@maziek
Mnie kosmos jako biznes zupełnie nie interesuje. Interesują mnie osiągnięcia naukowe oraz ciekawe rozwiązania inżynierskie. Najlepiej, nowatorskie. Nie będę fanboy'em Muska dlatego, że ma kasę, a do tego się wszystkie argumenty które tu widzę sprowadzają.
Jeśli chodzi o silniki FFSC, to jak zapewne wiesz, poza ruskim RD270 istnieją jeszcze chińskie BF-20 i YF-215, z czego ten pierwszy jest dość zaawansowany. Oba mają za sobą udane testy, a jeden mają włożyć do 长征 9.
Jeśli idzie o silniki wielokrotnego użytku, mamy tu we Francji silnik Prometheus, na dobrą sprawę najbardziej zaawansowany silnik ESA. Choć rozmawiamy tu oczywiście o mniejszym ciągu (900kN/100bar). Jednak ma porównywalną z Chińczykami infrastrukturę Lox/CH4, oraz koszt 10% Vulcaina. Droga do drukowania takich - stoi otworem.
Tak to wygląda z naukowo-inżynierskiego pkt. widzenia. Jak wygląda z PRAKTYCZNEGO, tj. czy znajdzie się bogaty, naćpany ketaminą książe-faszysta, który to wszystko utopi w miliardach wyssanych z Paypala, to jest inne pytanie. W Stanach, oczywiście się znalazł, kto jest zaskoczony. To MUSIAŁO się udać, bo to govt podjął decyzję o outsourcingu programu rakiet wielokrotnego użytku (tj. z NASA do SpaceX/Blueorigin). Także SpaceX dostaje w subsydiach tyle akurat, by na pewno nie zawiedli. Dla ustalenia uwagi, SpaceX dostało od rządu około 40mld dolarów w ciągu ostatnich 20 lat, z większością tej kasy w ostatnich 5l.
(40mld dolarów wystarczyłoby Polsce na budowe kilku elektrowni atomowych, albo opłacanie programu 800+ przez jakieś 20 lat. Tak się składa, że ten ostani program to chyba najbardziej kosmiczne z dzieł kraju Ojczyzna, przynajmniej jeśli porównać cele z kosztami i skutkami. )
Jeśli chodzi o Marsa i 2035: zobacz sobie tabelę odległości Ziemii od słońca Marsa na następne 15 lat, a zrozumiesz, że już praktycznie po ptokach.