Autor Wątek: Lem, ghost story i insze horrory  (Przeczytany 8271 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13076
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #15 dnia: Lipiec 03, 2021, 11:34:29 pm »
Praca pt. "Horror czy kpina? : groza, humor i demony przeszłości w opowieściach niesamowitych M.R. Jamesa":
https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/6598/1/Mydla_Horror_czy_kpina_Groza_humor_i_demony_przeszlosci.pdf
(Wrzucam, bo co jak co, ale element kpiąco-humorystyczny Lem musiał u Jamesa doceniać.)

Edit: I kolejna (też dobrze pokazująca co musiało Patronowi przypaść do gustu) - Joanna Kokot, "Duchy starego antykwariusza. Model świata w opowiadaniach M. R. Jamesa":
http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-e1afec77-8031-48b3-8b87-7484825a0ba5/c/105-121_Kokot_II__2000.pdf
A na dodatek taka recenzyjka:
https://carpenoctem.pl/recenzje/opowiesci-starego-antykwariusza/

Edit 2: I jeszcze - "Supernatural or Material: Haunted Places in H.P. Lovecraft’s, M.R. James’s, A. Machen’s and A. Blackwood’s Horror Fiction" (po angielsku, ale z Polski):
https://apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/THS/article/viewFile/15427/13735

Oraz refleksje o przewagach Jamesa nad S. Kingiem (który to tekst da się czytać jako głos o przewadze klasycznych opowieści grozy nad współczesnym flakowym horrorem; a pisany jest z dość lemowskich pozycji):
https://www.theguardian.com/books/booksblog/2008/dec/05/stephenking-sciencefictionfantasyandhorror
« Ostatnia zmiana: Lipiec 14, 2021, 03:16:57 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13076
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Lem, ghost story i insze horrory
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 24, 2021, 02:07:58 am »
Zachęcony taką oto listą:
https://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=26913
Zrobiłem sobie powtórkowy seansik filmów "The Cabin in the Woods" ("Dom w głębi lasu", produkcja Jossa Whedona) i "The Conjuring" ("Obecność" - dowód, że James Wan potrafi straszyć w tradycyjny, prawie bezkrwawy, sposób). Slasher o nastolatkach wykańczanych przez zombies i klasyczna opowieść grozy o duchach i opętaniu. Tj. pozornie, bo w obu wypadkach tradycyjna struktura rozsadzona zostaje w sposób, który pozwala twierdzić, że mamy do czynienia z meta- czy posthorrorem.
U Goddarda z Whedonem dzieje się tak za sprawą żartobliwej przesady (spisek ponadrządowy składający ofiary z ludzi lovecraftowskim monstrom w imię - a jakże - dobra ludzkości, dysponujący tajnym kompleksem - miejscami a la Cube - i bogatą menażerią monstrów - od wielkich zwierząt po Cenobitów - wypuszczanych w razie potrzeby na wytypowanych pechowców), przechodzącej w złośliwą ironię - bo oto sam widz ma się poczuć Wielkim Przedwiecznym, na którego potrzeby sprokurowano krwawe widowisko, a zarazem zadać sobie pytanie czy opierająca swój porządek na przemocy ludzkość godna jest istnienia.
U Wana natomiast, ponieważ film, ponoć bazując na faktach*, robi za swego rodzaju (auto)reklamówkę świeckich egzorcystów Warrenów** (a pośrednio i założonego przez nich New England Society for Psychic Research), przez co narracja kontrapunktowana bywa obrazkami ich małżeńskiej harmonii, a zasadniczym celem twórców wydaje się przekonanie widza do religijnej wizji świata.
Przy czym wtręty te (w "Cabin..." jest ich znacznie więcej) - choć zapewniają rzeczonym produkcjom pewną głębię - obniżają tym samym napięcie, przez co strachu jest mniej, niż by go być mogło przy zachowaniu tradycyjniejszej narracji. Inna sprawa, że wtedy oba filmy byłyby znacznie bardziej wtórne (wszystko to już widzieliśmy), a grozy (w drugim wypadku) i podszytego śmiechem obrzydzenia (w pierwszym) jest i tak dość, by uznać, że twórcy (w obu wypadkach) wywiązali się z podstawowej powinności stojącej przed autorami tworzącymi w tytułowej konwencji. A więc meta-zabawy w ostatecznym rachunku nie wypierają prostej gęsioskórkowej rozrywki (przeciwnie - to ona dominuje).
(Niestety, nowomodne są nie tylko uambitniające eksperymenty formalne, ale i brak zwracania uwagi na szczegóły. Próżno pytać twórców "Domu..." jakimi metodami spisek więzi, a - w wypadku mniej nadprzyrodzonych - utrzymuje przy życiu tak liczne potwory. A znów autorów "Obecności" jak pogodzili włożony w usta bohaterów wywód*** o tym, że zmarli nie nawiedzają żywych, wszystko to szatańskie sztuczki, z uczynieniem antagonistką zmarłej czarownicy, nie - demona.)
Znaczy: obejrzeć się da, jeśli się takie gatunki trawi, i nie odrzuca produkcji z niższej półki, ale Mistrz by nie pochwalił (choć może by się ucieszył, że tradycyjne jamesowskie chwyty wciąż są w skutecznym użyciu, w kolejnym już medium).

* Szerzej:
https://eu.usatoday.com/story/life/movies/2013/07/22/conjuring-true-story-perron/2457209/
Aczkolwiek nawet jeśli przyjąć taką deklarację za dobrą monetę ;), widać potężną fabularyzację:
https://www.historyvshollywood.com/reelfaces/conjuring.php

** https://en.wikipedia.org/wiki/Ed_and_Lorraine_Warren

*** Wzięty z doktryny chrześcijańskiej:
https://www.gotquestions.org/Polski/Duchy-nawiedzanie.html
« Ostatnia zmiana: Sierpień 24, 2021, 03:20:45 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki