Autor Wątek: Czarnobyl po polsku  (Przeczytany 29577 razy)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1047
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #105 dnia: Grudzień 01, 2019, 08:53:47 pm »
@ maziek

Taaa... zdejmuję kapelusz przed Tobą, maźku, dla przeprowadzonej przez Ciebie szczegółowej analizy tamtych wykresów. Strach pomyśleć, ile czasu zabrało Ci to "rozrysowanie". Czasu, który mógłbyś spędzić, leżąc do góry brzuchem ::) ;)

Cytuj
Wychodzi mi, że było 1661 zestawów paliwowych, w każdym 2x18 prętów z pastylek UO2. Jeśli tak, to moc na pojedynczy pręt to 5 kW (przy tych zakładanych 320 GW szczytowej mocy w trakcie awarii).
Wg wiki,
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A0%D0%B5%D0%B0%D0%BA%D1%82%D0%BE%D1%80_%D0%B1%D0%BE%D0%BB%D1%8C%D1%88%D0%BE%D0%B9_%D0%BC%D0%BE%D1%89%D0%BD%D0%BE%D1%81%D1%82%D0%B8_%D0%BA%D0%B0%D0%BD%D0%B0%D0%BB%D1%8C%D0%BD%D1%8B%D0%B9#Характеристики_РБМК
liczba 1661 zestawów dotyczy kolejnej modyfikacji RBMK-1500, natomiast w czarnobylskim RBMK-1000 było ich dokładnie 1693. Ale niech i tak będzie, nie w tym sęk.

1661*2*18 = 59 796 prętów. Moc na pojedyńczy pręt przy szczytowej mocy 320 GW
3,2*1011/59796 = 5 351 528 W ~ 5,3 MW
Nie kilowat, maźku, tylko megawat. Czy ja czegoś nie rozumiem? :-\

Cytuj
Jak widać skala czasowa wzrostu (w jego "gwałtownej" części) to są ok. 3 s w najmniej* korzystnym układzie - przy wzroście mocy o ok. 320 GW czyli mamy ok. 110 GW/s.
i
Cytuj
Pojedynczy pręt, jeśli chodzi o sam dwutlenek uranu, to był walec fi ~12 mm długi na 365 cm, czyli mający objętość ~4,2 dm3, co przy gęstości UO2 daje jakieś 45 kg. Ciepło parowania UO2 to ~1530 KJ/kg, czyli tak licząc metodą "głupiego Jasia" (bez jakiegokolwiek chłodzenia i odpływu ciepła) UO2 w pręcie doprowadzony już uprzednio w całości do stanu ciekłego i ogrzany do temperatury ok. 3800C (temperatura wrzenia) musiałby dodatkowo wydzielić prawie 17 GJ aby wyparować. Podczas gdy przy tej maksymalnej przed zaprzestaniem reakcji mocy na sekundę było na pręt 5 kJ/s ciepła.
(Pogrubienie moje – LA)
Reasumując, można powiedzieć, że w ciągu trzech sekund moc reaktora wzrosła od 530 MW do 320 GW. Czy zgadzasz się z tym?
Spróbuję zaraz policzyć, a raczej oszacować uwolnioną w ciągu owych trzech sekund energię, biorąc pod uwagę eksponencjalny charakter wzrostu mocy:



Jeśli policzyłem poprawnie, wydzielonej energii teoretycznie wystarzyłoby dla wyparowania
38*109 [J] / 1,53*106 [J/kg] = 24 836 kg dwutlenku uranu. Prawie dwudziestu pięciu ton.

Z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że wybuch jednej tony trotylu odpowiada energii 4,184 GJ
https://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3wnowa%C5%BCnik_trotylowy
uwolniona energia odpowiada energii eksplozji ca. 8,6 ton TNT.

Pod koniec chce się zacytować fragment z dalszego ciągu już linkowanego artykułu, z rozdziału „Jaki był wybuch?”
http://chernobil.inf.ua/chern2.html

We wszystkich oficjalnych dokumentach wybuch w Czarnobylu nazywa się cieplnym. Dotyczy to jednak mechanizmu. A według natury, pochodzenia energii? Zgodnie z tym kryterium on jest jądrowy, ponieważ podczas „rozpędu” reaktora uwolniona została przede wszystkim energia rozszczepienia jąder uranu.

Zresztą kwestia mechanizmu też jest skomplikowana. Eksplozja rozpoczęła się oczywiście jako cieplna: układ chłodzenia nie był w stanie poradzić sobie z odpływem ciepła, zwiększała się ilość pary, i rosła moc reaktora. Ale dodatnie sprzężenie zwrotne jest tutaj zamknięte poprzez proces łańcuchowy rozszczepienia uranu, a już gdy reaktor stał się krytyczny na neutronach natychmiastowych, reakcja, która wybuchła w nim, pod względem fizycznym niewiele różniła się od procesów zachodzących w bombie atomowej.

Cóż to, znaczy eksplozja była naprawdę nuklearna? A przecież były dwie eksplozje, przy czym druga, najpotężniejsza i najbardziej niszcząca – typowo chemiczna. Ponadto wszyscy wiemy, że wybuch jądrowy wyróżnia się czterema czynnikami rażącymi: falą uderzeniową, promieniowaniem przenikliwym (promieniowanie gamma i neutrony), promieniowaniem świetlnym i skażeniem radioaktywnym. W Czarnobylu nie było fali uderzeniowej i promieniowania świetlnego, natomiast promieniowanie przenikliwe i skażenie radioaktywne - były. Cóż, może nazwać eksplozję ”półnuklearną”?

Z drugiej strony, w bombie atomowej odłamki promieniotwórcze rodzą się bezpośrednio w momencie wybuchu, podczas gdy w Czarnobylu rozproszone zostały radionuklidy gromadzone przez wiele miesięcy. Dlatego, chociaż energia zniszczenia mechanicznego nie wyniosła nawet stutysięcznej części tych w Hiroszimie, pod względem zakażenia długotrwałymi radionuklidami awaria w Czarnobylu jest równoznaczna z wybuchem 200-300 bomb zrzuconych na Hiroszimę.
/.../
Nazwanie <awarii> „eksplozją nuklearną” bez dalszych wyjaśnień, a tym bardziej porównanie Czarnobyla do Hiroszimy, jak to robią niektórzy publicyści, oznacza odejście od prawdy nie mniejsze niż negowanie nuklearnej natury awarii.


Tłumaczyłem na szybko, więc sorry za ewentualne błędy :)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11698
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #106 dnia: Grudzień 01, 2019, 10:31:02 pm »
Hej LA, akurat wykresy to pestka, robię to zawodowo, rozciąganie i skalowanie skanów, to są minuty jak się ma czym i wie jak.

Co do 5 MW masz oczywiście rację, machnąłem się o 3 zera, co za wstyd. Co do reszty (chylę czoła :) ) - to dziś nie odpowiem i nie wiem, czy jutro, bo czekają mnie mordercze dni - nie będę miał czasu na poważne riposty :) . Powiem tylko, że ja nie podważam, że energia się wzięła z jąder - ja tylko uważam, że sam wybuch nie był jądrowy a czysto chemiczny i nie miał specjalnego związku z topieniem się rdzenia.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8681
    • Zobacz profil
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

AnnaRedzia

  • YaBB Newbies
  • **
  • Wiadomości: 2
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #108 dnia: Grudzień 13, 2019, 10:13:56 pm »
Podziwiam takich ludzi

Kagan

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 714
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #109 dnia: Grudzień 14, 2019, 01:27:58 pm »
Dalej straszycie "atomem"? Przecież Bruksela uznała, że jest on "ekologiczny" i "zielony"!

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5378
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #110 dnia: Grudzień 20, 2019, 10:52:59 pm »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Kagan

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 714
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #111 dnia: Grudzień 21, 2019, 09:26:29 am »

Małe elektrownie jądrowe niczego nie rozwiązują, gdyż awaria nawet takiej małej elektrowni ‎jądrowej jest klęską dla środowiska. Poza tym, to zamiast jednej dużej elektrowni mamy wtedy ‎kilka albo kilkanaście małych, czyli mamy więcej potencjalnych ośrodków w których może się ‎zdarzyć awaria elektrowni jądrowej. W przypadku słabiej zaludnionych państw takich jak np. ‎Australia, Rosja, Kanada, Kazachstan czy Mongolia, a nawet w przypadku takich państw jak ‎Brazylia czy Chiny, czyli tam gdzie są spore, praktycznie niezaludnione tereny, należy moim ‎zdaniem inżyniera energetyka budować duże elektrownie jądrowe na „odludziu” a prąd (wł. ‎energię elektryczną) wysyłać z nich nowoczesnymi sieciami prądu stałego bardzo wysokiego ‎napięcia, a więc z minimalnymi stratami. Syberyjskie, kazachskie, mongolskie i chińskie ‎elektrownie jądrowe mogły by zasilać praktycznie całą Europę. Wystarczy pozbyć się kolejnej ‎antyrosyjskiej i generalnie anty-azjatyckiej (anty-daleko- i anty-środkowo-wschodniej) fobii i ‎histerii.‎

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5378
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #112 dnia: Grudzień 21, 2019, 06:24:13 pm »
Cytuj
Małe elektrownie jądrowe niczego nie rozwiązują, gdyż awaria nawet takiej małej elektrowni ‎jądrowej jest klęską dla środowiska.
No niesamowite!
Cytuj
Poza tym, to zamiast jednej dużej elektrowni mamy wtedy ‎kilka albo kilkanaście małych,
Jeszcze bardziej niesamowite.
Cytuj
Syberyjskie, kazachskie, mongolskie i chińskie ‎elektrownie jądrowe mogły by zasilać praktycznie całą Europę.
Wprost genialne.
By potem jednym przecięciem drutu odłączyć całą Europę.  :)
Medal od Putina, w razie jakgdybycoś masz murowany  ;D
Cytuj
Wystarczy pozbyć się kolejnej ‎antyrosyjskiej i generalnie anty-azjatyckiej (anty-daleko- i anty-środkowo-wschodniej) fobii i ‎histerii.‎
Taa, wszyscy mają jakieś fobie i histerie - tylko Kagan nie ma.  :-*
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Kagan

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 714
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #113 dnia: Grudzień 21, 2019, 07:26:01 pm »

‎1. Każda awaria elektrowni jądrowej jest klęską dla środowiska.‎
‎2. We Francji jest obecnie 58 reaktorów jądrowych zlokalizowanych w zaledwie 19 ‎elektrowniach jądrowych (https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_power_stations_in_France), ‎które dostarczają tam aż 75% energii elektrycznej (https://www.world-nuclear.org/information-‎library/country-profiles/countries-a-f/france.aspx). Wystarczy więc przeciąć 19 „drutów” aby ‎pozbawić Francję ¾ jej dostaw energii elektrycznej.‎
‎3. Tak, każdy ma jakieś fobie i histerie, ale ja nie mam fobii na tle rosyjskim i nie histeryzuję w ‎tym temacie. Ale cóż, ja jestem odporny na reżymową propagandę dziś, tak samo jak byłem na ‎nią odporny za „komuny”.‎
Pozdrawiam

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11698
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #114 dnia: Luty 02, 2020, 03:34:06 pm »
Aby ponownie wrócić do tematu (jeśli w ogóle ktokolwiek a zwłaszcza LA ma ochotę - ja na przykład z powrotem już zapomniałem wszystko, co sobie w trudzie umysłowym przypomniałem ;) ) - nie widzę sposobu aby przyczepić się LA do Twoich obliczeń, tyle ciepła się musiało wydzielić biorąc pod uwagę warunki początkowe, "i nie chce być inaczej" (jak się to w Polsce mówi, kiedy człowiek się stara wykazać, że jest inaczej, ale mu nie wychodzi).


Tym niemniej z drugiej strony jest już linkowany przeze mnie dokument https://www.unscear.org/docs/reports/2008/11-80076_Report_2008_Annex_D.pdf z tabelą na 49 stronie i jest tam pokazane, ile czego uciekło do atmosfery. Nie ma tam w ogóle uranu, z cięższych pierwiastków są niewielkie ilości plutonu. A zgodzisz się, że skoro reaktor był już "otwarty" to gdyby istniał gazowy uran, byłby on usunięty wybuchem poza reaktor. Najwyraźniej nic takiego nie nastąpiło, więc wygląda na to, że uran jednak nie przeszedł w fazę gazową. Wydjae mi się, że wybuch jądrowy ma to do siebie, że powstaje "kula ognia", której nie jest w stanie przeciwstawić się żaden materiał, wydaje mi się, że ta "kula ognia", czyli plazma  byłaby większa niż objętość reaktora (z czego wynika, że nie stopiłby się, tylko wyparował). Temperatura w "kuli ognia" ma początkowo kilkadziesiąt-sto milionów stopni, nawet biorąc pod uwagę eksponencjalny wzrost jej objętości nadal są to miliony stopni w czasie sekund.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1047
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #115 dnia: Luty 02, 2020, 10:33:11 pm »
jeśli w ogóle ktokolwiek a zwłaszcza LA ma ochotę
Ochotę mam :D
Niestety nie zawsze mam czas ::)

Cytuj
A zgodzisz się, że skoro reaktor był już "otwarty" to gdyby istniał gazowy uran, byłby on usunięty wybuchem poza reaktor. Najwyraźniej nic takiego nie nastąpiło, więc wygląda na to, że uran jednak nie przeszedł w fazę gazową. Wydjae mi się, że wybuch jądrowy ma to do siebie, że powstaje "kula ognia", której nie jest w stanie przeciwstawić się żaden materiał, wydaje mi się, że ta "kula ognia", czyli plazma  byłaby większa niż objętość reaktora (z czego wynika, że nie stopiłby się, tylko wyparował). Temperatura w "kuli ognia" ma początkowo kilkadziesiąt-sto milionów stopni, nawet biorąc pod uwagę eksponencjalny wzrost jej objętości nadal są to miliony stopni w czasie sekund.
Zgadzam się, maźku, ale z pewnymi zastrzeżeniami :)

Owszem, o charakterystycznej dla typowego wybuchu bomby jądrowej „kuli ognia” nie ma mowy. Zarówno jak o temperaturze rzędu milionów stopni, fali uderzeniowej itd. Z bardzo prostej przyczyny – reaktor to nie bomba. Nie został zaprojektowany jako niszcząca broń, a nawet wręcz odwrotnie.
Najważniejsze, moim zdaniem, czynniki uniemożliwiające „klasyczną” eksplozję nuklearną to:
– niskie wzbogacenie uranu;
– duża objętość rdzenia;
– brak mocnej obudowy, zdolnej powstrzymać „ładunek” przed rozlatywaniem się przez drobny ułamek sekundy, może jedną milionową, aż znacząca część materiału ulegnie rozszczepieniu;
– obecność moderatora, czyli grafitu;
– niska prędkość utworzenia masy krytycznej, etc.

Tym niemniej, ze względu na rodzaj uwolnionej energii – niewątpliwie nuklearnej – wybuch czwartego reaktora elektrowni Czarnobyl należy uważać za atomowy. Choć i kiepski, wręcz nieudany z "militarnego" punktu widzenia, ale nuklearny.
Nasuwa się taka analogia: wybuch bomby zawierającej tonę lanego trotylu to dość spektakularne widowisko. Ta sama tona jako sterta rozsypanego proszku eksplodowałaby znacznie mniej efektownie. Prawdopodobnie eksplozji uległby mały procent wybuchówki, a reszta by się rozleciała, wyparowała albo wręcz spłonęła. Tym niemniej i tam i tu mamy do czynienia z chemicznym wybuchem TNT, czyżby nie?

A co do gazowej fazy uranu, dokładniej, jej braku w powietrzu, to primo pomiary o których piszesz, przeprowadzono dopiero za kilka dni po awarii, kiedy owa faza – aerozol drobniutkich cząstek paliwa, faktycznie dym – dawno została rozniesiona wiatrem.
A secundo, przypuszczam, że uran został pominięty w zlinkowanej przez Ciebie tabeli ze względu na jego stosownie niską promieniotwórczość i nieduże niebezpieczeństwo. Na to wskazuje obecność w tabeli neptunu i plutonu, tak samo jak uran, refractory, trudno topliwych elementów. Przecież to ogniwa naturalnego łańcucha transmutacji: U-238 –> Np-239 –> Pu-239.
No i jak może być drugie i trzecie bez pierwszego? Skutek bez przyczyny?

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11698
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #116 dnia: Luty 03, 2020, 10:19:11 pm »

Nasuwa się taka analogia: wybuch bomby zawierającej tonę lanego trotylu to dość spektakularne widowisko. Ta sama tona jako sterta rozsypanego proszku eksplodowałaby znacznie mniej efektownie. Prawdopodobnie eksplozji uległby mały procent wybuchówki, a reszta by się rozleciała, wyparowała albo wręcz spłonęła. Tym niemniej i tam i tu mamy do czynienia z chemicznym wybuchem TNT, czyżby nie?
Trzymając się tej analogii to akurat masz proste rozróżnienie - wybuch TNT to jest reakcja rozkładu bez udziału tlenu, fala detonacji porusza się szybciej niż prędkość dźwięku w materiale. Z udziałem tlenu to już nie jest wybuch, tylko spalanie. Akurat luźne kupy TNT w ilości 500 t detonowano w celu zbadania własności fali uderzeniowej wybuchu nuklearnego bez skażania terenu (patrz np. https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Sailor_Hat ). Czy można zdetonować luźne "wiórki" z TNT to nie wiem, przypuszczam, że nie (myślę, że istnieje dla każdego m.w. pewna minimalna objętość, potrzebna do podtrzymania detonacji - a akurat TNT dość trudno pobudzić, to znaczy jest to bezpieczny m.w.). Ale jeśli nie, to nie zdetonują one w ogóle, tzn. detonacja ze spłonki i pobudzacza nie wejdzie w materiał.

Cytuj
A co do gazowej fazy uranu, dokładniej, jej braku w powietrzu, to primo pomiary o których piszesz, przeprowadzono dopiero za kilka dni po awarii, kiedy owa faza – aerozol drobniutkich cząstek paliwa, faktycznie dym – dawno została rozniesiona wiatrem.
Te tabele przedstawiają najlepszą wiedzę na ten temat, mówią o wszystkim co wyleciało z reaktora, z podziałem na części lotne, średnio-lotne oraz elementy ciężkie (nielotne), w tym, jak napisali, cząstki paliwa. Weź też pod uwagę, że maksymalne temperatury oszacowane to jednak 1200-4200 z najbardziej prawdopodobną 2400C (art., który cytowałeś). Dla mnie to wskazuje, że transport ciepła był mimo braku chłodzenia zbyt szybki, aby uran odparował.
Cytuj
A secundo, przypuszczam, że uran został pominięty w zalinkowanej przez Ciebie tabeli ze względu na jego stosownie niską promieniotwórczość i nieduże niebezpieczeństwo.
to by podważało sens naukowy tabeli obrazującej ilości uwolnione radionuklidów, zwłaszcza, gdyby tego typu uwaga/zastrzeżenie nie pojawiła się w treści czy pod tabelą.

Czuję, że mimo iż zgadzamy się co do faktów, to co do nazewnictwa się nie przekonamy. Dla mnie to wybuch jądrowy nie był, choć energia do wytworzenia substratów reakcji (mieszaniny piorunującej) pochodziła częściowo z rozpadu jąder (bo także z reakcji cyrkonu z wodą).
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5369
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #117 dnia: Luty 04, 2020, 11:54:21 pm »
Ja tak trochę między wódkę a zakąskę - zupełnym przypadkiem - zanim maziek odgrzał temat - drogą wypożyczenia weszłam w posiadanie książki "Czarnobylska modlitwa" Swietłany Aleksijewicz:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/130712/czarnobylska-modlitwa-kronika-przyszlosci
W sumie to taki appendix do tego wątku: z drugiej strony granicy czyli z Białorusi, bez statystyk, bez fizyki, bez obliczeń - tylko ludzie, którzy tam (w strefie białoruskiej) żyli-byli wtedy, zostali, wyjechali, wywieziono ich, likwidowali skutki - ich relacje, przemyślenia, historie - bez komentarza autorki.
Właściwie to nie tylko o Czarnobylu, ale o homo sovieticus, który zderzył się z niewidocznym wrogiem - wojna? ale z czym? kim?
To u ludziach, którzy nie mogli tamtej pięknej wiosny uwierzyć w niewidoczne promieniowanie, chociaż wierzyli w inne niewidoczne...o życiu z etykietką "Czarnobyl".
Myślę, że warto zajrzeć do tej książki - zwłaszcza, że Białoruś od jakiegoś czasu pozwala na wjazd wycieczek do strefy:
https://tvn24.pl/magazyn-tvn24/rezerwat-przyrody-czarnobyl,205,3575
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1047
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #118 dnia: Luty 05, 2020, 12:49:25 am »
wybuch TNT to jest reakcja rozkładu bez udziału tlenu, fala detonacji porusza się szybciej niż prędkość dźwięku w materiale. Z udziałem tlenu to już nie jest wybuch, tylko spalanie.
Tak dla ścisłości – bez udziału tlenu atmosferycznego. Bo molekuła trinitrotoluenu zawiera trzy nitrogrupy i odpowiednio aż sześć atomów tlenu:

W pewnych warunkach ów „wewnętrzny” tlen odgrywa tę samą rolę, co tlen wolny w mieszaninie piorunującej – rolę utleniacza (tautologia :) )

Cytuj
Te tabele przedstawiają najlepszą wiedzę na ten temat, mówią o wszystkim co wyleciało z reaktora
Z całym szacunkiem dla autorów tych tabeli, ale zdaje się, mówią nie o wszystkim.
Gdzie, za przeproszeniem, Nb-95, Te-132, La-140?
Ot, proszę zajrzeć do tabeli na stronach 13 i 15:
http://elib.biblioatom.ru/text/trudy-radievogo-instituta-hlopina-t14_2009/go,12/

Cytuj
Czuję, że mimo iż zgadzamy się co do faktów, to co do nazewnictwa się nie przekonamy. Dla mnie to wybuch jądrowy nie był, choć energia do wytworzenia substratów reakcji (mieszaniny piorunującej) pochodziła częściowo z rozpadu jąder (bo także z reakcji cyrkonu z wodą).
Cóż, imho rzecz najważniejsza, że zgadzamy się co do faktów, co do meritum. Natomiast kwestia nazewnictwa to chyba sprawa drugorzędna, poniekąd nawet scholastyczna. U nas się mówi: назови хоть горшком, только в печь не сажай :)

Ja tak trochę między wódkę a zakąskę - zupełnym przypadkiem - zanim maziek odgrzał temat - drogą wypożyczenia weszłam w posiadanie książki "Czarnobylska modlitwa" Swietłany Aleksijewicz:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/130712/czarnobylska-modlitwa-kronika-przyszlosci
Czytałem tę książkę i również polecam. Noblistka Swietłana Aleksijewicz pisze po mistrzowsku.
Nota bene, istnieje wstrząsające opowiadanie Iwana Ptasznikowa "Lwy".
Podobno nie zostało przetłumaczone na polski. Dla tych kto potrafi czytać po rosyjsku:
https://www.twirpx.com/file/443754/
« Ostatnia zmiana: Luty 05, 2020, 12:54:13 am wysłana przez Lieber Augustin »

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5369
    • Zobacz profil
Odp: Czarnobyl po polsku
« Odpowiedź #119 dnia: Luty 05, 2020, 12:10:48 pm »
Czytałem tę książkę i również polecam. Noblistka Swietłana Aleksijewicz pisze po mistrzowsku.
Właściwie to ona nie pisze...ona tylko dała się wygadać różnym ludziom i spisała to, co chcieli powiedzieć.
Jeszcze nie skończyłam, ale wczoraj akurat czytałam relację Siergieja Sobolewa - jak każda historia z tej książki - jest pozostawiona bez komentarza, weryfikacji, ale mówi o sobie:
Właściwie jestem specjalistą w dziedzinie rakiet, konkretnie - paliw rakietowych. Służyłem w Bajkonurze. Programy "Kosmos" i "Interkosmos" to duży kawał mojego życia.
I w dalszej części:
W pewnej chwili powstało niebezpieczeństwo wybuchu jądrowego. Trzeba było spuścić wodę gruntową spod reaktora, żeby nie dostała się tam mieszanina stopionego uranu i grafitu, które razem z wodą stworzyłyby masę krytyczną. Wybuch o mocy trzech do pięciu megaton. Nie dosyć, że Kijów i Mińsk uległyby wtedy zniszczeniu, to także na olbrzymiej połaci Europy nie dałoby się żyć. Wyobraża sobie Pani?! Katastrofa na skalę kontynentu. Pytają ludzi: "Kto zanurkuje do wody i otworzy klapę spustową?". Obiecano takiemu samochód, mieszkanie, daczę i utrzymanie rodziny do końca życia. Szukano ochotników. I ochotnicy się znaleźli! Chłopcy nurkowali, nurkowali wiele razy i otworzyli tę klapę, a dostali za to 7 tysięcy rubli na całą drużynę. Obiecanych samochodów i mieszkań nikt oczywiście na oczy nie zobaczył. Ale nie dla nich tam nurkowali! Nie nurkowali z powodów materialnych, to się najmniej liczyło. Człowiek nie jest taki prosty...Taki przejrzysty...I na powierzchni...(Bardzo przejęty).
Tych ludzi już nie ma...Są tylko dokumenty w naszym muzeum...Nazwiska...Ale gdyby tego nie zrobili? Ta nasza gotowość do poświęceń...Pod tym względem nie mamy sobie równych...


Co do owych trzech nurków - jedne źródła mówią, że zmarli wszyscy, inne, ze przeżył Ananenko, że skażenie wody i groźba wybuchu była realna, inni, że tak się tylko wydawało, bo obliczenia wskazują na znikome niebezpieczeństwo...ale ja nie o tym - to pierwsze zdanie: "W pewnej chwili powstało niebezpieczeństwo wybuchu jądrowego..." czyli jednak wcześniej go nie było?

« Ostatnia zmiana: Luty 05, 2020, 01:23:01 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)