Autor Wątek: Coś dla fanów "Star Wars" ;)  (Przeczytany 24587 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12104
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #240 dnia: Styczeń 08, 2021, 12:50:08 am »
Hoho, zgadzacie się z Siennicą ;).
https://naekranie.pl/recenzje/cobra-kai-sezon-3-recenzja

A z innej beczki... Pojawił się drugi odcinek tego fanowskiego "Vadera", co to kiedyś o nim gadaliśmy:


No i projekt "The High Republic" oficjalnie wystartował:
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2021, 10:14:15 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1158
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #241 dnia: Dzisiaj o 03:53:52 am »
Gwiezdnowojenne zaufanie
https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1107183,gwiezdnowojenne-zaufanie

44 minuty  jak u Mickiewicza. Coś ten Mickiewicz musiał kojarzyć jednak. Trzyminutowe tzw "cameo" odbudowało zaufanie do marki

Wygląda to tak, jakby Filoni i Favreau nie tracili czasu na jakieś jałowe debaty, tylko postanowili pokazać, jak kontynuacja Powrotu Jedi powinna wyglądać. Powinna spełnić kilka warunków, które stawiałem na moim blogu od lat: nie da się stosować metody "wincyj": większe Gwiazdy Śmierci, większe Imperium, większy Imperator. Trzeba zrobić reset i zacząć od mniejszej, kameralnej historii. I zrobili mniejsza kameralną historię z dobrze zbudowanym czarnym charakterem czyli Moffem Gideonem. Wydarzenia rozgrywające się na ekranie są zrozumiałe dla widza. Roboty nie powinny gadać ze sobą bo jest WiFi. I te małe mechagodzille (mroczni szturmowcy) nie gadają. Może przez Gogle Translatora się zapoznawali? Czuję się usatysfakcjonowany zastosowanymi rozwiązaniami fabularnymi.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12104
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #242 dnia: Dzisiaj o 09:25:09 am »
Trzyminutowe tzw "cameo" odbudowało zaufanie do marki

Zwróćmy przy tym uwagę jakie sceny najbardziej się w disney'owskich "SW" widowni podobają. Te składające się w cykl jaki ojciec, taki syn, czyli pokazujące potęgę - i fajność - lucasowych bohaterów:

(Nowi - Din, Grogu, Cara, Gideon - owszem, bywają lubieni, ale chyba tylko jako dodatek do starych jednak...)

Skoro o potędze mowa... Przy okazji warto zwrócić uwagę jak silny Mocą jest Luke.
małe mechagodzille (mroczni szturmowcy)
...to wedle materiałów rozszerzonych jednoosobowe armie zasadniczo, potężne maszyniska zdolne wytrzymać zrzut z orbity bez spadochronu, a on idzie przez ich oddział jak przez masło. Owszem, do wspominanych już wyczynów legendarnych Starkillera czy Exara Kuna się to (jeszcze?) nie umywa, ale wrażenie robi, nie rażąc przy okazji (nadmierną) przesadą.

Roboty nie powinny gadać ze sobą bo jest WiFi.

Na logikę - tak, ale - jak pokazuje przykład przetrwania Transporterów w kanonie "ST", mimo poprawienia się budżetów i możliwości techn. - ikoniczność wygrywa nawet z sensem, a te pikania R2-D2 i jego przekomarzanki z C3PO były jednak istotnym elementem uroku oryginalnej trylogii. Dlatego o ile ograniczanie takich zagrań wydaje się sensowne, o tyle nie spodziewałbym się ich kompletnego wyelimonowania. I zawsze można je jakimś kijem podeprzeć ;), np. tłumacząc, że ze względu na jakieś zamierzchłe bunty droidów, budowniczowie nowszych wolą żeby przynajmniej pewne modele komunikowały się w sposób, który bez trudu można podsłuchać, co ma im utrudnić knucie. (Inna opcja jest taka, że w Odległej Galaktyce każdy - może poza najdzikszymi tubylcami z ostępów najrzadziej odwiedzanych planet - nosi w uchu czy w kieszeni komlink lub inny translator i - kiedy to scenarzystom wygodne - także radiowe, czy jakie tam..., pogaduchy robotów słyszy.)
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 09:35:38 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki