Autor Wątek: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.  (Przeczytany 5538 razy)

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8042
    • Zobacz profil
Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« dnia: Grudzień 04, 2012, 10:50:16 am »
http://wyborcza.pl/1,75478,12977337,Sedziowie_zadaja_od_MEN_wycofania_podrecznika.html
Pierwszy raz słyszę, by zwykły artykuł w tygodniku typu "Wprost" był źrodłem wiedzy podręcznikowej. Może to nieprawda, albo półprawda (fakt medialny w "GW")? Jeśli zaś prawda, to znaczy, że bardzo utraciłem kontakt z dzisiejszą edukacyjną polska rzeczywistością.
VOSM
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10931
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 04, 2012, 11:16:48 am »
Uderz w stół a nożyce się odezwą... To sędziowie są zdziwieni, poruszeni a nawet obrażeni że ktoś ich ocenia za beznadziejne sądownictwo w RP? Ob. Remuszko, Wasze twierdzenie że art. z Wprost jest źródłem wiedzy jest mocno naciągane poprzez skojarzenia, jakie wywołuje. Na ile to sprawdziłem w internecie, jest to wyraźnie zaznaczony przedruk wycinka artykułu, treść do dyskusji. Wycinki "z życia" są dość często przedrukowywane w podręcznikach i nie służą do wkuwania na pamięć tylko jako podstawa do dyskusji. Nie są więc "źródłem wiedzy" w takim rozumieniu, w jakim są daty w podręczniku historii czy wzory w matmie. Co zresztą stoi w samym artykule.

Natomiast Twoim zdaniem jaki wycinek powinien zostać przedrukowany, jeśli już w takim miejscu? Statystycznie reprezentatywny czy że jest świetnie? Sam wiesz, jak jest świetnie, a jak na chwilę zapomniałeś, to wpisz w guglach neutralne wyrażenie "polskie sądownictwo", odrzuć strony czysto informacyjne i policz odsetek tych, które pracę sądów oceniają pozytywnie.

Proszę, Wymiar Sprawiedliwości się obruszył do tego stopnia, że wyśledził urywek tekstu w podręczniku gimnazjalisty - ale przy Słowiku jakoś oślepł... Zaiste, tekst o niewidzialnej belce we własnym oku zyskuje u mnie na popularności.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8042
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 04, 2012, 11:43:43 am »
Maźku Kochany, czy zechciałbyś zacytować na użytek tej naszej niniejszej polemiki ten fragment artykułu, na którym budujesz całą swoją diatrybkę? To w końcu bardzo krótki tekst - a mi chodzi o merytorycznie wyjaśniające połączenie dwóch - następujących bezpośrednio po sobie - fragmentów Twej wypowiedzi.
Tego:
Cytuj
Na ile to sprawdziłem w internecie, jest to wyraźnie zaznaczony przedruk wycinka artykułu, treść do dyskusji. Wycinki "z życia" są dość często przedrukowywane w podręcznikach i nie służą do wkuwania na pamięć tylko jako podstawa do dyskusji. Nie są więc "źródłem wiedzy" w takim rozumieniu, w jakim są daty w podręczniku historii czy wzory w matmie.
i tego:
Cytuj
Co zresztą stoi w samym artykule.
Żeby być pewnym, że zostałem dobrze zrozumiany: mam wrażenie, że drugi przytoczony fragment Twej wypowiedzi odnosi sie do pierwszego przytoczonego fragmentu Twej wypowiedzi. Proszę Cię zatem, abyś zechciał zacytować ten fragment artykułu w "GW", w którym stoi, że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źrodło wiedzy, lecz tylko materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji.
Staszek
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2012, 12:50:00 pm wysłana przez Stanisław Remuszko »
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10931
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 04, 2012, 12:39:34 pm »
Cytuj
Jest to wyraźnie zaznaczony przedruk wycinka artykułu, treść do dyskusji. Wycinki "z życia" są dość często przedrukowywane w podręcznikach i nie służą do wkuwania na pamięć tylko jako podstawa do dyskusji. Nie są więc "źródłem wiedzy" w takim rozumieniu, w jakim są daty w podręczniku historii czy wzory w matmie.

Chętnie, pod warunkiem, że najpierw mnie uczciwie zacytujesz - tzn. nie wyrywając słów z kontekstu. Mój tekst jest przecież jeszcze krótszy. Uznam, że nie będą wyrywane z kontekstu, kiedy nie będziesz cytował jako zdania jego części - nie poprzedzając jej trzykropkiem (nie mówiąc już o zamianie małej litery na dużą ;) ) ...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8042
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 04, 2012, 12:49:27 pm »
Maźku, formalnie masz rację, już poprawiłem (wstawiłem do pierwszego cytatu słowa "Na ile to sprawdziłem w internecie,"), lecz też zaznaczam, że - na mój rozum - ta fraza (pominięcie tej frazy) w niczym, ale to absolutnie w niczym nie zmienia (nie osłabia ani nie wzmacnia) wymowy/sensu tego, co napisałeś.
Staszek
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10931
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 04, 2012, 01:13:22 pm »
Na mój rozum brakująca fraza oznacza, że zanim cokolwiek napisałem, sprawdziłem w innym źródle, innym w stopniu takim, że nie było ono przedrukiem art. z Gazety. To "inne źródło" mieściło się tak na pamięć w pierwszych 5 wynikach wyszukiwania po cytowanej frazie "Polskie sądy źle funkcjonują, w środowisku obowiązuje klanowa solidarność...". Dla mnie to jest ważna rzecz, świadcząca IMO, że nie opieram się jedynie na zalinkowanym przez Ciebie artykule w swych twierdzeniach (a tak jednoznacznie wynikałoby z cytatu mego posta, jaki zamieściłeś).

Jeśli chodzi o treść samego art. GW to uważam, że następujące, niżej zacytowane  jego fragmenty upoważniały mnie do napisania, iż o tym, że to przedruk "stało w artykule":

- Tekst pochodzi z podręcznika "Wiedza o społeczeństwie" Elżbiety Dobrzyckiej i Krzysztofa Makary (Wydawnictwo Edukacyjne Operon). Cytowany fragment jest przedrukiem z tygodnika "Wprost" z 2002 r. To publicystyczna reakcja na sondaż, w którym tylko co piąty Polak oceniał pracę sądów pozytywnie.

- Dobrym prawem autorów podręczników do wiedzy o społeczeństwie jest przedstawianie kontrowersyjnych tekstów źródłowych, które powinny wywoływać dyskusje - mówi prof. Bäcker. Jest też pewien, że dobry nauczyciel nie będzie traktował tekstów źródłowych jako prawdy objawionej.

- W podręcznikach powinny być fakty. Dobór tekstów wartościujących, które posłużą do dyskusji, lepiej zostawić nauczycielom - mówi Piotr Kroll, nauczyciel WOS w Monnet International School w Warszawie. - Dopiero w liceum uczniowie mają wątpliwości, nie wierzą we wszystko, co czytają, szukają innych punktów widzenia. Gimnazjaliści w pierwszej klasie mają dopiero 13 lat, z podręczników korzystają na zasadzie przeczytać i zapamiętać - mówi.

- Zgadza się z nim Jerzy Bracisiewicz, rzeczoznawca MEN podręczników do historii: - Wielu uczniów nie odróżnia w tekstach warstwy faktów od warstwy ocennej. Dobry podręcznik powinien brać to pod uwagę.

- Współautorka podręcznika Elżbieta Dobrzycka to jednak nauczycielka z ponad 20-letnim stażem w szkole. - To tekst źródłowy, ma służyć jako podstawa do debaty w klasie. Jestem zaskoczona zarzutami. Jako pedagog i obywatel nigdy bym sobie nie pozwoliła, żeby podważać na lekcji system sprawiedliwości i rolę sądów! - mówi.


Plus to, że w art. żadna z cytowanych osób nie twierdzi, że wycinek nie został oznaczony jako przedruk.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8042
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 04, 2012, 01:43:30 pm »
Maziek: Jeśli chodzi o treść samego art. GW to uważam, że następujące, niżej zacytowane jego fragmenty upoważniały mnie do napisania, iż o tym, że to przedruk "stało w artykule":
Staszek: Maźku, nie polemizujesz ze mną, tylko z kimś/czymś innym. Ja w ogóle nie wypowiedziałem i nie wypowiadam się na temat Twojego powyższego twierdzenia: („następujące, niżej zacytowane jego fragmenty upoważniały mnie do napisania, iż o tym, że to przedruk "stało w artykule"”).
Prosiłem i proszę Cię nadal o COŚ INNEGO:
„Proszę Cię zatem, abyś zechciał zacytować ten fragment artykułu w "GW", w którym stoi, że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źrodło wiedzy, lecz tylko materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji.”
Moim zdaniem, w żadnym z poniższych fragmentów (1-5) nie stoi, że "ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy, lecz tylko materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji”
1. - Tekst pochodzi z podręcznika "Wiedza o społeczeństwie" Elżbiety Dobrzyckiej i Krzysztofa Makary (Wydawnictwo Edukacyjne Operon). Cytowany fragment jest przedrukiem z tygodnika "Wprost" z 2002 r. To publicystyczna reakcja na sondaż, w którym tylko co piąty Polak oceniał pracę sądów pozytywnie.
2. - Dobrym prawem autorów podręczników do wiedzy o społeczeństwie jest przedstawianie kontrowersyjnych tekstów źródłowych, które powinny wywoływać dyskusje - mówi prof. Bäcker. Jest też pewien, że dobry nauczyciel nie będzie traktował tekstów źródłowych jako prawdy objawionej.
3. - W podręcznikach powinny być fakty. Dobór tekstów wartościujących, które posłużą do dyskusji, lepiej zostawić nauczycielom - mówi Piotr Kroll, nauczyciel WOS w Monnet International School w Warszawie. - Dopiero w liceum uczniowie mają wątpliwości, nie wierzą we wszystko, co czytają, szukają innych punktów widzenia. Gimnazjaliści w pierwszej klasie mają dopiero 13 lat, z podręczników korzystają na zasadzie przeczytać i zapamiętać - mówi.
4. - Zgadza się z nim Jerzy Bracisiewicz, rzeczoznawca MEN podręczników do historii: - Wielu uczniów nie odróżnia w tekstach warstwy faktów od warstwy ocennej. Dobry podręcznik powinien brać to pod uwagę.
5. - Współautorka podręcznika Elżbieta Dobrzycka to jednak nauczycielka z ponad 20-letnim stażem w szkole. - To tekst źródłowy, ma służyć jako podstawa do debaty w klasie. Jestem zaskoczona zarzutami. Jako pedagog i obywatel nigdy bym sobie nie pozwoliła, żeby podważać na lekcji system sprawiedliwości i rolę sądów! - mówi.

Maziek: Plus to, że w art. żadna z cytowanych osób nie twierdzi, że wycinek nie został oznaczony jako przedruk.
Staszek: Jak ten „Plus...” ma się do mojej prośby?
VOSM
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )


maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10931
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 04, 2012, 03:23:48 pm »
„Proszę Cię zatem, abyś zechciał zacytować ten fragment artykułu w "GW", w którym stoi, że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źrodło wiedzy, lecz tylko materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji.”

Ja nie napisałem w swej pierwotnej wypowiedzi niczego takiego "że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy..." Wkładasz mi to w usta ale ogóle nie ma tam takiego stwierdzenia. To są Twoje słowa i ew. Ty możesz wskazać, skąd są i co miałeś na myśli. Podkreślam, nie napisałem, że "ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy". Napisałem, że wycinki z prasy nie są "źródłem wiedzy" w takim rozumieniu, w jakim są daty w podręczniku historii czy wzory w matmie. Wycinek z gadzinówki jest źródłem wiedzy ale nie do wkuwania dat. Myślę że to jest oczywiste, co chciałem powiedzieć. Tyle ściśle merytorycznie.

Dalej, wyjaśniając do spodu, zacytuję całość swej wypowiedzi:

Cytat: maziek
twierdzenie że art. z Wprost jest źródłem wiedzy jest mocno naciągane poprzez skojarzenia, jakie wywołuje. Na ile to sprawdziłem w internecie, jest to wyraźnie zaznaczony przedruk wycinka artykułu, treść do dyskusji. Wycinki "z życia" są dość często przedrukowywane w podręcznikach i nie służą do wkuwania na pamięć tylko jako podstawa do dyskusji. Nie są więc "źródłem wiedzy" w takim rozumieniu, w jakim są daty w podręczniku historii czy wzory w matmie. Co zresztą stoi w samym artykule.

Tak więc, napisałem, że sprawdziłem w internecie że jest to oznaczony przedruk z prasy, treść problemowa do dyskusji. Dalej napisałem, że takie wycinki często się w podręcznikach pojawiają (to wiem stąd, że moje dzieci chodziły niedawno do gimnazjum). Potem skonstatowałem, że takie coś nie jest "źródłem wiedzy" w takim znaczeniu, w jakim są nim "prawdy objawione" czyli daty historyczne czy wzory matematyczne. To jest moje własne stwierdzenie. Bo uważam, że na goło "źródło wiedzy", kiedy mowa o podręczniku, to tyle co "podręcznikowe źródło wiedzy" i uważam, że przesadnie tutaj tego stwierdzenia użyłeś, a konkretnie uważam, że jego użycie stwarza wrażenie, iż było ono w tym podręczniku "prawdą objawioną do wkucia". Napisałem "jest mocno naciągane poprzez skojarzenia, jakie wywołuje". Zakończyłem akapit "co stoi w artykule". Wyrażenie "stało w artykule" na moją a jak sądzę i na Twoją logikę może obejmować tekst po zdaniu "na ile to sprawdziłem w internecie..." (dowód: bo w artykule nie mogło stać, że maziek sprawdzi w internecie). To zaś co jest dalej, od "Wycinki..." znajduje jak uważam odniesienie w zacytowanych przeze mnie fragmentach artykułu. Konkretnie uważam, że z artykułu można wywnioskować łatwo iż:

a/ jest to przedruk: Tekst pochodzi z podręcznika "Wiedza o społeczeństwie" Elżbiety Dobrzyckiej i Krzysztofa Makary <<Wydawnictwo Edukacyjne Operon>>. Cytowany fragment jest przedrukiem z tygodnika "Wprost" z 2002 r. To publicystyczna reakcja na sondaż, w którym tylko co piąty Polak oceniał pracę sądów pozytywnie.

Gdyby to nie był przedruk, to w przeciwieństwie do tego, co napisałem "w dodatku", ktoś z oponentów by to podniósł.

b/ jest to tekst źródłowy, zamieszczony do dyskusji, np.: Dobrym prawem autorów podręczników do wiedzy o społeczeństwie jest przedstawianie kontrowersyjnych tekstów źródłowych, które powinny wywoływać dyskusje, w podręcznikach powinny być fakty. Dobór tekstów wartościujących, które posłużą do dyskusji, lepiej zostawić nauczycielom. Wielu uczniów nie odróżnia w tekstach warstwy faktów od warstwy ocennej. To tekst źródłowy, ma służyć jako podstawa do debaty w klasie.

Uważam, że punkty a/ i b/ w oczywisty sposób pozwalają mi napisać "Nie są więc "źródłem wiedzy" w takim rozumieniu, w jakim są daty w podręczniku historii czy wzory w matmie. Co zresztą stoi w samym artykule" . "Nie są" ponieważ wypowiadające się w art. osoby wartościują je inaczej od "faktów", traktują wycinki z prasy i fakty książkowe jako dwie różne kategorie.

Czy muszę uzasadniać, że wycinek z gazety, będąc "źródłem wiedzy" jest jednak "innym źródłem wiedzy" (cyt. wycinki nie są więc "źródłem wiedzy" w takim rozumieniu, w jakim są daty w podręczniku historii czy wzory w matmie". Nie są "w takim", a więc są w innym, wydaje mi się to jasne.

Cytat: Stanisław Remuszko
Moim zdaniem, w żadnym z poniższych fragmentów (1-5) nie stoi, że "ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy, lecz tylko materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji"

Również moim zdaniem istotnie w żadnym z nich nic takiego nie stoi, że jest to "żadne źródło wiedzy". Bo to napisał Stanisław Remuszko. Stoi tam istotnie natomiast na mój rozum, że jest to "materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji".
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2012, 03:27:28 pm wysłana przez maziek »
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8042
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 04, 2012, 03:36:56 pm »
Maźku, niczego Ci nie wkładam, zwłaszcza w usta:
Cytuj
Ja nie napisałem w swej pierwotnej wypowiedzi niczego takiego "że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy..." Wkładasz mi to w usta ale ogóle nie ma tam takiego stwierdzenia. To są Twoje słowa i ew. Ty możesz wskazać, skąd są i co miałeś na myśli. Podkreślam, nie napisałem, że "ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy".
Jeśli uważasz inaczej, to zacytuj, proszę, fragment mojego wpisu, w którym ja twierdzę, że Ty coś takiego napisałeś. Przecież to prosty i łatwy dowód, nie?
Resztę po powrocie od prezesa. Przepraszam.
Staszek
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10931
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 04, 2012, 04:15:26 pm »
Dowód, którego żądasz jest niemożliwy. Jest erystyczną sztuczką kazać sobie pokazać, gdzie "Ty (ob. Remuszko) twierdzisz, że ja (maziek) coś takiego napisałem" - podobnie jak wykazać, że nie bija się żony. Nigdzie bowiem ja nie napisałem, że Ty twierdzisz, że ja napisałem, "że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy...". Prawda? Jedyne co napisałem, to że ja tego (tego: "że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy...") nie napisałem, tylko Ty.

Traktuję to (to: „Proszę Cię zatem, abyś zechciał zacytować ten fragment artykułu w "GW", w którym stoi, że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy, lecz tylko materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji.”) jako żądanie bezzasadne, bo oparte o błędne przedstawienie Twoimi słowami mojej myśli i prostuję, że takiej myśli ("... ten wycinek to nie żadne źródło...") nie wypowiedziałem. Prośba jest więc bezzasadna. A jeśli przedstawiasz swoimi słowami cudzą myśl i zdaniem jej autora (a także zapisanych słów) on takiej myśli nie wypowiedział, tylko nieco* inną - to przypisywanie komuś myśli, której nie wypowiedział, jest, jak dla mnie przynajmniej, w przenośni, pozbawionej seksualnych podtekstów oczywiście, wkładaniem mu jej w usta.

A jeśli jest inaczej to wskaż ten fragment, w którym twierdzę, że Ty twierdzisz, że ja napisałem te słowa: "... że ten wycinek to nie żadne źrodło wiedzy, ...". To byłoby naprawdę proste, ale jest niemożliwe.

*nieco bywa pojęciem eufemistycznym, skoro sens zdania może zmienić jeden przecinek.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2012, 04:37:13 pm wysłana przez maziek »
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8042
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 04, 2012, 05:35:33 pm »
Maźku,
(wróciłem od prezesa)
To po kolei i po drobnemu.
Po co piszesz, że nie napisałeś, skoro nikt nie twierdzi, że napisałeś?
Staszek
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10931
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 04, 2012, 06:48:50 pm »
Piszę tak ponieważ żądasz ode mnie rzeczy niemożliwej: "Proszę Cię zatem (znaczy mnię), abyś zechciał zacytować ten fragment artykułu w >>GW<<, w którym stoi, że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źrodło wiedzy, lecz tylko materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji." Nie stoi tak w artykule ani ja nie pisałem, że tak stoi. Ponadto nie jestem autorem tych słów (tych: "w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źrodło wiedzy...") - dlaczego więc mam ja podpierać je cytatami i co to ma do rzeczy, w szczególności, pomijając już autorstwo, jeśli nie uważam ich za prawdziwe?

Dalej, żądanie takie stawiasz w tym poście http://forum.lem.pl/index.php?topic=961.msg48463#msg48463 , w którym piszesz najpierw abym zacytował fragment artykułu, na którym buduję swą diatrybkę (co też uczyniłem), po czym przytaczasz (wówczas z moim zdaniem dość istotnym pominięciem), w dwóch częściach, moją wypowiedź, którą mam fragmentami art. z gazety podeprzeć.

Następnie, przynajmniej tak to zinterpretowałem, precyzujesz żądanie podsumowując całość: "Proszę Cię zatem, abyś zechciał zacytować ten fragment artykułu w >>GW<<, w którym stoi, że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źrodło wiedzy, lecz tylko materiał-przykład do dyskusji, podstawa-ispiracja do dyskusji". Jeślim się omylił, i powyższy cytat nie był całością z resztą posta, w którym był umieszczony - przebacz. Jeśli zaś był częścią tego posta, a nawet, jak sądzę, jego rekapitulacją i najistotniejszym elementem, to uznałem, że uważasz, że coś w tym guście rzekłem, skoro każesz mi pokazać, na jakiej podstawie to zrobiłem. I nie chodzi mi tu o pretensje o mniej lub bardziej dokładne cytowanie czy opisanie rzeczy po Twojemu, tylko o to, że pomiędzy stwierdzeniem, że "coś nie jest  >>źródłem wiedzy<< w takim rozumieniu, w jakim są daty w podręczniku historii czy wzory w matmie", a stwierdzeniem, że "coś nie jest żadnym źródłem wiedzy" jest zasadnicza różnica. Taka jak między stwierdzeniami, że "Mercedes nie jest takim samochodem jak Porsche" i "Mercedes nie jest samochodem".

I wracając do Twego pytania "po co piszę..." - po to, że pytanie o wskazanie skąd cytowane słowa się wzięły winno być skierowane do autora tych słów, nie do mnie.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2012, 06:50:26 pm wysłana przez maziek »
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8042
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 04, 2012, 07:07:30 pm »
Maźku, pewnie wyrażam się nieprecyzyjnie, to przepraszam.
W takim razie naprzód cytat:
Cytuj
Ja nie napisałem w swej pierwotnej wypowiedzi niczego takiego "że w inkryminowanym podręczniku jasno określono, że ten wycinek to nie żadne źródło wiedzy..." Wkładasz mi to w usta ale ogóle nie ma tam takiego stwierdzenia.
Czy ten cytat jest prawdziwy (=czy te cytowane słowa są co do kropki Twoje)?
Staszek
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10931
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Diatryba i dlaczego nie jestem wielbłądem.
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 04, 2012, 07:13:57 pm »
Tak.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER