Hah, vox populi w tym wypadku ma niemało racji. Sęk w tym, że Polska nie ma kilku zabawek, które w w/w celu mieć jak najbardziej powinna.
Przede wszystkiem, demonstrowana także przez Uznańskiego pogarda dla ESA na rzecz obłaskawiania SpaceX na pewno dobrze się nie skończy,
mark my words.
Po drugie, o coś takiego się rozchodziłoby:

To jest silnik Vulcain2 z rakiety Ariane5, który sfotografowałem oprowadzając syna po swoim instytucie. Trochę z tego co wiem, w kraju Ojczyzna brakuje takich urządzeń.
Zdaje się, że są jacyś amatorzy w Polsce konstruujący takie rakietki, ehm jak to było, sounding rockets? Ale no, wynieść to niczego nie może.
Rozpoczęcie programu kosmicznego z prawdziwego zdarzenia wymagałoby albo zrównanie się z możliwościami ESA (szacowałbym to na 80l, czyli tak do roku 2100 minimum) albo rozpoczęcie odgrywania na przykład przez Polską Agencję Kosmiczną jakiejś znacznie poważniejszej roli, na poziomie choby Niemiec z ich DLR i in. Przecież moduł ESM, stanowiący tę "ważniejszą" połowę statku Orion w czasie misji Artemis 2, był zbudowany w Monachium. (W Polskich mediach, których
coverage tej misji był zresztą poniżej krytyki), ni ch... sie o tym nie zająknęli.
Tuska, ogólnie, lubię, i jego szumne zapowiedzi jak najbardziej są potrzebne głównie
ku pokrzepieniu serc , ale jeśli rozmawiamy tu na serio o przyszłości sobie w kosmosie, to pozwolę sobie być raczej bezlitosny.