Autor Wątek: Mistrz Lem a s-f  (Przeczytany 51988 razy)

Q

  • Gość
Re: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #105 dnia: Wrzesień 09, 2007, 09:07:18 am »
Skooro juz linkowałem eseje Dukaja... Tym razem można poczytać co Dukaj sądzi o polskiej SF od czasu zamilknięcia Mistrza:
http://dukaj.fantastyka.art.pl/publicystyka/PolskaFantastykaPoLemie.html
http://www.lysiak.chrzanik.com/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=52&start=173
(drugi tekst znalazłem tylko tam).

A tu mamy prowokacyjny (ale, czy aby nie słuszny?) nie-dukajowy tekst na zbliżony temat:
http://terrafantastica.net/Mambo/index.php?option=com_content&task=view&id=192

I jeszcze (pochodzący z "Tygodnika Powszechnego") tekst Dukaja o przyszłości w ogóle i o przyszłości SF:
http://wiadomosci.onet.pl/1427940,242,kioskart.html

ps. Niedawno przyznano istotne dla anglojęzycznego rynku SF nagrody Hugo za rok 2007:
http://esensja.pl/ksiazka/wiesci/tekst.html?id=4504
(Vinge'a uważam za autora czasem idącego może na łatwiznę, ale wartościowego)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2007, 09:49:51 am wysłana przez Q »

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9888
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #106 dnia: Listopad 15, 2013, 05:54:41 pm »
Podwójnie wykopkowo ;) - dyskusja o "Obłoku...", która skręciła w kierunku rozważań czy Lem pisał, czy też nie pisał SF, miejscami ciekawe argumenty:
http://www.weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=15061
Człowiek nigdy nie wie co mu się wygugla...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

HAL 9000

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 158
    • Zobacz profil
Re: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #107 dnia: Listopad 15, 2013, 08:26:15 pm »
Podwójnie wykopkowo ;) - dyskusja o "Obłoku...", która skręciła w kierunku rozważań czy Lem pisał, czy też nie pisał SF, miejscami ciekawe argumenty:
http://www.weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=15061
Człowiek nigdy nie wie co mu się wygugla...

Ja "Obłoku" co prawda nie czytałem, ale zdecydowanie nie zgadzam się z większością tez na temat sf jako takiej z tamtego forum.
Po pierwsze, dlaczego powieść sf ma koniecznie być wizjonerska w dosłownym tego słowa znaczeniu? Dlaczego pojawienie się w niej kart perforowanych czy energii jądrowej jest czymś złym? Proponują zastąpienie szczegółowych opisów ogólnikami w rodzaju jakiegoś hipernapędu czy antygrawitacji. Żeby było zabawniej - taka na przykład centryfuga ma tę wielką zaletę, że istnieje, podczas gdy nie można mieć pewności, że grawitacja zostanie opanowana do roku, w którym toczy się akcja powieści. I kto się w takim wypadku narazi na śmieszność? Nie, mnie takie podejście nie pasuje. Zdecydowanie wolę nastrojowy opis łatania cementem notorycznie przeciekającego reaktora od nadprzestrzennych rajdów po galaktyce z fajerwerkami w postaci świecących w próżni promieni lasera (poruszających się oczywiście z prędkością ukontentowanego odrzutowca - http://www.imprompty.blogspot.nl/2013/09/uczucie.html - a co, reklamę koledze zrobię ;) ). Oczywiście, to tylko moja opinia, dla każdego coś innego, o gustach się nie dyskutuje itd. ale po prostu wkurzyło mnie trochę takie jednostronne podejście do tej sprawy. I żeby nie było - ja nie twierdzę, że należy opisywać tylko to, co znane, nie sprzeciwiam się wymyślaniu hipernapędów - ale po prostu nie zgadzam się z tezami takimi jak "hipernapęd jest lepszy od napędu rakietowego, bo ten drugi trąci myszką".

Po drugie, co do języka Lema - nie rozumiem dlaczego jego język został oceniony tak negatywnie. Cytat:
Cytuj
Cytuj
Cytat:   
Oraz stylistycznej. Niedopuszczalne jest używać słowa "chyżość" jako zamiennika prędkości, gdy mowa jest to statku mknącym z połową c. Ani mówienie "sztuczny księżyc" na sztucznego satelitę.   

No cóż - Lem był Żydem ze Lwowa - masa dziwnych konstrukcji w jego książkach to po prostu resztki niewychlastanego przez redaktorów dialektu który wyniósł z domu rodzinnego - kresowej polszczyzny schachłaczonej przez jidysz, odmiennej od dialektu lubelskiego którego używamy na co dzień jak kraj długi i szeroki.
Dla mnie ten właśnie oryginalny język jest jednym z głównych elementów stylu Lema, jego znakiem rozpoznawczym. I nie, nie uważam, że nietrzymanie się powszechnie przyjętych w języku polskim określeń jest "niedopuszczalne".

Po trzecie, co do anachronizmów Lema - moim zdaniem Mistrz stworzył coś, co pozwolę sobie nazwać "lempunkiem". I tak jak w przypadku steampunku nikt nie mówi, że "nie, przecież rozwój poszedł inną drogą, takich maszyn nigdy nie skonstruowano, to ahistoria", tak wytykanie anachronizmów technicznych Lemowi mija się z celem - zamierzone czy nie, budują klimat Jego powieści i stanowią drugi istotny element stylu.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9888
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #108 dnia: Listopad 15, 2013, 09:27:23 pm »
Po drugie, co do języka Lema - nie rozumiem dlaczego jego język został oceniony tak negatywnie. Cytat:
Cytuj
Cytuj
Cytat:   
Oraz stylistycznej. Niedopuszczalne jest używać słowa "chyżość" jako zamiennika prędkości, gdy mowa jest to statku mknącym z połową c. Ani mówienie "sztuczny księżyc" na sztucznego satelitę.   

No cóż - Lem był Żydem ze Lwowa - masa dziwnych konstrukcji w jego książkach to po prostu resztki niewychlastanego przez redaktorów dialektu który wyniósł z domu rodzinnego - kresowej polszczyzny schachłaczonej przez jidysz, odmiennej od dialektu lubelskiego którego używamy na co dzień jak kraj długi i szeroki.

Wydaje mi się, że jest to jeden z tych przypadków gdy liczy się też kto ocenia... ::)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki