Autor Wątek: Petecki, rywal Zajdla  (Przeczytany 422 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10879
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Petecki, rywal Zajdla
« dnia: Luty 21, 2020, 01:09:47 pm »
Bohdan Petecki, swego czasu najpopularniejszy (najpoczytniejszy) i najwyżej ceniony rodzimy pisarz SF po Lemie, potem - cokolwiek za sprawą Parowskiego z Oramusem - zepchnięty w cień przez Zajdla, dziś odkrywany na nowo (i czasem nawet nad Zajdla wynoszony):
http://www.sedenko.pl/2014/07/15/o-pewnym-ciekawym-spotkaniu/
https://forum.fahrenheit.net.pl/viewtopic.php?p=322118#p322118
https://forum.fahrenheit.net.pl/viewtopic.php?p=363545#p363545

Jego - składającą się z samych powieści i tylko jednego opowiadania - twórczość da się podzielić na trzy wyraźne, acz nachodzące na siebie czasowo, etapy: dorosły (debiutanckie "W połowie drogi", "Strefy zerowe", "Ludzie z Gwiazdy Feriego", "Tylko cisza", "Operacja wieczność", ">>Rubin<< przerywa milczenie", "Messier 13", "Kogga z czarnego słońca", zamieszczone w "Problemach" "ABC... dwadzieścia cztery " - czyli opowiadaniowy rodzynek ;) ), młodzieżowy ("Sola z nieba północnego", "X-1 uwolnij gwiazdy", "Prosto w gwiazdy, "Królowa Kosmosu", "Wiatr od Słońca", "Bal na Pięciu Księżycach", "Tysiąc i jeden światów", "Tu Alauda z planety trzeciej") i późno-mętniacki ("Pierwszy Ziemianin", "Taki, co przyszedł z góry").

Siłą rzeczy proponuję skupić na tym pierwszym. Najpierw małe zastrzeżenie: miał rację M.O., że przeczytawszy jedną powieść B.P. z tego nurtu oceni się ją wyżej, niż jeśli przeczyta się je wszystkie, bo większość na jedno kopyto jest pisana - wyprawa ratunkowa wysyłana po wcześniejszej, iście starwarsowy napęd nadświetlny gryzący się z pozorującym* astronautyczny realizm sztafażem i gburowaci twardziele (wspólczesnym z SB się kojarzący) w roli bohaterów. Przy czym jednak, gdy wejrzeć pod ten schemat zauważy się utwory dość odmienne problemowo, i interesujące, acz wyglądające +/- tak, jak by mogła wyglądać twórczość Mistrza gdyby na poziomie "Edenu" się zatrzymał.

* O ile poruszane Problemy są tam b. serio, o tyle techologia zawsze umowna, choć jest to nieźle maskowane.

Krótko o poszczególnych tytułach:
- "W połowie drogi" - wizja pionierskiej wyprawy na Marsa, dziś wyraźnie postarzała; jeśli czytać, to tylko jako ciekawostkę,
- "Strefy zerowe" - najbardziej pamiętane; poniekąd anty-"Fiasko" (nie zdziwię się jeśli wyjdzie, że Patron znał i z pomocą "F." się odnosił), czyli kowbojska opowieść o tym, że może i do Kontaktu zmusić nie można, ale szacunek siłom czasem wypada wymusić (z ciekawym wtrętem godnym clavellowskiego "Króla szczurów"),
- "Ludzie z Gwiazdy Feriego" - można rzec rozszerzenie problemu (z) Harey: co jeśli Obcy namachają takich Harey dziesiątki, setki, i to nie na podstawie wspomnień, a z oryginału? jak traktować takie byty?*
- "Tylko cisza" - chyba najlepsza literacko, jak kiedyś pisałem, choć koncepcyjnie nieprzekonująca - ludzkość poszła do lodówki, by dać biosferze czas na regenerację, a samotny strażnik czuwa, czuwa...
- "Operacja wieczność" - niby serio, a idzie w kierunku lemowskich grotesek; o poszukiwaniu nieśmiertelności, kopiowaniu ciała i umysłu, problemie tożsamości,
- ">>Rubin<< przerywa milczenie" - o kolonizowaniu (nawet intrygująco opisanej - jej atmosfera działa jak lustro) obcej planety, porusza ciekawe zagadnienia - czy lepiej dostosowywać otoczenie do człowieka, czy człowieka do otoczenia (a więc geninżynierię tam mamy), warstwa socjo-psychologiczna też niezła (pierwsza fala osadników to niespokojne duchy, pionierzy, druga - fantaści, eskapiści; pytanie, co może ich łączyć ze sobą... i z Ziemią, z której wszyscy uciekli?),
- "Messier 13" - dość naiwna wizja pozaziemskiej archeologii, jeszcze naiwniejsza - cyborgizacji, heros wyjątkowo antypatyczno-esbekowaty, ale broni się wizją Kontaktu w końcówce,
- "Kogga z czarnego słońca" - zdecydowane opus magnum; rozpisywałem się już na ten temat, cytowałem, więc teraz powiem krótko, iż rzecz analizuje w sposób pionierski dylematy społeczeństwa informacyjnego (i to na dwu przykładach - Obcych, którzy weszli w ślepy zaułek, i stojącej  na rozdrożu luckości ;) ),
- "ABC... dwadzieścia cztery" - jedyny króciak; o wszechświatach alternatywnych, w stylu nie-komicznych wspomnień Tichego cokolwiek.

Z nurtu dziecięcego wyróżniłbym "Bal na Pięciu Księżycach", za wplecione w zasadniczą fabułę, a trurlostwo-klapaucjuszostwem podszyte, rozważania o istocie szczęścia, i o tym czy zawsze dobrze jest być szczęśliwym, choć pomnę, że i "Królowa Kosmosu" b. dobrym czytadłem była.

* Nad program mamy tam - b. nieoczywiste w ówczesnej SF - dostrzeżenie pewnych, dziś wiemy, że bezdyskusyjnych (choć do twórców "Star Treków" i "Gwiezdnych wojen" to nie dociera :P) przewag maszyn nad człekiem:

"- Choćbyśmy pięć lat... - zaczął Guskin.
Nie skończył. W ułamku sekundy wnętrze kabiny rozjarzyło się pomarańczowym światłem alarmu.
- Do tyłu, Gus! Gil, do tyłu! - zabrzmiał zduszony krzyk Sennisona.
Rzuciłem się do celowników. Tylko to, że z całej siły zacisnąłem palce na ich ciężkiej, wyważonej prowadnicy, pozwoliło mi utrzymać się w fotelu. Uchwyciłem jeszcze kątem oka błyskawiczny ruch Gusa, zmiatającego bezpieczniki z pulpitu sterowniczego.
Z wyciem silników, jakiego w życiu nie słyszałem, łazik wyrwał z miejsca, przeleciał nad piaszczystym siodłem, wyrżnął rufą w stok sąsiedniej wydmy, zarył na ułamek sekundy, po czym gładko już, bijąc rekordy przyspieszenia, przetoczył nad dwiema następnymi.
O ułamek sekundy wcześniej niż ludzie, spostrzegły co się święci tachjonowe obiektywy Idiomu. Głos Sennisona dotarł do nas, kiedy byliśmy już ostrzeżeni. Aparatura raz jeszcze potwierdziła swoją przewagę nad ludźmi. Ułamek sekundy. Gdyby nie to..."


Nie wiem czy wszystko to lepsze od dzieł głośniejszego Zajdla (nie żeby - wbrew tytułowi - zależało mi na ustawianiu ich w opozycji, oddajmy obu co cesarskie ;), bo Bóg wśród pisarzy SF jest tylko jeden ;) ), ale jakby - statystycznie - bardziej ponadczasowe... w każdym... jeśli Asimov z Heinleinem i Van Vogtem cieszą się opinią mistrzów SF, to i Petecki powinien, może nawet bardziej...
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2020, 02:49:46 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5163
    • Zobacz profil
Odp: Petecki, rywal Zajdla
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 21, 2020, 03:52:17 pm »
Cytuj
- "ABC... dwadzieścia cztery" - jedyny króciak; o wszechświatach alternatywnych, w stylu nie-komicznych wspomnień Tichego cokolwiek.
Na pewno czytałam "Wehikuł wyobraźni":
http://encyklopediafantastyki.pl/index.php/Wehiku%C5%82_wyobra%C5%BAni
 i tam to opowiadanie ABC...lepiej jednak zapamiętały się opowiadania Malinowskiego i wiadomo: Lema, Zajdla.

Niemniej to ABC nie było najgorsze.
Mnie jednak nie przypomina wspomnień Tichego...w nich jest zawsze jakaś aura grozy, tajemnicy, Ci dziwni nieznajomi...tutaj jakoś bardziej pasuje Pirx?
Może to przez góry? Powracający motyw.
W każdym...teza jest taka, że nie da się żyć równolegle, w krzewiących się czasoprzestrzeniach, ale co de facto stało się z Adamem? Przeżył swoje życie do końca? Oraz parę wersji? Gdzieś zapętla się tutaj z rzeczywistością...
No i mamy swojską...fantomatykę:)

Koggę chyba też czytałam - muszę zajrzeć.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10879
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Petecki, rywal Zajdla
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 21, 2020, 04:07:43 pm »
lepiej jednak zapamiętały się opowiadania Malinowskiego i wiadomo: Lema, Zajdla.

Ha, może i o Malinowskim kiedy co założę, choć jeśli tak, to w duecie z Czechowskim go umieszczę, bo zawsze w parze w moich wspomnieniach występują, jako dwaj obiecujący autorzy, którzy (za) szybko dali sobie spokój z SF. (Choć M. od Cz. wyraźnie lepiej pisał.)

Mnie jednak nie przypomina wspomnień Tichego...w nich jest zawsze jakaś aura grozy, tajemnicy, Ci dziwni nieznajomi...tutaj jakoś bardziej pasuje Pirx?

Mnie się ten petecki naukowiec z Molterisem b. silnie kojarzył - też śmiały wynalazek i nieoczekiwane, tragiczne, konsekwencje, a za grozę ostatnie zdanie starczyło...*

* Choć, prawda, struktura mniej ticha, bardziej... słuchowiskowa.

No i mamy swojską...fantomatykę:)

Jak o niej mowa... Sporo jej było w "X-1 uwolnij gwiazdy" dla małolatów. (Technicznie dość bez sensu, za bardzo przez pryzmat współczesno-filmowy, ale opis sytuacji poddanych podstępnie jej działaniu delikwentów robił przed laty wrażenie.)
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2020, 04:23:32 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 805
    • Zobacz profil
Odp: Petecki, rywal Zajdla
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 21, 2020, 09:17:21 pm »
Rubina mam. Coż

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10879
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Petecki, rywal Zajdla
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 22, 2020, 08:21:09 pm »
Rozumiem, że to "Cóż" ma robić za zwięzłą recenzję w/w powieści?

Zatem, cóż ;), aby bronić jej trochę przed takim - jeśli dobrze Twój post odbieram - zbyciem wzruszeniem ramion, przywołam fragment "Rubina" nakreślający tylko jeden, może najbłahszy, z centralnych fabularnie dylematów (trochę z lenistwa - akurat on w Sieci jest najłatwiej dostępny):
https://polter.pl/ksiazki/Rubin-przerywa-milczenie-n29672

A na deser dorzucę cykl okołopeteckich podcastów (m.in. jako podkład dźwiękowy do słów o odkrywaniu na nowo ;) ):
https://www.gniazdoswiatow.net/category/podcasty/petecki-przerywa-milczenie/
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki