Autor Wątek: De impossibilitate contactus  (Przeczytany 19493 razy)

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7688
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #60 dnia: Kwiecień 14, 2014, 03:46:08 am »
Poezja, Rymkiewicz, wieszanie, krzyżowanie, palowanie, dzierzby, kolce, okrucieństwo, Wołyń, Ukraina, wojna, filozofia?
vosbm
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9283
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #61 dnia: Kwiecień 14, 2014, 11:21:31 am »
W efekcie masz Pan kociokwik, ale nie przejmuj się Pan, ja też mam...

Czytam sobie Rymkiewicza, który wieszczy jakąś apokalipsę:
http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=23553
http://joannalichocka.salon24.pl/482222,jakies-obce-smoki
http://joannalichocka.salon24.pl/513065,od-morza-do-morza-wywiad-z-jaroslawem-markiem-rymkiewiczem
(A miejscami i z lemowskiej nuty zawodzi, bo a to Wielka Ściema jak w "Kongresie...", a to smok obcy, którego zrozumieć nie sposób.)

Co mnie prowadzi do Cezarego Michalskiego (który popełnił zresztą jeden tomik SF, gdy był jeszcze po prawej), który usiłuje rozliczyć się z Rymkiewiczem - Stephenem Kingiem:
http://www.krytykapolityczna.pl/CezaryMichalski/Rozmowaz-muzealnikami-/menuid-291.html
Polemizuje zaś z nim Tomasz Piątek (ten znów trylogię fantasy spłodził), który Rymkiewicza broni (że on niby piata kolumna wieszaniem chcąca obnażyć absurdy egzystencji - prawie jak camusowski Kaligula, chce się zakpić):
http://www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/ListdoCezaregoMichalskiego/menuid-215.html
Przy czym Piątek też widzi apokalipsę, tylko inną niż Rymkiewicz, a przy okazji wrzuca anegdotę o Hitlerze i rachunku ekonomicznym...

Co znów prowadzi mnie do Korwin-Mikkego, który - jak zwykle - musiał coś o Hitlerze chlapnąć, aż go w Izraelu słychać:
http://www.timesofisrael.com/polish-ex-mp-says-hitler-didnt-know-about-holocaust/
Nie po raz pierwszy zresztą:
http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2009/08/15/czy-hitler-byl-lepszy-od-obamy/

Podpierał się zaś pewno Irvingiem:
http://www.rp.pl/artykul/542110.html?print=tak&p=0
http://www.uwazamrze.pl/artykul/1054360.html?print=tak&p=0

A kręcąć się wokół Adolfa z wąsikiem czytam potem takie fakty medialne, że niby przeżył:
http://www.sfora.pl/swiat/Hitler-jednak-zbiegl-do-Argentyny-FBI-pokazuje-dowody-s66632
http://www.examiner.com/article/fbi-posts-documents-claiming-hitler-escaped-to-argentina
http://vault.fbi.gov/adolf-hitler/adolf-hitler-part-01-of-04/view
O czym już od lat opowiadano:
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/462745,Hitler-umarl-17-lat-po-wojnie-w-Argentynie

I w tym momencie myślę sobie, że jak ludzi trudno ogarnąć, to co Obcych dopiero. Ale chyba jednak wolę ad astra, jak Tichy...

Tyle, że rakiety...
http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/magazine/4443934.stm
Więc chyba pieszo trzeba...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2213
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #62 dnia: Kwiecień 14, 2014, 08:33:22 pm »
 
Q, regularnie czytasz The Times of Israel?

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9283
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #63 dnia: Kwiecień 14, 2014, 08:52:50 pm »
Niestety, muszę przyznać z dziewiczą nieśmiałością - to był mój pierwszy raz... Ale jeśli zachwalasz mogę sięgnąć ponownie.

Zdarzało mi się czytać za to np. takie cudo:
http://www.islamophobiawatch.co.uk/
Staram się wyrabiać sobie obraz sytuacji na podstawie opinii różnych stron.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2213
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #64 dnia: Kwiecień 14, 2014, 09:19:42 pm »
Nie, nie zachwalam.
Co do Watchow, to bym nie polecal. Ten Watch, Redwatch, raporty agend politycznych udajacych co innego, etc.
Z Korwinem i Hitlerem, to jest w ogole smieszna sprawa, bo za kazdym razem jak on cos chce skrytykowac i porownuje to do pomyslow Hitlera, to zaraz sie podnosi krzyk, ze Hitlera chwali. Psy Pawlowa, czy co?

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7688
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #65 dnia: Kwiecień 14, 2014, 09:29:28 pm »
Psy Pawłowicz!
vosbm
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9283
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #66 dnia: Kwiecień 14, 2014, 09:39:40 pm »
Psy jeden, Psy dwa, Pszy trzy..ny upadku Lecha Wałęsy ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10619
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #67 dnia: Kwiecień 14, 2014, 09:49:32 pm »
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2213
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #68 dnia: Kwiecień 14, 2014, 10:30:54 pm »
Psie-krwie! Tymi psami przypomnieliscie mi cos do watku muzycznego!

HAL 9000

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 158
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #69 dnia: Kwiecień 20, 2014, 12:05:59 am »
Właśnie pomyślałem, że Lem miał sporo racji, gdy w "Wizji lokalnej" ustami prawnika (od prawa kosmicznego, rzecz jasna) wyłuszczył Tichemu całkiem ludzkie przyczyny niepowodzeń kontaktu. Clarke opisywał w "Odysei" jakichś Nauczycieli, takich przez duże "N", co to altruistycznie małpy nauczają, ale co, jeśli taki nauczyciel jest sfrustrowany kiepską pracą i niską płacą, a w dodatku dziewczyna go właśnie rzuciła? Jeśli dla wyładowania złości lub zwykłego kaprysu robi rzeczy bez sensu i konsekwencji, to co mają pomyśleć małpy? Że niezbadane są wyroki... ?
Że antropomorfizuję? Tak, ale celowo - tak jak absurdem jest założenie, że człowiek zawsze działa racjonalnie, tak moim zdaniem obcy nie zawsze będą się kierowali logiką.
Ot, takie luźne przemyślenia pod wieczór.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9283
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #70 dnia: Czerwiec 13, 2014, 02:26:25 am »
Jeszcze w kwestii kontaktowej... Mistrz grzmiał:

"Natomiast obecnie, poza znów (ileż razy przychodzi to powtarzać!) rzadkimi wyjątkami, seks wprowadzono do fantastyki na prawach musztardy i pieprzu, a nie problemu; a pretekstowa pseudoscjentyficzność jego demonstrowania może rozsądnego przyprawić o wściekłość jako normalny odruch, odpowiadający na bezwstyd fałszerstwa. W istocie jednak nie tyle o zdenerwowanie, ile raczej o wywichnięcie szczęki przyprawiają namolne tratowania starych wątków typu „piękna i bestia”, utechnicznienia wszelkich „lubczyków”, jak i historie, w których łóżkowe złączenie partnerów, dążących do tego z przeszkodami, stanowi całość kosmicznie ulokowanej akcji. Inaczej z pewną powieścią, której zbadaniu poświęcimy kilka chwil; warta jest tego jako symptom. Ta książka, pióra Naomi Mitchinson, Memoirs of a Space Woman, wzbudziła moje żywe obrzydzenie. Jest to w pierwszej osobie pisany pamiętnik młodej „uczonej”, eksploratorki, która jako etnolog przyszłości po kolei odwiedza różne planetarne światy. Zadaniem jej bywa najczęściej nawiązanie kontaktu z rozumnymi mieszkańcami owych globów. Istot takich wymienia powieść wiele: są to np. formy promieniste, podobne do rozgwiazd, których budowa niepojedynczo–symetryczna, odmienna od ludzkiej, i takiż mózg miały wytworzyć odmienne od naszych formy logiki i matematyki. Chciałoby się usłyszeć coś o tych innych matematykach i logikach, ponieważ wiadomość, iż płaszczyznowa symetria naszego mózgu predeterminuje pewien typ struktury matematykologicznej to istna rewelacja (ciekawe, że wyzbyte tej symetrii komputery żadnych nowych logik nie produkują). Niestety! Dowiadujemy się tylko tego, że rozgwiazdy nie znają zasady wyłączonego środka ani kontradykcji. Bardzo to jest „po damsku” powiedziane, ale może nie należy być zbyt wymagającym. Potem narratorka godzi się na to, by jej na udzie zaszczepiono cząstki ustroju innoplanetarnego; transplantat, rosnąc, wywołuje objawy ciążowe (ustanie menstruacji, obrzmiewanie piersi; tu już nie ma tej lakoniczności, co opowieściom o matematyce „Innych” towarzyszyła). Ów twór, oddzieliwszy się od ciała uczonej, nazwany zostaje Arielem, i jak syn jest przez nią kochany. Jest to masa bezkształtna z nibynóżkami; umie rachować, wykazuje wrażliwość na muzykę, ale wnet ginie w sposób niezrozumiały. To tylko preludia do poważniejszych doświadczeń. Marsjanie, dowiadujemy się, są podobni do ludzi, mogą się nawet mowy uczyć, ale jest ona dla nich bardzo prymitywnym i grubym narzędziem porozumienia; ewolucja ich szła podziemnie, w mrokach, przez co organem informacyjnym jest zmysł dotyku (palce, język, a już specjalnie narządy płciowe). Tak dotarliśmy szczęśliwie do rzeczy głównej. Marsjanie są dwupłciowi, lecz płeć ustala się tylko w okresach rozrodu. Właściwy autorce chłód naukowego obiektywizmu najlepiej odda cytat:

Zobaczyłam, jak twarz Olgi (badaczki jeszcze niedoświadczonej — S. L.) pokryła się różem delikatnym i nordyckim, gdy pierwszy raz zobaczyła dwu Marsjan w toku porozumiewania się.
— Ależ!—powiedziała — co oni robią!
— Rozmawiają — odparłam. — Tak, organami seksualnymi, naturalnie. Przypomnij sobie, że są dwupłciowi. Jednopłciową charakterystykę przyjmują tylko w określonych chwilach i dla dobrej sprawy, droga Olgo.
— To musi być poważne — rzekła niepewnym głosem.
— Zapewne — odparłam bez nacisku, bo to była jej pierwsza ekspedycja, i zaczęłam jej wyjaśniać, że ruchome i obnażone narządy płciowe, które zaledwie skłonna była oglądać, posiadają niezwykłą wrażliwość i mogą wyrażać najsubtelniejsze odcienie myśli. Ja sama używałam tych organów, aby wyrażać delikatne niuanse. Nie, nie odczuwałam żadnej repulsji: to byłoby wbrew etyce.
— Na początku mieli nasze zachowanie za niezwykłe szokujące, wiesz? — powiedziałam do Olgi. — Z naszym obyczajem zasłaniania tego, co powinno być odsłonięte, nigdy nie mogli do tego przywyknąć. Sądzili, że posiadamy jakieś okropne tabu, wzbraniające porozumiewania się. Zaledwie weszliśmy z nimi w przyjazne stosunki, a to poszło względnie szybko, jeszcze przed systematycznymi wyprawami galaktycznymi, zaczęli wykładać nam moralność. Pierwszym badaczom pozdejmowali spodnie i pytali ich, czy nie są przez to szczęśliwsi.

Rychło dochodzi do katastrofy, w której ginie część członków ekspedycji; Marsjanie ratują pozostałych, a jeden, niejaki Vly, opiekuje się narratorka. Biedaczka z połamanymi kośćmi jest bezradna, więc aby lepiej się z nią porozumiewać (tylko ciekawość, na jaki temat? bo o tym ni słowa!), Vly rozbiera ją i oczywiście przemawia do niej marsjańskimi metodami, poprzez wyróżnione przez Marsjan miejsce. Skromna Olga, widząc narratorkę leżącą nago, zawsze przechodząc okrywa ją po barki, a ta protestuje:

— Nie fatyguj się, oni chcą, aby strefy najbardziej wrażliwe taktylnie były obnażone, to umożliwia komunikację.
— Wolałabym, żeby tego nie było — odpowiedziała.
— Naturalnie, bo ty nie jesteś specjalistą komunikacji.

Gdyby przynajmniej ten szczególny kanał informacyjny dostarczał jakichś wiadomości godnych przekazywania! Wszystko jednak kończy się na tym, jak i gdzie, lecz ani słowa na temat, o czym była „tamtędy” mowa.
Te rozhowory genitalne tak absorbują młodą uczoną i chyba też autorkę, że już nie ma miejsca ani czasu, aby wyjaśnić, co spowodowało straszną katastrofę, w jakich okolicznościach zaszła itd.
Wskutek rozmów z Vly autorka zachodzi w ciążę (Vly uprzejmie mówi: Mam nadzieję, że we wstępnych rozmowach nie zapłodniłem niechcący jednego z twych jajeczek?). Tak się rodzi mieszaniec ziemsko–marsjański, Viola. Sądzę, że tej próby wystarczy. Repulsji, o jakiej wspomniałem, nie budzi we mnie drastyczność opisu; jest on w końcu dosyć niewinny. Gniewa prostytuowanie nauki; młoda uczona, której od kontaktów z „Innymi” na jednej planecie robi się dziecko „niechcący”, a na innej zapładniają ją „w nogę” — to pretekstowa — jako fantastyczna — bzdura, urągająca dobremu smakowi, wiedzy biologicznej, rozsądkowi wreszcie. Dla kompletu ta uczona, dziwnie niespożyta, jeszcze dość sił posiada, aby mieć w epilogu dziecko z całkiem zwykłym człowiekiem. Dodam przez lojalność, że nie wszystkie gatunki istot tej powieści rozmawiają kopulacyjnie. Są takie, co kłują człowieka w palce, są formy roślinne mięsożerne, są podobne do stonóg; narratorka — jako wybitna uczona — na każdej kolejnej planecie wykrywa ten jedyny sposób właściwy, którym należy się z tubylcami porozumiewać; tak powstaje katalog śmiertelnie nudnych, jałowych, językowo bezbarwnych opisów, który ma nas przekonać o bogactwie form życia kosmicznego.
Narratorka i jej koleżanki zachowują się tak, jakby usiłowały całe ciało przemienić w organ płciowy. Urządza się przeszczepy tu i tam, ma się dzieci ze stonogami, z Marsjanami, z ludźmi etc. Żeby to chociaż naprawdę było pomysłowe!"

"FiF"

A tu +/- w czasie gdy powstawała obśmiana przezeń bzdura takie same rzeczy na Ziemi odchodziły w ramach eksperymentów Kontaktowych:
Dealing with a dolphin's 'urges' - The Girl Who Talked to Dolphins: Preview - BBC Four
I więcej takich przypadków:
http://24.pl/seks-i-malzenstwo-z-delfinem/

Tak to ludzie wszystko do jednego sprowadzą... :P

ps. Wiem, że to profanacja, ale seks, Kontakt, samobójstwo... "Solaris" mi się kojarzy mimo woli...
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 13, 2014, 09:20:41 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7688
    • Zobacz profil
Re: De impossibilitate contactus
« Odpowiedź #71 dnia: Czerwiec 14, 2014, 10:38:39 pm »
Contactus osobniczy jest niemożliwy z dwóch równie ważnych przyczyn: odległości między cywilizacjami oraz niemożliwości jej pokonywania w rozsądnym czasie (z rozsądną prędkością) z uwagi na obecność grudek twardej materii po drodze.
vosbm
pjes: rzecz jasna dopóty, dopóki nie odkryjemy innych możliwości podróżowania :-)
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )