Autor Wątek: Szkice genealogiczne  (Przeczytany 15060 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5295
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #45 dnia: Czerwiec 09, 2020, 05:46:35 pm »
Co za czasy, żeby tak samemu sobie odpowiadać?
Jednak, skoro trzeba?
Więc jeśli to ten – to tam właśnie ulokowana został firma Rohstofferfassung. Firma istniejąca w rzeczywistości – próbowałem ustalić jej siedzibę, ale się nie udało.
Może ktoś z czytelników ma taką wiedzę?
 Jest pewna przesłanka z książki – jej pojazdy stacjonowały tuż obok rogatki stryjskiej, na terenie dawnych Targów Wschodnich.
Jeden (czytelnik) miał, ale z opóźnionym zapłonem - znaczy ja sam.  8)
I tyle można powiedzieć teraz, że jeśli wskazana w powyżej przywołanym poście realność miała coś wspólnego z firmą Rohstofferfassung, to tylko pobocznie, może filia? Co nie zmienia faktu, że Lem bywał w okolicy tego budynku również podczas okupacji, czyli na terenie Targów Wschodnich, zatem bardzo blisko „ogródka Ruckiego”.
"Pracując w garażach, miałem kontakt z podziemną organizacją, wynosiłem z „Beutepark der Luftwaffe” (teren byłych Targów Wschodnich) woreczki z prochem artyleryjskim." (Fiałkowski)
Proch w woreczkach, oraz inne wyniesione gadżety, bywały przyczyną sztubackich żartów w garażu  Rohstofferfassung   (więcej w Bereś TzL s. 27)

Drugie, co można powiedzieć, to to, że autor niniejszych szkiców - big gapa.  :D
Pyta, woła na internetową puszczę, a odpowiedź tkwi przed nosem.
W tymże Fiałkowskim.
"Potem była firma Rohstofferfassung. Za cały dokument, który uprawniał mnie do tej roboty, miałem zieloną legitymację amatorskiego prawa jazdy. Firma znajdowała się na Gródeckiej bocznej — dobrze położona, bo obok były koszary Luftwaffe. Niemiecki wartownik chodził po chodniku, aż pod nasz garaż."
Zatem zupełnie inny rewir – co zaraz unaocznię.

Niebieskie kropki to; domniemana lokalizacja garaży R; miejsce zamieszkania rodziców; stary adres na Brajerowskiej.
Umiejscowiłem niemiecką firmę na krańcu ulicy Gródeckiej bocznej (na mapie jest to ulica Krótka - użyta przez Lema nazwa funkcjonowała oficjalnie do 1871 roku (sic!), a to ze względu na fragment o wędrującym niemieckim strażniku. Jedyne koszary w okolicy, to te na Gródeckiej głównej, vis-à-vis katedry św. Jura i wartownik wędrując tą ulicą zahacza jedynie początek „Krótkiej”. Trudno bowiem podejrzewać, że skręca on w boczną uliczkę.
Ta wygląda to miejsce dzisiaj – i zapewne gdzieś tu znajdowały się owe garaże firmy Rohstofferfassung.

Skądinąd, dobra lokalizacja, blisko dworca (zaraz za górną krawędzią powyższej mapki), co skłania do jeszcze jednego skojarzenia. Gdzieś tam, blisko, mieszkał lub już mieszkanie opuścił, wujek Stanisława – kolejarz Józef (więcej o nim w notce  „Józef” ), w 1941 zmarł. Za Panią Gajewską - według relacji Samuela Lehma, jego brat Józef zmarł we Lwowie w roku 1941 w wieku 79 lat śmiercią naturalną”
Z takiej lokalizacji wyłania się pewien obraz.
Oto niemiecka firma gdzie Stanisław pracował jako spawacz jest całkiem blisko domniemanego miejsca zamieszkania ukrywających się rodziców (Kossaka, Zygmuntowska?) , oraz Brajerowskiej. Popuszczając nieco wodze wyobraźni można pomyśleć, że Lem wracając z roboty (a jeśli tam początkowo pomieszkiwał, to po prostu - idąc), zachodził do rodziców, następnie mógł minąć przedwojenne mieszkanie zerkając – a co tam nowego? I dalej  - w kierunku Pohulanki, jeżeli już tam mieszkał (?), oczywiście przechodząc ulicą Batorego by przejrzeć antykwariaty, księgarnie i wypożyczalnie książek (niestety, przyzwyczaiłem się do tego pomysłu) – i dalej w Zieloną, czy Kochanowskiego, zależnie od dokładnego adresu docelowego.
Jakoś tak;

Czerwonymi kropkami zaznaczone; firma Rohstofferfassung, miejsce przebywania rodziców, Brajerowska; księgarnie na Batorego.

Z innej wspominki, wygląda, że Lem znał dość dobrze okolicznych mieszkańców – pytanie badawcze na przyszłość – kim jest Pani Staruszka piekąca naleśniki z serem i marmoladą, za którymi nasz bohater, jak sam to ujął „węszył”?  8)
Ale to na kiedyś, kiedyś...
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 09, 2020, 08:06:49 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5295
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #46 dnia: Lipiec 02, 2020, 12:55:59 pm »
Oho, patrzę, szkicom wkrótce strzeli roczek.  :)
Wypadałoby może popełnić jakiś jubileuszowy wpis? Lato, wakacje, reforma oświaty...co?
- Wczesnoszkolna edukacja Stanisława?
 Jest tu trochę nieporozumień, też w literaturze fachowej, i może warto by to i owo poprostować? Zauważyliście, że dużo pisze się i mówi o czasach gimnazjalnych, a prawie nic o fundamencie edukacji - podstawówce, zwłaszcza wczesnej? Nawet nie za bardzo wiadomo, do jakiej szkoły powszechnej, bo tak one się nazywały, Lem uczęszczał, no dobra, trochę wiadomo.  :)
Do tego jeszcze wrócę.
Na razie uwaga pierwsza – Lem był ofiarą reformy szkolnictwa – tzw. reformy jędrzejewiczowskiej.  Trafił do pierwszego rocznika, którym zastartowała i był pierwszym jej skończonym „produktem”. Dodam, że ostatnim – pierwsze dzieci reformy (4 lata gimnazjum + 2 liceum w miejsce 8 – letnich gimnazjów) odebrały świadectwa maturalne w 1939.
Trochę naginam, pamiętając o szkolnictwie w podziemiu, wiec korekta... pierwszym i ostatnim – normalnym.

By uporządkować temat spróbuję dokonać przeglądu chronologicznego.
Spróbuję, bo są pewne niejasności. A może nie?  :D
1921 – Stanisław przychodzi na świat i bimba dziecięciem lat 7.
1928 – pojawia się korepetytorka panna Maria (wprawia Lema w podstawy szkolne), co można      potwierdzić cytatem z Fiałkowskiego – „Do pierwszej klasy w ogóle nie uczęszczałem, nauczycielka, panna Usarzówna, przychodziła uczyć mnie do domu. Podkochiwałem się w niej trochę. Miałem już siedem lat i byłem młodym człowiekiem zdolnym do wyższych uczuć”
1929/30 -  klasa druga 4-letniej szkoły powszechnej im. Żółkiewskiego przy ul. Krasickich.
1930/31 – klasa trzecia
1931/32 – klasa czwarta i ostatnia. W szkole powszechnej kolejna miłość . Z "WZ" – „Później kochałem się w nauczycielce ze szkoły powszechnej, nie wiem jak wyglądała, zbiła raz mego sąsiada z ławki... ukochana moja wytrzepywała mu ze spodenek chmury kurzu. Nawet nie pisnął...” i w innym wywiadzie (Fiałkowski) Ja jednak nigdy nie byłem bity... – niezły przyczynek do analiz freudowskich. Do wczesnoedukujących  miłości jeszcze wrócę – ze szczegółami, niestety, bez zdjęć :))

1932/33 – w tym roku szkolnym Lem trafia do gimnazjum (Szajnochy), jednocześnie zaczyna się reforma, tym niemniej Stanisław idzie do pierwszej klasy w starym 8-letnim systemie. Tu warto zauważyć, że w tym systemie Lem szkoły by przed wojną nie skończył. Reforma odjęła roczek, jak się okazało, dość kluczowy dla Lema i nie tylko

1933/34 – miast do klasy drugiej trafia znów do pierwszej, ale w nowym 4-letnim systemie. Tu stosowny cytat z Wysokiego Zamku „ Dokonywano na mnie eksperymentów. Wstąpiłem do pierwszej klasy starego gimnazjum, w roku bodajże 1932, i kołnierz zapinany pod szyją na haftki ozdobiłem jednym paskiem srebrnym, do którego miały przyłączać się następne, aż w piątej klasie srebro ustąpić winno było złotu. Ale z drugiej klasy przeszedłem na powrót do pierwszej nowego typu.”
1934/35 – w końcu klasa druga
1935/36 – klasa trzecia
1936/37 – klasa czwarta i ostatnia.
1937/38 – pierwsza klasa liceum
1938/39 – druga klasa liceum i matura w maju.
Pierwsi absolwenci zreformowanego systemu otrzymali świadectwa dojrzałości na koniec roku szkolnego 1938/1939. Zapewne w czerwcu, najpóźniej lipcu.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_j%C4%99drzejewiczowska
Uff..chyba się udało i ...wszystko pasuje?
zatem cdn.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 03, 2020, 11:02:57 am wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5295
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #47 dnia: Lipiec 03, 2020, 03:34:05 pm »
Lem wczesnoszkolny - dokończenie
Przejdźmy do szczegółów. Wpierw owa  guwernantka – panna Maria Usarz.

Urodzona w 1899 roku, a więc 29-letnia w czasie pracy z Stasiem. W zawodzie, wtedy, od 9 lat, narodowość polska, wyznanie rzymskokatolickie, samotna (zapewne panna), kurs kwalifikacyjny (ciut lepiej od nagiej matury)... wymiar etatu, ale to chyba nas interesuje mniej.
 Ponieważ źródło jest z 1926 roku pewności nie ma, jednak z dużym prawdopodobieństwem można napisać, że dochodząca do Stasia guwernantka, zasadniczo pracowała w Szkole Powszechnej im. Czackiego na ulicy Alembeków 11.
To tylko kawałek dalej za Brajerowską, która akurat po drodze ze Stryjskiej. Gdyby ktoś chciał pannę Usarzównę odwiedzić – proszę bardzo, dokładniej  – ulica Stryjska 64.
Choć raczej już tam nie mieszka.  :)
 To dość daleko od miejsca pracy, niemal przy znanej nam Rogatce Stryjskiej i kawiarni Ruckiego – może zresztą tam Lemowie ją spotkali i się zaznajomili? W wolnych dniach podawała by piwo u Ruckiego?
Celem dorobienia do kiepskiej pensji?
Wyobrażam sobie, że samotnej kobiecie niełatwo było utrzymać się we Lwowie. Zapewne dojeżdżała do pracy tramwajem?
10-siątką?
 Wsiadała przy Targach Wschodnich i :
10. Rogatka Zamarstynowska – rogatka Stryjska od ul. Ogrodnickiej ulicami: Zamarstynowską, pl. Misjonarskim, Słoneczną, Szpitalną, pl. Gołuchowskich, Legionów (Hetmańską), pl. Mariackim, pl. Halickim, Batorego, Piłsudskiego, Zyblikiewicza, pl. Bolesława Prusa, św. Zofii, Ponińskiego, pl. Targów Wschodnich, Kozielnicką do ul. Stryjskiej.
wysiadała na Szpitalnej, a to już przy Alembeków. Spacerem naprawdę byłaby spora wyprawa.
Tyle o pannie Marii, dodam, że adres z 1935, wciąż z nazwiskiem rodowym.

Roczek z guwernantką minął jak strzelił – czas do prawdziwej szkoły.
Chyba rodzice pilnowali, by Staś nie przemęczył kończyn dolnych, gdyż szkoła powszechna do której został wysłany, dosłownie dwa kroki od domu.
Był z jej ustaleniem pewien kłopot, ale choćby w niedawno likowanym wywiadzie Lemowi jakby się wypsło, że ona Żółkiewskiego. W tym wywiadzie:
https://ninateka.pl/audio/stanislaw-lem-zapiski-ze-wspolczesnosci-1-5
Zresztą też u Fiałkowskiego.
 Spowodowało to, że niektórzy badacze życiorysu Lema namierzyli ową szkołę na ulicy Podwalnej. Sęk w tym, że szkoła taka owszem istniała,  z tymże patronem - też prawda  – ale to była filia gimnazjum im. St. Żółkiewskiego.
Tu sam Lem się pomylił opowiadając, że z niemieckiej gazety dowiedział się o przewodnikach pokazujących rzeczoną szkołę, zapewne chodziło o jego dawne gimnazjum, obecną ósemkę.
Z wycinka tego dowiedziałem się też, że moja Szkoła Powszechna imienia Żółkiewskiego nosi dzisiaj numer ósmy ... i dalej o pacach na tyłek w wykonaniu ukochanej  (Fiałkowski).
   Szkoły powszechnej raczej nikt nie pokazuje do teraz i mam wrażenie, że nikt jeszcze nie ustalił jej lokalizacji, a to dlatego, iż od dawna jej nie ma  –  pod tą nazwą kryło się 6 sal wynajmowanych w kamienicy.
Pewnie cały parter lub może piętro?
Zerknijmy
Wiadomy Yes plus bururum burum burum :)

Mapka z położeniem względem mieszkania na Brajerowskiej.

Niebieskie z kropką to ta kamienica.
Dziś wygląda tak
Odszyfrowuję:
4-klasowa XLII Szkoła Powszechna, z polskim językiem nauczania, męska, im. St. Żółkiewskiego ul.  Krasickich 12 (obecnie ul. Ohijenki 12) budynek najęty, murowany; ilość sal 6.
Dalej wymienieni nauczyciele, jak widać szkołę obsługiwała ich piątka. Całością zapewne kierowała Helena Romańska,  rocznik 1880, początek pracy w zawodzie 1902 etc. Wszyscy rpz (wyznanie rzymsko-katolickie, narodowość polska, zamężne/żonaci). Kwalifikacje zawodowe kadry... na oko średnie. Po maturze, ale bez studiów.
I teraz, w którejż to nauczycielce, że tak niepoprawnie pomyślę, zabujał się Lem?
Która tak biła, że aż kurz?
Znów niepoprawnie obstawię – w Kazimierze Łanowej, bo... najmłodsza?
Jednak, dowodów brak.
That's All Folks  8)
Szkicom przydałby się spis treści, bo coraz bardziej groch z kapustą.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 04, 2020, 10:43:00 am wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8584
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #48 dnia: Lipiec 06, 2020, 12:59:10 pm »
Z przyjemnością poczytywuję Twoje "Szkice...". To dla  mnie bardzo ciekawa lektura. Proszę o więcej.

R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Asen

  • YaBB Newbies
  • **
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #49 dnia: Lipiec 06, 2020, 10:44:59 pm »
Similarly, a huge number of Jews were observed in the Berlin-based firm of Schwartz, located on the St. Martin street, in the "Rohstofferfussung" company (garbage collection), owned by Victor Kremin and others.
(translator: Podobnie ogromną liczbę Żydów zaobserwowano w berlińskiej firmie Schwartz, zlokalizowanej przy ulicy St. Martin, w firmie „Rohstofferfussung” (wywóz śmieci), której właścicielem jest Victor Kremin i inni. ) źródło i dłuższy fragment: https://www.jewishgen.org/yizkor/lviv/lvi593.html
-------------------------------------------
idąc tropem Victora Kremina: (źródło: https://kollublin.wordpress.com/2011/10/06/viktor-kremin-a-schindler-in-lublin-brigitte-waks/

(translator: Firma Viktora Kremina wywłaszczyła żydowskie firmy z dzielnic Radomia, Lublina i Galicji, które specjalizowały się w zbiorze szkła, żelaza, papieru i szmat. Miał monopol na recykling wszystkich tych odpadów przemysłowych. Utrzymywał byłych żydowskich właścicieli i ich pracowników na miejscu, aby skorzystać z ich wiedzy i doświadczenia w procesie recyklingu. W rezultacie wielu pracowników tymczasowo uratowano przed deportacją.
Według zeznań Ireny Gewerc-Gottlieb, Kremin zarządza 3 zakładami recyklingu i ponownego wykorzystania na Lubelszczyźnie. Pierwszy znajdował się przy ulicy Kalinowszczyzna i przetwarzał zużyte tkaniny i odzież. Druga, przy ulicy Pierswego Maja, była fabryką recyklingu żelaza, której właścicielem był ojciec Ireny Gewerc, a trzecią w Zamocu, specjalizującą się w recyklingu szkła. Musimy także dodać fabrykę przy ulicy Floriańskiej, o której mowa w zeznaniu Esther Arenzon.
Viktor Kremin udał się również do Lwowa po zajęciu miasta przez Niemców w czerwcu 1941 r.
Sophie Kimelman-Rosen, inna ocalała, zeznała, że ​​wiosną 1942 r. Wraz z rodzicami zarejestrowała się w zakładzie recyklingu należącym do Viktora Kremina we Lwowie. Otrzymali zezwolenie na pracę, z zastrzeżeniem, że byli „pracownikami kluczowymi dla gospodarki”. Pracowała tam wraz z ojcem i innymi dziewczynkami w jej wieku. Dzięki temu zezwoleniu uniknęła deportacji i kilku napadów SS w sierpniu 1942 r. Pracowała tam do wiosny 1943 r. Pewnego dnia, ostrzegając przed nadchodzącą likwidacją, opuściła getto, jak zawsze, dzięki pozwoleniu na pracę, ale zamiast iść do pracy, zdjęła opaskę z gwiazdą żydowską i wrócił do swojego dawnego mieszkania i ukrył się w kryjówce, którą przygotowali z pomocą oficera Wehrmachtu, któremu „oddali” swoje mieszkanie. )


liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5295
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #50 dnia: Lipiec 07, 2020, 09:33:51 am »
Z przyjemnością poczytywuję Twoje "Szkice...". To dla  mnie bardzo ciekawa lektura. Proszę o więcej.
R.
Dzięki za dobre słowo  :)
Jak  się coś wykluje, to będzie więcej, na razie zamykam sezon spisem treści, gdyż zerknąłem na całość i ciężko się połapać.


SPIS TREŚCI


strona 1.
- Wstęp
- sprawa kamienicy Lehmów na Owocowej 6
- Mojżesz Lehm
- Benjamin Lehm
- Herman/Hersh Lehm
- kwestia daty śmierci dziadków Stanisława - Hermana i Sary
- Herman II,  korekta

Strona 2
- Abraham vel Adolf Lehm
- Józef Lehm
- rodzina Barbary Leśniak- Lem w czasach wojny
- drzewo genealogiczne Lehmów (grafika)
- ciotki Stanisława ( Chaja, Berta, Anna)
- ulubiony wujek Frojem, czyli Fryderyk Lehm

strona 3
- Fryderyk c.d.
- Berta II i jej wnuki - wspomniani w Wysokim Zamku kuzyni Mietek i Stefan (Koronczewski); Hemar i Maria Hescheles
- drzewo genealogiczne i związki Hescheles – Lehm  (grafika)
- zawiłe dzieje Stefana Koronczewskiego
- wycieczka do ogródka Ruckiego. Próba urealnienia opowieści z Wysokiego Zamku.
- Stanisław Lem i Stanisław Ulam – w związku ze związkiem...
- okolice ogródków Ruckiego, a opisy miejsc w Czasie Nieutraconym. Hipotezka.
- Lem i książki podczas okupacji. Próba lokalizacji miejsc ukrywania się (Podłuscy i Kozłowscy)

strona 4
- lokalizacja firmy Rohstofferfassung
- wczesnoszkolna edukacja Lema (szkoła powszechna i gimnazjum)
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11613
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #51 dnia: Lipiec 07, 2020, 10:01:40 am »
Doktoracik się robi na naszych głazach, chyba, że kolega posiada, to już zhabilitować się wypada ;) .
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5295
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #52 dnia: Lipiec 07, 2020, 10:17:19 am »
Widzisz coś narobił? Jednym, nieopatrznie rzuconym pytaniem?  :)
Z doktoracikiem może być problem, bo liv nie ma nawet matury. Chyba poślę go do szkoły..jako "opiekun prawny".
Jak myślisz, awatar może zostać uczniem i studentem?
Niby są już placówki czysto on-line, ale trzeba by załatwić datę urodzenia, rodziców, pesel... płeć ustalę na końcu jak już będzie widać co ulepione.
No, będzie trochę zachodu  8)
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11613
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #53 dnia: Lipiec 07, 2020, 12:27:42 pm »
Myślę, że jak się zakręcisz to przybiją mu honoriskauzę, to miniecie te biurokratyczne rafy ;)
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER