Autor Wątek: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...  (Przeczytany 677910 razy)

trx

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 246
  • wytwór ponowoczesny
    • Zobacz profil

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 742
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 408
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1172 dnia: Czerwiec 19, 2011, 11:46:17 am »
A czy ktoś jest w stanie skomentować ten ostatni wpis na blogu i odnieść go do polskiej rzeczywistości?

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11706
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1173 dnia: Czerwiec 19, 2011, 02:48:57 pm »
Nihil novi sub sole...


Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5391
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1174 dnia: Czerwiec 19, 2011, 10:41:20 pm »
Cytuj
Hm...więc co z tym pociemniałym zwierciadłem? Chyba Cię Lenin tak nie pochłonął?;)
No dobra. Obejrzałem dwa razy. Uczucia mam mięszane.
Podobało się, to na pewno. Ale czy coś więcej?
Najbardziej chyba pomysł na strój maskujący. Ta zmieniająca się facjata, miała w sobie coś fascynującego. Mimo wszystko, za mało mroczne. Doła nie da się opisać, opisanego doła nie da się zamienić na obraz bez strat. Zależy co się komu podobało w książce.
A z Leninem spoko, porzuciłem.
 Za to Dostojewski wessał co nieco. Aktualnie "Dziennik Pisarza" magluję. Taka jego publicystyka gazetowa, jako redaktora "Grażdanina". Niesamowite, teksty z lat 70-tych XIX wieku, momentami jak ulał pasują do naszej codzienności. Fakt, Rosja była akurat po swoistej pierestojce aleksandrowej. Wykuwało się nowe. I nowy człowiek (wolny, ale po rosyjsku). W tle spór między zapadnikami a słowianofilami. Czysty PoiPiS.
Kilka smakowitych cytatów, ale poczekam z nimi, jak Q wjedzie w religię. ;)
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.


olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5378
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1176 dnia: Czerwiec 20, 2011, 01:06:44 am »
Za to Dostojewski wessał co nieco. Aktualnie "Dziennik Pisarza" magluję. Taka jego publicystyka gazetowa, jako redaktora "Grażdanina". Niesamowite, teksty z lat 70-tych XIX wieku, momentami jak ulał pasują do naszej codzienności.

Bardzo się cieszę:) Ano, toć pisałam 150- 160 lat  a zmiany pozorne jeno;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2398
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1177 dnia: Czerwiec 20, 2011, 09:46:11 pm »
http://blog.devicerandom.org/2011/02/18/getting-a-life/
najs
depressing

Opis zgadza sie z innymi opisami z Cambridge University. 90% badan naukowych na poziomie doktoranckim to powtarzanie badan i eksperymentow juz zrobionych i dokladnie opisanych. Licza sie ruchy pozorne. Podobnie prawda jest konkurowanie o najnizsze nawet pozycje na research-ach uniwersyteckich przez osoby o teoretycznie wysokich kwalifikacjach i tytulach, zwlaszcza ostatnio. Zarazem wybulane sa ogromne sumy na kompletnie idiotyczne badania. Kiedy powiedzialem znajomemu o badaniach na Oxfordzie za pol banki, ktore wykazaly ze kaczki wola wode biezaca od stojacej i co on na to, parsknal tylko i wzruszyl ramionami: Normalka.
Nie wiem jak w Polsce, ale z powodu mniejszych srodkow moze byc troche lepiej (sensowniej), choc pewnie walka o mniejsze srodki jest ostrzejsza. Pewnie sie myle...


Liv, Ty faktycznie masz w domu szafke w ktorej trzymasz wszystkie dostepne dziela Lenina? :)
Jedno z moich najbardziej traumatycznych przezyc z dziecinstwa mialo miejsce w wieku jakis 7-9 lat. Wpadla mi w rece pieknie wydana ksiazka o czarownym tytule: "Na Czerwonych Pazdziernika Kwiatach". Nieostroznie zaczalem czytac... byla to czerwona poezja! Zanim z krzykiem i placzem wyrzucilem ja z rak, przeczytalem m.innymi wiersz, ktorego fragment wypalil mi sie w mozgu az do dzisiaj:
"(...)Partia - to wszystko czym zyl!
Partia - to wszystko czym dyszal!"
Zwlaszcza to dyszenie mnie powalilo

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11567
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1178 dnia: Czerwiec 20, 2011, 10:41:33 pm »
"(...)Partia - to wszystko czym zyl!
Partia - to wszystko czym dyszal!"
Zwlaszcza to dyszenie mnie powalilo

Widzisz, różne mają ludzie podniety. Jeden dyszał, inny z Lenienem spał...  8)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 742
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1179 dnia: Czerwiec 21, 2011, 05:38:53 pm »
http://blog.devicerandom.org/2011/02/18/getting-a-life/
najs
depressing

Opis zgadza sie z innymi opisami z Cambridge University. 90% badan naukowych na poziomie doktoranckim to powtarzanie badan i eksperymentow juz zrobionych i dokladnie opisanych. Licza sie ruchy pozorne. Podobnie prawda jest konkurowanie o najnizsze nawet pozycje na research-ach uniwersyteckich przez osoby o teoretycznie wysokich kwalifikacjach i tytulach, zwlaszcza ostatnio. Zarazem wybulane sa ogromne sumy na kompletnie idiotyczne badania. Kiedy powiedzialem znajomemu o badaniach na Oxfordzie za pol banki, ktore wykazaly ze kaczki wola wode biezaca od stojacej i co on na to, parsknal tylko i wzruszyl ramionami: Normalka.
Nie wiem jak w Polsce, ale z powodu mniejszych srodkow moze byc troche lepiej (sensowniej), choc pewnie walka o mniejsze srodki jest ostrzejsza. Pewnie sie myle...

W Polsce praktycznie w ogóle nie prowadzi się 'bezsensownych' badań, bo liczba grantów jest mikroskopijna, są bardzo trudne do zdobycia, i obłożone warunkami dostarczenia wyników o pewnym poziomie jakości. Osobiście brałem udział w paru takich projektach badawczych, i zawsze podlegały one weryfikacji.

Z kolei koledze z Cambridge po prostu znudził się rat race. Ale moim zdaniem rzucając badania bezpowrotnie, zrobił głupio: sam mówi, że naukę kocha, a potem beczy jak mu źle, bo go gniotą, dmuchają, etc.etc. Nic prostszego - mógłby się przeniesć choćby na Larghborough, albo do Imperial College, to mniejsze uczelnie, miałby spokój.

Jak mówił Konfucjusz, życie jest proste - to nam tak bardzo zależy, by je skomplikować. Gdybym ja sobie zakładał, że dostanę nobla, fieldsa czy inne bzdury, to dawno już bym miał dużo poważniejsze zaburzenia, niż te, które mam:)

Więc się tym Miesław nie dołuj, będzie good:)

trx

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 246
  • wytwór ponowoczesny
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1180 dnia: Czerwiec 21, 2011, 06:19:39 pm »
Jak mówił Konfucjusz, życie jest proste - to nam tak bardzo zależy, by je skomplikować. Gdybym ja sobie zakładał, że dostanę nobla, fieldsa czy inne bzdury, to dawno już bym miał dużo poważniejsze zaburzenia, niż te, które mam:)

Do pewnego stopnia takie założenia motywują - Fields/Nobel to jednak coś, co raczej paraliżuje aniżeli skłania do działania. Krok po kroczku... a może zatoczymy koło :)

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2398
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1181 dnia: Czerwiec 21, 2011, 07:51:47 pm »
http://blog.devicerandom.org/2011/02/18/getting-a-life/
najs
depressing

Opis zgadza sie z innymi opisami z Cambridge University. 90% badan naukowych na poziomie doktoranckim to powtarzanie badan i eksperymentow juz zrobionych i dokladnie opisanych. Licza sie ruchy pozorne. Podobnie prawda jest konkurowanie o najnizsze nawet pozycje na research-ach uniwersyteckich przez osoby o teoretycznie wysokich kwalifikacjach i tytulach, zwlaszcza ostatnio. Zarazem wybulane sa ogromne sumy na kompletnie idiotyczne badania. Kiedy powiedzialem znajomemu o badaniach na Oxfordzie za pol banki, ktore wykazaly ze kaczki wola wode biezaca od stojacej i co on na to, parsknal tylko i wzruszyl ramionami: Normalka.
Nie wiem jak w Polsce, ale z powodu mniejszych srodkow moze byc troche lepiej (sensowniej), choc pewnie walka o mniejsze srodki jest ostrzejsza. Pewnie sie myle...

W Polsce praktycznie w ogóle nie prowadzi się 'bezsensownych' badań, bo liczba grantów jest mikroskopijna, są bardzo trudne do zdobycia, i obłożone warunkami dostarczenia wyników o pewnym poziomie jakości. Osobiście brałem udział w paru takich projektach badawczych, i zawsze podlegały one weryfikacji.

Z kolei koledze z Cambridge po prostu znudził się rat race. Ale moim zdaniem rzucając badania bezpowrotnie, zrobił głupio: sam mówi, że naukę kocha, a potem beczy jak mu źle, bo go gniotą, dmuchają, etc.etc. Nic prostszego - mógłby się przeniesć choćby na Larghborough, albo do Imperial College, to mniejsze uczelnie, miałby spokój.

Jak mówił Konfucjusz, życie jest proste - to nam tak bardzo zależy, by je skomplikować. Gdybym ja sobie zakładał, że dostanę nobla, fieldsa czy inne bzdury, to dawno już bym miał dużo poważniejsze zaburzenia, niż te, które mam:)

Więc się tym Miesław nie dołuj, będzie good:)
A wiec ograniczonosc srodkow ma swoje dobre strony. To podobnie jak z niedawna histeria swinskiej grypy, gdy kraje zachodniej europy kupily ogromne ilosci szczepionek (niektore ponad 2 sztuki na glowe mieszkanca), a Polski rzad ze wzgledu na brak srodkow uniknal tego marnotrawstwa.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5378
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1182 dnia: Czerwiec 21, 2011, 08:33:39 pm »
A propos tematu poruszanego powyżej: właśnie czytam lipcowy  Świat Nauki i artykuł pt. Inflacja doktorów - konkluzja: jest ich za dużo ( w Polsce też) i pracują poniżej swoich możliwości. W Nature grzmieli, że są po prostu tania siłą roboczą. Stronę dalej art. Epidemia fałszywych wyników (z naciskiem na wyniki badań medycznych) - łączy się: bo po prostu wyniki pozytywne muszą być żeby dalej egzystować => no money = no funny ( co prawda powiedział  to jeden turecki barman, kiedy nie dostał napiwku od Fina, ale pasuje doskonale) czyli nie masz wyników  = nikt nie będzie finansował Twoich kolejnych badań.
Myślę sobie, że jednak sedno problemu leży o stopień naukowy niżej - inflacja magistrów...a nawet wróciłabym do pytania: czy każdy musi mieć maturę?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2398
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1183 dnia: Czerwiec 21, 2011, 09:14:44 pm »
Olu, tu link to wypowiedzi prof. Wolniewicza o inflacji formalnego wyksztalcenia i przyczynach:



W skrocie: Masa cisnie w dol  :)
Co do lekarzy, to nie wiem czy ich faktycznie jest za duzo. Znajomi lekarze z Polski zapierdzielaja multum godzin i obskakuja po kilka placowek. No i w kolejkach do specjalistow czeka sie po kilka miesiecy. W rejonie Anglii gdzie ja mieszkam, tez trzeba czekac kilka, kilkanascie dni na specjaliste.
Falszowanie wynikow, zeby otrzymywac kase natomiast wydaje sie calkiem realne. Biorac np. pod uwage ilosc naukowcow i "naukowcow" tudziez dzialaczy zaangazowanych w badania nad zmianami klimatu (kiedys globalnym ociepleniem) oraz ilosc srodkow (grube mld)... Przeciez malo bedzie ludzi uczciwych, ktorzy z rozmyslem pozbawia sie intratnych stanowisk. A ze klimat zmienia sie zawsze...

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5378
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #1184 dnia: Czerwiec 21, 2011, 10:05:50 pm »
Się uśmiałam Nex - klasyczne "doktorskie" nieporozumienie;) Miałam na myśli doktorów w sensie stopnia naukowego  a nie dochtorów czyli lekarzy;))
Natomiast z prof. Wolniewiczem zgadzam się z grubsza i chudsza. Masa ciśnie w dół:)
Fałszowanie wyników: w ŚN napisano, że problem ten dotyczy przede wszystkim ekonomii, nauk społecznych i przyrodniczych oraz, w największym stopniu, biomedycyny.
Może to zbytnie uogólnienia. Nie wiem. Nie brzmi to jednak opty:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)