Autor Wątek: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).  (Przeczytany 17270 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11666
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #30 dnia: Maj 06, 2012, 09:43:22 am »
Dick jest nużący przez swoją niejednoznaczność. Nie wiadomo czy jak już ktoś się naćpał to potem otrzeźwiał, czy wpada w rojenie o rojeniu.
1. Tak jest. Jeśli za dużo jest znaczeń, to tak, jakby żadnego nie było.

Kiedy znaczenie tam jest - zasadniczo - jedno (Lem o tym ładnie w "FIFie" pisał): jeśli przyjmiesz możliwość, że otaczająca rzeczywistość może być fałszowana (wszystko jedno czy po gnostycku posądzisz o to czynniki boskie/szatańskie, czy obawa ta będzie - jak w "Podróży" - wynikała z istnienia zaawansowanej fantomatyki vel VR), to nigdy z tego podejrzenia się nie uwolnisz, nie jesteś w stanie.
("Kongres...", opowiadanie o Skrzyniach Corcorana i "Matrix" też gdzieś o tym.)

ps. pisząc, że powieści są nużące, a filmy też odstają in plus, sam popisujesz się niejednoznacznością, wyglądającą tak, jakby żadnego sensu nie było ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5445
    • Zobacz profil
Re: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #31 dnia: Maj 06, 2012, 02:04:14 pm »
Cytuj
Kiedy znaczenie tam jest - zasadniczo - jedno (Lem o tym ładnie w "FIFie" pisał): jeśli przyjmiesz możliwość, że otaczająca rzeczywistość może być fałszowana (wszystko jedno czy po gnostycku posądzisz o to czynniki boskie/szatańskie, czy obawa ta będzie - jak w "Podróży" - wynikała z istnienia zaawansowanej fantomatyki vel VR), to nigdy z tego podejrzenia się nie uwolnisz, nie jesteś w stanie.
("Kongres...", opowiadanie o Skrzyniach Corcorana i "Matrix" też gdzieś o tym.)
O, to, to...
Przy czym, głównym fałszycielem jest Sam Mc Muzg.
Nie wiadomo tylko, czy działa on w pojedynkę, czy jeszcze ktoś się podłącza.
Bo kto niby ma to rozstrzygnąć?
Ale to wąż znany już dawnym filozofom.
 I o tym jest Dick.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 994
    • Zobacz profil
Re: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #32 dnia: Maj 06, 2012, 02:42:54 pm »
/.../
ps. pisząc, że powieści są nużące, a filmy też odstają in plus, sam popisujesz się niejednoznacznością, wyglądającą tak, jakby żadnego sensu nie było ;)
No w wątku o Dicku nic da się inaczej. O masz miałem pożyć xiążkę Krupci i zapomniałem. 
Kurcze Palmer z tymi 3 stygmatami zawsze mnie wpędza w depresję.


Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11666
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #33 dnia: Maj 06, 2012, 05:52:12 pm »
No w wątku o Dicku nic da się inaczej.

Dobra, w życiu nie założę wątku o W. S. Burroughsie ;).

Kurcze Palmer z tymi 3 stygmatami zawsze mnie wpędza w depresję.

A wiesz skąd się te stygmaty metalowe Palmerowi wzięły (i sam Palmer)? Dick pisał (cyt. za "Bożymi inwazjami" Sutina):

"Któregoś dnia szedłem polną drogą do swojej szopy, mając przed sobą osiem godzin pisania w całkowitym odosobnieniu, i spojrzawszy w niebo, zobaczyłem tam twarz. Tak naprawdę jej nie widziałem, ale ona tam była i nie była to twarz ludzka, tylko ogromne oblicze czystego zła. Teraz rozumiem (i chyba wtedy niejasno to sobie uświadamiałem), co spowodowało, że to zobaczyłem: miesiące odosobnienia, pozbawienia kontaktu z ludźmi, niemal deprywacji sensorycznej… ale i tak nie dało się zaprzeczyć jej istnieniu. Była olbrzymia, zapełniała ćwierć nieba. Miała puste szczeliny oczu, była metalowa, okrutna i, co najgorsze, był to Bóg.

Pojechałem do mojego kościoła i rozmawiałem z księdzem. Doszedł do wniosku, że miałem widzenie Szatana i udzielił mi namaszczenia – nie ostatniego namaszczenia, tylko namaszczenia chorych. Nic mi to nie pomogło, metalowa twarz na niebie pozostała. Musiałem codziennie chodzić pod jej spojrzeniem."


I tak powstał Chocapic... Znaczy PKD pod przemożnym wpływem tej twarzowej wizji napisał "Trzy stygmaty...".

(Przy czym bohater tytułowy nosi imię-i-nazwisko znaczące. Palmer ma nas odsyłać do skojarzeń z Niedzielą Palmową, tryumfalnym wjazdem do Jerozolimy etc., Eldrith zaś - co prawda pisany przez małe "e" - to jeden z ulubionych przymiotników Lovecrafta, którym tenże, kolejny ze słynnych piszących SF wariatów ;), określał swoje kosmiczne monstra.)

ps. Nie wiem czy wiesz także - choć jako teista powinieneś ;) - że Berkeley'a (twórcę solipsyzmu, ale i biskupa) prześladowała ponoć, podobna do dickowskiej, niemożność zweryfikowania czy rzeczywistość jest rzeczywista... W końcu, jako biskup, doszedł do wniosku, że do tego właśnie potrzebna jest wiara, skoro się bowiem wierzy w Boga, należy też wierzyć, że gra z nami fair, czyli stworzył świat właśnie takim, jakim go postrzegamy, bez ukrywania za fałszywkami... (Pogląd odwrotny do gnostycko-okultystycznej obsesji poszukiwania prawdy o świecie ukrytej ponoć przez wrednego Demiurga.)
« Ostatnia zmiana: Maj 07, 2012, 02:12:37 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11666
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #34 dnia: Marzec 14, 2018, 10:36:04 pm »
Niedawno ukazała się niepublikowana dotąd w Polsce powieść Dicka - ktoś mógłby rzec, że pozazdrościł Lemowi, bo skoro tamten napisał w latach '50 "Inwazję z Aldebarana" w formie opowiadania, on stworzył w '60 rzecz potężniejszą objętościowo pod tytułem "Inwazja z Ganimedesa", w dodatku ze współautorem* ;):
https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,109077,Inwazja-z-Ganimedesa

* Wynalazcą takiej jednej czapki:
https://en.wikipedia.org/wiki/Ray_Nelson

A tu jeszcze - najwyraźniej okolicznościowy - tekst o PKD:
http://www.dwutygodnik.com/artykul/7691-mistrz-podejrzen.html
« Ostatnia zmiana: Marzec 14, 2018, 10:52:39 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11666
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #35 dnia: Czerwiec 17, 2019, 01:00:36 am »
Do kompletu i o Dicku, tym razem soczyście i konkretnie, nie doraźno-politycznie (mimo, że jeden z tekstów z "KP"):
https://tesinblog.wordpress.com/2018/09/10/bog-w-dezodorancie-czyli-paranoja-jako-szosty-zmysl-philip-k-dick/

https://krytykapolityczna.pl/kultura/pamietacie-dicka/
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11666
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #36 dnia: Czerwiec 27, 2019, 03:20:00 am »
Relatywnie świeża esensyjna recenzja "Klanów księżyca Alfy" (nie wiem czy nie mojej ulubionej powieści P.K.D.*):
https://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=27996
(Tekst przyjemny, ale widzę błęd rzeczowy: klan Pare to byli paranoicy, nie - schizofrenicy paranoidalni.)

* Raz: ma stosunkowo precyzyjną, nietypową dla Dicka, a dość charakterystyczną dla klasycznej SF konstrukcję (tj. skupiona jest wokół centralnego tematu, którym w tym wypadku jest dyskusja nad/z pojęciem normy psychicznej). Dwa: jest prorocza w pewnym aspekcie - symulakra CIA, owszem, stanowią odbicie ery mccarthyzmu, ale i dobrą antycypację sponsorowanego przez wywiady internetowego trollingu (w którym też chodzi o sączenie incognito, za pomocą środków technicznych, swoich treści). Trzy: Obcologiczny śmietnik, który normalnie mnie irytuje (aż dziwne, że lubię w takich realiach SF, w tym "Star Treka" ;) ), ma w tym utworze tyle uroku, że skłonny jestem liczyć go do jego atutów.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 27, 2019, 02:13:47 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki


liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5445
    • Zobacz profil
Odp: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #38 dnia: Maj 06, 2020, 12:43:30 am »
Myśmy pisali, tu na forum, o dickowej (od)jeździe w tym stylu?
https://culture.pl/pl/artykul/philip-k-dick-lem-to-komunistyczny-spisek
Coś nie mogę znaleźć.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11666
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5445
    • Zobacz profil
Odp: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #40 dnia: Maj 06, 2020, 06:26:29 pm »
Myśmy pisali, tu na forum, o dickowej (od)jeździe w tym stylu?
I myśmy pisali:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=172.msg69188#msg69188
I przed nami pisali...
https://forum.lem.pl/index.php?topic=302.0
Aha, zatem tutaj, gdyż rzecz tyczy bardziej Dicka niż Lema.
Dziwaczna koncepcja, że Lem jest instytucją, w dodatku zbiorową, komunistycznego wywiadu która ma na celu penetrację... itepe, przypisywana jest skłonności Dicka do nadużywania farmaceutyków, prywatnych rozrachunków i życiu w stanie "odlotu".
Czy jednak jest to jego oryginalny wymysł? Czy może przetworzona przez wyobraźnię informacja z realu?

   Zmierzam do tego, że trafiłem na podobne zarzuty wobec innego znanego człowieka zza żelaznej kurtyny. Niemal "kubek w kubek". Chodzi o Aleksandra Sołżenicyna, a sprawa jest z roku 1971, a więc 3 lata przed "rewelacjami" Dicka.
Zarzuty wtedy, formułował rosyjski historyk emigracyjny Mikołaj Ulianow z uniwersytetu Yale.
Nie znam oryginalnego tekstu. Mam tekst polemiczny polskiego emigranta - Mackiewicza.
Może zacytuję fragmenty;

Z niezwykłą tezą, że "Solżenicyna" nie ma w ogóle na świecie, wystąpił wybitny pisarz i historyk rosyjski, Mikołaj Uljanow, w wielkim artykule w "Nowym Russkim Słowie" z 1 sierpnia 1971, w Nowym Jorku – o czym wspominał już M. K. Pawlikowski (Patrz "Okno na Rosję", nr 1348 "Wiadomości"). Uljanow twierdzi, iż rzekoma "autobiografia" Solżenicyna jest fałszywa. Oficerów podczas wojny nie zsyła się za przestępstwa do łagru, lecz do "karnych rot". Nie mógł być wiec w łagrze, o którym napisał w Jednym dniu... Nie leczył się na raka w Taszkiencie. Nie był w "szaraszce". którą opisuje w swej książce Krąg pierwszy, gdyż trafiali tam wyłącznie specjaliści o najwyższych kwalifikacjach, a on był zaledwie ukończonym studentem. – Kto widział w ogóle żywego Sołżenicyna? – zapytuje Uljanow.
oraz
Natomiast trudno się zgodzić, że książki Sołżenicyna zawierają szczegóły, które opisać by mógł tylko specjalista danej dziedziny. Stąd Uljanow wyprowadza wniosek, że ,,Sołżenicyn" to nie autor, lecz instytucja kolektywna, w której strona fachowa powieści opracowywana jest przez grono specjalistów różnych dziedzin. Są jednak błędy w książkach Solżenicyna, których "ekspert" nie powinien był popełniać. Niektóre prawie "sienkiewiczowskie". Ale Sienkiewicz dalekim był fizycznie od wojen XVII w. Podczas gdy Sołżenicyn był cztery lata oficerem na froncie!
tu całość
http://www.jozefmackiewicz.com/teksty20.html
Czy możliwe, że w takim klimacie epoki, z gotowymi matrycami myślenia spiskowe zarzuty "same się nasuwały" ?
A Lem padł ich, w sumie groteskową, ofiarą?
« Ostatnia zmiana: Maj 06, 2020, 06:33:52 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11666
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #41 dnia: Maj 12, 2020, 10:45:44 pm »
Czy możliwe, że w takim klimacie epoki, z gotowymi matrycami myślenia spiskowe zarzuty "same się nasuwały" ?
A Lem padł ich, w sumie groteskową, ofiarą?

W atmosferze zimnowojennej (co ironiczne - wcale nie tak irracjonalnej) paranoi? Całkiem prawdopodobne...

ps. Ładny tekścik o P.K.D. (z na-Lema-się-powołaniem):
https://www.berkeleysquares.co.uk/2020/04/phillip-k-dick-a-man-before-his-time/

Edit: nt. Dicka wypowiadają się pisarze SF Jonathan Lethem i Kim Stanley Robinson:
« Ostatnia zmiana: Maj 27, 2020, 08:47:09 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki