mentalność, która jest dla nas w pełni zrozumiała i współczesna, a jednocześnie, że był to (jednak) proces stopniowy.

Dumałem też sobie nad narodzinami i rozwojem kapitalizmu. I nad tym o ile jego pierwotne oblicze różniło się jednak diametralnie od kapitalizmu jaki znamy (i chwalimy ;)) dziś.

Oraz nad wyborami, wobec których stawali bohaterowie, a są to dylematy wciąż aktualne...

ps. Reymont - wiadomo - noblista, ale Mostowicz był przed wojną zaliczany do autorów literatury popularnej, masowej. Szczęśliwe czasy gdy "masówka" tak wyglądała.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 20, 2009, 03:28:50 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11887
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #886 dnia: Sierpień 20, 2009, 10:01:18 am »
A ja własnie przeczytałem Svena Hassela "Legion potepieńców". Trochę nie tego sie spodziewałem, wyszło w sumie na skrzyżowanie Remarque (przy tym oscylujące między "Na zachodzie bez zmian" a "Czarnym obeliskiem") z "Dzielnym wojakiem" ale mocne mimo wszystko. Chyba sobie kupię "Królestwo Piekieł" (o Powstaniu Warszawskim)  tegoż autora.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12301
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #887 dnia: Sierpień 31, 2009, 09:49:18 pm »
A ja tymczasem, w ramach "rekolekcji" pozostałem przy tematyce społecznej, wracając jednak na poletko SF.

Wziąłem się mianowicie - jak można łacno zgadnąć po cytatach, które ledwo co przytoczyłem - za "Wydziedziczonych" pani LeGuin. Wstęp, połączenie tematyki kosmonautycznej z psychologiczną, zapachniał mi "Pirxem". Potem nic już z "Pirxa..." nie było.

"Wydziedziczeni" bywają zestawiani z "Głosem Pana". Choć obie powieści traktują o powinnościach etycznych geniusza, szczególnych podobieństw formalnych się nie doszukałem (przeciwnie, znalazłem same różnice). Tym niemniej jest to jedna z nielicznych powieści SF, którym z "ogólnoliterackiego" punktu widzenia nie można nic zarzucić, no i daje do myślenia, oj daje. (Choć dla mnie od wątków społeczno-polityczno-publicystycznych, znacznie ciekawszy okazał się wątek jednostkowej odpowiedzialności*.) Jednej tylko rzeczy można się przyczepić - historia Urras zbyt przypomina powtórkę z ziemskiej historii, a jej "chwila obecna" czasy, i realia, w których powstawała powieść. Tym niemniej da się ten przykry dysonans przełknąć (tak, jak dało radę w "Wizji..." i "Fiasku" nie przymierzając**), choć stanowi on potwierdzenie tezy, że luster szukamy, nie obcości.

Rzecz nie-bezbłędna, ale stanowczo godna uwagi.

Edit:
Dodam jeszcze, że b. podobała mi się kreacja głównego bohatera - geniusz, reformator społeczny, a taki normalny, bez tego spaceoperowego zadęcia, no i przesłanie, że (Wszech)świat wypada znać i nie odwracać się od niego ksenofobicznie, ale należy też dbać o własne podwórko, i starać się je posprzątać; a także wizja integracji politycznej nie jako "zglajszachtowania", a złożenia części w nową jakość... Rzeczy niby oczywiste, które jednak powinny być powtarzane...

* czyżbym miał skłonność do egoizowania? ;)

** że o licznych odcinkach "Star Treka" nie wspomnę  :P
« Ostatnia zmiana: Sierpień 31, 2009, 11:44:20 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5620
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #888 dnia: Wrzesień 30, 2009, 06:25:31 pm »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12301
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #889 dnia: Wrzesień 30, 2009, 07:04:22 pm »
Przeczytałem sobie "Ilion" ("Ilium") i jego drugi tom "Olimp" ("Olympos") Dana Simmonsa.

To jest dopiero space opera z naleciałościami hard SF i... tzw. literatury wysokiej (m.in. Prousta ;)). Skomplikowane, nieco baśniowe, pełne literackich aluzji. Barwne, sprawnie napisane (stylistyczne wyróżnia się na tle większości SF, nawet bardzo), z potencjałem na arcydzieło, ale tylko z potencjałem (móglbym się chyba podpisac pod tą recenzją: http://www.guardian.co.uk/books/2005/sep/10/featuresreviews.guardianreview19). (Cholera, dlaczego ostatnio ciągle wszystko tylko z potencjałem?)

Chciałbym jednak zobaczyć te simmonsowe światy sfilmowane z lucasowsko-jacksonowskim przepychem. "LOTR" i "Matrix" miałyby groźnego rywala.

Ogólnie polecam*. (Tym niemniej szkoda, że taki ten Simmons nierówny. Raz pisze prawie-arcydzieła z Wolfem porównywa(l)ne, a raz "rzępoli do kotleta" i jakieś horrorki i kryminałki wątpliwe płodzi...**)



A właśnie, a propos Wolfe'a, przedzieram się teraz przez las "Księgi Nowego Słońca" po raz kolejny, czytam od końca, od "Urth..." dla odmiany, by sobie te fabularne cegiełki poukładać.

Bardzo podoba mi się (od zawsze) Severian - taki myślący, wrażliwy i inteligentny, a jednocześnie tak ograniczony w swej wiedzy przez regres wiedzy ogólnej. Jeden z najciekawszych bohaterów jakich SF wydała***. Także świat należy do najciekawiej wykreowanych i "podanych". Dobrze przemyślana SF ubrana w szatki odjechanej fantasy i wsadzony w to wszystko nie-wszechwiedzący narrator. I to wszechobecne przesłanie: "nie sądź po pozorach". Szkoda, że - o ile wiem - Lem Wolfe'a nie czytał, bo ciekaw byłbym jego wrażeń.

ps. ważna strona poświęcona Wolfe'owi:
http://www.ultan.org.uk/
i trzy wywiady z nim:
http://www.depauw.edu/sfs/interviews/wolfe46interview.htm
http://home.roadrunner.com/~lperson1/wolfe.html
http://www.infinityplus.co.uk/nonfiction/intgw.htm


* Zwłaszcza wątek żyjących na Ziemi niedobitków tradycyjnej ludzkości, improduktywów skupionych na płytkich rozrywkach b. a'propos naszych ostatnich dyskusji.

** Mam też do Simmonsa żal za posługiwanie się, co prawda raczej w "Hyperionie" i tomach dalszych, niż w późniejszym "Ilionie" gotowymi (czasem b. oklepanymi i naukowo niewiarygodnymi) rekwizytami i sceneriami SF (raz traktowanymi jako fragmenty przydatne do układanej mozaiki, raz przyjmowanymi bezrefleksyjnie jako element konwencji), razi to jakoś autorskim wygodnictwem (niby Dick też tak robił, ale jakoś strawniej); no i żal też, że nie ma w tej jego literaturze typowych dla mistrzów gatunku (z Mistrzem na czele) Wielkich Idei porządkujacych dzieło, są raczej pięknie snute opowieści dziwnej treści toczące się na budowanym głównie od strony estetyki (bywa, że ze szkodą dla prawdopodobieństwa, że o ew. roli futurologicznej nie wspomnę) tle (jest to dla mnie pewna forma osuwania się w gadgeciarstwo, które niestety widać nazbyt często w obecnej SF także u Reynoldsa np.; choć jeden z tych simmonsowych "gadgetów" - położony na 100 planetach dom Sileniusa będzie mi się długo śnił po nocach). Gdy zeskrobać piękno i kunszt pisarski zostaje nagi szkielet typowej - acz pomyślanej z większym od przeciętnego rozmachem - space opery. Nie wiem czy to zwykłe lenistwo, czy jakiś intelektualny niedostatek.

*** Choć nadanie mu pod koniec - w "Urth..." - cech mesjańskich nie podobało mi się (inna rzecz, że tak w sumie to już nie był TEN Severian). Uważam, że taki wątek, czy to tu, czy w "Diunie", jest dziedzictwem ery pulp magazines, w której bohaterowie musieli być koniecznie larger than life. Lem na takie rzeczy nie szedł. (Dobrze, że przynajmniej i Severian, i Paul, zachowują zdrowy dystans wobec własnej mesjańskości, inaczej by z tego jakiś komiks o nadczłowieku wyszedł.) Tak samo uzależnianie - przez byty wyżej umysłowo/technologicznie rozwinięte - przyszłości Ziemi i Układu Słonecznego od tego jak jeden człowiek zda pewien egzamin wydaje mi się niepotrzebnie baśniowe. (Jakże trudno amerykańskim, nawet najlepszym, autorom przed taką baśniowością uciec. I jakże kusi ich zastępowanie ludzi z krwi i kości - "przepakowanymi" nadludźmi.)

(Zresztą z tą "Urth..." trudna sprawa. Z jednej strony przenosi akcję w Kosmos, na pokład naprawdę niesamowitego statku, i wprowadza sporo innych świetnych konceptów +/- hard SF, oraz przynosi sporo wyjaśnień. Z drugiej strony jest, mimo to, najsłabszym tomem i widać, że była doklejona do pozostałych czterech na siłę.)
« Ostatnia zmiana: Październik 02, 2009, 12:00:09 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #890 dnia: Październik 01, 2009, 04:51:05 pm »

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11887
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #891 dnia: Październik 02, 2009, 06:54:56 pm »
Muszę sobie kupić.


A ja najpierw przeczytałem dwie książki Hassela (druga to Królestwo Piekieł) a później U bram Leningradu Williama Lubbecke. Warto przeczytać razem jedno po drugim. Pierwsze "skatologiczne", życie wśród dzikich hord trupa cywilizowanej Europy z filozoficzna próbą zachowania jakiegokolwiek dystansu, drugie to sterylna i hirurgiczna relacja faceta zadowolonego z życia, przekonanego o słuszności II wojny, dla którego Polska w ogóle nie istniała po drodze do surowców ZSRR, który w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku opowiada przy kominku jak to niemiecki żołnierz prawie wyzwolił Leningrad...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12301
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #892 dnia: Październik 02, 2009, 08:31:15 pm »
Ciekawe zestawienie LeMa z LeGuin ;):
http://lingwe.blogspot.com/2008/06/lem-and-le-guin-two-mutually-correlated.html



Edit: tu zaś po Asimovie ktoś jeździ aż miło, pokazując, że to nie żaden geniusz:
http://www.literatura.gildia.pl/fanziny/inne_planety/14/ja_sem_robot
« Ostatnia zmiana: Październik 03, 2009, 03:12:30 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 409
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #893 dnia: Październik 07, 2009, 12:54:34 am »
W niedzielę dostałem książkę Tomasza Lema, właśnie skończyłem czytać. Zdecydowanie polecam, a zwłaszcza na tym forum. Książka jest napisana genialnie (mam na myśli sam warsztat, ale nie tylko), anegdoty i historie są niesamowite. Niektóre to mnie rozbawiły do łez prawie (nie będę zdradzał szczegółów, kto przeczyta ten będzie wiedział o co chodzi - o cukierniczce i Cyberiadzie rządzą ;)). Wielkim plusem jest duża ilość zdjęć i to takich zupełnie nieoficjalnych. Bardzo też zawsze byłem ciekaw podejścia pani Barbary Lem do tak nietypowego męża i tutaj mamy informacje z pierwszej ręki. Jednym słowem, cała książka ma naprawdę spójny i wciągający klimat. Mimo, że nie jest to utwór beletrystyczny to jeśli tylko się do niej dorwać to już potem ciężko odejść. A to w ogóle najlepsza recenzja jaką może otrzymać książka

Wątpię czy w ogóle Tomasz Lem czyta cokolwiek co tu na forum jest pisane, ale jeśli kiedyś tak się zdarzy to przekazuje moje najszczersze pozdrowienia i podziękowania za "Awantury na tle powszechnego ciążenia" :)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12301
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #894 dnia: Październik 16, 2009, 01:46:27 pm »
W niedzielę dostałem książkę Tomasza Lema, właśnie skończyłem czytać.

Ja jestem dopiero w trakcie czytania. Anegdoty faktycznie przepyszne. Ciekawe też było dowiedzieć się, o Mistrzowej słabości do Jamesa Bonda (teraz już wiem na 100% skąd narodził się agent Cresslin; i nadal zastanawiam czy Lem starszy ;) nie przymierzał się - choć przez chwilę - do stworzenia większej ilości jego przygód).

ps. z innej beczki: natrafiłem też grzebiąc za czymś na TE recenzje:
http://www.biblionetka.pl/user_added_reviews.aspx?type=1&id=502

I teraz w głowę zachodzę czy ich autor, to aby nie tenże User...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11887
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #895 dnia: Październik 16, 2009, 04:39:16 pm »
Ja też czytam "mlodego" Lema i bardzo dobrze mi to idzie. W sumie nie byłem nigdy zainteresowany, jak żył Stanisław Lem (w sensie dnia codziennego) ale to jest dobrze i bez ogródek napisane. W sumie wychodzi na to, że był to trudny człowiek ;) . Szczególnie podobał mi się kawałek, kiedy próbował napisac za "młodego" maturę. Najpierw próbował go "ręcznie sterować". potem dał pozornie za wygraną - ale po kilku dniach okazało się, że wcale nie odpuścił, tylko sam napisał tekst wcielając się w 18-sto latka - po czym przypuścił ostatni atak mający na celu zmuszenie "młodego" aby podłożył go jako swój :) . Ech życie...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5712
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #896 dnia: Październik 16, 2009, 05:05:18 pm »
Ja przeczytalam te ksiazke w jeden wrzesniowy wieczor...czyta sie letko i przyjemnie;) najbardziej chyba lubie watki motoryzacyjne;)

« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2009, 01:33:45 am wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5712
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #897 dnia: Październik 18, 2009, 01:33:55 am »
Po namysle: wlasciwie jest taki maly "cóś" w tej ksiazce na ktory zwrocilam uwage...moze dlatego ze sama bardzo lubie;)...Lem jako milosnik Bunuela:)W dodatku jednego z jego najbardziej surrealistycznych filmow czyli Widma wolnosci.Musze powiedziec ze jak na osobe ktora czesto wyrazala sie niepochlebnie o kinie jako takim: Lem wydal zaskakujaco trafny werdykt mowiac o tym filmie "wprost wyborne":)
Dla zainteresowanych: wyszedl siedmiopak filmow + ksiazka Bunuela pt "Moje ostatnie tchnienie".
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

trx

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 246
  • wytwór ponowoczesny
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #898 dnia: Październik 18, 2009, 03:00:49 am »
Aktualnie: Pamiętnik znaleziony w wannie. Czyta się to tak samo źle jak Proces Kafki. W dodatku wydaje mi się, że nic z tego nie rozumiem  ;)

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #899 dnia: Październik 18, 2009, 12:35:06 pm »
Ha, co ciekawe za Pamietnik zabralem sie trzy tygodnie temu, doszedlem do strony trzydziestej ktorejs i... dalem sobie spokoj. Nie umiem w tej ksiazce znalezc nic dla siebie. Po trzech tygodniach kompletnie nie pamietam fabuly, choc czytajac nadazalem za nia szczatkowo.
Za to znam jedna osobe, ktora uwaza te ksiazke za swoja ulubiona w Lemowym dorobku.
Roznorodnosc wsrod naszego gatunku bardzo mi sie podoba  :)