Skoro już o tym serialu wspominałem... Parę zdań o finale 1 sezonu 'Lanterns".
Cóż, jest Hal postacią o... skomplikowanym dziedzictwie - lekkomyślne spowodowanie wypadku, trudna relacja z Carol, bycie dyżurnym twardogłowym Republikaniniem (sparowanym kontrastowo z Green Arrowem), lata życia jako włóczęga, o - poddanym potem solidnemu retconowi - wątku Parallaxa już nie wspomnę, ale jest też postacią popularną i chętnie publikowaną. I faktycznie można było to smash the patriarchy (którego Jordan najwidoczniej miał być - czy słusznie? oto jest pytanie, biorąc pod uwagę jego problemy z pełnieniem patriarchalnych ról - przedstawicielem) przeprowadzić subtelniej.
Do tego Johnowi Stewartowi też wyświadczono niedźwiedzią przysługę, ze zdolnego architekta i weterana marines robiąc takiego tam facecika, który swój pierścień jakby... kradnie (co prawda niby na zasadzie "grab zagrabione"), co wygląda na umacnianie niekorzystnych stereotypów (jak czarnoskóry, to z problemami) raczej, niż walkę z nimi...
I to przyzwoite rzemiosło całej wcześniejszej fabuły równie skutecznie podkopuje, co kiedyś w "Heroes" ten twist, że ostatecznie Peter Petrelli miał uratować świat... przed samym sobą.