Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 843450 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2760 dnia: Czerwiec 05, 2020, 08:37:47 pm »
A dobre so, bo...? (Pytam o żołnierskie dokrętki. W pozostałych dwu filmach nie widzę satyrycznego sosu.)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 05, 2020, 08:45:51 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

MarcinK

  • Junior Member
  • ***
  • Wiadomości: 96
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2761 dnia: Czerwiec 05, 2020, 08:49:24 pm »
1. to jedna z nielicznych serii hard sf która po pięciu częściach jest nadal mocno hard (w zasadzie nie wiem czy to jest jedyna seria hard sf która ma pięć części, odyseje zawiesili na drugiej, solaris to ma reeboty, alien może podejść ale podchodzi też pod tezę bo piąta część AvP/Prometeusz jak kto woli to o jezu, )

2. budowanie świata, obecnie mamy drugą wojnę z robalami i cień jakiegoś rozłamu/wojny domowej w federacji, mamy też realistyczny (w miarę) rozwój technologii na przestrzeni 20 lat

3. jest to owszem satyra, ale bez perfidnego mrugania okiem jak to nie raz się ma

4. robią to ludzie z pasją którzy chcą to robić, nie hollywoodcy wyrobnicy aby dorwać się do dużego budżetu by zrobić film dla wszystkich czyli dla nikogo

Wielka szkoda że Sony nie ma takiego rozumu co do innych marek pokroju MIB, które zarzyna starając się je dostosować pod wszystkich

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2762 dnia: Czerwiec 05, 2020, 09:00:54 pm »
Czekaj, widzę rozchwianie pojęć... Z czym w końcu zestawiamy w celach porównawczych - z "Odyseją..."/"Odysejami...", "Solaris" czy nawet pierwszymi "Obcymi" (wtedy nie ma się co wygłupiać, bo nie mają podejścia), czy z współczesnymi blockbusterzydłami (na tle których czasem i to, co wypuszczała TROMA wyróżnia się na plus, choćby minimalizmem)?

(Że Neumeier to facet z pasją, i zabytek innej ery kina SF ostrożnie się zgodzę. Aczkolwiek dodałbym też, że jest ciut monotematyczny - darcie mięsa przez stal lubi.)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2763 dnia: Czerwiec 14, 2020, 06:58:35 pm »
Obejrzałem sobie powtórkowo po latach prawie 30 odcinek "Home Soil" "Star Treka - Następnego pokolenia", i w głowę zachodzę czy który z jego scenarzystów (a trzech ich - Karl Guers, Ralph Sanchez i Robert Sabaroff) nie był przypadkiem pilnym czytelnikiem Lema, bo ukazane tam Obce - mające postać kryształków - życie kojarzy się silnie z muszkami z "Niezwyciężonego" (co to też połączone są mądrzejsze, niż jako jednostki, i trzeba je zostawić w spokoju), a przy tym z Ziemi przybyszom cywilizacyjną niedojrzałość zarzuca, zwąc ich (do ciastogłowych i klejookich niedaleko) "brzydkimi workami z wodą" (dokładniej - "ugly bags of mostly water").

(Sam epizod jest zresztą niezły i, mimo pewnych fabularnych naiwności, polecam go wszystkim lubiącym solidną ekranową SF.)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 14, 2020, 07:47:44 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5479
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2764 dnia: Czerwiec 30, 2020, 12:54:27 pm »
Zobaczyłam pierwszy sezon odcinkowca: Stranger Things:
https://www.filmweb.pl/serial/Stranger+Things-2016-750359/episode/1/list

Dla nastolatków. Nic nowego. Stare pomysły i potwór.  Ale! Film osadzony w latach 80 i tutaj dobra robota - bardzo dużo nawiązań do innych filmów, muzyki, książek, gier...z humorkiem i lekkim dystansem  - oglądliwe.

Przez jednego dzieciaka ( Finna Wolfharda) i grupkę dzieciaków walczących ze Złym - bardzo podobne do "To". Kręcone nawet w podobnym czasie.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2765 dnia: Czerwiec 30, 2020, 03:38:26 pm »
Nic nowego.

Taki obecny trynd w popkulturze... Albo ciągi dalsze ustanowionych w latach '60-'90 franczyz (szkoda gadać jakie, zwł., że się już nad nimi pastwiliśmy), albo ekranizacje komiksów (w większości też z dekady '60), albo sentymentalne hołdy dla fantastycznych konwencji lat '70 i '80 (nawet "Moon" się tu wpisuje). Można chyba mówić o kryzysie kreatywności w tej branży.

Stare pomysły

Mówiąc dokładniej: eksperymenty z zakresu poszukiwania metod toczenia wojny psychologicznej i parapsychicznej, prowadzone - pod szyldem rillajfowego Projektu MKUltra - w tajnym laboratorium ukrytym w sennym miasteczku, w latach - powtórzmy to raz jeszcze ;) - '80, owocują przypadkowym otwarciem wrót do innego, dość infernalnego, wymiaru, który w efekcie rozpoczyna inwazję na nasz świat. A wszystko to oglądane oczami tamtejszych nastolatków.

Ale! Film osadzony w latach 80 i tutaj dobra robota - bardzo dużo nawiązań do innych filmów, muzyki, książek, gier

Ano. Jazda na kingowsko-spielbergowskich schematach z domieszką klimatów wziętych z "Twin Peaks", i z aluzjami do sporej ilości pomniejszych, głównie ejtisowych, klasyków.
Przy czym, faktycznie, podoba się. 65 milionów ludzi to ogląda...
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 30, 2020, 04:16:43 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2766 dnia: Lipiec 12, 2020, 01:50:00 pm »
Z innej beczki, ale też w temacie względnych nowości... Watts, jeden z kreowanych na następców Lema, o "Annihilation":
https://www.rifters.com/crawl/?p=7893
"Counterpart":
https://www.rifters.com/crawl/?p=8855
I "Westworldzie":
https://www.rifters.com/crawl/?p=7074
https://www.rifters.com/crawl/?p=9341
IMHO cukruje, ale ciekawie pisze.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2767 dnia: Lipiec 28, 2020, 10:30:51 am »
Pierwszy zwiastun serialowej ekranizacji asimovowskiej "Fundacji":

Póki co, ponad to, że obabili Salvora Hardina i Demerzela ;), niewiele da się powiedzieć o rzeczonej produkcji...
https://www.imdb.com/title/tt0804484/
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5479
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2768 dnia: Sierpień 06, 2020, 11:43:48 am »
Marquez na pewno nie kojarzy się z kinem SF - a jednak! oglądał filmy z tego gatunku:

"Inwazja z Mongo" była pierwszą międzyplanetarną epopeją, której miejsce w moim sercu zastąpiła dopiero po wielu latach "Odyseja kosmiczna" Stanleya Kubricka.

"Życie jest opowieścią. Autobiografia" G.G. Marquez, str.116

Ta "Inwazja..."...widzę, że Flash, Flash Gordon:)...ale nie ten z soundtrackiem Queen - tylko raczej serial z 1936 roku:
https://pl.qwe.wiki/wiki/Flash_Gordon_(serial)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2769 dnia: Sierpień 06, 2020, 12:57:37 pm »
Hehe, oglądał to samo, co nasz Mistrz, ale jakże inna reakcja  8) (że tak sobie na pętelkę do roku 2008 pozwolę):
https://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg24122#msg24122

ps. Skoro przy dziełach podobnego kalibru jesteśmy... Motywowany ciekawością (jak je teraz odbiorę) zrobiłem sobie nie tak dawno powtórkę pierwszych odcinków serii "Space Academy" i "Jason of Star Command" (odpowiednio "The Survivors of Zalon" i "Attack of the Dragonship"). Cóż, pierwszy z nich, choć nieoryginalny (b. przypomina "TOS"-owe sądy nad bohaterami, a trochę i odcinek "The Devil in the Dark", w którym również mniemane kamyki okazały się Obcym potomstwem), przewidywalny i wyraźnie podporządkowany celowi jakim jest wprowadzenie do obsady Lokiego (wychowanego przez Obcych dzieciaka wpisującego się w tradycje stare jak Valentine Michael Smith, Pierre Aleksandrowicz Siemionow i startrekowy Charlie X.), broni się, mimo wszelkich swoich - rozlicznych! - naiwności czy idiotyzmów, jako staroszkolna, epatująca kosmicznymi cudami, SF. Podczas gdy drugi, znacznie krótszy i wyraźnie nastawiony na akcję (oraz konfrontację z Wielkim Złym - widać wpływ "SW" i powstającej równolegle "BSG"), zniósł próbę czasu znacznie gorzej (kiczowaty Dragonship, pokazanie - teoretycznie twardej - Nicole jako damsel in distress do ratowania, bezsensowna akcja z porwaniem-i-oddaniem komandora, i przerysowane aktorstwo odtwórcy roli Parsafoota mają w tym spory udział), choć trudno mi nie uśmiechnąć się z sympatią na widok kopii "TAS"-owych life support beltów i możliwości robocika W1K1.
Cóż, John Kenneth Muir ma rację, że w/w bliźniacze serie to adresowane do dzieci klony, pierwsza "S.Treka", druga - "S.Wars". A w "Treku" mniej zależy od realizacji.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 06, 2020, 01:17:51 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5479
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2770 dnia: Sierpień 06, 2020, 02:12:28 pm »
Hehe, oglądał to samo, co nasz Mistrz, ale jakże inna reakcja  8) (że tak sobie na pętelkę do roku 2008 pozwolę):
Faktycznie:))
Z tym, że bardziej się oberwało tym współczesnym - za zastój;)

Ale:
znalazłem naraz to, co mnie już jako dwunastoletniego szczeniaka zgniewało: 'Planetę MONGO'

Lem nie mógł mieć wtedy 12 lat, bo serial jest z 1936. Minimum 15 lat.
Pod warunkiem, że we Lwowie był gdzieś (Marquez widział go w kinie - na niedzielnych porankach) wyświetlany i to od razu - w roku wydania - prosto z Hameryki...hm.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2771 dnia: Sierpień 06, 2020, 02:23:14 pm »
Lem nie mógł mieć wtedy 12 lat, bo serial jest z 1936.

Za to komiks z początku '34:
https://en.wikipedia.org/wiki/Flash_Gordon
Może mu się po latach z ekranizacją nałożył.
Pytanie tylko, kto ten komiks sprowadził do Lwowa?
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5479
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2772 dnia: Sierpień 06, 2020, 02:28:25 pm »
Raczej Lem mówi o filmie, bo wspomina o czerni i bieli...
Najpewniej pomyliły się mu lata...bo okazuje się, że lwowskie kina działały nadspodziewanie prężnie:

Pierwsza projekcja filmu odbyła się we Lwowie na przełomie września i października 1896 roku. Lwów był trzecim miastem na dawniejszych ziemiach polskich (po Warszawie i Łodzi) w którym odbyła się prezentacja ruchomych obrazów.
(...)
Przed wybuchem I wojny światowej w kinach lwowskich dominowały filmy amerykańskie, w dwudziestoleciu międzywojennym wyświetlano głównie filmy polskie.

https://oldcamera.pl/tylko-we-lwowie-historia-lwowskich-kin/
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11699
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2773 dnia: Sierpień 06, 2020, 02:48:43 pm »
Owszem, opis wyraźnie wskazuje na serial (te skrzydła z blachy itd.)... Niemniej... wychodzi na to, że przedwojenny (polski) rynek komiksowy też był prężny (a komiks wówczas zwano również... filmem):

Początki komiksu w Polsce związane są rozwojem prasy po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Publikowano wówczas historyjki, będące połączeniem obrazków i wierszowanego tekstu. Nazywano je filmem obrazkowym lub historyjką w obrazkach. Nie miały charakterystycznych dymków z dialogami. Część komiksów była kopią wydawnictw zagranicznych.
https://culture.pl/pl/artykul/krotki-przewodnik-po-polskim-komiksie

Mógł też "Flash..." pochodzić z importu, jego przygody ukazywały się ponoć w 130 gazetach, tłumaczone na 8 języków...

Nawiasem: pierwsza przygoda Gordona wyglądała tak:

Przedstawiający ją oryginalny raymondowy rysunek (stanowiący podstawę dla prasowych druków) to teraz dobra inwestycja ;):
https://www.hollywoodreporter.com/amp/heat-vision/first-ever-flash-gordon-comic-strip-sells-almost-a-million-dollars-1287751
« Ostatnia zmiana: Sierpień 06, 2020, 09:52:42 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5479
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2774 dnia: Sierpień 09, 2020, 11:02:32 pm »
(a komiks wówczas zwano również... filmem):
A kino - teatrem:)
Jednak - jak ustaliliśmy - mówimy o filmie.
I taka pętelka jest fajna - dwa krańce świata: kolumbijskie miasteczko i Lwów - w czasach kiedy informacje i produkty nie krążyły jeszcze tak żwawo po świecie - - oglądają sobie w jakże odmiennym środowisku, ale podobnym czasie - serialik, który - inaczej - ale jednak zapamiętają i wspomną o nim będąc już uznanymi pisarzami.
A mogli przecież wspomnieć o innych tytułach - te fantastyczne opowiastki były wtedy popularne:)
Niemniej Marquez kontynuuje o komiksach - ale nie o Flashu:
...niedzielny dodatek do "La Prensy", w którym drukowano komiksy z Tarzanem, Buckiem Rogersem, któy tam nosił imię Rodżera Zdobywcy, Muttem i Jeffem, nazywającymi się wówczas Beniek i Eneasz.

Z innej...zaczęłam "Dark" - dziwny - nie mogę się jakoś wciągnąć - bohaterowie działają chaotycznie, przytłacza ilość powiązań i zapętleń w czasie...no nic - zobaczymy.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)