Autor Wątek: "Lem i tłumacze" - Nowa książka o Lemie  (Przeczytany 8418 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4429
    • Zobacz profil
Re: "Lem i tłumacze" - Nowa książka o Lemie
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 29, 2011, 09:56:20 pm »
1)-5) - przyznaje sie do tego wszystkiego. Chociaz najwaznejsze - to tlumaczenia Lema:
http://www.lem.pl/lemopedia/Category:Yaznevich_V.
http://lemolog.narod.ru/translations.html
Pozdrawiam
P.S.
(Zle, ze nie ma tresci ksiazek w Lemopedii - oprocz rosyjskojezycznych).
Też myślę, że źle i staram się to uzupełniać w polskich wydaniach - pomoc mile widziana:)
Prosze wyslac swoj e-mail na moj - dla Lemopedii wyszle tresci wszystkich polskich ksiazek Lema do roku 2000.

Roztrzęsionymi kończynami:
Zaiste, Odrę podałam przypadkowo, bo to pierwszy wynik z Google'a,  który otworzyłam wpisując: Wiktor Jaźniewicz. Przychylam się do słów liva: jestem pod wielkim wrażeniem wiedzy, ale i skromności lemologa:)
E- maila zaraz wyślę - do tej pory ( prócz wydań które posiadam - opierałam się na znalezionych w sieci - dlatego wszystkich proszę o ewentualne poprawki:)).

Widzisz Maziek?
W końcu się wydało. :)
Te kobiety, zawsze muszą otworzyć jakąś puszkę.
Czyli beczkę. ;)
Też jestem pod wrażeniem. Wiedzy i skromności.
Od dawna.
Liv noależeco?;) Że to była tajemnica monoszynela i tylko ja nie wiedziałam, bo wcześniej nie guglałam? Mea culpa...niech będzie, że maxima...ale dlaczego to ma być beczka z puszką? Gdzie tu nieszczęścia co parami chodzą? Ja nie wiem...ja tu tylko kawę na ławę wylewam...;)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4333
    • Zobacz profil
Re: "Lem i tłumacze" - Nowa książka o Lemie
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 29, 2011, 10:10:49 pm »
Cytuj
ale dlaczego to ma być beczka z puszką? Gdzie tu nieszczęścia co parami chodzą?
Z tej akurat puszki czy libeczki, same dobre sprawy wychodzą. :)
« Ostatnia zmiana: Listopad 29, 2011, 10:14:06 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9387
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: "Lem i tłumacze" - Nowa książka o Lemie
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 29, 2011, 10:12:13 pm »
lemologu, chylę czoła po raz kolejny, tym razem już wiedzac przed Kim :).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10627
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: "Lem i tłumacze" - Nowa książka o Lemie
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 29, 2011, 10:14:39 pm »
Ja się do niczego nie przyznaję  8) . Ja nic nie wiem i niczego nie wiedziałem, a nawet jak coś wiedziałem, to zapomniałem. Poza tym jestem chory, a więc usprawiedliwiony :) . Lemolog to mi od zawsze na ścichapęka wyglądał :) . Te niewinnie wrzucane zdjęcia... Ta wiedza o okołolemowych nowościach z szybkością neutrina... 

Brawo Ola! Wielki szacunek dla Ciebie lemologu, że mimo swej zawodowej pozycji i wiedzy chcesz dzielić się z nami wiedzą!
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4429
    • Zobacz profil
Re: "Lem i tłumacze" - Nowa książka o Lemie
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 29, 2011, 10:28:01 pm »
Cytuj
ale dlaczego to ma być beczka z puszką? Gdzie tu nieszczęścia co parami chodzą?
Z tej akurat puszki czy libeczki, same dobre sprawy wychodzą. :)
To mi ulżyło - myślałam, że będę musiała nick zmienić na olkapandolka (orkapandorka?), bo naruszyłam jakoweś forumowe tabu:)
Hm...to, co dzisiaj przeczytaliśmy chyba nie pójdzie szybko w zapomnienie;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7701
    • Zobacz profil
"Lem i tłumacze"
« Odpowiedź #20 dnia: Lipiec 31, 2012, 02:41:36 pm »
[Uprzejmie sugeruję kasancję tego wątku i przeniesienie tej "recenzji" dotam, gdzie było to już omawiane (jeśli było)]
[Zrobione, 20120731-16:07 Terminus]

Mistrzowi przypisuje się, ponoć niesłusznie, powiedzenie o liczbie idiotów poznanej dzięki internetowi, a ja z przekonaniem rzekę, że póki nie przeczytałem (ściślej: nie przejrzałem) książki-mozaiki "Lem i tłumacze" - nie wiedziałem o jej Bohaterze bodaj najważniejszejszego.
Dziś wiem, że unikatowa wielkość Stanisława Lema wynikała z dwóch fundamentów. O pierwszym - czyli o twórczym geniuszu - wiedziałem wcześniej. Ale wiedzę o drugim filarze - wprost niemożliwej pracowitości - dostarczyła mi dopiero lektura tego kompendium. Mistrz objawia się tam strona po stronie i rozdział po rozdziale jako wyjątkowy tytan pracy, przy czym wyjątkowa jest sama wyjątkowość. Mianowicie: o kimś pracowitym mówimy "pracuś", "pracoholik", "haruje jak wół" etc. - i ma to wymowę przede wszystkim ilościową: że ktoś pracuje ponad normę, np kosi zboże czy składa komputery nie osiem, lecz dziesięć albo i dwanaście godzin dziennie, a z kolei takie ujęcie kojarzy się normalnemu człowiekowi z potem, zmęczeniem, trudem, znojem i zakwasami. Tymczasem wyjątkowa wyjątkowość naszego Geniusza polegała na tym, iż umysłową wydajność, kondycję oraz zdolności regeneracyjne miał on znacznie wyższe/większe/bardziejsze niż geniusz zwykły (ingens ingeniosus vulgaris). Figuralnie mówiąc, bez zmęczenia pisał dwakroć więcej dwakroć szybciej i dwakroć częściej (więcej dni w uśrednieniu rocznym) niż przeciętny literacki noblista, przy czym nie upieram się przy czynniku "dwa". Na to wszystko nie mam twardych dowodów, ale tak przypuszczam. Takie odniosłem przemożne wrażenie pod wpływem "Lema i tłumaczy".
Drugie wrażenie zaś jest osobiste i przykre, bo boleśnie uświadamia mi rozmiary własnej bubkowatości w latach 1986-93, gdy miałem zaszczyt dość blisko kontaktować się z Mistrzem.
Trzecia uwaga jest dla ewentualnych przyszłych czytelników. Dla mnie najcenniejsze są strony 17-76 (nie wszystkie...), czyli wielki streszczający esej Stanisława Beresia pt. "Galaktyka Lem" oraz końcowy kalejdoskop "Głosów tłumaczy" (287-300). Reszta widzi mi się raczej dla specjalistów i amatorów.
No i na koniec pozwolę sobie na jeden dwuzdaniowy cytat - z góry zaznaczając, iż nie jest on typowy dla języka tej książki:
Poniższy artykuł stawia sobie za cel "zrekonstruowanie" obrazu pisarza Stanisława Lema wykreowanego przez niemieckojęzyczne źródła, a zatem w oparciu o (wybrany, lecz całkowicie reprezentatywny) materiał sekundarny powstały w obszarze kulturowym jednego z najbardziej intensywnych procesów recepcyjnych twórczości polskiego "fantasty" na świecie. Daleko posunięta homogeniczność wyrażonych sądów, choć niepozbawiona pewnych drobnych ambiwalencji, oraz językowa tożsamość, umożliwiająca bezproblemowy multilateralny transfer doświadczeń recepcyjnych, pozwala na traktowanie medialnych dokumentów powstałych na terenie Austrii, NRD, RFN i Szwajcarii jako w miarę koherentnej "bazy danych", zawierającej gotowe i dające sie skorelować prefabrykowane elementy składowe, które niczym puzzle pozwalają na ułożenie spójnego image Lema.
Kto nie wierzy, niech zajrzy na stronę 137...
Stanisław Remuszko
pjes albo preambuła: Dzięki za pożyczkę, która najpóźniej pojutrze listem poleconym dotrze do Katowic... 
« Ostatnia zmiana: Lipiec 31, 2012, 10:19:43 pm wysłana przez Stanisław Remuszko »
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )