Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 813548 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5277
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2685 dnia: Grudzień 22, 2019, 11:43:46 am »
Nieno...czapeczki z Saluta bardzo szykowne i nie ma żartów;)

Ale a propos superdziewuch...wczoraj zobaczyłam co takie potrafią...czyli także Scarlett Johansson i jej Lucy:
https://www.filmweb.pl/film/Lucy-2014-687712

Film w sumie kiepski - pseudoscience, ale fiction nawet oglądliwa - jak to u Luca Besson.
Kręci się wokół znanych tematów: granice poznania, kto tym steruje, solipsyzm (gdyby każdy człek mógł sterować swoją skrzynką? byłby nią?), skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy - jako gatunek.
Końcówka ostro skręca ku Golemowi i Ubikowi.
Niestety wszystko utaplane w hamerykańskim filmowym sosie, w którym ważne pytanka zostają utopione i zostaje poczucie spotkania z ubogim krewnym Matrixa.


Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11259
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2686 dnia: Grudzień 22, 2019, 06:01:54 pm »
a propos superdziewuch...wczoraj zobaczyłam co takie potrafią...czyli także Scarlett Johansson i jej Lucy

Swoją drogą znamienne, że u hollywoodziarzy nawet (technicznie) nie posiadając szczególnych nadludzkich mocy cały czas jest super (także związana i bez butów):

A u Bessona choćby w rząd bogów wchodząc po ludzku wygląda:


pseudoscience

Ano. Niesławny mit dziesięcioprocentowy:
https://en.wikipedia.org/wiki/Ten_percent_of_the_brain_myth

Końcówka ostro skręca ku Golemowi i Ubikowi.

W sumie jak dobrze pogrzebać to chyba besterowe "Gwiazdy..." dały początek takiej tradycji zakończeń. Da się też szukać analogii do finałów wątku manhattanowego "Watchmen" (serialu nie liczyć ;) ) czy powieści "Mroczna materia" Reevesa-Stevensa (co ją King z Kołodziejczakiem chwalili), że jak się kto stanie za potężny na ludzką skalę to zaraz gdzieś znika (bojąc się chyba za słonia w składzie robić).
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2019, 06:08:20 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5277
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2687 dnia: Grudzień 22, 2019, 06:16:52 pm »
Nawiasem - jak już miała takie moce...to udzieliła ich kompom których używała? Bo one śmigały jak na...drożdżach;)
A to:
Cytuj
jak się kto stanie za potężny na ludzką skalę to zaraz gdzieś znika (bojąc się chyba za słonia w składzie robić).
...ciekawe. Faktycznie, zaraz się te twory rozpływają w prądach kosmicznych...i to samotnie...aspołeczni bogowie?;)
Pędzą tworzyć swoje światy?
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11259
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2688 dnia: Grudzień 22, 2019, 06:45:01 pm »
Faktycznie, zaraz się te twory rozpływają w prądach kosmicznych...i to samotnie...aspołeczni bogowie?;)

Ten z "Mrocznej..." niby z kochanką, co jej mocy udzielił, ale dwoje to jeszcze nie tłum ;). Choć znajdzie się znamienny wyjątek, gdy dutknięcie palicem (no, powiedzmy, palicem ;) ) z boskich wyżyn ściąga (i jest to pokazane jako happy end):

Ledwo co przywołany dukajowy Trudny też się żonino-rodzinnie w luckiej rzeczywistości zakotwiczył.

Ogólnie jednak wygląda to jakby każdy z tych bogów na koniec się nauczył, że jedyna rzecz, jaką wolno mu robić, to – nie wtrącać się, nie odmieniać niczego, albowiem tylko w niewzywanej boskości można pokładać ufność... Wezwana, okazuje się ułomną – i bezsilną...
(Z tym, że nie wiem czy to głębsza filozofia, czy - dotykające nawet Lema - banalne pragnienie zachowania status quo.)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2019, 07:54:56 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5273
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2689 dnia: Grudzień 22, 2019, 09:46:40 pm »
Heh, obejrzałem  8)
Niee, no - fajna strzelanka, choć kociak akurat nie w moim typie, więc za wiele emocji nie wyzwolił.
Tym niemniej ogladadło jak się patrzy. Kilka klisz wyłapałem, pewnie jest więcej.
Cytuj
Końcówka ostro skręca ku Golemowi i Ubikowi.
To ambitna wersja, ale tak.
A drodze, więc po drodze, zaśpiewajmy jeszcze raz, niewytańczony wybrzmi bal bo za jedną siną dalą druga dal...
Dal - Dali, Salvadore - ładne ujęcia siurrealistyczne.
Rozmowa z mamą, nieptrzebny sentymentalizm, ale niech tam. Bardziej wnerwiały wstawki z filmów przyrodniczych o biednej upolowanej sarence i mentorski głos tego wykładowcy od mózgu.
Ale to tylko na początku.
Potem Lucy zamieniła się  w Neo z Matrixa i już byłem w domu. W kolejnej kliszy sceny z Odysei kosmicznej 2001, te tunele i ten pitek...sorry - piteczka. Stworzenie Adama....sorry, Lucy w roli Adamki.  Trochę nachalne.
Przy tym Wehikuł Czasu Wellesa, czyli wsteczny przegląd zdarzeń.
I końcowo, Nadistota.
 A wszystko to z jednego mózgu, proszę proszę... ciekawe co Bogini powiedziałaby na konkurencję?
Ale panowanie nad materią - miodzio...acha, jak się plątała pierwszy raz na tym łańcuchu i w kajdanach, to jak nic - Egzorcysta plus Poltergeist (scena łóżkowa) w mixie.
W sumie , dobre na święta, ale w gronie bez małych dzieci.
Cytuj
...ciekawe. Faktycznie, zaraz się te twory rozpływają w prądach kosmicznych...i to samotnie...aspołeczni bogowie?;)
Pędzą tworzyć swoje światy?
Aspołeczna?
Przeca dała profesoru penrajwa z całą wiedzą ...i jak z tym żyć... :)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 22, 2019, 09:53:39 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Kagan

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 714
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2690 dnia: Grudzień 27, 2019, 05:40:24 pm »
Głos Pana (2018) - Nie mam czasu aby sprawdzić czy o tym już ktoś tu pisał, ale ZDECYDOWANIE ODRADZAM - moja ocena to 1 w skali 0 do 9.
Chodzi o: His Master's Voice (original title Az úr hangja - "The Master's Voice") 1h 48min 
"A young man searches for his father after he disappears while working on a highly classified project for the United States government that involves extraterrestrials."
Director: György Pálfi
Writers: Stanislaw Lem (novel), György Pálfi (screenplay)
Stars: Kate Vernon, Jennifer Vallance, Marshall Williams
Więcej danych tu: https://www.imdb.com/title/tt4795062/

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11259
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2691 dnia: Styczeń 10, 2020, 02:34:00 pm »
Nawiasem (do innej dyskusji): wspominany Zew wspominanego Cthulhu zekranizowany został przez H.P. Lovecraft Historical Society w pastiszowej konwencji czarno-białego filmu niemego:

(Całość da się znajść na JuTubce ;).)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11259
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2692 dnia: Styczeń 16, 2020, 08:12:26 pm »
Ledwo co napatoczyłem się na YT na takie oto zestawienie:

Z jednej strony miło przypomnieć sobie czasy, gdy ekranowa SF bywała inteligentna, i pocieszyć się, że ta tradycja nie całkiem umarła. Z drugiej - smutno, gdy człowiek uświadamia sobie jaka odrobina zdroworozsądkowego sprytu i zimnej krwi wystarcza(ła) bohaterom klasyków - teoretycznie przejawiającego intelektualne ambicje - gatunku, by mogli błyszczeć.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11259
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2693 dnia: Luty 06, 2020, 12:59:14 pm »
Napatoczeń cd. Wspominałem lat temu parę - jak ten czas leci - o niezależnym projekcie SF "Oceanus". Oto "Oceanus. Act One"*:
https://vimeo.com/120244069

I animacja tego samego twórcy - "Parallel Man: Infinite Pursuit":
https://vimeo.com/228834843

* Mają być kolejne:
https://futuredude.com/film-tv/oceanus-odyssey-one/
https://futuredude.com/film-tv/oceanus-revelation/

Przyznam, że - póki co? - z morrisowymi dziełami, to jak z wieloma dokonaniami sztuki nowoczesnej. Fajniej słucha się teoretycznych komentarzy twórcy i wywiadów z nim, niż ogląda to, co stworzył. Niemniej, dodać trzeba, że facet się rozkręca, minimum w zapowiedziach ;), i ogłasza, iż planuje kolejne produkcje, tj. opowieść o zaawansowanej łodzi podwodnej, młodzieżową SF o grupce kosmicznych kadetów, i ambitnie zamierzony film o eksploracji planety pozasłonecznej:
https://futuredude.com/film-tv/neptune-one/
https://futuredude.com/film-tv/saturn-5/
https://futuredude.com/film-tv/persephone/
Może rozkręci się też jako filmowiec? Wciąż mu kibicuję, w każdym razie, bo wygląda na to, że rozumie co zapewniało wielkość dawnej ekranowej fantastyce i - jako widz - ma dobry gust.

Edit:
Widzę, że zapowiedzi Morrisa jest więcej:
https://futuredude.com/film-tv/brainstorm/
https://futuredude.com/film-tv/slingshot/
https://futuredude.com/film-tv/liquid-crystal/
https://futuredude.com/film-tv/arrowhead/
https://futuredude.com/film-tv/venus-and-gus/
W skrócie: szykują się jeszcze:
- kontrola pogody na komiksowo, w dystopijnym sosie,
- lot na Saturna z awaryjnym wejściem w atmosferę Jowisza (w obliczeniach był błąd? ;)) i spotkaniem tamtejszego życia,
- thriller szpiegowsko-korporacyjny osnuty wokół supernowoczesnej technologii maskowania,
- western SF z kosmonautami (w skafandrach!) na koniach (sic!),
- oraz - potencjalnie urocza - opowiastka edukacyjna łącząca hard SF z tradycyjną animowaną baśnią, a opowiadająca o kotach wędrujących po Księżycu...
(Jest chyba oczywiste, że najwięcej sympatii mam do ostatniego z tych pomysłów ;).)
« Ostatnia zmiana: Luty 06, 2020, 07:57:47 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5273
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2694 dnia: Luty 09, 2020, 08:50:48 pm »
I jak? Widział już ktoś "Ad astra" ? Q linkował trailer pod koniec ubiegłego roku i cisza. Film wprawdzie wypadł z nominacji do złotego klocka (za efekty specjalne) ale był w dwudziestce.
 Nie, żebym tęsknił, ale zainteresował mnie ten ambitny zamiar:
Gray porównał fabułę planowanego obrazu do Jądra ciemności Josepha Conrada. Dodał również, że chciałby, aby film zawierał „najbardziej realistyczne przedstawienie podróży kosmicznych, które ukazano w filmie”.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ad_Astra_(film)
Tu jakoś recka
https://www.youtube.com/watch?v=eJLtOnIVp5o
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11259
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2695 dnia: Luty 10, 2020, 11:22:05 pm »
Inni krytycy też chwalą:
https://www.youtube.com/watch?v=XPfEN-y-ipA
https://www.youtube.com/watch?v=M74BHr8u4hw
Ale już komentujący pod ich recenzjami coś o Coelho w kosmosie piszą, a i jednemu z "moich" forumowiczów niezbyt się podobało.
(Możliwe jednak, że złamię się i obejrzę, mimo tych szmirą pachnących kosmicznych piratów w księżycowych roverach i ludożernych pawianów, bo uroda niektórych kadrów sięga okolic kubrickowo-tarkowskich, z oczywistymi nawiązaniami.)

Tymczasem jednak sięgnąłem po "The Europa Report". Cóż, jeśli pominąć, że na tytułowym księżycu panuje w nim (sądząc po efektach) ziemskie ciążenie, że wyprawa nie została poprzedzona solidnym bezzałogowym rekonesansem i dysponuje tylko jedną podwodną sondą (co bywa tłumaczone oszczędnościami na masie/paliwie, które to wytłumaczenie jednak nie przekonuje), że łączność z Ziemią przebiega najwyraźniej z nadświetlną chyżością, że kosmonauci zachowują się jak amatorzy (nie aż w stężeniu prometeuszowym, ale jednak), z czego najbardziej razi weteran Próżni wpadający w depresję po śmierci kolegi, to wyjdzie, że to całkiem sympatyczny, kameralny, filmik SF (gorszy, choć i nowocześniejszy wizualnie, od "Milczącej gwiazdy").
(Niewykluczone jednak, że struty obecnymi "StarTrekami" antidotum szukam byle gdzie, a inaczej byłbym bardziej krytyczny 8).)
« Ostatnia zmiana: Luty 11, 2020, 12:31:51 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5273
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2696 dnia: Luty 12, 2020, 01:38:16 am »
Cytuj
a inaczej byłbym bardziej krytyczny 8).)
Z baraku innych laków, obejrzałem.  :)
Nie wiem, czy dokładać do pieca bo w sumie oglądało mi się znośnie. Raził przerost formy nad treścią.
 Potężny statek z wygodami, by zapuścić sondę pod lód. I odkryć... o, to co odkryli rozbawiło najbardziej. Jednak ziemskie schematy silne.
Poza tym problem z odlotem - nic nie zrozumiałem, jedynie, że te coś ich jakoś trzymało i zamieszało w paliwie - ale jak? I podskoczyli. I spadli z 2 km, i nic wielkiego  :) Czyli jednak grawitacja była niewielka  :D Protuberancja na Słońcu rozwala główne systemy kosmolotu, kosmonauta zachlapał się trującym  paliwem, hydrazyną grzebiąc w kabelkach baterii słonecznych a całość załogi zachowuje się niczym gimnazjaliści na wyciecze klasowej.
Pani co wyszła w skafandrze idzie na śmierć jak zombi, bo zobaczyła światełko i ciekawska mimo wezwań do powrotu..  dużo tych michałków.
A tak naprawdę, masz rację,  do tej misji wystarczyłaby mała bezzałogowa sonda. Z komentarzy medialnych wynikało jednak, że bardziej chodzi o efekt propagandowy - jeszcze nigdy ludzie tak daleko nie ... etc.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11259
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2697 dnia: Luty 12, 2020, 03:27:19 pm »
to co odkryli rozbawiło najbardziej. Jednak ziemskie schematy silne.

Ten "Raport" to jest zasadniczo (nieudolna) adaptacja wyciętego w hyamsowej ekranizacji wątku drugiej "Odysei" Clarke'a (dlatego wogle sięgnąłem). Przy czym nieudolność owa sięga tak daleko, że - pewnie z przyczyn budżetowych, albo żeby kopiarstwo mniej się rzucało w oczy - z b. ciekawie zaprojektowanych stworów zrobili jakieś szkarłupnie czy ośmiornice.

hydrazyną

Która, dodajmy, powinna być przezroczysta.

Z komentarzy medialnych wynikało jednak, że bardziej chodzi o efekt propagandowy - jeszcze nigdy ludzie tak daleko nie ... etc.

Przy czym, co zabawne, taką motywacją kieruje się prywatne konsorcjum...

Jak tak o tym myślę... ktoś dowcipny mógłby - podsumowawszy wszystko, co tu wyliczamy - zobaczyć w tej "Europie" wyrafinowaną satyrę na kosmiczne plany Bransonów i Musków (że gdzie im do profesjonalizmu NASA czy innego Inter-/Roskosmosu, itd.).

Tymczasem zmęczyłem "Ad Astra". Ktoś napisał, że w/w film opisuje wzór "Grawitacja" + "Armageddon" => "Interstellar", i jest to prawda. Nie muszę więc już mówić, że z tym realizmem, to oczywiście marketingowa ściema, albo reżyserska rzeczy nieświadomość. Zaczyna się zatem tak, że bohater wychodzi naprawić antenę (niby orbitalną, ale potem jest mowa o atmosferze), w mocno gagarinowskim archaicznym skafandrze, bo o nowocześniejszych, z silniczkami, twórcy nie słyszeli. W wyniku wybuchów (o których sensowności trudno dyskutować, bo w końcu nie wiadomo: próżnia czy nie) spada koziołkując, ale oczywiście rzygami się nie dławi, tylko ląduje na Ziemi, na spadochronie, podartym. Potem jest równie ciekawie - oberwawszy w wyniku strzelaniny z roverowymi piratami, i mając sperforowany kombinezon, protagonista przesiada się z kompletną dezynwolturą do rakiety na Marsa, której dowódcy, po starcie, mówi dopiero lakonicznie, że musi sobie coś tam załatać (nawiasem: na Księżycu najwyraźniej też panuje ziemskie ciążenie, za to na statku idącym - kontekst na to wskazuje - ze sporymi przyspieszeniami - dokucza nieważkość). Tak pojęty realizm sięga i zagadnień pozakosmicznych - heros nasz snuje - w istocie: godne pióra Coelho - monologi wewnętrzne, i odbywa ewaluację psychologiczną polegającą na tym, że powtarza monotonnym głosem jaki z niego spokojny i opanowany twardziel, istny Pirx. Finał godny jest wcześniejszych wątków: pan centralny fabularnie wykańcza kolegów* (fakt, oni go też chcieli), wykańcza poniekąd i ojca (zapachniało dukajowym "Okiem...", ale tam przynajmniej było alibi w postaci trującego wpływu Astromancera ;) ), a potem wraca sobie optymistycznie na Ziemię, zacząć nowe życie, jak gdyby nigdy nic... (Swoją drogą: co oni tak z tymi ojcami? Najpierw "Łotr Pierwszy" ;), teraz to? O to jak można obserwacjami z okolic Neptuna, z prawdopodobieństwem bliskim pewności, wykluczyć istnienie Obcego Rozumu, w świetle powyższego, już nawet nie pytam.) Obrazki w stylu "Odysei..." i "Solaris", którymi mnie skusili? Niby są, ale giną w tym wszystkim, w trailerach widać je bardziej niż w samym filmidle.
Jeśli miałbym cokolwiek pochwalić, to pirxowaty miejscami, rzadkimi miejscami, klimat.

* Teoretycznie wojskowych, a znów pokazanych jak szkolna wycieczka.
« Ostatnia zmiana: Luty 13, 2020, 03:01:49 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5273
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2698 dnia: Luty 12, 2020, 11:58:28 pm »
to co odkryli rozbawiło najbardziej. Jednak ziemskie schematy silne.
Ten "Raport" to jest zasadniczo (nieudolna) adaptacja wyciętego w hyamsowej ekranizacji wątku drugiej "Odysei" Clarke'a (dlatego wogle sięgnąłem). Przy czym nieudolność owa sięga tak daleko, że - pewnie z przyczyn budżetowych, albo żeby kopiarstwo mniej się rzucało w oczy - z b. ciekawie zaprojektowanych stworów zrobili jakieś szkarłupnie czy ośmiornice.
Pojęcia nie miałem, że Clark machnął tyle tych Odysei  :) I tak to, niechcący zaliczyłem filmowy fragment. Te rybostwory ala szkarłupnie, ale też te z literek... prowadzą do lovecraftowych cthulhów
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cthulhu czy Dagonów https://pl.wikipedia.org/wiki/Dagon
Kołko się zamyka  :)
Cytuj
Tymczasem zmęczyłem "Ad Astra". Ktoś napisał, że w/w film opisuje wzór "Grawitacja" + "Armageddon" => "Interstellar", i jest to prawda.
Jeśli tak, to chyba na większa posuchę sobie zostawię.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11259
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2699 dnia: Luty 13, 2020, 01:23:35 am »
Pojęcia nie miałem, że Clark machnął tyle tych Odysei  :)

Namachał ich cztery, z czego pierwsza służy głównie za wyjaśniający komentarz do kubrickowego dzieła (choć się od niego różni detalami - Jowisz, Saturn), druga to jedna z najlepszych powieści SF jakie powstały (znaczy: gorąco polecam w roli deseru po "Pirxie"), a dwie dalsze... po prostu są (przy czym ostatnia byłaby bardzo dobrym scenariuszem do futurystycznego filmu, natomiast jako literatura nie sprawdza się, niestety, zupełnie).

I tak to, niechcący zaliczyłem filmowy fragment.

Obejrzyj całość. Kiedyś bym pewnie nie zachwalał, bo rzecz nie jest wybitna (na miarę "jedynki"), tylko solidna, przyzwoita, nic więcej, ale dziś jestem skłonny, bo przebija wszystko o czym tu teraz gadamy o kilka rzędów wielkości*.

* Choć i ona zawiera budżetopochodne błędy ciążeniowe (które jednak o tyle łatwiej znieść, że płyną z w/w ograniczeń, nie - z niewiedzy).

Dagonów

Nawiasem: czołowe opowiadanie o nich - "Widmo nad Innsmouth" - należy do lepszych, straszniejszych, kawałków H.P.L.-a, choć o biologiczny sens tego, że mogą krzyżować się z ludźmi, próżno pytać... I nie tylko* ekranizacją:
https://en.wikipedia.org/wiki/Dagon_(film)
Ale nawet polską ciekawostką obrodziło:
http://masz-wybor.com.pl/zaginiony-premiera/

* Ciężką do polecania:
https://www.youtube.com/watch?v=-yAnVNy27co

Cytuj
Tymczasem zmęczyłem "Ad Astra". Ktoś napisał, że w/w film opisuje wzór "Grawitacja" + "Armageddon" => "Interstellar", i jest to prawda.
Jeśli tak, to chyba na większa posuchę sobie zostawię.

Oby aż tak wielka Cię nie dopadła, wystarczy, że ja się namęczyłem...

A propos... Mistrz pisał kiedyś o podobnych produkcjach:

"wszystko to razem woła o pomstę nie tyle do nieba, ile do PT terrorystów. To oni winni porwać i osadzić w lochu wszystkich ohydnych kretynów, płodzących owe kretyństwa, jako też ukarać ich koniecznością wieloletniego oglądania tych kosztownie przyanimowanych wypocin. Byłaby to zresztą kara nazbyt łagodna."

Ale zdaje mi się, że się omylił. Tj. mam wrażenie - m.in. z samochwalczej wzmianki o realizmie, którą przywoływałeś, wynikające - że dla nich to w ogóle kara by nie była, że obecne szmirusy biłyby swoim wypocinom gromkie brawo, w szczerym, bezkrytycznym, samozachwycie.

ps. Skoro już na głowonogi i rozumność podwodną zeszło:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4803207/
https://www.youtube.com/channel/UCNo_xQ7NvTr31naPAcjQWjg/videos
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2020, 05:39:45 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki