Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 3844762 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18127
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3165 dnia: Września 28, 2026, 05:18:29 pm »
O oczywistych przewagach "U Are the Universe" nad "Projectem Hail Mary":
https://reactormag.com/movie-review-ukranian-science-fiction-u-are-the-universe/

Trailer animacji SF "Ray Gunn":

(SF serio - nawet w sensie w jakim był nią "WALL-E" - to tam się nie ma co spodziewać, ale - biorąc pod uwagę nazwisko reżysera - może doczekamy się choć inteligentnej zabawy starymi wyobrażeniami na temat przyszłości?)

Ponadto odnotuję, że dla uczczenia dwudziestolecia debiutu Dziesiątego Doktora, odcinki "DW" - "The Impossible Planet" i "The Satan Pit", obudowane wyciętymi dotąd scenami, trafią do kin jako film noszący tytuł drugiego z nich:

https://www.doctorwho.tv/news-and-features/the-satan-pit-extended-cut-comes-to-cinemas-for-doctor-who-day

Zauważę też, że przedwczoraj minęło 25 lat od premiery "ENTka"; ostatniego "StarTreka", którego Mistrz oglądał:
https://www.space.com/entertainment/space-movies-shows/star-trek-enterprise-at-25-the-trek-show-that-failed-to-live-long-and-prosper

ps. I jeszcze Neil DaGrasse Tyson ocenia stopień realizmu Obcych z SF:
« Ostatnia zmiana: Października 03, 2026, 07:28:03 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18127
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #3166 dnia: Dzisiaj o 04:08:26 pm »
Skoro już o tym serialu wspominałem... Parę zdań o finale 1 sezonu 'Lanterns".
Cóż, jest Hal postacią o... skomplikowanym dziedzictwie - lekkomyślne spowodowanie wypadku, trudna relacja z Carol, bycie dyżurnym twardogłowym Republikaniniem (sparowanym kontrastowo z Green Arrowem), lata życia jako włóczęga, o - poddanym potem solidnemu retconowi - wątku Parallaxa już nie wspomnę, ale jest też postacią popularną i chętnie publikowaną. I faktycznie można było to smash the patriarchy (którego Jordan najwidoczniej miał być - czy słusznie? oto jest pytanie, biorąc pod uwagę jego problemy z pełnieniem patriarchalnych ról - przedstawicielem) przeprowadzić subtelniej.
Do tego Johnowi Stewartowi też wyświadczono niedźwiedzią przysługę, ze zdolnego architekta i weterana marines robiąc takiego tam facecika, który swój pierścień jakby... kradnie (co prawda niby na zasadzie "grab zagrabione"), co wygląda na umacnianie niekorzystnych stereotypów (jak czarnoskóry, to z problemami) raczej, niż walkę z nimi...
I to przyzwoite rzemiosło całej wcześniejszej fabuły równie skutecznie podkopuje, co kiedyś w "Heroes" ten twist, że ostatecznie Peter Petrelli miał uratować świat... przed samym sobą.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki