Autor Wątek: Świat za 127 lat albo za 40  (Przeczytany 157606 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9736
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #525 dnia: Sierpień 18, 2018, 07:29:52 pm »
"Wyborcza" przypomniała o pierwszym polskim komputerze - XYZ (daję tu choćby ze względu na cytowane w tekście słowa z "Młodego Technika"):
http://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,23768715,xyz-pierwszy-polski-komputer-mlody-technik-przekonywal.html
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9736
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #526 dnia: Październik 11, 2018, 06:15:44 pm »
Efekt wczorajszej okołookamgnieniowej kwerendy. Wygrzebał mi się w w/w tomie (e-tomie? a-tomie? ;) ) taki oto fragmencik, który sam nie wiem czy uznać za ostatnią prognozę futurologiczną Mistrza (tym istotniejszą, że "O." to przecie do "Summy..." postscriptum), czy też ostatni lemowy kawałek SF  ;) (mając to na względzie wybaczcie - względną - obfitość cytatu):

"Nie wszystkie teleskopy krążą na szczęście wokół Ziemi, dzięki czemu zostały zupełnie niedawno wykryte — widoczne z gwiezdnego dystansu jako niesamowicie drobne punkty świetlne na firmamencie — najmłodsze galaktyki spiralne. Jeżeli w którejś z tych galaktyk powstanie planeta z dziełem istot rozumnych, czyli z technosferą, wysłane stamtąd sygnały dotrą do ziemskiej okolicy Drogi Mlecznej już za trzynaście miliardów lat. Wtedy mianowicie, kiedy my, a raczej nasi potomkowie zmienią się w cząstki gorejącego gazu Słońca, rozpuchniętego w czerwonego olbrzyma poza kolisko współczesnego obiegu Ziemi. W międzyczasie pojawią się szalenie inteligentne roboty, których zapowiedzią są elektroniczne zwierzątka domowe, jako też dinozaury produkowane z krzemu, włókien węglowych, metalu, a zasilane prądem akumulatorowym. Nowotwory, których nieodwracalne wytrzebienie pisma fachowe i niefachowe ogłaszały już kilkanaście tysięcy razy, będą się, niestety, nadal miały doskonale. Ilość zbędnych gadżetów elektronicznych na rynkach światowych zwiększy się wielokrotnie. Telewizję rychło będą wyświetlać tapety odpowiednio udoskonalone. Nieliczni ludzie, którzy jeszcze nie ulegną rozkojarzeniowemu splątaniu, będą mogli naraz oglądać po trzydzieści różnych programów telewizyjnych, najlepiej siedząc na krześle obrotowym i mając powieki plastrami przyklejone do czoła, ponieważ wszystko, co będą owe tapety nadawały, będziemy zobowiązani koniecznie obejrzeć. Mniejsza o przyszłowieczne prototypy samochodów, przypominające przejechany baleron z polimerycznego plastiku, o wyłupiastych chorobliwie oczach i aerodynamicznym ogonie. Watahy odkrywców, wynalazców, naukowców oraz syntetycznych wielbłądów z nagimi dziewczętami między garbami, jako też tanków udających słonie i słoni naśladujących tanki, będą się narzucać każdemu, kto się nawinie. Różnice zdań technobiologów, fizyków, psychodiagnostów i hipnotyzerów będą rozstrzygane w pojedynkach na bardzo białą broń, mianowicie na owe świecące pałki, które zmyślni scenarzyści czterdziestego szóstego serialu Star Wars nazwali, nie wiem dlaczego, laserami. Zegarki ręczne będą wyposażone w kukułki wielkości zazuli, każda zaś należąca się umundurowanej służbie ochroniarskiej pikielhauba będzie wytryskiwała syntetyczną spermę o smaku lodów waniliowych. Pojawią się nowe ruchy społeczne, domagające się na północnej półkuli wyprostowania osi ziemskiej, na południowej zaś ułożenia owej osi tak, ażeby antarktydzki lądolód spłynął wreszcie do oceanu światowego, dzięki czemu my tutaj wszyscy zginiemy, ale na rozgrzanej Antarktydzie rozpocznie się nowe, lepsze życie tak zwanego australokapitalizmu. Sztuczne kobiety będą z wielkim trudem poszukiwały naturalnych mężczyzn, i na odwrót. Za pomocą specjalnych aparatur masłograficznych będzie można smarować grzanki, których jedzenie będzie wzbronione z powodów dietetycznych i karmić się nimi będą wyłącznie elektroniczne żarłacze. Właściwie jednak te naiwne i prostoduszne prognozy, a raczej prognózki, stracą wszelką ważność już w pierwszej połowie nadchodzącego stulecia, ponieważ powszechna fantomatyzacja wywołana wdrożeniem kieszonkowych fantomatów, trochę mniejszych od współczesnego walkmana, otoczy i otuli każdego człowieka wizją takiego świata, wobec którego raj jest przechowalnią starych kaloszy. Żyjąc w ten sposób, każdy będzie miał to, czego zapragnie, od pieluszek po mogiłę, bezwonnie elektroniczną. Od czasu do czasu błąkający się pośród tych samoczynnych cmentarzysk piesek podniesie wprawdzie nogę, lecz sikać będzie wyłącznie Chanelem nr 5, albowiem będzie to piesek elektroperfumeryjny. Śniąc lube marzenia senne na jawie, sfantomatyzowane tłumy będą wprawdzie nadal płodziły rodzinnie dzieci, ale owa dziatwa, jako wyśniona i tym samym nierealna, poważnie przyczyni się do nastania miłego końca świata, którego, jak mawiał niezapomniany Kisiel, wam i sobie życzę."

"Logorhea"

(Oczywiście, jest to satyra na futurologię, zwł. gazetową, technofetyszyzm, i medialne doniesienia okołonaukowe, ale jaka satyra... A przy tym tropy do "Bajek..", "Kongresu..." i 'Ostatniej Tichego" wiodą. Tak to i dzięki lewym cytatom można na coś fajnego wpaść.)

ps. Nawiasem: czy Lem i Kisiel znali się osobiście, a jeśli tak - jakie relacje ich łączyły? W Astorii teoretycznie mogli się mijać, ale czy wiadomo coś więcej?
« Ostatnia zmiana: Październik 14, 2018, 08:13:04 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4513
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #527 dnia: Styczeń 20, 2019, 12:12:01 pm »
Warta polecenia rozmowa z postLemem  :)
- postpiśmienność
- kultura bezpośredniej transmisji
- memento dla UE
- a końcówka tradycyjna, jak u starożytnych Greków czyli - protezy wspólnoty;
    tako rzecze     
                      naukowy wróżbita
                                                             - Jacek Dukaj!
https://vod.pl/programy-onetu/rozmowy-o-przyszlosci-jacek-dukaj-1901/3805tjb
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2019, 01:06:51 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9736
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #528 dnia: Styczeń 20, 2019, 04:48:19 pm »
Jak mówił o lewitach piśmienności zaraz przypomniała mi się córka Judasa McPhersona uczona w klasztorze:

"Zamoyski zmierzył ją wzrokiem. Astronautów trenuje się w ostrożności aż do poziomu wykwalifikowanych tchórzy – a czego ją uczyli jezuici w tym dziwacznym klasztorze na granicy cywilizacji i dziczy? Ku jakim zaletom wychowują swe dzieci bogacze i magnaci w świecie, gdzie bezpieczeństwo gwarantuje sama struktura świata?"

Zaś gdy prawił o sterowaniu demokracją/dokonywanymi wyborami i niepiśmiennych masach powróciła w mej pamięci ta scenka:

"rozglądnął się po deptaku i plaży. Szukał w zachowaniu plażowiczów oznak napięcia i wzburzenia niedawną wojną z Deformantami, obecną – z Suzerenem, owymi masakrami ludzi z rozprutych Portów… Ale nic. Kurort pocztówkowy.
Jak wiele z informacji o tych meta-fizycznych starciach w ogóle przecieka do kulturowej gleby Cywilizacji HS, na sam dól? Gnosis tego przecież nie cenzuruje, to wszystko pływa w Plateau. Lecz najwyraźniej enstahsów niewiele obchodzi.
Ale trzeba przyznać: żyją sobie luksusowo – w luksusach XXI wieku.
– Jak sądzisz, ilu z nich posiada obywatelstwo Cywilizacji?
– Zapewne nikt. – Angelika wzruszyła ramionami.
– Pamiętasz, co mówiłaś mi wtedy, na polanie, pod Księżycem? O regułach Cywilizacji i feudalizmie?
– Aha.
– Bo dla mnie wygląda to – machnął ręką – na dwudziesty pierwszy wiek, aż do szpiku jego demokratycznych kości.
– Cóż. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent przez większość czasu żyje, jak żyliście w dwudziestym pierwszym, na tym przecież zasadza się nasza Cywilizacja, musimy mieć silne fundamenty kulturowe, pewność normalności. Ale nad tymi dziewięćdziesięcioma dziewięcioma procentami są stahsowie, jest cała hierarchia Cywilizacji, Loże i Cesarz i Gnosis i prawa prohibicyjne. No więc owa struktura polityczna, dzięki której możliwy jest dwudziesty pierwszy wiek – teraz to Angelika objęła szerokim gestem krajobraz – ta struktura jest w swej istocie feudalna.
– Nie można zarazem żyć w demokracji i w feudalizmie. To absurd jakiś jest. Kłócą się ze sobą w każdym szczególe, w języku nawet.
– Doprawdy? Przecież już w twoich czasach feudalizm zaczął się nadbudowywać nad demokracją. Nie rób takiej miny. Wiedzieliście. Im większa władza intelektu – a więc i pieniądza – tym mniejsza władza większości.
– Dobrze cię jezuici zindoktrynowali. A fakty – jakie są? Obejrzał się na plażowiczów. Mecz siatkówki zakończył się pośród gwizdów i aplauzu. Zwycięzcy zaczęli śpiewać, klaszcząc do rytmu o uda. Przegrani, wyczerpani padli na plażę. Zaraz zaczęły się sprośne docinki, obrzucanie piachem, krzyki i piski dziewcząt. Czarnoskóry chłopczyk chodził i oblewał wszystkich czerwonym sokiem. Od palm wołali go rodzice; nie zwracał na nich uwagi. Plażowicze śmiali się głośno.
– Głupie owieczki hodowane przez światłych pasterzy z wyżyn Krzywej. Jak ładnie się bawią! Jakie szczęśliwe! Jak cudnie opalone! Jak ładnie utuczone! Wstąpimy przed snem, pogłaszczemy po główkach, połaszą się do nóg, poprawią nam samopoczucie – i niech dalej beztrosko baraszkują.
– Czy nie tak wyglądał raj demokracji za twoich czasów?
– Demokracji. Powtórz to słowo. A ci tutaj? Nie mają prawa głosu, nie są obywatelami, to nie -
– Ależ oni nie chcą być obywatelami! Jako stahsowie zostaliby ograniczeni Tradycją. A tak – są absolutnie wolni. Cywilizacja ich nie krępuje. Mogą być, kim zapragną. Robić, co zapragną. Nic nie robić, jeśli tego pragną. Inf spełnia ich marzenia, inf daje im bezpieczeństwo.
– I co robią? Wylegują się na plażach.
– A co robili za twoich czasów? Przepijali zasiłki w osiedlowych parkach. – Zaśmiała się. – Fren jest ten sam, tylko lenistwo bardziej luksusowe.
– Dlaczego jednak obywatelstwo się kupuje? Nawet gdyby chcieli, nie byłoby ich stać.
– A jak wyróżnisz taką decyzję spośród setek innych chwilowych kaprysów, spełnianych na słowo? Jak sprawić, by poczuli, iż obywatelstwo i polityka to coś więcej niż kolejna infowa gra?
– W takiej kulturze się wychowali, czego od nich oczekujesz?
– Ależ niczego! To jest właśnie człowieka stan naturalny!"


Jak widać Dukaj myśli zasadniczo to samo, co w czasach "Perfekcyjnej niedoskonałości", tylko to sobie doszlifował. Wariant drugi, z kolei - to jest Encja i zbystrowanie. Trzeci wydaje się najbardziej ludzki w tym wszystkim (te przypływy i odpływy gramotności), ale mam wrażenie, że J.D. zostawił go na koniec nie bez kozery, najmniej realnym go widzi.

A Unii zawsze twierdziłem, że brak jednoczącego mitu, syntetycznie wyhodowanego wspólnotowego patriotyzmu (czy nacjonalizmu wręcz).

ps. Apropośnie, też w związku z Festiwalem Conrada:
https://www.tygodnikpowszechny.pl/popyt-na-pop-152764
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2019, 09:03:13 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9736
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Świat za 127 lat albo za 40
« Odpowiedź #529 dnia: Kwiecień 05, 2019, 05:42:29 pm »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki