Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 749976 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4887
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2685 dnia: Grudzień 22, 2019, 11:43:46 am »
Nieno...czapeczki z Saluta bardzo szykowne i nie ma żartów;)

Ale a propos superdziewuch...wczoraj zobaczyłam co takie potrafią...czyli także Scarlett Johansson i jej Lucy:
https://www.filmweb.pl/film/Lucy-2014-687712

Film w sumie kiepski - pseudoscience, ale fiction nawet oglądliwa - jak to u Luca Besson.
Kręci się wokół znanych tematów: granice poznania, kto tym steruje, solipsyzm (gdyby każdy człek mógł sterować swoją skrzynką? byłby nią?), skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy - jako gatunek.
Końcówka ostro skręca ku Golemowi i Ubikowi.
Niestety wszystko utaplane w hamerykańskim filmowym sosie, w którym ważne pytanka zostają utopione i zostaje poczucie spotkania z ubogim krewnym Matrixa.


Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10351
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2686 dnia: Grudzień 22, 2019, 06:01:54 pm »
a propos superdziewuch...wczoraj zobaczyłam co takie potrafią...czyli także Scarlett Johansson i jej Lucy

Swoją drogą znamienne, że u hollywoodziarzy nawet (technicznie) nie posiadając szczególnych nadludzkich mocy cały czas jest super (także związana i bez butów):

A u Bessona choćby w rząd bogów wchodząc po ludzku wygląda:


pseudoscience

Ano. Niesławny mit dziesięcioprocentowy:
https://en.wikipedia.org/wiki/Ten_percent_of_the_brain_myth

Końcówka ostro skręca ku Golemowi i Ubikowi.

W sumie jak dobrze pogrzebać to chyba besterowe "Gwiazdy..." dały początek takiej tradycji zakończeń. Da się też szukać analogii do finałów wątku manhattanowego "Watchmen" (serialu nie liczyć ;) ) czy powieści "Mroczna materia" Reevesa-Stevensa (co ją King z Kołodziejczakiem chwalili), że jak się kto stanie za potężny na ludzką skalę to zaraz gdzieś znika (bojąc się chyba za słonia w składzie robić).
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2019, 06:08:20 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4887
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2687 dnia: Grudzień 22, 2019, 06:16:52 pm »
Nawiasem - jak już miała takie moce...to udzieliła ich kompom których używała? Bo one śmigały jak na...drożdżach;)
A to:
Cytuj
jak się kto stanie za potężny na ludzką skalę to zaraz gdzieś znika (bojąc się chyba za słonia w składzie robić).
...ciekawe. Faktycznie, zaraz się te twory rozpływają w prądach kosmicznych...i to samotnie...aspołeczni bogowie?;)
Pędzą tworzyć swoje światy?
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10351
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2688 dnia: Grudzień 22, 2019, 06:45:01 pm »
Faktycznie, zaraz się te twory rozpływają w prądach kosmicznych...i to samotnie...aspołeczni bogowie?;)

Ten z "Mrocznej..." niby z kochanką, co jej mocy udzielił, ale dwoje to jeszcze nie tłum ;). Choć znajdzie się znamienny wyjątek, gdy dutknięcie palicem (no, powiedzmy, palicem ;) ) z boskich wyżyn ściąga (i jest to pokazane jako happy end):

Ledwo co przywołany dukajowy Trudny też się żonino-rodzinnie w luckiej rzeczywistości zakotwiczył.

Ogólnie jednak wygląda to jakby każdy z tych bogów na koniec się nauczył, że jedyna rzecz, jaką wolno mu robić, to – nie wtrącać się, nie odmieniać niczego, albowiem tylko w niewzywanej boskości można pokładać ufność... Wezwana, okazuje się ułomną – i bezsilną...
(Z tym, że nie wiem czy to głębsza filozofia, czy - dotykające nawet Lema - banalne pragnienie zachowania status quo.)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2019, 07:54:56 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4786
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2689 dnia: Grudzień 22, 2019, 09:46:40 pm »
Heh, obejrzałem  8)
Niee, no - fajna strzelanka, choć kociak akurat nie w moim typie, więc za wiele emocji nie wyzwolił.
Tym niemniej ogladadło jak się patrzy. Kilka klisz wyłapałem, pewnie jest więcej.
Cytuj
Końcówka ostro skręca ku Golemowi i Ubikowi.
To ambitna wersja, ale tak.
A drodze, więc po drodze, zaśpiewajmy jeszcze raz, niewytańczony wybrzmi bal bo za jedną siną dalą druga dal...
Dal - Dali, Salvadore - ładne ujęcia siurrealistyczne.
Rozmowa z mamą, nieptrzebny sentymentalizm, ale niech tam. Bardziej wnerwiały wstawki z filmów przyrodniczych o biednej upolowanej sarence i mentorski głos tego wykładowcy od mózgu.
Ale to tylko na początku.
Potem Lucy zamieniła się  w Neo z Matrixa i już byłem w domu. W kolejnej kliszy sceny z Odysei kosmicznej 2001, te tunele i ten pitek...sorry - piteczka. Stworzenie Adama....sorry, Lucy w roli Adamki.  Trochę nachalne.
Przy tym Wehikuł Czasu Wellesa, czyli wsteczny przegląd zdarzeń.
I końcowo, Nadistota.
 A wszystko to z jednego mózgu, proszę proszę... ciekawe co Bogini powiedziałaby na konkurencję?
Ale panowanie nad materią - miodzio...acha, jak się plątała pierwszy raz na tym łańcuchu i w kajdanach, to jak nic - Egzorcysta plus Poltergeist (scena łóżkowa) w mixie.
W sumie , dobre na święta, ale w gronie bez małych dzieci.
Cytuj
...ciekawe. Faktycznie, zaraz się te twory rozpływają w prądach kosmicznych...i to samotnie...aspołeczni bogowie?;)
Pędzą tworzyć swoje światy?
Aspołeczna?
Przeca dała profesoru penrajwa z całą wiedzą ...i jak z tym żyć... :)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2019, 09:53:39 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Kagan

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 714
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2690 dnia: Grudzień 27, 2019, 05:40:24 pm »
Głos Pana (2018) - Nie mam czasu aby sprawdzić czy o tym już ktoś tu pisał, ale ZDECYDOWANIE ODRADZAM - moja ocena to 1 w skali 0 do 9.
Chodzi o: His Master's Voice (original title Az úr hangja - "The Master's Voice") 1h 48min 
"A young man searches for his father after he disappears while working on a highly classified project for the United States government that involves extraterrestrials."
Director: György Pálfi
Writers: Stanislaw Lem (novel), György Pálfi (screenplay)
Stars: Kate Vernon, Jennifer Vallance, Marshall Williams
Więcej danych tu: https://www.imdb.com/title/tt4795062/

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10351
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2691 dnia: Styczeń 10, 2020, 02:34:00 pm »
Nawiasem (do innej dyskusji): wspominany Zew wspominanego Cthulhu zekranizowany został przez H.P. Lovecraft Historical Society w pastiszowej konwencji czarno-białego filmu niemego:

(Całość da się znajść na JuTubce ;).)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10351
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2692 dnia: Styczeń 16, 2020, 08:12:26 pm »
Ledwo co napatoczyłem się na YT na takie oto zestawienie:

Z jednej strony miło przypomnieć sobie czasy, gdy ekranowa SF bywała inteligentna, i pocieszyć się, że ta tradycja nie całkiem umarła. Z drugiej - smutno, gdy człowiek uświadamia sobie jaka odrobina zdroworozsądkowego sprytu i zimnej krwi wystarcza(ła) bohaterom klasyków - teoretycznie przejawiającego intelektualne ambicje - gatunku, by mogli błyszczeć.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki