W Taipei to nawet gumy nie można żuć na peronie metra, albo mandat. A peron ma ścianę szklaną od strony pociągu, która otwiera się dokładnie i tylko na przeciw otwierających się drzwi wagonów metra. Wspominając sytuację, kiedy za PRL omskła mi się noga na schodku i zleciałem na poziom torów na Centralnym, a następny wsiadacz postawił mi nogę na ramieniu - to jest różnica

.