Autor Wątek: Lem i Samotność...  (Przeczytany 18325 razy)

draco_volantus

  • Gość
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #15 dnia: Styczeń 11, 2007, 02:18:22 pm »
5+

Rachel

  • Gość
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #16 dnia: Styczeń 12, 2007, 09:58:56 am »
Cytuj

Czyż inaczej było z Tarkowskim? Z Kieślowskim? Z Bułhakowem? Z Hemingway'em, Swinburne'em czy Miłoszem? Nie... to wszędzie ten sam niepokój, ten sam ból: uczucie, że w świecie jest coś, czego nie można nazwać, a co trzeba znaleźć...


A my tutaj dyskutując sobie, czytając Lema i wyżej wymienionych i oglądając filmy Kieslowskiego czy Tarkowskiego nie stajemy się automatycznie bohaterami ich utworów?

P.S. A w ogóle to czuję się jakoś do tablicy wywołana, więc krótko odpowiem, że ja już znalazłam i się z mojej wyspy nie ruszę, nawet jakby mnie siłą ::)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 12, 2007, 09:59:13 am wysłana przez Rachel »

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11541
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 20, 2009, 08:55:31 pm »
A'propos wyspy... Nie wiem czy wiecie, że motyw samotności Lema doczekał się literackiego przetworzenia we - wspomnianym przez mnie przed chwilą - "El Ninio 2035" KTL'a.

Oto Edward Lheński, literacka hybryda naszego Mistrza i prof. Hołyńskiego podana w popkulturowym sosie:

Właścicielem wyspy był Polak, emerytowany pisarz Edward Lheński, niegdyś wielka światowa sława i pieniądze, których starczyło na wyspę. Dziś zupełnie zapomniany. Przestał pisać przeszło dwadzieścia lat temu, kiedy to zapytany w wywiadzie o literaturę powiedział krótko: "Niech zdycha!". Teraz miał już dobrze po sześćdziesiątce.
Pracowałem jak w transie. Nie wiem, kiedy znalazłem i uaktywniłem adres Lheńskiego. Otrzeźwiałem dopiero, gdy w głębi wirtuala zobaczyłem jego oczy, osadzone w gładkiej jak kolano twarzy, płynnie przechodzącej w łysinę.
- Pan Lheński...?
- Słucham?
- Radosław Tomaszewski, kiedyś byłem dziennikarzem...
- Nie udzielam wywiadów! - wykonał półobrót.
- Nie chcę wywiadu.
- Więc czego pan chce?
Wziąłem powoli głęboki wdech i powiedziałem jeszcze wolniej, starannie wymawiając każdą głoskę:
- Porozmawiać o El Ninio.
Drgnął, po czym jego bezbarwne usta rozciągnęły się w wąskim jak cięcie brzytwą uśmiechu.
- Przyjeżdżaj pan.
- Kto ma przyjechać? - dobiegł z boku ostry kobiecy głos, po czym ikona kontaktu zgasła. Sekundę później wirtual zasygnalizował awarię - nadmierne wydzielanie potu powodowało zwarcia na elektrodach skórnych. Byłem spocony jak mysz. Zdjąłem wirtual i bez słowa podałem go Długołęckiemu.
- Załatwiaj bilety lotnicze na Galapagos - otarłem zroszone czoło.

- Miał pan dużo szczęścia, że akurat ja siedziałem przy komputerze, to wyjątek. Zawsze Hanka plącze się z siecią - Lheński wskazał na idącą parę kroków za nami swą sekretarkę i ochroniarza zarazem. Drobne fale leniwie lizały piasek plaży, palmy szeleściły, wielki żółw gramolił się w kierunku pobliskiej kępy krzaków. Piasek w moim prawym bucie zaczynał robić się dokuczliwy.
- Ona spławia bez wyjątku wszystkich - kontynuował Lheński. - Nieproszeni goście, pismacy, urzędnicy, traktuje ich jednakowo, strzela w kolano, a potem ewentualnie tłumaczy się wypadkiem na polowaniu. Ta dziewucha ma narąbane jak katowski pieniek, ale właśnie dlatego ją zatrudniłem.
- Czy strzela też do ludzi kontaktujących się poprzez sieć? - zapytałem, odwracając głowę. Hanka reprezentowała typ blondynki szturmowej. Grubokoścista dziewczyna, w obcisłej, tropikalnej panterce. Ani śladu klasycznej urody sprawiającej, że wszystkie modelki są do siebie podobne. Sama dla siebie tworzyła kanon osobliwego twardego piękna. Była pociągająca.
- Sieć? - Lheński roześmiał się. - Hanka ma bardzo ciekawą kolekcję wirusów opartych na paradoksach nieboszczyka Zenona z Elei. Część sama zaprojektowała, zdolna bestia. Potrafi zdekondensować każdą sztuczną świadomość do trzeciego poziomu inteligencji.
- Czyli każdy typ publicznego serwera i większość wyposażenia prywatnego - stwierdziłem. Moja aparatura pojęciowa była jedynką, co odpowiadało poziomowi Foresta Gumpa przyuczonego do strzyżenia trawników. I z takim sprzętem walczyłem z Zagadką Bytu...
- To tutaj - Lheński spoważniał.
Skalisty wulkaniczny cypel, nieco zakręcony, wybiegający w morze na jakieś sto metrów. Przypominał ogonek przecinka, do którego z kolei podobna była cała wyspa Lheńskiego, widziana z lotu ptaka.
- Zauważyłem to od razu, pierwszego dnia, kiedy przywiózł mnie tu agent od handlu nieruchomościami - mówił gospodarz. - Woda po prawej stronie cypla była zdecydowanie cieplejsza niż z lewej. Spodobało mi się to, dlatego kupiłem. Potem zauważyłem, że na czubku cypla zachodzi bifurkacja prądów morskich, niezła atrakcja turystyczna. Ucieszyłem się, że sprzedawca o tym nie wiedział, bo cena wyspy byłaby grubo większa. Pojęcia nie miałem, na jaką to jest skalę...
Doszliśmy do końca cypla. Krok przed nami był już ostatni płaski kamień. Z boku, wetknięty w skalną szczelinę, tkwił długi na dwa metry bambusowy pręt. Moja najzupełniej wariacka hipoteza była rzeczywistością. Tak po prostu.
- Bifurkacja pojawia się codziennie na godzinę, dokładnie pomiędzy przypływem a odpływem. Wtedy wystarczy stanąć tu na kamieniu, wziąć bambus i mieszając nim w wodzie można sobie przełączać prądy morskie; zimny na ciepły, ciepły na zimny, wte i wewte. Świetna zabawa. Czasem dokona tego przepływająca ryba, a raz widziałem, jak idący bokiem po dnie krab pociągnął za sobą prąd ciepły.
- Czy on...?
- Tak... - Lheński pokiwał głową. - Wtedy właśnie pierwszy raz o tym pomyślałem i zacząłem sprawdzać. Tak. Ten bezmózgi, kurduplowaty stawonóg spowodował El Ninio. Co najmniej dwadzieścia miliardów dolców bezpośrednich strat w gospodarce i około trzystu ofiar śmiertelnych w pięciu krajach. Wszystko to przez jeden spacer przy tym kamieniu...
- Wiadomo, kiedy...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11541
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 20, 2009, 08:56:25 pm »
- Nie ma stałej daty, ale to zawsze można poznać. Niebo przybiera wtedy granatowy odcień, a wiatr cichnie. Morze jest spokojne, jednak czuć, jak prądy oceaniczne napierają na siebie, jakby coś nieuchwytnego dotykało ci karku albo brzucha. W tym miejscu, w decydującej chwili woda jest najpierw jak lustro, potem wyrasta tu fala stojąca, podnosi się na jakieś pół metra i trwa nieruchomo do czasu, aż coś z zewnątrz zburzy równowagę. Wtedy można podjąć decyzję i trącić falę kijem w którąś stronę albo pozostawić sprawy własnemu losowi. Jeśli pchniesz ją na wschód, będzie El Ninio. Trącona kijem fala stojąca momentalnie zmienia się w grzywiasty bałwan biegnący do brzegów Ameryki. Wszystkie inne fale natychmiast zmieniają kierunek i podążają za nią, to najbardziej niesamowity widok. Ocean zaczyna się kołysać i burzyć, a woda po obu stronach cypla staje się ciepła. Dwa dni później przychodzi monsun. Wtedy już wiesz na pewno. Można zacząć śledzić serwisy informacyjne.
- Zawiadomił pan kogoś?
- Żeby mi odebrali wyspę albo wsadzili do wariatkowa? Albo jedno i drugie? Żeby zrobili tu strategiczną bazę wojskową? Nie. Jednak czekałem, aż ktoś się domyśli i odczyta, co sądzę o tym świecie...*
- Bawi się pan ludzkim życiem i koniunkturą gospodarczą? Nędzą, głodem i rozpaczą?
- Skoro może byle krab albo ryba, dlaczego nie ja? Mój kaprys przeciw instynktowi. Czyż to nie jest literatura? Ja piszę światem. Glob jest moją klawiaturą! - jego oczy nawet na chwilę nie zmieniły wyrazu ani dystansu, z jakim na mnie patrzyły. - Dlatego kazałem zdychać tradycyjnej literaturze.
- Nie pomyślał pan o tym, by chronić ludzkość?
- Miałbym być dobrym dziadkiem odwracającym nieszczęścia i przeganiającym El Ninio? Czy to przypadkiem nie byłoby wbrew naturze?
- A ludzie?
- Zaczęliby gnić od środka w nadmiarze bezpieczeństwa i dobrobytu. Bez wyzwań i bólu nie byłoby zmian. Wciąż siedzielibyśmy na drzewach. Ja daję milionom sens życia, zmuszając ich do walki o przetrwanie.
Nie odpowiedziałem. Trawiłem to. W milczeniu ruszyliśmy w powrotną drogę.


(Szukałem tego wątku chyba z godzinę...)


* a oto co sądził:

Przyjrzałem się argumentacji. Gość przedstawiał wykres częstości występowania zjawiska El Ninio, czyli podpływu ciepłych wód do zachodnich wybrzeży Ameryki Południowej i Środkowej. Wykres ten w okresie ostatnich trzydziestu lat dawał się czytać alfabetem Morse'a na zasadzie "jest - nie ma". Wychodziło z tego po polsku słowo: "kurwa". Większość dyskutantów uznała to za przypadek i dorabianie interpretacji na siłę, że niby podstawiając różne języki do różnych wykresów można znaleźć rozmaite słowa, w tym obelgi. Odkrywcę gremialnie olano, w najlepszym razie uznano za żartownisia.
Jakoś mnie to podejście nie przekonywało. Gdzieś na dnie czaszki błysnął termin "bifurkacja" i "efekt motyla". Starczyło, by poszukać mapy prądów morskich Pacyfiku i dobrze się jej przyjrzeć. Wtedy złapałem trop!
« Ostatnia zmiana: Sierpień 20, 2009, 09:18:26 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5369
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 20, 2009, 11:27:24 pm »
Hm...no nie wiem Q...czy Lhenski jest czyjakolwiek literacka hybryda...przeczytalam i nijak nie widze tu samotnej wyspy.Chyba ze barrrdzo doslownie.Nawet irytuje mnie ten fragmencik.Widze raczej (moze to wplyw "poboznej" dyskusji?;)) patetycznego Stworce ktoren zawracajac kijaszkiem wody daje milionom sens zycia.W dodatku szyfrujac w tych otchalniach "gleboka" prawde (to akurat najlepszy fragment;))
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11698
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 20, 2009, 11:47:46 pm »
Q po prostu generalnie za dużo czyta...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11541
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #21 dnia: Sierpień 20, 2009, 11:48:36 pm »
Że Lheński jest hybryda, zapewnił mnie sam Lewandowski, i mam to na piśmie ;).

Natomiast prawdą jest, że za dużo w tym fragmencie wątków pop, za mało Lema. W pierwszym czytaniu jakoś mniej to mnie raziło, ale teraz - zwałszcza wyrwane z kontekstu - wali to po oczach. Ta wyspa, ten "demiurg" iście komiksowy, ta (obowiazkowo atrakcyjna) pani ochroniarz (echo gibsonowskiej Molly?)...

Tym niemniej zamieściłem, bo zawsze to okołolemowska ciekawostka...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5369
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 20, 2009, 11:57:52 pm »
No tak Q przygotowany...kwity ma;)Moze to ten porwany kontekst ale Lema tu w ogole nie widze (przyznaje ze w dukajowym Lodzie i owszem odnalazlam slady)...samotnosc w towarzystwie pani ochroniarz...piekne;)
Nic to! Zawsze horyzont szerszy na ludzi tworzacych hybrydy;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11541
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 21, 2009, 12:03:21 am »
Moze to ten porwany kontekst ale Lema tu w ogole nie widze (przyznaje ze w dukajowym Lodzie i owszem odnalazlam slady)...samotnosc w towarzystwie pani ochroniarz...piekne;)

Przypuszczam, że to był po prostu Lem na miarę możliwości KTL'a ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11541
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #24 dnia: Maj 24, 2010, 10:55:54 pm »
Tak mi się jakoś skojarzyło... (I jest też trochę a'propos naszych dyskusji o rozsądku i uczuciach w "Rzeźni...".)

"– Niczego pan nie rozumie – odpowiedział Kamil. – Lubicie czasami marzyć o mądrości patriarchów, którzy nie mają ani pragnień, ani uczuć, ani nawet wrażeń. Bezcielesny rozum. Mózg-daltonista. Wielki Logik. Metody logiczne wymagają absolutnego skupienia. Aby dokonać czegokolwiek w nauce, człowiek musi dniem i nocą myśleć o jednym i tym samym, czytać o jednym i tym samym... A dokąd można uciec od własnego psychicznego pryzmatu? Od wrodzonej zdolności odczuwania... Przecież trzeba kochać, czytać o miłości, potrzebne są zielone pagórki, muzyka, obrazy, uczucie niedosytu, strach, zawiść... Próbujecie się ograniczać – i tracicie olbrzymi kawał szczęścia. I całkowicie zdajecie sobie sprawę z tego, że go tracicie. I wtedy, aby zniszczyć w sobie tę świadomość i unicestwić męczące rozdwojenie, kastrujecie się, odrywacie od siebie całą emocjonalną połowę ludzkiej istoty i zostawiacie sobie tylko jedną reakcję na otaczający was świat – zwątpienie. „Podawaj w wątpliwość!” – Kamil zamilkł na chwilę. – I wówczas czeka was samotność. – Ze strasznym smutkiem patrzył na wieczorne morze, na stygnącą plażę, na puste leżaki rzucające dziwaczny, potrójny cień. – Samotność... – powtórzył."
Arkadij i Borys Strugaccy "Daleka Tęcza"
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1535
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #25 dnia: Maj 25, 2010, 01:56:39 am »
pierwszy post w tym wątku woła o pomstę do nieba (tak, mam na myśli wcielenia i lema w jednym zdaniu)
takoż ten grafomański cytat powyżej. wszystkie książki powinno się mieć przeczytane do 20. roku życia,
potem nie powinno się mieć co czytać O_o
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11541
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #26 dnia: Maj 25, 2010, 02:06:31 am »
takoż ten grafomański cytat powyżej.

Z KTL'a czy braci S.? ;)

wszystkie książki powinno się mieć przeczytane do 20. roku życia, potem nie powinno się mieć co czytać O_o

Chyba, że się lubi wracać ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1535
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #27 dnia: Maj 27, 2010, 01:08:50 am »
Braci S.

przepraszam za ton tego poprzedniego postu w ogóle. agresja przeniesiona O_o
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11541
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #28 dnia: Maj 27, 2010, 02:00:57 am »
przepraszam za ton tego poprzedniego postu w ogóle

Nic nie szkodzi ;).

(W ocenie jakości cytatów mamy prawo się różnić - inna rzecz że "zielone pagórki", "straszny smutek" i ten zachód w tle, w istocie robią dość niefortunne wrażenie; a Lem i wcielenia w jednym zdaniu faktycznie nie tenteges...)
« Ostatnia zmiana: Maj 28, 2010, 04:13:00 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

trx

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 246
  • wytwór ponowoczesny
    • Zobacz profil
Re: Lem i Samotność...
« Odpowiedź #29 dnia: Maj 30, 2010, 01:34:13 am »
Cytat z Baumana:
Tajemnica szczęśliwego (względnie szczęśliwego, optymalnie szczęśliwego) miasta tkwi zatem w kompromisie, w równoważeniu szans i gróźb w "dogadaniu się" (settlement, by użyć trafnego terminu zaproponowanego przez Larsa Henrika Schmidta ) między konfliktowymi wymogami a nie w definitywnym rozwiązaniu sprzeczności (tej sprawy "załatwić" do końca nie można). Problem na tym polega, by uszczknąć z wolności tyle tylko, i nie więcej, ile odjąć się koniecznie musi, by można było znosić na co dzień rozterki niepewności - a z niepewności tyle tylko i nie więcej, ile się da uciąć bez przycięcia skrzydeł wolności. Ale nie kompromisu poszukiwali na ogół myśliciele, zatroskani warunkami życia w nowoczesnym mieście. Wyobraźnią nowoczesnych urbanistów (czy utopistów urbanistycznych) kierowało marzenie o "boju, który będzie ostatni", o "ostatecznym rozwiązaniu", o unicestwieniu raz na zawsze jednego z członów sprzeczności gwoli triumfu drugiego. Nie różnili się w tym względzie światli urbaniści od przeciętnych ludzi skazanych na życie w nowoczesnym mieście; najgłębszą i najmniej uleczalną z dolegliwości tego życia, jak powiada Alf Hornborg, jest "szamotanie się między tęsknotą za communitas, żądzą bycia częścią czegoś potężniejszego od ułomnej jaźni, a strachem przed utratą jestestwa" - szamotanie się bezskuteczne, kończące się z reguły odkryciem, że wolność bez wspólnoty równa się szaleństwu, a wspólnota bez wolności jest niewolą.

Te ostatnie słowa można oczywiście rozciągnąć na jakąkolwiek zbiorowość; długotrwałe wyobcowanie nie służy nikomu, zwłaszcza jednostce z bardziej rozwiniętą świadomością - bo to świadomość prowadzi właśnie do niekoniecznie rozważnych kroków - świadomość ograniczeń własnych i innych, jak również niemożności stworzenia, nazwijmy to - "pełnej" relacji międzyludzkiej. Pod pojęciem tym rozumiem coś więcej niż wspólne gusta i poglądy, niż sposób postrzegania świata - bo przecież można mieć i to wspólne, a i tak "czegoś" będzie brakować.

Oczywiście można zaryzykować stwierdzenie, że miłość jest taką - najlepszą, jaką posiadamy - "pełną" relacją. Miłosne uniesienia (niekoniecznie cielesne) chyba jednak na nieświadomości właśnie polegają - choć (prawdopodobnie) się mylę. Jest zatem coś kapitulanckiego w tym pozbywaniu się świadomości; równocześnie najlepszy to środek, jaki ewolucja lub przypadek lub Bóg podarował/-a człowiekowi.

Wniosek z tego taki, że najbezpieczniej być kompletnym idiotą - rośliną prawie; lub też założyć tzw. rodzinę; co też Lem uczynił.

 :)

Prezentowanie powyżej, hmmm... coś niekoniecznie stanowi moje poglądy, chociaż część... może się zgadzać. Reszta to taki sobie wymysł, dla mnie ciekawy.
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2010, 02:38:15 am wysłana przez trx »