Stanisław Lem - Forum

Polski => Lemosfera => Wątek zaczęty przez: Q w Wrzesień 23, 2010, 05:14:35 am

Tytuł: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 23, 2010, 05:14:35 am
Lem - jak wiadomo - horrorem (począwszy od jego ojca założyciela - Lovecrafta) pogardzał, cenił zaś sobie (podobnie jak inne brytyjskie wynalazki ;) "Bondy" i kryminały) klasyczną ghost story, będącą tegoż horroru szlachetniejszą poprzedniczką (nb. co lepsze horrory doby mniej lub bardziej współczesnej, choćby "Nawiedzony fom" R. Wise'a, uważany do dziś za "najstraszniejszy film wszechczasów" czy świetne "Lśnienie" Kubricka do tradycji ghost story nawiązują całkiem otwarcie).

Owa ghost story rozwijała się trójetapowo. Etap pierwszy, tzw. metaficzyczny to epatowanie grozą wywiedzioną z tradycji religijnych chrześcijaństwa oraz z wcześniejszych wierzeń ludowych i traktowaną dość serio (nurt ten, zapoczątkowany przez J. Sheridana Le Fanu,  do dziś kontynuują tzw. horrory satanistyczne - "Dziecko Rosemary", "Omen", "Adwokat Diabła" itp. acz kiedyś więcej tam było widm i wampirów niż potęg zła wyższego rzędu ;)). Znając Lema nie możemy spodziewać się by stworzył coś pasującego do tego nurtu... choć "Przyjaciel" - w jakimś sensie traktuje o opętaniu...

Etap drugi, zwany psychologicznym (jego czołowe nazwisko to Walther de la Mare, zalicza się tu też "W kleszczach lęku" Henry'ego Jamesa, z rzeczy autorów nie-brytyjskich można też wymienić "Lokisa" Merimee'go czy niektóre z opowiadań Grabińskiego) pokazuje zaświatową grozę dwuznacznie w sposób świadomy - nigdy nie wiemy do końca na ile jest ona realna, na ile zaś pochodzi wyłacznie ze schorzałej wyobraźni protagonistów, bo właśnie warstwa psychologiczna w tych utworach jest najważniejsza. Cóż.. Czy aby w "Solaris" nie mamy specyficznego "ducha", który nie do końca jest duchem? Czy fabuła nie daje się równie dobrze interpretować w kategoriach snu lub halucynacji Kelvina? I czy właśnie - ładnie eksponowana w obu ekranizacjach, acz w tej Tarkowskiego oczywiście z nieporównywalnie większym wdziękiem - warstwa psychologiczna nie jest tu istotna?

Etap trzeci zaś nazywa się antykwarycznym, na cześć tych "Opowieści.." M.R. Jamesa, co to je Mistrz polecał (w istocie miodzio). Tu zabawa polega na tym (o czym oczywicie była mowa w "Fif"), że bohater/owie po zetknięciu z Nieznanym/nadnaturalnym (ukłony, maźku ;)) zostają z gruzami swego dotychczasowego światopoglądu (materialistycznego, racjonalistycznego, etc.) w garści ;). W tym zresztą (powielanym do dziś - vide niezły "Przesąd" D. Ambrose'a (http://sf.magazyn.pl/publicystyka.php?ID=510) czy co lepsze odcinki "Iksów") patencie na budzenie w czytelniku uczucia zetknięcia z Nieznanym Lem widział istotną wartość fantastyki grozy. I sam z możliwosci budzenia tegoż uczucia skorzystał pisząc rasowy kryminało-horror "Śledztwo". Walił też nas Nieznanym po łbie, aż furczało, w genialnym opowiadaniu o Skrzyniach Corcorana i - może jeszcze genialniejszym - "Terminusie".

A horror krwisto-flakowy, o którym Lem nie uznał za stosowne - nawet z pogardą - się wypowiadać? On zapewne nie miał wpływu ma mistrzową twórczość? Hmm... Niektóre z "Dyktand" zdają się temu przeczyć.

A Was co najbardziej u Lema przestraszyło? Widmo komunizmu w "Obłoku..." czy co  insze? ;)

ps. aha, wątek mi się narodził stąd, że tuż przed zniknięciem z netu powtórzyłem sobie - uważanego za film w swej klasie wybitny - "Hellraisera", i jedyne co o nim pomyślalem to "o k...ruca, jak się postarzał", w efekcie zaś pomyślalem, że widać ze straśnych widziadeł wyrosłem, i że to chyba efekt obcowania z twórczością Lema, a potem kołatało mi po głowie: horror... Lem... Lem... horror... I tak jakoś wyszło.
Tytuł: Re: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: maziek w Wrzesień 23, 2010, 08:51:41 am
że bohater/owie po zetknięciu z Nieznanym/nadnaturalnym (ukłony, maźku ;)) zostają z gruzami swego dotychczasowego światopoglądu (materialistycznego, racjonalistycznego, etc.)
Głupki. Ciekawe jak stwierdzili tą nadnaturalność  8) .
Tytuł: Re: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 23, 2010, 09:11:07 am
Głupki. Ciekawe jak stwierdzili tą nadnaturalność  8) .

Jak się wkurzę, to powiem, że intuicyjnie, jak Poincaré przykazał ;D.
Tytuł: Re: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: maziek w Wrzesień 23, 2010, 10:12:07 am
Przyjmuję to wytłumaczenie.
Tytuł: Re: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 24, 2010, 08:34:53 pm
Bo też na potrzebę analizowania fikcyjnej sytuacji i takie wystarczy ;).
Tytuł: Re: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 25, 2010, 12:49:20 am
Widmo komunizmu w "Obłoku" to mi się akurat takie straszne wcale nie wydało, wręcz przeciwnie :)
To była taka próba opisania komunizmu takiego, jaki się nigdy nigdzie nie udał, i chyba nie uda. Więc można było sobie poteoretyzować.
Reszty tematu nie kupuję, bo z Lemem nie ma wiele wspólnego więc nie umiem wiele powiedzieć :)
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 16, 2017, 09:51:15 am
Pozwolę sobie (w tym wątku, bo niby gdzie?) zacytować komentarz jaki umieściłem pod wywiadem z dr. Płazą (który niedawno linkowałem):

Na marginesie Lovecrafta i Lema... Chciałbym zwrócić uwagę, że relatywnie mało znane opowiadanie tego drugiego, zatytułowane "Prawda", jest najbardziej lovecraftowskim utworem jaki czytałem, który nie wyszedł spod pióra Samotnika.

Owszem, nie ma tam macek i epitetów typu "bluźnierczy", do których to elementów mniej pojętni epigoni skłonni byliby redukować HPL-owski styl, ale... jest obłąkany, wyrażający się tyleż histerycznie, co ekstatycznie (niczym bezimienny  - acz zwany czasem Robertem Olmsteadem ;) - narrator "Widma nad Innsmouth"), protagonista, jest kosmiczna skala przekraczająca możliwość ludzkiego zrozumienia (a raczej intuicyjnego wczucia się), jest sytuacja "scalenia rozproszonej wiedzy", gdy najnowsze badania nad plazmą zdają się nagle łączyć w całość ze starożytnymi(!) wierzeniami kultów solarnych, jest wreszcie ostateczna kosmiczna groza od której nie sposób uciec, skoro jej źródłem okazuje się byt stanowiący przyczynę/gwarancję istnienia ludzkości (który kiedyś, za lat miliardy, upomni się o swoje... o czym przypominają ostatnie zdania tegoż utworu).


Przy czym - ze względów kurtuazyjnych, podyktowanych tym na jakiej stronie się wypowiadałem  - nie rzekłem tam wprost, że uważam Lema za ucznia, który przeszedł mistrza, bo horror lovecraftowski jest od strony rekwizytorni arcykiczowaty zwykle, tymczasem Lem potrafił poruszyć tę samą problematykę bez oklejania jej tego typu ozdobnikami, a w roli monstrum obsadził - co uważam za ruch śmiały i oryginalny (acz echo "Astropilota" Bradbury'ego w nim pobrzmiewa) - pozornie tak oswojone, poczciwe, Słońce, i tym samym osiągnął mocniejszy, lepszy artystycznie, efekt.
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 10, 2018, 03:39:41 pm
Adam Iwanowski "O istocie horroru - na marginesie lektury 'Śledztwa' Stanisława Lema":
http://www.brulion.vxm.pl/felietony.php?idzdo=felietony&folder=2&felieton=oistociehorroru

Zdaje się, że tekst ów ma coś wspólnego z wygłoszoną w roku 1999 (https://www.literatura.gildia.pl/fanziny/anatomia_fantastyki/9), na Czwartym Seminarium Filmowym UG i GKF, prelekcją Iwanowskiego "Istota horroru. Stanisław Lem Śledztwo".
Niestety, do wcześniejszej - i lepiej pasującej do tematu - pracy tegoż autora (zatytułowanej po prostu "Lem i horrory") nie udało mi się dotrzeć (acz wiem gdzie się ukazała (https://www.literatura.gildia.pl/fanziny/anatomia_fantastyki/8)). (A szkoda, bo skoro się o niej dowiedziałem, byłem ciekaw co ktoś miał do powiedzenia w sprawie dekadę przed momentem, w którym założenie niniejszego wątku do głowy mi przyszło.
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 11, 2020, 08:53:07 pm
O Lemie jako o polskim mistrzu horroru:

Trochę o prowadzącym:
https://carpenoctem.pl/author/wgunia/
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 10, 2021, 02:30:18 am
Za sprawą niniejszej zapowiedzi książkowej:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4954277/kobieta-w-czerni-raczka
Dowiedziałem się o istnieniu takiej oto pani (która, pisując również inne rzeczy, uchodzi za kontynuaturkę tradycji dusznych opowieści obu - M.R. i Henry'ego - Jamesów, oraz Daphne du Maurier na dobitek):
https://en.wikipedia.org/wiki/Susan_Hill
I całkiem sporo tego namachała:
https://www.amazon.com/Woman-Black-Other-Stories-Collection/dp/1781255520/
https://www.amazon.com/Mist-Mirror-Susan-Hill-ebook/dp/B0057X65ZE/
Ciekawe jak Mistrz by jej dorobek ocenił?

Edit:
Sięgnąłem (po "Kobietę w czerni"), i mam wrażenie, że negatywnie. Jest to bowiem rzecz dość przyzwoicie napisana, ale łącząca raczej wady dzieł(ek) Wielgich Poprzedników, niż ich zalety. Z Henry'ego J. bierze (z grubsza) szkielet "W kleszczach...", ale nie psychologiczną dwuznaczność oryginału*. Z M.R.J. sporo elementów, prawie wszystkie, jednak z wyjątkiem dwu najważniejszych - umiejętności budowania napięcia i swoistego morału - u dziekana Cambridge stopień zagrożenia ze strony zmór zależał zwykle od moralności delikwenta, zbytnia ciekawość bywała też samobójcza, no i istniały pewne sposoby radzenia sobie, tu upiorzyca po prostu jest, i zabija, i tyle, i nikt na to nic nie poradzi (być może miał stąd płynąć wniosek, że całe społeczeństwo jest winne temu, co spotkało za życia Jennet, dlatego nikt się nie wykręci, ale jeśli tak - należało to jakoś zaakcentować). Dalej - narrator. Sili się na jamesowski lakonizm i przyziemność, które tak chwalił Lem, ale co chwila wychodzi zeń egzaltacja, jak nie spóźnionego romantyka, to trzęsących się ze zgrozy protagonistów lovecraftowskich. Po tym co przeszedł - nie dziwota, ale opowieści to nie służy (być może lepiej byłoby gdyby ktoś "z zewnątrz" streszczał obojętnie jego dzieje). Na koniec - H.P.L. okupywał - z nawiązką - stylistyczne mielizny, powodujące, że jego utwory rzadko straszyły, filozoficznymi głębiami. Tu tego też nie doświadczymy, bo jedyny możliwy wniosek z niej płynący - gdyby brać treść w/w powieści serio - byłby taki, że jak masz pecha, to możesz trafić na nieboszczyka, który zrobi ci kuku. Co może i dobre dla zabobonników, ale chyba dla nikogo więcej.
A ponoć ta "Kobieta..." i tak najlepsza z ghost stories p. Hill.

* Gdzieś tam pobrzmiewają i echa stokerowskiego "Draculi" - prawnik przyjeżdża i wdeptuje, lecz nie widać znów zbliżonego potencjału charyzmy tytułowców-antagonistów.
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: GOLEM_XIV w Styczeń 23, 2021, 02:52:51 pm
Lem - jak wiadomo - horrorem (począwszy od jego ojca założyciela - Lovecrafta) pogardzał
Ciekawe że Mistrz Sapkowski i ja też.
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 24, 2021, 10:13:32 am
Mistrz Sapkowski pogardza? I tak i nie. Czyli: zależy jakim. Napisał w końcu "Muzykantów" (horror jak najbardziej rasowy), napisał też "Tandaradei!" (opowieść z pogranicza fantasy i horroru, w której pojawia się "Necronomicon" vel "Źwierzcyadło Maggi Czarney Bissurmańskiey"), a w przedmowie do pierwszego z nich rzekł co następuje:

"Ha, pomyślałem, jeśli nie fantasy, a jeśli zarazem Zagrożenia, jasnym staje się, co i w jakim stylu należy napisać. Nigdy wcześniej nie planowałem pisania horroru. Nie lubiłem tego gatunku, bo był kłamliwy w samej definicji, w nazwie nawet. Zwłaszcza gdy rzecz szła o tym najmodniejszym, filmowym, zwanym – jakże trafnie – splatterem. Który zamiast wywoływać grozę, straszyć i niepokoić, najczęściej śmieszył, a niekiedy dodatkowo wywoływał bliskie wymiotu obrzydzenie „efektami specjalnymi”, polegającymi na obfitych wytryskach czerwonej farby, zielonych glutów i wyglądających jak żywe flaków z lateksu. A wychowałem się na dobrym horrorze. W czasach mojej młodości, gdy odwilż roku 1956 stopiła lody również w przekładach i polityce wydawniczej. Naczytałem się wówczas klasyki opowieści grozy, horrorów, które na tę nazwę rzeczywiście zasługiwały, takich jak „Małpia łapka” W.W. Jacobsa, „Wrzeszcząca czaszka” Marion Crawford, „Koszmar z Innsmouth” i inne opowiadania Lovecrafta, nowatorskie dla gatunku „Śledztwo” Lema. To były czasy, to były prawdziwe dreszczowce. Potem, jak się rzekło, długo, długo nie było nic, aż pojawiły się „Dziecko Rosemary” Iry Levina i „Egzorcysta” Blatty’ego. A potem przyszedł Stephen King i jego „Smętarz dla zwierzaków”. Wierzcie lub nie, ale gdy skończyłem czytać tę powieść, a było to dość późną nocą, jakoś dziwnie niechętnie wyłączałem światło."
https://sapkowskipl.wordpress.com/2017/03/11/muzykanci/

(O Kingu zresztą wspominał dobrych parę razy, w różnym kontekście, ale zawsze ze sporą sympatią/estymą*, w swojej publicystyce, i w wywiadach. A Lovecraftowi złożył hołd również w trylogii husyckiej, i tam wprowadzając knigę Abdula Alhazreda oraz "Liber Yog-Sothothis"**. No i inwokacje do Cthulhu/Kuthulu.)

* Dobra, prawie zawsze. Za autoekranizatora uznał go - zasłużenie - słabego. I "Lśnienie" mu zganił.

** Tu najwidoczniej okazał się prorokiem ;), czyli przewidział powstanie poniższego dzieła:
https://www.miskatonicbooks.com/product/liber-yog-sothoth-by-john-coughlin-limited-edition-hardcover/
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Lembit Staan w Styczeń 25, 2021, 08:16:02 am
A Was co najbardziej u Lema przestraszyło? Widmo komunizmu w "Obłoku..." czy co  insze? ;)
Po drugie: moim zdaniem najbardzjej makabryczne widmo komunizmu ukazuje "Eden". Tak myslialem sobie  przed r. 2021. I raptem widze okazy prokrustyki w kolebce demokracji...

Po pierwsze, sa utwory Lema z elementami horroru. Lecz Lemoswki horror, jak by tak powiedziec,... lagodny (jak pcmy :-) Po pierwsze, on nie jest celem; po drugie, jest w pewnym sensie racjonalny, t. zn. do podolania. I jeszce, nie ma tam elementa "Boo!";  np. straszydla lub mordercy nie wyskakuja nagle do przestraszenia czytelnika.  Mam na mysli np. 'Maske' (mordercza maszyna w nieuniknionym poscigu) i 'Terminus' (slychac ze ludzie gina ale nic nie mozna zrobic).

Do tego dolozyl bym  pierwsze 'Polowanie' (z r. 1950-ch), but this one is in a sense a "Robot's Horror Story".
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Styczeń 25, 2021, 08:17:02 am
faktycznie, czytałem co przytoczyłeś, ale wyleciało mi z głowy, fajnie sobie przypomnieć
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 25, 2021, 09:43:22 am
Lecz Lemoswki horror, jak by tak powiedziec,... lagodny (jak pcmy :-)

Ponownie: i tak, i nie. Mistrz nie funduje bohaterom malowniczych zgonów, ani przegięto-ekstremalnych stanów psychicznych, a czytelnikowi tej surrealistycznej żonglerki flakami, na którą słusznie wyrzekał A.S., ale na płaszczyźnie intelektualnej (a więc na tej, na której operował Lovecraft i co lepsi autorzy prelovrcraftowscy) prowadzi odbiorcę w kierunku wniosków przerażających, a niefikcyjnych (tj. nie straszy niemożliwymi mściwymi truposzami jak ledwo przywołana pani Hill, a tym, co prawdopodobne, a minimum - niewykluczone). W "Terminusie", bowiem, wychodzi na to, że cała nasza bezcenna osobowość może być tylko zestawem prostych odruchów, które da się - choćby przypadkowo - skopiować do byle robota. Opowiadanie o skrzyniach Corcorana powoduje, że ilekroć człowiek sobie o nim przypomni zaczyna się zastanawiać czy przypadkiem w symulacji nie tkwi. "Prawda" i "Solaris" podważają nasze przekonanie, że umiemy rozgraniczyć żywe od nieożywionego i rozumne od nierozumnego (jak też sugerują, że - w całej swojej cywilizacyjnej krasie - możemy być dla kogoś/czegoś mrówką raczej, niż partnerem do rozmowy). A znów "Śledztwo" idzie znacznie dalej od wszystkich Jamesów, bo zamiast pokazywać uporządkowaną rzeczywistość z (nielicznymi w sumie) rysami, przez które zaglądają upiory, sugeruje, iż jest tylko zupa Nieznanego i nasze kruche złudzenia, że cokolwiek z niego rozumiemy (światopogląd jakby przeciwny optymizmowi "Summy..." i, że tak to ujmę, oficjalnej filozofii Lema, ale chyba ten lęk gdzieś w Nim tkwił, skoro dał mu rozbudowany literacko wyraz).

fajnie sobie przypomnieć

draco, nie ma za co ;).

Aha, byłbym zapomniał, sapkowskie "Zdarzenie w Mischief Creek" też elementy horroru zawiera (chociaż to raczej anty-horror, jak barkerowy "Cabal...", a w sumie i "Przerażający staruch" H.P.L.-a, nie - samozwańczym - pogromcom potworów tu kibicujemy). A propos:
http://www.ifp.uni.wroc.pl/data/files/pub-10326.pdf

Nawiasem: gdy przy A.S.-owych czarownicach i magiach jesteśmy... Ciekawie to wygląda w - ledwo wspomnianej - trylogii husyckiej. Mamy tam magię dobrą, a przynajmniej (potencjalnie) neutralną, wywodzącą się, jak w "Zdarzeniu..." od gravesowsko-wiccańsko-bradley'owskiej Wielkiej Bogini, oraz od elfów i pokrewnych zwących się anachronicznie, bo po lewisowsku, longaevi, i magię złą, związaną z Cthulhu i jego bandą (nie z Szatanem!), oraz z pożyczonymi wyraźnie ze Świata Mroku nefandi (https://whitewolf.fandom.com/wiki/Nephandi). Do czego dochodzą neoplatońskie sfery i astrale, alchemia, oraz tarotowe kody (Reinmar jako Głupiec, itd.). Daje to oryginalny, ostentacyjnie niechrześcijański fundament metafizyczny, czy też quasi-metafizyczny temu trójksięgowi, a zarazem stanowi jeden z aspektów dość wszechstronnego splecenia w nim świata historycznego ze światem kulturowych (nie tylko popkulturowych) odniesień i symboli, przyglądanie się któremu wzmacnia wrażenie dające się wynieść już z lektury "Maladie" i "Złotego popołudnia", że Sapkowski mniej jest duchowym pobratymcem Eco, jak chciał Parowski, a bardziej Borgesa (jego przestrzenie są bowiem, mimo silnego nasycenia przyziemnym, życiowym, konkretem, równie fantasmagoryczne, utkane ze znaków i nawiązań; bliżej im w pewnym sensie do świata platońskich idei, niż tego za oknem). A to w istocie usprawiedliwia stawianie go ponad typowymi autorami fantasy (i zwanie przez Ciebie - Mistrzem), albowiem są w jego literaturze głębie, tylko b. odmienne od lemowskich.
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 03, 2021, 11:34:29 pm
Praca pt. "Horror czy kpina? : groza, humor i demony przeszłości w opowieściach niesamowitych M.R. Jamesa":
https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/6598/1/Mydla_Horror_czy_kpina_Groza_humor_i_demony_przeszlosci.pdf
(Wrzucam, bo co jak co, ale element kpiąco-humorystyczny Lem musiał u Jamesa doceniać.)

Edit: I kolejna (też dobrze pokazująca co musiało Patronowi przypaść do gustu) - Joanna Kokot, "Duchy starego antykwariusza. Model świata w opowiadaniach M. R. Jamesa":
http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-e1afec77-8031-48b3-8b87-7484825a0ba5/c/105-121_Kokot_II__2000.pdf
A na dodatek taka recenzyjka:
https://carpenoctem.pl/recenzje/opowiesci-starego-antykwariusza/

Edit 2: I jeszcze - "Supernatural or Material: Haunted Places in H.P. Lovecraft’s, M.R. James’s, A. Machen’s and A. Blackwood’s Horror Fiction" (po angielsku, ale z Polski):
https://apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/THS/article/viewFile/15427/13735

Oraz refleksje o przewagach Jamesa nad S. Kingiem (który to tekst da się czytać jako głos o przewadze klasycznych opowieści grozy nad współczesnym flakowym horrorem; a pisany jest z dość lemowskich pozycji):
https://www.theguardian.com/books/booksblog/2008/dec/05/stephenking-sciencefictionfantasyandhorror
Tytuł: Odp: Lem, ghost story i insze horrory
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 24, 2021, 02:07:58 am
Zachęcony taką oto listą:
https://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=26913
Zrobiłem sobie powtórkowy seansik filmów "The Cabin in the Woods" ("Dom w głębi lasu", produkcja Jossa Whedona) i "The Conjuring" ("Obecność" - dowód, że James Wan potrafi straszyć w tradycyjny, prawie bezkrwawy, sposób). Slasher o nastolatkach wykańczanych przez zombies i klasyczna opowieść grozy o duchach i opętaniu. Tj. pozornie, bo w obu wypadkach tradycyjna struktura rozsadzona zostaje w sposób, który pozwala twierdzić, że mamy do czynienia z meta- czy posthorrorem.
U Goddarda z Whedonem dzieje się tak za sprawą żartobliwej przesady (spisek ponadrządowy składający ofiary z ludzi lovecraftowskim monstrom w imię - a jakże - dobra ludzkości, dysponujący tajnym kompleksem - miejscami a la Cube - i bogatą menażerią monstrów - od wielkich zwierząt po Cenobitów - wypuszczanych w razie potrzeby na wytypowanych pechowców), przechodzącej w złośliwą ironię - bo oto sam widz ma się poczuć Wielkim Przedwiecznym, na którego potrzeby sprokurowano krwawe widowisko, a zarazem zadać sobie pytanie czy opierająca swój porządek na przemocy ludzkość godna jest istnienia.
U Wana natomiast, ponieważ film, ponoć bazując na faktach*, robi za swego rodzaju (auto)reklamówkę świeckich egzorcystów Warrenów** (a pośrednio i założonego przez nich New England Society for Psychic Research), przez co narracja kontrapunktowana bywa obrazkami ich małżeńskiej harmonii, a zasadniczym celem twórców wydaje się przekonanie widza do religijnej wizji świata.
Przy czym wtręty te (w "Cabin..." jest ich znacznie więcej) - choć zapewniają rzeczonym produkcjom pewną głębię - obniżają tym samym napięcie, przez co strachu jest mniej, niż by go być mogło przy zachowaniu tradycyjniejszej narracji. Inna sprawa, że wtedy oba filmy byłyby znacznie bardziej wtórne (wszystko to już widzieliśmy), a grozy (w drugim wypadku) i podszytego śmiechem obrzydzenia (w pierwszym) jest i tak dość, by uznać, że twórcy (w obu wypadkach) wywiązali się z podstawowej powinności stojącej przed autorami tworzącymi w tytułowej konwencji. A więc meta-zabawy w ostatecznym rachunku nie wypierają prostej gęsioskórkowej rozrywki (przeciwnie - to ona dominuje).
(Niestety, nowomodne są nie tylko uambitniające eksperymenty formalne, ale i brak zwracania uwagi na szczegóły. Próżno pytać twórców "Domu..." jakimi metodami spisek więzi, a - w wypadku mniej nadprzyrodzonych - utrzymuje przy życiu tak liczne potwory. A znów autorów "Obecności" jak pogodzili włożony w usta bohaterów wywód*** o tym, że zmarli nie nawiedzają żywych, wszystko to szatańskie sztuczki, z uczynieniem antagonistką zmarłej czarownicy, nie - demona.)
Znaczy: obejrzeć się da, jeśli się takie gatunki trawi, i nie odrzuca produkcji z niższej półki, ale Mistrz by nie pochwalił (choć może by się ucieszył, że tradycyjne jamesowskie chwyty wciąż są w skutecznym użyciu, w kolejnym już medium).

* Szerzej:
https://eu.usatoday.com/story/life/movies/2013/07/22/conjuring-true-story-perron/2457209/
Aczkolwiek nawet jeśli przyjąć taką deklarację za dobrą monetę ;), widać potężną fabularyzację:
https://www.historyvshollywood.com/reelfaces/conjuring.php

** https://en.wikipedia.org/wiki/Ed_and_Lorraine_Warren

*** Wzięty z doktryny chrześcijańskiej:
https://www.gotquestions.org/Polski/Duchy-nawiedzanie.html