Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]  (Przeczytany 287006 razy)

Hokopoko

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #540 dnia: Luty 11, 2007, 06:41:11 pm »
To ja na zachetę dodam jeszcze, że w tym opowiadaniu jest wzmianka o burej suce...

Ale najmocniejsze są i tak wywody cmentarne Kerebrona.

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #541 dnia: Luty 12, 2007, 03:26:23 pm »
Wywody cmentarne? Kurka, może jednak przeczytam...

Eee Hokopoko chcesz awatary?

Hokopoko

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #542 dnia: Luty 12, 2007, 04:12:56 pm »
Ale o co chodzi? (z tymi awatarami?)
Bo jeśli o te obrazki to jestem strasznie przywiązany do swoich. A poza tym ja też lubię się programem graficznym pobawić i od czasu do czasu nawet przychodzi mi na myśl, by coś zmienić. Ale zawsze w końcu dochodzę do wniosku, że ten mój dzbanek jest nie do pobicia... Na stopkę mam kilka pomysłów, ale jakoś nie mogę się zebrać.
Więc doceniam Twoje intencje, ale uciechy z "grafikowania" się nie pozbawię.

Podpisano: Hoko-Gauguin


Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #543 dnia: Luty 12, 2007, 09:04:41 pm »
Superancja ::) To nie ma problema, hihi ::)

NEXUS6

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #544 dnia: Luty 16, 2007, 03:22:22 am »
   Kobyszcze to taka mloda kobyla, jeszcze szczenie... i dlatego biegnie pogryzione wyrzutami sumienia jak bura suka. Ale do rzeczy moisciewy:
   Problem szczescia/nieszczescia Lem walkuje na rozne sposoby, wielo, wielokrotnie w roznistych opowiadaniach. Zajmuje sie szczesciotworczymi eksperymentami myslowymi w ujeciu jednostkowym i spolecznym i za kazdym razem mu wychodzi, ze na dokladne szczescie nie ma szans na zaistnienie w tym swiecie. W "Powtorce" doszedl nawet ustami pewnego krola do pomyslu, zeby stworzyc zupelnie nowy swiat, lepiej dostosowany do mieszkancow: "(...) dlaczego mialoby sie niekiepsko bytowac w kiepskim swiecie?" Jednak ostatecznie i ten eksperyment spalil na panewce, a na koniec opowiadania Trurl nawet udowodnil niezbicie, bo matematycznie, ze stworzenie doskonalego swiata jest w ogole niemozliwe.
  Co do zachecajaco-zniechecajacego fragmentu, przez Mieslawa cytowanego, odnosnie uzywania wznioslych hasel do lajdactw czynienia:
Nie moze inaczej byc! Ktoz by sie zerwal do wspolnego, masowego mies prucia, gdyby mu powiedziec: Yo, man! Czas zabrac dupe w troki i ruszyc na Bogu ducha winnych sasiadow, spalic im chalupy, wymordowac ich samych wraz z rodzinami, prawdopodobnie samemu glowe poswiecic, bo chcialbym sobie porzadzic i zarobic co nieco kasy, ziemi i wplywow. Takiego przywodce szybko by za wariata uznano. Trzeba inaczej: Wolnosc zaniesiemy, demokracje, poszanowanie praw czlowieka, Bog tak chce, ojczyzna, nasza rasa ma prawo i inne takie dziwadla... O, to dziala zawsze wybornie! Dzialania i ich skutki co prawda pozostaja te same, ale o ile milej, wznioslej, piekniej, wartosciowiej wszystko sie jawi.
   Pozostaje tylko pytanie: Czy to natura rzeczy pozwala na przeksztalcanie szczytnych hasel w takie scierwo? Czy moze ludzka natura?
Niestety nie mamy zadnego pozaludzkiego spolecznego punktu odniesienia. Mozna by ewentualnie analizowac spolecznosci zwierzece, ale w ogromnej wiekszosci przypadkow analogie sa zbyt wyrazne, albo roznice zbyt wielkie by znalezc rozwiazanie, ktore mogloby nas ukierunkowac na tworzenie struktur w ktorych zylo by sie znaczaco szczesliwiej. Bonobo opanowaly pewna nadzieje dajaca technike spoleczna, ale czy daloby sie to przeniesc na grunt ludzki?
   Lem w swoich rozwazaniach na ten temat uciekal sie zazwyczaj do analizowania obcych ras i ich spolecznosci, ale wiadomo, ze caly czasw pisal o ludziach, tak naprawde. Raz na jakis czas rozpatrywal jakies poszczegolne cechy, inne niz u ludzi , ktore mogly by lezec u podstaw ludzkiego szczescia/nieszczescia, ale nigdy daleko od czlowieczenstwa nie odchodzil (Golem chyba byl najdalszy, choc zrozumialy. Ocean z Solaris w zasadzie nie moze byc tu rozpatrywany w temacie szczesliwosci, bo on chcial uszczesliwic [byc moze] ludzi, ale ich de facto unieszczesliwial).

Hokopoko

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #545 dnia: Luty 16, 2007, 02:03:35 pm »
Szczytne hasła są wytworem ludzkim, więc i należą do ludzkiej natury. Natura rzeczy jest tu nadrzędna - ale Lem niejako daje do zrozumienia, że i w niej żadnej szczęśliwości być nie może. A z braku możliwości porównania do "innych" udowadnia to sposobem formalnym.

Mieslaw

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #546 dnia: Luty 17, 2007, 04:07:31 pm »
Cytuj
To ja na zachetę dodam jeszcze, że w tym opowiadaniu jest wzmianka o burej suce...
Po przeczytaniu "Kobyszczę" wypożyczyłem z biblioteki szkolnej "Fatalne jaja" Michaiła Bułhakowa. Fragment rozdziału IV :

Na wizytówce wydrukowano ozdobnymi literami:

ALFRED ARKADIEWICZ
BRONSKI

Współpracownik moskiewskich miesięczników
"Czerwony płomień", "Czerwona Papryka", "Czerwony
Przegląd", "Czerwony Reflektor"
oraz dziennika "Czerwona Wieczorna Moskwa"

-Przepędź go do stu diabłów - monotonnie powiedział Persikow i strącił wizytówkę pod stół.
Pankrat odwrócił się, wyszedł, a po pięciu minutach powrócił z cierpieniem na obliczu i z duplikatem tejże wizytówki.
-Cóż to, żarty sobie ze mnie stroisz? - wyskrzypiał Persikow i zrobił się straszny.
-On mówi, że z giepełu... - blednąc odpowiedział Pankrat.
Persikow jedną ręką złapał się za wizytówkę, tak, że o mało jej nie rozerwał, drugą cisnął pincetę na stół. Na wizytówce był dopisek kędzierzawym charakterem pisma: "Bardzo proszę, i przepraszam, o udzielenie mi trzech minut, szanowny profesorze, w doniosłej sprawie prasy" oraz "współpracownik pisma satyrycznego 'Czerwona Suka', wydawnictwa GPU."
-Zawołaj no go tu - powiedział Persikow i dostał zadyszki. [/i]
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2007, 04:09:26 pm wysłana przez Mieslaw »

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #547 dnia: Marzec 26, 2007, 02:11:15 pm »
Ok no to jechał. Po miesiącach zmagań zakończyłem lekturę mojego wydania Cyberiady i bardzo mi z tym faktem miło. Nie dlatego, żeby lektura była nieprzyjemna, wręcz przeciwnie. Przyjemna jest bardzo, a i głęboka tak dalece, że trudno nie poświęcać jej odpowiedniej uwagi i czasu - a to właśnie z niedomiaru tego drugiego problemy moje z nadążaniem wyniknęły ::) Lepiej jednak późno niż wcale.

Utknąłem na dobre w Maszynach Opowiadających Króla Genialona, i nie dziwota, zważywszy na długość tej miniaturki. Toż można by to wydać w formie osobnej, niegrubej może, ale słusznej, nowelki. Sama osnowa (konstrukcja z królem i maszynami) jest tu tylko pretekstem do opowiadania krótkich a uciesznych historyjek, zgrabnie wszystko w całość łącząc i dając Lemowi możliwość wysypania z wiadra pomysłów szczodrze i niezobowiązująco - bowiem każdy pomysł można zamknąć po dwóch akapitach, przechodząc do innej opowieści (czy też opowieści o opowieści)... Wspominając to wszystko łatwo złapać się (za głowę i) na tym, że człowiek nie bardzo wie co tam kto komu opowiadał, czy dana historyjka była fragmentem opowieści maszyny, czy nie,etc. Nie ma tu potrzeby streszczać całego opowiadania, może napiszę, że mnie osobiście najbardziej trafiła do gustu historia króla Rozporyka i Chytriana, który mu również maszyny opowiadające, tfu. generatory snów, skonstruował. Sny owe były bardzo ciekawe i pouczające. Cyberiada jest potężną porcją zawoalowanych krytyk różnych postaw filozoficznych, systemów dogmatycznych, życiowych postaw et cetera. W Rozporyku rozpoznajemy tudzież karykaturę różnych możnowładców, cechujących się tchórzostwem, chutliwością i nieufnością, kurczowo się władzy trzymających i spisków wszelakich panicznie się bojących. Tym weselej jest nam w trakcie lektury przekonywać się jakie słabości to indukuje, i jak się kończy. Rozporyk w końcu ląduje w iterowanym matriksowato ciągu snów, uwarzonych zacnie przez Chytriana, z którego wyjścia nie tylko nie potrafi znaleźć, ale nie potrafi nawet stwierdzić, czy już je znalazł... Choć - co wcale możliwe - Chytrian mógł wcale żadnego snu mu nie zaimplementować. Wmówił mu jeno, że rzeczywistość jest snem zawartym w maszynie, a król, przekonany o prawdziwości tej tezy (wpadł był już bowiem w tryb śnienia, za sprawą przygód swych poprzednich) nie pragnął niczego innego niż przebudzenie.

Mamy także Majmasza Samosyna jako przykład realizacji ulubionych przez Lema stochastycznych procesów samostwróczych...

Bardzo urzekła mnie i ubawiła Altruizyna, przeczytana jednym tchem - nie ma to jak lektura w PKS-ie. Bawiłem się wręcz rewelacyjnie. Lem zawarł w opowiadanku potężną dawkę rozważań na temat pojęcia szczęścia, zadając sobie pytanie - czym właściwie ów stan jest, jak go osiągnąć, i jak ułatwić osiągnięcie go innym. Wszelako wnioski, do jakich dochodzi, są raczej druzgoczące. Okazuje się bowiem, że szczęście jako takie jest sprawą na tyle zindywidualizowaną. że nie można masowo uszczęśliwiać ludzi, licząc na to że pewien uniwersalny fakt będzie dla nich wszystkich pozytywem; równie bezcelowe jest także próbowanie budowania między innymi pewnego uniwersalnego braterstwa... etc. Przedstawione przez Lema poglądy członków rasy NFR (zwiążki z RFN wydawały mi się raczej nieważne... choć może i ukryta krytyka przesytu kapitalistycznego... ale czy ja wiem) po raz kolejny okazały się powtórzeniem tez w Lema rozważaniach o doskonałości częstych - że 'jak się może wszystko, to można jedynie robić nic', czy też że spełnienie generuje anemię.
Sama tytułowa Altruizyna i jej historia, to zabawa wręcz fenomenalna. Z pomysłu zdawać by się mogło szlachetnego zrodzona substancja okazała się nie tylko szkodliwa, ale wręcz niemal zabójcza dla cywilizacji... Gdyby przecież zarzucić tym prochem kraj cały, to zostałoby zeń pogorzelisko wypalone dziesięć metrów wgłąb ziemi, po którym ewentualnie błąkałaby się garstka niedomarłych onanistów czy żywiących się mrówkami samocierpiętników. Wizja wręcz przerażająca... a pomysł jakże szczytny :)
Zawarto także wiele krytyki postaw, np. konsumpcjonizmu czy dewocji (rasy Demencytów i Amencytów w opowieści Bogotronu), czy także wspominki o tym, jak to ulubiony przez Lema ślepy traf okazuje się jedyną przyczyną i sensem ostatecznym rzeczy.

I tyle...
Czy ma sens wypowiadać się w sensie podsumowania o całej Cyberiadzie? Myślę, że nie byłbym w stanie w tak krótkiej formie. Jest to zbiór opowiadań głęboki i szeroki, choć trzeba powiedzieć, że raczej to drugie niż pierwsze. Mam na myśli to, że w bogactwie pomysłów, przykładów, żartów i anegdot można się nietrudno zagubić na amen. Fakt, że czytałem książkę przez kilka miesięcy, jednakże nawet z opowiadań które doczytywałem teraz trudno jest mi wyłowić i przypomnieć sobie konkretne np. nazwy planet, czy też bohaterów, lub kompletne ciągi przyczynowo skutkowe albo konteksty wszystkich wydarzeń. Mam w mózgu kogel mogel przyrządzony z robocich ciał, osnuty fabułami tak śmiesznymi jak pouczającymi, które, będąc spójne i praktycznie bez wady, są jednak tak liczne i nieprzebrane, że nijak inaczej niż taka bezładna plątanina w pamięci mojej jawić sie nie mogą...
Cóż, jest to jednak stan piękny ::)

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #548 dnia: Marzec 26, 2007, 02:12:41 pm »
PS. Dodam, że jako otwierający wątek, mam prawo go uznać za zamknięty, co niniejszym czynię. Oczywiście nie dosłownie - wszelkie dyskusje widziane mile i ciągle, niemniej uznaję Cyberiadę za przerobioną (o tyle o ile to możliwe) i przygotowuję grunt pod inne pozycje...

Mieslaw

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #549 dnia: Marzec 26, 2007, 05:50:28 pm »
Cytuj
Ok no to jechał. Po miesiącach zmagań zakończyłem lekturę mojego wydania Cyberiady i bardzo mi z tym faktem miło.
Gratulacje  :) .

Cytuj
może napiszę, że mnie osobiście najbardziej trafiła do gustu historia króla Rozporyka i Chytriana, który mu również maszyny opowiadające, tfu. generatory snów, skonstruował.
Każda historia jest bardzo ciekawa i byłoby mi ciężko wskazać tą, która najbardziej mi się podobała.

Cytuj
Przedstawione przez Lema poglądy członków rasy NFR (zwiążki z RFN wydawały mi się raczej nieważne... choć może i ukryta krytyka przesytu kapitalistycznego... ale czy ja wiem)
Krytyka przesytu kapitalistycznego... ? Ja bym postawił po prostu na zabawę językową (grę słów). (Chyba się powtarzam.)

Cytuj
Czy ma sens wypowiadać się w sensie podsumowania o całej Cyberiadzie? Myślę, że nie byłbym w stanie w tak krótkiej formie.
Jerzy Jarzębski w posłowiu do mojego wydania potrzebował 5 stron i to dość drobną czcionką  ;) .

Cytuj
PS. Dodam, że jako otwierający wątek, mam prawo go uznać za zamknięty, co niniejszym czynię. Oczywiście nie dosłownie - wszelkie dyskusje widziane mile i ciągle, niemniej uznaję Cyberiadę za przerobioną (o tyle o ile to możliwe) i przygotowuję grunt pod inne pozycje...
Dobra, jak chcecie to będę tu o Edukacji Cyfranii, Odmrożeńcach i Powtórce dyskutował sam ze sobą  >:(  ;)

maziek

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #550 dnia: Marzec 26, 2007, 07:06:32 pm »
Kobyszczę, mam fioła na punkcie tego tytułu. Kobyła - jak wiadomo, głupia, coś gorszego od konia. Końcówka -szcze oznacza bodaj ze starosłowiańskiego coś większego (siedlisko - małe, siedliszcze - duże, dwór - mały, dworzyszcze - duży). Czyli bardzo głupia ta kobyła. A kobyła, jak skądinąd wiadomo, śmieje się (jak głupia) do owsa (z tym, że nie ma kurwików w oczach). Ot i kobyszczę ;D ! Durna maszyna do bycia samozadowolonym.

Hokopoko

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #551 dnia: Marzec 26, 2007, 07:16:27 pm »
Zdaje się, że Terminus też ma tę krótszą wersję... co za czasy... ::)

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #552 dnia: Marzec 27, 2007, 02:01:46 pm »
Macie rację, nie mam Kobyszcza, bardzo mi przykro  :'(

Mieslaw

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #553 dnia: Marzec 28, 2007, 08:03:15 pm »
Cytuj
Macie rację, nie mam Kobyszcza, bardzo mi przykro  :'(

Znaczy wiesz, gdyby się uprzeć...  ;)
Rosjanie są fajni. Na tej stronie: http://www.mlm.ru/users/lib/pl_stanislaw_lem_cyberiada.htm jest cała Cyberiada  ;D . Niestety cała mieści się na 1 stronie, ale nie ma co narzekać. Aby znaleźć Kobyszczę sugeruję nacisnąć klawisz end a potem jechać strzałką do góry, aż nam się rzuci w oczy napis pogrubionymi literami Kobyszczę. Ewentualnie można dojechać myszką do połowy i jechać strzałką w dół.

Szukając tego w Google natknąłem się na wzmiankę o Kobyszczę [problem z deklinacją] na... forum rowerowym : http://www.forumrowerowe.org/index.php?act=Print&client=printer&f=14&t=15175 . Polecam zajrzeć choćby po to, żeby zobaczyć zdjęcia rowerów, które są na górze strony , na przykład:
A oto ta wzmianka o Kontemplatorze Bytu Szczęsnym [i po kłopotach z deklinacją]:
Żeby tak któryś z tych cwaniaczków z miodem w uszach spłodził lekki, niezniszczalny (bo co ma się tu popsuć? Ukręci się pod naciskiem co muskularniejszych nóżek?) i funkcjonalny napęd roweru na bazie wału Kardana - wtedy bym siadł i niczym lemowskie kobyszczę zrobił "Oooooo".

A tak w ogóle, to ja czytam opowiadanie Edukacja Cyfrania  :D .
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2007, 08:05:41 pm wysłana przez Mieslaw »

ANIEL-a

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Cyberiada]
« Odpowiedź #554 dnia: Marzec 28, 2007, 09:40:13 pm »
Ja tam sięgnęłam do źródeł i po prostu w Kobyszczęciu Lem to odmienia właśnie tak, np. "casus Kobyszczęcia".

A swoją drogą ja chyba najbardziej jestem pod wrażeniem gier słownych: malbłądy, które Trurl dostaje w darze, "zasady rodzime i kwasy rodzinne", których nie boji się maszyna-kruszyna, no i koronny dla mnie okrzyk bojowy elektrorycerzy "AWRUK!" ;D