Autor Wątek: Religijna Rzeźba  (Przeczytany 562708 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9949
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2715 dnia: Styczeń 19, 2016, 10:04:33 pm »
Nie wiem, tak jak i Ty nie wiesz.
To z Twej strony czysty akt wiary w naukę i postęp. Za miliard lat może być...różnie.

Nie wiem... I nawet nie wiem czy wierzę (może się np. okazać, że mózgi-matrioszki okażą się pomysłem równie naiwnym co kamień filozoficzny, a z wizji Asimova sam się podśmiewałem)... Chodzi o co innego... Twierdzenie, że na określone pytanie/grupę pytań nauka nie odpowie, jest zamykaniem drogi do naukowego poszukiwania odpowiedzi na nie. Po prostu... Jeśli założysz, że nie odpowie i założenie to stanie się powszechne w środowisku naukowym, to znacząco minimalizujesz szanse, że jakakolwiek sensowna odpowiedź na te pytania zostanie udzielona...

Ja zresztą nie jestem przywiązany do wizji SF, ani nawet do co dziwniejszych hurraoptymistycznych konceptów rzucanych niby serio, jako naukowe (podobają mi się np. pomysły Drexlera, ale mam wrażenie, że są przeważnie bujdami), ja po prostu uważam, że nie należy zawężać pola poszukiwań...

Z tego prostego powodu nie, że Remuszki już dawno nie będzie. Owszem, może i możliwy będzie model R, ale model to tylko model.

Zdaje się, że sam Mistrz przyznał, że jak co nieodróżnialne to tożsame. A teleportacja kwantowa tylko to potwierdza...

Sęk w tym, że nauka kiepsko radzi sobie z konstrukcjami nielogicznymi. A taką wygląda mi świadomość.
Poza tym jej cechą jest ulotność. W nauce nazywa się to chyba fluktuacjami. Pojawi się nie wiedzieć skąd myśl i zaraz uleci bez śladu tak, że sam autor nie wie skąd ona i o czym to ja...

Zacznijmy od autora... Czy w ogóle jest autor? Bo mnie się zdaje, że ruch atomów ;) jest pierwotny, a autor to jeden z tych ulotnych stanów... dalej... Czy nielogiczne? Podległe prawom fizyki, czyli logiczne wbrew pozorom... Najwyżej partackie, bo zasadą ewolucji jest partaczenie... Skoro zaś tak, to rzecz w stworzeniu opisującej to matematyki... Być może nie jest to matematyka na ludzki łeb...

Chyba, że zakładasz możliwość utrwalania tych wszystkich ulotności na podobieństwo pola morfogenetycznego.

Nie wiem co zakładam, bo nie wiem co będzie kiedy - i dla kogo - możliwe... Nie wykluczam nawet, że Tipler może mieć rację (tak jak i nie wykluczam, że jej nie ma). Poza tym może nie trzeba utrwalać, może da się inaczej postrzegać czas... A może to niepotrzebne? Może do rozgryzania człowieka wystarczy pewna matematyzacja jego odruchów, wcale nie tak wyrafinowana jak myślisz (i np. z zachowanych pism remuszkowych da się wyindukować dostateczny model Remuszki)?

Co miał zrobić Jean? Jaki GOLEM na to odpowie?

A czy na pewno coś miał? Przecież skoro sam nie wiedział, to można tę myśl uznać za - trywializując - bug w programie po prostu? Za jakieś wahnięcie prądów na synapsach wadliwe... Zresztą jeśli taki GOLEM mając danego Jeana wychodzącego na skarpę będzie zdolny przewidzieć jego dalsze zachowania, a nawet gza przylot, dajmy na to, to nie wystarczy byś uznał problem za rozgryziony?

 (To opowiadanko Chianga, cośmy się kiedyś z olką nad nim pastwili, też nie tak daleko od tego.)

Strasznie to mechanistyczne. Sprowadzanie świadomości do drgań atomów.

Do konkretu, po prostu. Skoro mamy takie podłoże, to do niego rzecz musi się sprowadzać. Pozostaje tylko rzecz matematycznie opisać, bazując na empirii.

Otóż wymyślanie tajemnicy samo jest już tajemnicą. Koza ma podobną budowę mózgu i jakoś nie wymyśla tajemnic...a może? Żeby wymyślić tajemnicę, czy choćby głupią bajkę z trzema dnami, trzeba zrezygnować częściowo z logiki. Lub zbudować inną a najlepiej wymieszać.  :)
I mieć potencjał kreacyjny.

Strasznie... humanistyczne to... Znaczy nieostre, literackie... Zabawa słowem... Not even wrong? ;)

Nauka może się tylko przyglądać, bo choć potencjał ma, pęta ją logika i zasady. Przy niektórych pytaniach, rzecz jasna.

Założenie, bazujące na absolutyzacji obecnego stanu (nie)wiedzy. Kiedyś piorunom też można było się ino przyglądać (i to z bezpiecznej odległości).

Te atomy zaś, to tylko dalszy poziom myślenia ala Piłsudski, który pośmiertnie kazał pokroić swój mózg w plasterki by znaleźli tam ewentualnego geniusza.
I co? I nic. Mózg jak mózg. Tyle w nim Piłsudskiego.

Nie mieli dobrych narzędzi badawczych i tyle.

Teoria nie odtworzy wyjątków i ulotności.
Zwłaszcza, że świadomość to "mała łódeczka miotająca się w oceanie nieświadomości".

Czy ja wiem... strasznie to pachnie takim b. staroświeckim rozumieniem naukowości, newtonowskim wręcz... Sprzed fizyki kwantowej, sprzed teorii chaosu... A one - mam wrażenie - to też powijaki...

Z atomami wolałbym nie współodczuwać. Już na karuzeli mam mdłości.  ;)

Aleś Ty empatii pozbawion... Zukav by się powiesił ze zgryzoty ;). On nawet fotony o rozumność posądzał ;).

Raczej zwiększyła, biorąc pod uwagę, że każda odpowiedź generuje kolejnych pytań wiele.

Ok, może bezpieczniej będzie: powiększała wiedzę ;).

Poza tym mam wrażenie, że nadajesz nauce cechy odrębnego świadomego siebie bytu.
A to wszak tylko narzędzie w rękach, mackach...znikną macki, zniknie nauka.

Nadaję, bo ręce się zmieniają, a nauka trwa...

Chodzi o to, abyś podał przykład takiego hipotetycznego doświadczenia wg metody naukowej, które miałoby wykazać bądź zaprzeczyć istnieniu Boga, a nie filozofował.

Ale jakiego Boga? Konkretnie... Jakiejś określonej religii dajmy na to, czy celowo wsadzonego do Czajniczka Russella wyposażonego w napęd dość szybki i uniwersalny, by każdorazowo zdążał uciec poza zasięg naszych możliwości obserwacyjnych... Bo ten drugi Bóg to - IMHO - filozoficzna zabawka, niewiele różna od pojęcia "kwadratowe koło". Ma w ogóle sens się takim pojęciem zajmować...?

BTW. czy są jakieś sensowne przesłanki, by zakładać, że Wszechświat ktoś zrobił?

Sfalsyfikował? Jak? Nic o tym nie słyszałem...

A, zobacz... Na Olimp włażono - Zeusa nie zastano. Tęczę badano - mostem się nie okazała. Piorun nie ma cech młota (nawet rekina-młota). itd.

to nie żaden Bóg, który jest na zewnątrz poznawalnej rzeczywistości.

Tylko czy ten maźkowy  Bóg poza to nie jest Bóg-ultymatywnej-dziury, nic ponad zabawkę logiczną? Bogowie tradycyjnych religii byli namacalni (nawet bardzo, dawało się z nimi nawet sobie dziecko zrobić)... Czy robienie z koncepcji bóstwa coraz większej abstrakcji to nie jest aby ucieczka przed postępem wymiernej wiedzy...?

Przy czym o ile to by się udało, to co prawda potwierdzilibyśmy, że wszechświat można stworzyć, i że może on mieć inne stałe - ale nadal nie byłoby wiadomo, kto stworzył nasz i dlaczego ma takie stałe, skoro mogą być inne ;) . Czyli nawet hipotetyczna zdolność do eksperymentalnej kreacji innych wszechświatów nie daje nam w praktyce odpowiedzi na postawione pytanie.

Coś mi się zdaje, że gdyby nawet empirycznie takiego kosmogonika stwierdzono i za j..ądra atomowe złapano, i zeznania czemu tak, a nie inaczej, stałe poustawiał wyduszono (a rzekłby pewnie: bawiłem się, testowałem różne warianty), to byś się upierał, że to jeszcze nie Bóg, skoro się dał przydybać... (Nawet gdyby się przyznał do podyktowania Biblii, Koranu i Bhagawadgity również.) I, że prawdziwym Stwórcą ten/to być musi, co Multiverusm powołał(o) i owego kosmogonika w nim...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2016, 11:45:16 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7854
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2716 dnia: Styczeń 19, 2016, 10:12:16 pm »
- Panie, za milion lat ludzka cywilizacja nie będzie istniała.
- Jezus Maria!
- O, przepraszam, pomyliłem się, za miliard lat, nie milion.
- Uff, Bogu dzięki...
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2717 dnia: Styczeń 19, 2016, 10:28:53 pm »
Ale jakiego Boga?
Zwykłego. Zakładamy (tzn. nauka tak zakłada), że są prawa, które obowiązują wszystko i wszystkich - poza własnie bogiem, którego nie obowiązują ani trochę (czyli jest wszechmocny). A Ty masz w ramach tychże praw (bo Ty wszechmocny nie jesteś) podać hipotetyczny eksperyment, który potrafiłby takiego boga wykryć i podlegałby falsyfikacji. To chyba proste?

Cytuj
A, zobacz... Na Olimp włażono - Zeusa nie zastano.
Wejdź do łazienki i zobacz że mnie tam nie ma. I sformułuj wniosek, że nie istnieję. Potem się możesz wziąć za krasnoludki.

Cytuj
Coś mi się zdaje, że gdyby nawet empirycznie takiego kosmogonika stwierdzono i za j..ądra atomowe złapano, i zaznania czemu tak, a nie inaczej, stałe poustawiał wyduszono (a rzekłby pewnie: bawiłem się, testowałem różne warianty), to byś się upierał, że to jeszcze nie Bóg, skoro się dał przydybać...
Może Ci się zdawać, może bym się upierał, ale to Twoim zdaniem czegokolwiek dowodzi o bogu i wszechświatach, poza tym, że bywają osobniki uparte? Proszę tylko o tak małą rzecz - eksperyment myślowy zgodny z metodą naukową.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9949
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2718 dnia: Styczeń 19, 2016, 11:19:15 pm »
Zwykłego. Zakładamy (tzn. nauka tak zakłada), że są prawa, które obowiązują wszystko i wszystkich - poza własnie bogiem, którego nie obowiązują ani trochę (czyli jest wszechmocny). A Ty masz w ramach tychże praw (bo Ty wszechmocny nie jesteś) podać hipotetyczny eksperyment, który potrafiłby takiego boga wykryć i podlegałby falsyfikacji. To chyba proste?

Zdaje mi się, że jest to jednak ustawione ;). Bo równie dobrze można np. założyć, że znane nam prawa to tylko pewien wycinek powszechnych praw, który funkcjonuje w ramach jakiegoś wyższego praw zestawu (przypominają się dukajowe bajędy i meta-fizyka tamtejsza, z myślnikiem, dla odróżnienia, pisana; ale i "Nowa Kosmogonia" od tego niedaleko).
Ba, zdaje mi się, że koncept Boga-poza jest sam w sobie mało poważny (wszak religie teistyczne przenoszą bóstwa w sferę empirii, tylko niby zaświatowej, inaczej by się nie sprzedały...).

Wejdź do łazienki i zobacz że mnie tam nie ma. I sformułuj wniosek, że nie istnieję. Potem się możesz wziąć za krasnoludki.

No, dobra... To dlaczego kiedyś istnienie Zeusa uznawano za niewątpliwe i całe życie społeczne wokół tego założenia organizowano, parę wieków zaś później o elfach (krasnoludki - zwane brownies - za podtyp robiły) na uniwerkach nauczano, dziś zaś same sugestie takich działań wywołałyby raczej odruch postukania się w głowę...*?

* Dobra: poza Islandią (drugie) i wąskimi kręgami okultystów-neopogan (pierwsze).
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2016, 11:39:22 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2719 dnia: Styczeń 19, 2016, 11:38:40 pm »
Widzisz Q ja mówię "dokumenty!" a Ty robisz miny, przysiady, piruety i tak dalej. Czy ja napisałem o "znanych nam prawach"? Ja napisałem, że nauka aby mogła być uprawiana musi zakładać, że takowe istnieją i obowiązują. Można oczywiście pomyśleć o sytuacji, że nie istnieją, albo raz obowiązują, a raz nie - ale wówczas nie da się uprawiać nauki, bo wynik eksperymentu nie będzie miarodajny.

Ponieważ bóg mógłby wpłynąć na wynik każdego eksperymentu to żaden eksperyment potencjalnie nie byłby miarodajny - a więc i ten zmierzający do jego wykrycia. To przecież proste.

Co ma to, czy Zeus organizował kiedyś życie ludziom czy nie do problemu, czy można stwierdzić jego istnienie? To jest inna płaszczyzna. Może mu się znudziło? Krasnoludki wciąż organizują życie, ale nie słyszałem, aby ktoś udowodnił, że ich nie ma.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4584
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2720 dnia: Styczeń 19, 2016, 11:49:38 pm »
Cytuj
(wiem, zawiodłem Cię liv ;)
Ale trudno Ci to będzie naukowo udowodnić.  ;)
Cytuj
Strasznie... humanistyczne to... Znaczy nieostre, literackie... Zabawa słowem... Not even wrong? ;)
Co racja, to racja - cóż, każdy rzęźbi jak umie.  :)
W sumie rzeźbimy w tym samym wciąż - że nauka rozpatruje zagadnienia naukowo poznawalne.
I czy wszystko jest naukowo (w ujęciu popperowym)  poznawalne?...przez człowieka, powinienem dodać, bo na końcu to on uświadamia sobie wyniki i wyciąga z nich jakieś wnioski.
Poznawalne z  zasady, nie z wiedzy epoki.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7854
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2721 dnia: Styczeń 20, 2016, 12:06:42 am »
TEN Bóg, w języku polskim, piszę się dużą literą (wszystkie słowniki, poradniki i autorytety), w odróżnieniu od panteonu np. greckiego. gdzie bogów było jak mrówków. Podczas okupacji hitlerowskiej w niektórych prywatnych mieszkaniach kładziono na podłodze flagę ze swastyką, żeby każdy zaufany Polak-gość mógł sobie choć trochę podeptać, ale od tego Niemcom nie robiło się gorzej, niestety...
R. 
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2722 dnia: Styczeń 20, 2016, 09:48:58 am »
Nie rozmawiamy o Bogu w sensie religijnym a o hipotetycznym bycie nadfizycznym wyłamującym się z praw natury więc czepiasz się. Kiedy mam na myśli Boga zawsze używam dużej litery, co możesz łatwo sprawdzić, ale jesteś za leniwy, choć nie na tyle leniwy, aby odpuścić sobie czepialstwo 8) .

P.S. Liv, poczułem wewnętrznie, że zawiodłem ;) .
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2016, 09:57:27 am wysłana przez maziek »
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7854
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2723 dnia: Styczeń 20, 2016, 11:25:23 am »
Na moje obite przez Ciebie i obolałe ucho, hipotetyczny byt nadfizyczny też powinien być pisany dużą literą - jeśli jest jeden. A jeśli jest wielu stworzycieli wszechświata(ów), i łamaczy praw natury (cudotwórców kosmicznych), to wracamy do kultury greckiej oraz rzymskiej i do bijatyk międzyboskich (deomachie?).
A co z zombies?
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2724 dnia: Styczeń 20, 2016, 11:53:08 am »
Bijatyki międzyboskie dużo lepiej tłumaczą świat jaki znamy niż mono-Bóg.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7854
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2725 dnia: Styczeń 20, 2016, 12:58:21 pm »
Też tak uważam :-)
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9949
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2726 dnia: Styczeń 20, 2016, 06:42:42 pm »
- Panie, za milion lat ludzka cywilizacja nie będzie istniała.
- Jezus Maria!
- O, przepraszam, pomyliłem się, za miliard lat, nie milion.
- Uff, Bogu dzięki...

Cóż, sam Mistrz wspominał coś o myśleniu w skali milionleci... Warto czasem wyjść poza skalę, w której widać ino panie Merkel i Szydło, i islamistów brodatych... ;)

W sumie rzeźbimy w tym samym wciąż - że nauka rozpatruje zagadnienia naukowo poznawalne.

W sumie masz rację, że fakt iż da się np. postawić pytania, które są not even wrong (Lem kiedyś kazał je w "Summie..."  Konstruktorowi odrzucić, cytowałem) dowodzi jakiegoś tam ograniczenia możliwości poznawczych... A może swoistej nadmiarowości - i bylejakości - umysłu, który produkuje bełkot nierozgryzalny sam dla siebie...

(A tak ładnie przy tym piszesz, że aż głupio mi z Tobą polemizować ;)*.)

* Zwł., że to, co piszesz jest poetyckie, a poetów się o faktograficzną zgodność nie pyta, tylko ich poezję kontempluje...

I czy wszystko jest naukowo (w ujęciu popperowym)  poznawalne?...przez człowieka, powinienem dodać, bo na końcu to on uświadamia sobie wyniki i wyciąga z nich jakieś wnioski.

Ja bym się nie upierał przy człowieku (stąd przywoływałem GOLEMa, tudzież fantazmaty Bradbury'ego Roberta i Asimova), bo zdaje mi się, że pewne rzeczy mogą nie być na ludzki rozum, ale mogą być na rozum rozumu przez ludzi stworzonego ;) (jasne: założenie).

Poznawalne z  zasady, nie z wiedzy epoki.

Nie wiem czy się tego kiedykolwiek dowiemy? Ale mniemam, że trzeba tak zakładać... Abstrahując od niesprawdzalności założenia (dlatego "Topolny..." tak żarliwie pisany, jak żywot świętego prawie, bo propozycję światopoglądową - b. dobrą zresztą - przepycha).

Ponieważ bóg mógłby wpłynąć na wynik każdego eksperymentu to żaden eksperyment potencjalnie nie byłby miarodajny - a więc i ten zmierzający do jego wykrycia. To przecież proste.

Ponoć takie myślenie zahamowało w pewnym momencie - imponujący dotąd - rozwój naukowy świata islamu. Sugerujesz zatem, że nauka musi być - z założenia - ateistyczna, a przynajmniej deistyczno-agnostyczna, że tak powiem (wariant z op. o Cororanie - Bóg ustalił prawa, ale zaraz potem się schował, zatarł za sobą ślady i cudów nie robi)?

Ale z drugiej strony czy z tego:
Można oczywiście pomyśleć o sytuacji, że nie istnieją, albo raz obowiązują, a raz nie - ale wówczas nie da się uprawiać nauki, bo wynik eksperymentu nie będzie miarodajny.
...nie wynika, że jeśli byśmy odkryli jakieś praw fizyki falowanie, tj. zmienianie się ich w sposób ostetacyjny, a zmierzający w jakimś kierunku, nie sugerowałoby, że jakiś byt rozumy/bóg został wykryty, że dokonane zostało odkrycie acheropoulosowe...?

(Jasne, trza by badać dalej czy ten bóg prawom wyższego rzędu nie podległy... Bo jak tak, przez duże "B" być nie może...)

Krasnoludki wciąż organizują życie, ale nie słyszałem, aby ktoś udowodnił, że ich nie ma.

W czasach monitoringu na każdym rogu, satelitów szpiegowskich - popatrzmy na rozdzielczość zdjęć ogólnodostępnego Google Earth i ekstrapolujmy ciut większe rozdzielczości - itp. gdyby krasnoludki były, to już by ktoś je wykrył zapewne. (Chyba, że je też wsadzisz do filozoficznej dziury by bronić możliwości ich istnienia...)

Bijatyki międzyboskie dużo lepiej tłumaczą świat jaki znamy niż mono-Bóg.

Czyli "Nowa Kosmogonia"? ;) Czy stara "Teogonia" (Hezjoda)? ;)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2016, 03:53:58 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7854
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2727 dnia: Styczeń 20, 2016, 07:05:43 pm »
Ośmielam się być zdania, że Mistrz w odniesieniu do człowieka w skali eonów opuścił się intelektualnie ZASADNICZO oraz NIEPOJĘCIE. Był geniuszem, a na dodatek niesłychanie pracowitym i płodnym geniuszem, stąd moje niepojęcie. Prócz śmierci i podatków (pan Franklin), jedno jest dla mnie przynajmniej równie pewne: za tysiąc lat nieliczne resztki potomków obecnych ludzi będą mieszały w rezerwacie zwanym Ziemia (dużo miejsca),  ludzkość zaś samoprzekształci się a la Golem albo HA (nie mylić z Gollumem).
Mam wrażenie, że Mistrz w ogóle nie rozważał na serio, co stanie się z ludzkością za lat 500 czy 1000 - chyba że rozważał, a ja nie czytałem, to pokornie odszczekam...
R.
 
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2728 dnia: Styczeń 20, 2016, 07:17:31 pm »
W czasach monitoringu na każdym rogu, satelitów szpiegowskich... gdyby krasnoludki były, to już by ktoś je wykrył zapewne.
Stawiasz tezę, że czego nie widać, to nie istnieje?
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9949
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2729 dnia: Styczeń 20, 2016, 08:06:10 pm »
Ośmielam się być zdania, że Mistrz w odniesieniu do człowieka w skali eonów opuścił się intelektualnie ZASADNICZO oraz NIEPOJĘCIE.

Tam nie było o człowieku, tam było, że taka skala go interesuje...

Prócz śmierci i podatków (pan Franklin), jedno jest dla mnie przynajmniej równie pewne: za tysiąc lat nieliczne resztki potomków obecnych ludzi będą mieszały w rezerwacie zwanym Ziemia (dużo miejsca),  ludzkość zaś samoprzekształci się a la Golem albo HA (nie mylić z Gollumem).

Czytałeś eganową "Diasporę" i dukajową "Extensę"? Tak z ciekawości pytam... (Bo pomnę, że kiedyś nawet do "Fantastyki" felietony pisałeś... np. o świszczurce i zegarku Kovala...)

chyba że rozważał, a ja nie czytałem

To nie był o do pisania, to był wywiad dla tivi, gorliwie u nas dyskutowany swego czasu... ("Mówił serio o milionleciach czy się popisywał?" - to było zasadnicze pytanie.)

Stawiasz tezę, że czego nie widać, to nie istnieje?

Stawiam tezę, że jedną z cech baśniowych krasnoludków/skrzatów/Zwerges/brownies/nisser/tonttu/kabouters/ludků/trpaslíků było wchodzenie w interakcje ze światem materialnym... Krasnoludki dziur, ukryte za metafizycznym: "a masz pewność, że nie istnieją?>:(") uważam za zabawkę niewartą rozważenia... Równie dobrze możemy dyskutować o istnieniu Niewidzialnych Różowych Jednorożców...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2016, 11:06:33 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki