Autor Wątek: Świat za 127 lat albo za 40  (Przeczytany 161436 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9888
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #555 dnia: Sierpień 05, 2019, 10:48:50 pm »
A i tak narzekają, bo wiesz…16 serów, 18 potraw z jajek, 25 dżemów, 10 kiełbas i 1000 różnych rzeczy na samo śniadanie to monotonia…nie ma co jeść…a co ten debil je w domu na śniadanie?!

Właśnie dlatego, bo ;) w domu byle co jedzą i za wielkich państwa bynajmniej nie robią... Znany to - od wieków - mechanizm kompensacji:

(Mam nadzieję, że zlinkowane nie urazi naszych ukraińsko-białoruskich Forumowych Przyjaciół.)

Co może zostać takim środkiem przeczyszczającym? Asteroida sądnego dnia? Kosmiczna inwazja? Nowy wirus?

Może być i staroświecki bunt niezadowolonych, inaczej leworucja. Mając w pamięci paryskie szturmy Gilets jaunes na luksusowe butiki i tym podobne umiem sobie wyobrazić - zwłaszcza gdy wspomnę również niedawną arabska wiosnę - szturm bliskowschodniej ludności na te wszelkie allincusive'y. Zresztą nie musi się to nawet zacząć od peryferiów zglobalizowanego globu ;), w końcu to w centrum rosną w siłę nastroje frustracji i żerujące na nich populizmy (których wodzowie zawsze mogą rzucić stare hasło "Łoraj pana!").

Jest taka książeczka - moja ulubiona...
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/wydania/112887/cieplarnia

Ale to raczej w dalszej konsekwencji. Wcześniej będzie +/- jak w powiastce "10 w skali Richtera" Clarke'a i McQuay'a (A.C.C. upierał się, że na okładce powinien być tylko McQuay), która b. naiwna jest miejscami (choć lubię), ale obraz świata dotkniętego (względnie) łagodnym ociepleniem maluje - jeśli mnie pamięć nie myli - dość nieźle.

(Za ogniwo pośrednie robiłby "Dziecięcy ogród" Rymana.)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 05, 2019, 11:46:14 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 618
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #556 dnia: Sierpień 05, 2019, 11:49:31 pm »
Jest taka książeczka - moja ulubiona...
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/wydania/112887/cieplarnia
Ulubiona? To chyba nabędę.
Ufam Twojemu gustowi :)

Może być i staroświecki bunt niezadowolonych, inaczej leworucja.
Sądzisz?
Ludzkość ostatnio zbyt często brała ten lek, i teraz chyba ma nań oporność, czyli rezystencję :-\

Cytuj
Ale to raczej w dalszej konsekwencji. Wcześniej będzie +/- jak w powiastce "10 w skali Richtera" Clarke'a i McQuay'a (A.C.C. upierał się, że na okładce powinien być tylko McQuay), która b. naiwna jest miejscami (choć lubię), ale obraz świata dotkniętego (względnie) łagodnym ociepleniem maluje - jeśli mnie pamięć nie myli - dość nieźle.

(Za ogniwo pośrednie robiłby "Dziecięcy ogród" Rymana.)
Dodałbym z sąsiedniej beczki - "Niestały księżyc" Larryego Nivena.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9888
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #557 dnia: Sierpień 06, 2019, 12:04:57 am »
Ufam Twojemu gustowi :)

Gust Lema tu chyba w parze z gustem liva, zwał w końcu Mistrz - Aldissa połówką mesjasza SF (drugą miał być Ballard) ;)*.

* Acz jednocześnie "Non stop" mu zjechał.

Apropośnie:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=67.msg8934#msg8934
https://forum.lem.pl/index.php?topic=138.msg22907#msg22907
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1456.msg70060#msg70060

I jednocześnie - dla odmiany - łyżeczka cieplarnianego dziegciu:
http://charliethelibrarian.com/brian-w-aldiss-cieplarnia/

Ludzkość ostatnio zbyt często brała ten lek, i teraz chyba ma nań oporność, czyli rezystencję :-\

Do niedawna bym tak sądził (nie żebym zaraz, nawet wtedy, w fukuyamowe końce wierzył), ale po wiosnach z kamizelkami straciłem pewność, choć lekarstwo to groźne, niczym wyjęte z legend dawnego Egiptu ;).

Skądinąd nie musi to być nawet bunt w imię postępu i świetlanych perspektyw, jak dotychczasowa świecka tradycja każe. Al-Kaidy z ISIS-ami i Talibanami pokazały, że powrót do kurdli - jako idea - też jest chwytliwy.

Dodałbym z sąsiedniej beczki - "Niestały księżyc" Larryego Nivena.

Znam i chyba nawet zachwalałem dawno temu (niestety, wyszukiwarka podeprzeć tego linką ;) nie pomaga). Ładne, nawiasem mówiąc (i powtarzając tezę z wtedy), rozegranie ballardowskich motywów nasładzania się zagładą i jednoczesne przełamanie tychże tam mamy.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 07, 2019, 05:29:51 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 618
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #558 dnia: Sierpień 06, 2019, 10:11:22 pm »
Cytuj
Za to u Was nie było tornada. Aha?! :P
To może u was nie było... u nas od czasu do czasu. Ostatnie większe dwa lata temu. Aha?
A propos owego dziecięcego okrzyku radości i triumfu. Właśnie przypomniałem sobie starą anegdotę. Spróbuję przetłumaczyć:

Chłopczyk i dziewczynka bawią się w piaskownicy. Chłopczyk:
- Popatrz no, jaką mam łopatkę?! Pewnie takiej nie masz?
- Też mi coś! Mam jeszcze dłuższą i lepszą łopatkę!
Maluch ciągnie dalej:
- A popatrz, jakie mam wiaderko? Chyba nie masz takiego?
- Schowaj się do mysiej dziury ze swoim wiaderkiem. Mam jeszcze większe i lepsze wiaderko!
Chłopczyk po namyśle:
- A takiego zapewne nie masz! (pokazuje przyrodzenie) Aha?!
Dziewczynka patrzy na siebie, przekonuje się o tym, że w istocie takiego nie ma, i zrozpaczona, z płaczem biegnie do matki.
Za chwilę wraca, rozpromieniona i wesoła.
- Mama mi powiedziała, że kiedy wyrośnę, będę takich sporo miała. Aha?!

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9888
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #559 dnia: Sierpień 06, 2019, 10:38:43 pm »
Zabawne... Mamy w Polsce b. podobny dowcip, tylko tam dzieci nowobogackich licytują się wyliczając stan posiadania rodziców. W końcu - po wyczerpaniu wszystkich jachtów, helikopterów i limuzyn - chłopczyk - w roli argumentu ostatniej szansy - wymienia przyrodzenie ojca, na co dziewczynka odpowiada, że jej mama też ma takowe (tylko na baterie i w szafce nocnej).

Co zaś do sporej ilości, to przypomina się opowiastka (pochodząca z którejś antologii humoru żydowskiego) jak to żona jednego Rotschilda spodziewała się dziecka i przyszły ojciec udał się do rabina, by ten przepowiedział mu płeć potomka. Rabin zaczął czytać Torę, aż cały zatonął w lekturze świętej księgi, wtedy wpadł w zachwycenie, oczy stanęły mu w słup i powiedział:
- Panie baronie, ja nie wiem jakiej płci będzie dziecko, ale widzę, widzę, członka męskiego...
Po jakimś czasie, gdy bejby się już urodziło, Rotschild sprosił gości, w tym w/w rabina, i poprowadził wspomnianego ku kołysce, po czym odchylił kołdrę i ze śmiechem spytał:
- No, rabbi, gdzie tu jest członek męski?
- Jak dziecina, da Ha-Kadosz baruk-Hu
(czyli Bóg, po prostu), uchowa się, podrośnie, to się niejeden znajdzie!

Wychodzi na to, że pewne motywy są ponadnarodowe. I tu przypomina mi się zaraz Twain:

"Sir Dinadan w oczekiwaniu swej kolei wstąpił do mnie na pogawędkę.
Żartowniś ten pasjami lubił mówić ze mną, sądząc, że jako cudzoziemiec nie zdążyłem jeszcze zapoznać się z całym repertuarem jego anegdot, których przeważna część nikogo już prócz niego nie śmieszyła. Co do mnie, to zawsze zachęcałem go do opowiadania dowcipów i czułem nawet głęboką wdzięczność za to, że zwolnił mnie od wysłuchania pewnego kawału, który słyszałem już setki razy i który na nieszczęście był również i jemu znany. Kawał ten jest powtarzany niezmiennie przez wszystkich dowcipnisiów Ameryki od Kolumba aż do naszych czasów. Opowiada on o pewnym prelegencie-humoryście, który bitą godzinę wysilał się przed prostackimi słuchaczami nie mogąc wywołać ani jednego wybuchu śmiechu. Kiedy wreszcie skończył, zbliżył się doń jakiś siwy prostak, uściskał mu dłoń i oświadczył, że w życiu swoim on i wszyscy obecni nie słyszeli nic zabawniejszego, ale że się bali śmiać, aby nie obrazić prelegenta. W gruncie rzeczy anegdota ta nie zasługuje na specjalną uwagę, a jednak powtarzano ją już dziesiątki, setki, tysiące, miliony i biliony razy we wszystkich zakątkach kuli ziemskiej. Łatwo więc sobie wyobrazić, jakie uczucie budził we mnie ten uzbrojony od stóp do głów osioł, kiedy odgrzebał nagle z mroku przedhistorycznych czasów, z tego okresu, kiedy jeszcze nawet nie słyszano o pochodach krzyżowych, ten nieszczęśliwy kawał."


"Yankes na dworze króla Artura"

Czyżby w istocie kawały, które do nas docierają, miały aż tak odwieczne korzenie? ;)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 07, 2019, 12:50:13 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 618
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #560 dnia: Sierpień 07, 2019, 12:46:22 pm »
Czyżby w istocie kawały, które do nas docierają, miały aż tak odwieczne korzenie? ;)
A rzeczywiście, skąd się biorą kawały? Czy znasz choć jedną osobę, która jest autorem jakiegoś popularnego dowcipu? Ja – nie. Każdy tylko powtarza usłyszane gdzieś anegdoty. Istnieje nawet żartobliwa teoria, że wymyśla je zaawansowany pozaziemski rozum albo, jako wariant, jakaś tajna korporacja w ramach światowego spisku :)

Cytuj
"Yankes na dworze króla Artura"
Nawiasem, chciałbym skorzystać z Twojej zaiste nadprzyrodzonej umiejętności wyszukiwania informacji w necie ;)
Pytanie: czy istnieje polskie tłumaczenie innego opowiadania Twaina, mianowicie „Three Thousand Years Among the Microbes”? Dzięki z góry :)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9888
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #561 dnia: Sierpień 07, 2019, 01:05:22 pm »
Czy znasz choć jedną osobę, która jest autorem jakiegoś popularnego dowcipu? Ja – nie.

Ja też nie, Jaśnie Panie (cytując kolejny znany dowcip). Nawiasem: kiedyś dla eksperymentu wplotłem w wiązankę opowiadanych kawałów jeden własnego autorstwa. Podobał się nawet, jedna czy druga osoba z mojego kręgu rodzinno-towarzyskiego usiłowała go dalej kolportować (nie mając zresztą świadomości kto go stworzył), ale nie rozszedł się jak dawkinsowe memy (ba, dziś sam go sobie nie zdołam przypomnieć).

skąd się biorą kawały?

Zdaje się, że ktoś, kto tę zagadkę wyjaśni ma IgNobla w kieszeni ;).

(Ciekawe swoją drogą czy zanim stosowna praca powstanie minie tytułowe 127 lat, czy stanie się to jeszcze za naszych czasów?*)

* Bo gdzie się ukaże jest prawie oczywiste ;):
https://en.wikipedia.org/wiki/Humor_(journal)

z Twojej zaiste nadprzyrodzonej umiejętności wyszukiwania informacji w necie ;)

Bez przesady, do Ghostwheela mi daleko ;).

Pytanie: czy istnieje polskie tłumaczenie innego opowiadania Twaina, mianowicie „Three Thousand Years Among the Microbes”? Dzięki z góry :)

Przykro mi, o ile wiem nigdy tego tekstu na polszczyznę nie przełożono. (Być może istnieją jakieś szufladowe, amatorskie, translacje, których ktoś dokonał na własny użytek, ale nic więcej.)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 07, 2019, 03:23:33 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4564
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #562 dnia: Sierpień 07, 2019, 06:48:10 pm »
Wcinając się w temat licytujących się dzieci, akurat w szkole podstawowej, bo to historia prawdziwa, choć z drugich ust zasłyszana. Tym razem licytacja, a co to ma rodzeństwo;
 - a mój brat ma konsolę taką, a mój śmaką, elektryczną hulajnogę, supersmartfona cztery de, srebrnego BMX-a...
- słucha tego biedniejszy kolega, myśli, myśli i odpala;
- a moja... a moja siostra ma wszy.
Wygrał, nikt go nie przebił.   :)
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 618
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #563 dnia: Sierpień 07, 2019, 07:17:50 pm »
Ja też nie, Jaśnie Panie (cytując kolejny znany dowcip).
Ten o Janie i wielkiej kupie? ;)
Zresztą znam inny dowcip o tym samym zakończeniu:

Pewiem dziedzic wezwał do siebie arendarza.
- Słuchaj no, Moszku, opowiadali mi, że jesteś bardzo mądrym człowiekiem. Chciałbym ci zadać kilka pytań. Ale uprzedzam, że za każde pytanie, na które nie odpowiesz, zapłacisz mi guldena.
- Dobrze – zgadza się Żyd.  – Ale jeśli ja zadam pytanie, a jaśnie pan nie odpowie?
- To wtedy zapłacę ci dziesięć guldenów... No, zakład stoi? Więc pytaj!
- Co to takiego jest, proszę łaski jaśnie pana? Ono wzlatuje do góry na dwóch skrzydłach, a opada na dół na siedmiu?
Slachcic długo się namyśla, w końcu oświadcza:
- Nie wiem. Masz tu dziesięć guldenów. Ale powiedź mi, proszę, co to za dziwny stwór?
- Ja też nie wiem, jaśnie panie – wyjaśnia z uśmiechem arendarz i zwraca dziedzicowi guldena.

(wg Horacego Safrina)

Cytuj
ba, dziś sam go sobie nie zdołam przypomnieć
Szkoda...

Cytuj
Przykro mi, o ile wiem nigdy tego tekstu na polszczyznę nie przełożono. (Być może istnieją jakieś szufladowe, amatorskie, translacje, których ktoś dokonał na własny użytek, ale nic więcej.)
Niemniej senkju za fatygę. Jak u nas się mówi, ujemny wynik to wciąż wynik :)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9888
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #564 dnia: Sierpień 07, 2019, 07:36:38 pm »
to historia prawdziwa, choć z drugich ust zasłyszana.

Jesteś pewien, że nie urban legend? ;)

Wygrał, nikt go nie przebił.   :)

Jak widać oryginalność procentuje ;).

Ten o Janie i wielkiej kupie? ;)

Tenże.

Niemniej senkju za fatygę.

Fatygi to tam wiele nie było. Zwykle zadowalającym źródłem wiedzy o tym co z SF i okolic po polsku wyszło jest internetowa Encyklopedia Fantastyki, którą Ci na przyszłość, na podobne okoliczności, serdecznie polecam :):
http://encyklopediafantastyki.pl/
« Ostatnia zmiana: Sierpień 07, 2019, 08:00:21 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9888
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #565 dnia: Sierpień 10, 2019, 01:50:39 pm »
Cofając się o stronę... LA, cytowałeś o krach z "Wizji...":
kiedy los pozwala iść wciąż dalej z kry na krę, ten ruch nie jest ruchem ku statecznemu uspokojeniu...

I teraz nakłada mi się na to cytat z dukajowej "Linii oporu":

"Powtarzam to panu i powtarzam. Nie przeprowadzisz ich na drugą stronę, albowiem NIE MA ŻADNEJ DRUGIEJ STRONY, jest tylko przeprawa, przeprawa bez końca, wieczna wędrówka w nieznane, we wciąż nowe i nowe i nowe i nowe;"

Która to "Linia..." jest zarazem b. propos tego o czym tu stronę temu (zwł. olka z maźkiem) dyskutowaliście, i kompletnie obok, bo z jednej strony ukazuje J.D. możliwe dalsze efekty/stany tego rozpędzenia, o którym mówicie, z drugiej jednak nie skupia się na przyrodzie czy racjonalnej ekonomii, a na poszukiwaniach sensu istnienia, i na płaszczyźnie Sensu się to może powtórnie spotyka (tutejsza debata z w/w utworem), przy czym łatwiej chyba o sensowne gospodarowanie (są mierzalne kryteria*), niż o sensowne życie (bo tu wszystko da się zsekułować, otwierając drogę nonsensum-nolensum**).

* Prawda, po przyjęciu pewnych założeń.

** Choć akurat w świecie utworu prosty na to lek - wystarczy (jawnie lub tajnie) upaństwowić/scentralizować sterowanie gejdżowaniem (nawiasem: czy nie są to stare penfieldy pod nową nazwą?) i każdy przeszły totalitarysta w swym grobie pęknie z zazdrości.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 10, 2019, 07:52:45 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hornet

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 111
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #566 dnia: Sierpień 12, 2019, 02:11:25 am »
Nie sądzę by to była prawdziwa teza.
Byłeś kiedyś w hotelu z all inclusive? Zgroza. Zgroza ile żywności idzie do kosza. Ile śmieci generuje taki moloch.
A tych hoteli są tysiące…dziesiątki tysięcy.
Nie trzeba komunizmu by to zmienić. Wystarczy zmienić model konsumpcji.
Większość ludzi to niestety marionetki, którym trzeba powiedzieć jak żyć, co robić.
Nie 7 talerzy do obiadu, a jeden.
Nie nakładanie na zapas, ale ewentualne dokładanie.
Edukacja. Edukacja ludzi, którzy do tej pory wypuszczali się najdalej do parku obok domu, a teraz tanie loty itp. umożliwiły im podróże w miejsca, których nawet nie potrafią wskazać na mapie - grunt, że były drinki przy basenie. A gdzie basen? Oj.
Może po prostu powrót do zwykłych posiłków miast tych all – to naprawdę nie jest bardzo trudne do zrobienia.
A jednocześnie najtrudniejsze: bo wymaga globalnych zmian - nie styka świadomość właścicieli podrzędnego hoteliku na jakimś odludziu.
To i tak kropelka w morzu problemów.

Nie jestem typem podróżnika, nie latam co sezon na ekskluzywne wakacje. Aczkolwiek zdarzyło mi się raz polecieć do Australii, odwiedzić rodzinę. Co do marnowania jedzenia, to bywa, że dzieje się to wbrew naszej woli. Mogę podać taki przykład. Lecąc liniami Qantas dostałem na pokładzie samolotu butelkę wody i znacznie później banana, chociaż nie prosiłem. Podczas postoju w Singapurze, w trakcie boardingu butelka została mi odebrana i wyrzucona do śmieci, bo przepisy zabraniają wnoszenia cieczy do samolotu, a to była ta sama butelka wody, którą otrzymałem w samolocie. Co do banana, to spotkał go ten sam los, co butelkę, tyle, że już po wylądowaniu w Sydney, bo przepisy zabraniały mi opuścić teren lotniska z owocem - na szczęście przyznałem, że go w ogóle mam, bo gdybym o nim nie wspomniał celnikowi, musiałbym zapłacić sporą sumkę w australijskich dolarach. Oczywiście, mogłem zjeść tego banana będąc w przestworzach, ale źle zniosłem długi lot i nie miałem na niego ochoty. 
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4601
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #567 dnia: Sierpień 12, 2019, 04:38:42 pm »
No i dlatego myślę, że tak naprawdę problem można rozwiązać jedynie produkując tę żywność na zmarnowanie bez zużywania tylu zasobów, czyli wymyślić technologię, która pozwoli obejść problem a nie go rozwiązać.
Szczerze powiedziawszy nie wiem jaka technologia mogłaby spełnić takie założenie: produkować na zmarnowanie...?
Prąd i woda są potrzebne zawsze. Do tego opakowania.
Niepsująca się żywność? Serki wiecznie dojrzewające? Klonowanie mięsa miast tradycyjnej hodowli?
A utylizacja tego "na zmarnowanie"?
Rzecz marnowania nie dotyczy tylko żywności - żywność jest tematem wrażliwym, bo są rejony, w których ludzie umierają z głodu - ale także np. produkcji elektroniki, odzieży.
Nadprodukcja i marnowanie to raz, a zła dystrybucja i redystrybucja - to dwa.
Np. to, o czym napisał Hornet - pomnożyć przez liczbę pasażerów, lotów - włos się jeży.
Zresztą to, co zostaje na lotniskach przed odprawą osobistą - to kolejny punkt do listy zmarnowanych zasobów. To na lotnisku z którego się wylatuje, a po przylocie - śmieci z samolotu i bezcłówki.
Cytuj
Żywności będzie się marnować tym więcej, im większa część ludzkości będzie miała finanse pozwalające na wybór i grymaszenie, a nie tylko na przeżycie na krawędzi. A w końcu do tego dążymy, żeby wszystkim było dobrze, więc problem będzie narastał.
Tak. Problem będzie narastał - wszak ten apetyt w miarę jedzenia...więc jakiekolwiek działania nie mogą stać w sprzeczności z ogólnym dążeniem do poprawy jakości życia.
Na pewno opracowanie energooszczędnych technologii, zmiany w produkcji, w opakowaniach itp., ale wg mnie bez edukacji, bez zmiany podejścia, że konsumpcja określa człeka - im więcej kupujesz, tym jesteś lepszy w jakiejś urojonej hierarchii - to wszystko na nic. Bo ludzie tą nadmiarowością się dowartościowują. Bo robią sobie zdjęcia z tymi pełnymi talerzami, a potem ich zawartość ląduje w śmieciach.
Co innego zostaje prócz tłuczenia do głów, że to nie jest dobra opcja? Czekanie na - jak napisał LA - katastrofę, która chwilowo wstrząśnie ludźmi? Może.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 12, 2019, 04:47:23 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 618
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #568 dnia: Sierpień 12, 2019, 10:43:57 pm »
Na pewno opracowanie energooszczędnych technologii, zmiany w produkcji, w opakowaniach itp., ale wg mnie bez edukacji, bez zmiany podejścia, że konsumpcja określa człeka - im więcej kupujesz, tym jesteś lepszy w jakiejś urojonej hierarchii - to wszystko na nic. Bo ludzie tą nadmiarowością się dowartościowują. Bo robią sobie zdjęcia z tymi pełnymi talerzami, a potem ich zawartość ląduje w śmieciach.
Co innego zostaje prócz tłuczenia do głów, że to nie jest dobra opcja?
Hm... można przecież popatrzeć na problem z innej strony. Czy na pewno to nie jest dobra opcja? Czy warto zmieniać tę podejście?
W pewnym sensie nadprodukcja (i odpowiednio nadkonsumpcja) – jeśli nie brać pod uwagę towarzyszące jej zanieczyszczenie środowiska – to czynnik pozytywny. Gdyż „rozgrzewa” gospodarkę, stwarza nowe miejsca pracy.
Zgadzam się, człowiek który napełnia swój talerz po brzegi, a potem wyrzuca jego zawartość na śmieci, przypomina świnię. No, a jeśli oderwać się od strony moralno-estetycznej – co w tym złego? Przecież zapłacił za to jedzenie, wzbogacił producenta żywności, dostawcę itd., a ci z kolei płacą pensję zatrudnionym pracownikom. Utylizacja owego jedzenia – to znowu miejsca pracy, możliwość dla prostego człowieka zarobić parę groszy na życie. Więc kto na tym stracił?

A przypuśćmy, owych nadkonsumentów nagle ogarnęła powszechna powściągliwość. Co będzie, w uproszczeniu? Wobec braku popytu producent zbankrutuje, dostawca splajtuje, zatrudnieni robotnicy wylądują na bruku, wpadną w nędzę. Wyrośnie poziom alkoholizmu i przestępczości ulicznej. Więc komu będzie dobrze?

Powszechne ubóstwo i wstrzemiężliwość to, moim zdaniem, model jak najbardziej socjalistyczny. Podzas gdy nieumiarkowanie, rozpasana nadkonsumpcja cechuje raczej kapitalistyczny tryb życia. Nie wiem... Skoro już tertium non datur, wolę ten drugi. Jako mniejsze zło 8)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #569 dnia: Sierpień 12, 2019, 11:20:17 pm »
Szczerze powiedziawszy nie wiem jaka technologia mogłaby spełnić takie założenie: produkować na zmarnowanie...?
Taka, która zużyje mniej zasobów. Po prostu. Jeśli uda się wyprodukować 2x więcej  tymi samymi zasobami, to problem będzie 2x mniejszy. Nie jest to nie wiadomo co - od 1900 plon z hektara wzrósł średnio 3 czy 4 razy (owszem, z większym zużyciem zasobów, ale nie tyle większym). Na edukację za bardzo nie liczę.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER