Autor Wątek: Ile przed NAMI? Co po NAS?  (Przeczytany 8537 razy)

Rachel

  • Gość
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 03, 2005, 08:02:32 pm »
ftp://http://lem.arg.pl/php/tygodnik.php

A może, to któryś z tych artykułów?

Sokratoides

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 390
    • Zobacz profil
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 03, 2005, 08:08:22 pm »
Hehe, no fajnie, że to znalazłaś  :). Póki co jednak, z tego co widzę, to większość tych felietonów jest spod znaku: "Co tam panie w polityce...", ale może się czepiam.
« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2005, 08:09:55 pm wysłana przez Sokratoides »

Rachel

  • Gość
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 03, 2005, 08:09:43 pm »
No właśnie, część z nich przejrzałam i doszłam do podobnych wniosków :)
Ale zawsze można poczytać.

Czy staniemy się nieśmiertelni? - zastanawia się Stanisław Lem. "Stoimy na progu wielkich przemian. Główny nurt tych przemian rodził będzie mnóstwo problemów etycznych i kolidować może z magisterium Kościoła, nie tylko katolickiego. Wraz z inwazją biotechnologii nieuchronnie wzrośnie liczba znaków zapytania, jakie naszemu życiu towarzyszą".

cytat z Tygodnika Powszechnego
numer 15/99


Powyższy cytat  też znalazłam na tej stronce.
« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2005, 08:11:23 pm wysłana przez Rachel »

Sokratoides

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 390
    • Zobacz profil
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 03, 2005, 08:16:54 pm »
No i fajnie, już coś, choć jednak niewiele. Nty, jaki aspekt nieśmiertelności poruszany był w czytanym przez ciebie artykule?

Cytuj
Powiedzmy, że to było pytanie retoryczne  ;) , a sam wiersz podoba mi się  :)


No wiesz, odpowiedź też miała czysto retoryczny charakter  ;). O samym wierszu od siebie powiem, że jest taki sobie  :P

nty_qrld

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 308
  • . . . . ...
    • Zobacz profil
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 03, 2005, 11:11:19 pm »
Znalazłem! Tyle że nie w Tygodniku, a w "Dylematach". Sorry za wprowadzenie w błąd  :-[ .  Może Lem mnie nie zaskarży - zaryzykuję OCR:

Cytuj
Nieśmiertelność
Artykuł Davida Ignatiusa, którego tytuł w wolnym tłumaczeniu brzmi "Nauka daje nadzieje na nieśmiertelność" (Science is Warming to Intimatiuns of Immortality, "International Herald Tribune", 9.03.2UOO), otwiera pytanie: co będzie przyczyną zgonu za sto lat od dnia dzisiejszego? Jeśli wydaje wam się, że odpowiedź jest oczywista, to znaczy, że nie doceniliście rewolucji zachodzącej w biotechnologii. Podstawową przyczyną śmierci w niedalekiej przyszłości staną się nieszczęśliwe wypadki, morderstwa lub wojna!
W XXI wieku, wobec rozmnożenia się instrumentów "regeneratywnej medycyny", ciało ludzkie będzie mogło trwać bardzo długo. Przypadłości obecnie zabójcze - choroby serca, nowotwory, choroba Alzheimera, nawet sam proces starzenia się - staną się jedynie przykrymi wspomnieniami naszego gatunku.
Jak dotąd, uczeni byli pewni, ze materiał komórkowy z którego zbudowane są nasze ciała  musi się zużyć. Bez względu na osiągnięcia w leczeniu nowotworów albo chorób serca, człowiek nie może żyć dłużej niż sto dwadzieścia lat, toteż nieśmiertelność przemieszczała myśl człowiecza w obręb utwierdzanych religiami zaświatów. Biotechnologowie twierdzą jednak, ze nowe typy terapii medycznej strzaskają obowiązujące dzisiaj granice życia. Zgodnie z opublikowanymi przewidywaniami, w drugiej połowie XXI wieku medycyna osiągnie takie postępy, że ludzie będą mogli otrzymywać dawkę komórek macierzystych zdolnych odtwarzać rozmaite narządy. Komórki te, w biologicznej nomenklaturze t o t i p o t e n t n e, znajdują się w zapłodnionym jajeczku i z nich wykształca się żywa całość ludzkiego ustroju,
William Haseltine, uczony, który prowadzi biochemiczne laboratorium farmakologiczne w Bostonie, przedstawia dalszą drogę rozwojową lecznictwa, zmierzającego do immortalizacji człowieka. Dzisiaj, powiada on, umiemy zastępować zużyte stawy kolanowe albo biodrowe, lecz w XXI wieku będziemy umieli produkować repliki narządów ludzkich, używając materiałów kształtowanych z dokładnością do atomowej tolerancji. Lista owych mikroprotetycznych urządzeń biegnie od sztucznych żył do siatkowek oka, a nawet do sztucznej pamięci, przechowywanej w chipach zbudowanych tak jak neurony. Początek owej przyszłości można obejrzeć w Rockville, gdzie kompanie biotechniczne rozmnażają się z szybkością bakteryjnych kultur. Kompania pana Haseltine, Human Genome Ścieńces, wykorzystuje taśmę produkcyjną nadzorowaną przez roboty, co obraca stare biologiczne laboratorium w coś w rodzaju wytwórni dorożek. W jednym skrzydle szeregi maszyn dokonują "rozszyfrowania" nukleotydowych spirali ludzkiego genomu. lak dotąd, zbadano dwa miliony fragmentów genowych, a z nich wyizolowano sto dwadzieścia tysięcy różnych genów. Pośród nich znajdują się "molekuły sygnałowe", które stymulują inne komórki do wzrostu, do przemiany albo śmierci i dlatego mają szczególną własność jako potencjalne leki.
Autor tego artykułu powiada w zakończeniu, że jest zarazem rzeczą wspaniałą i przerażającą wyobrazić sobie działanie nauki zdolne do podważenia, a nawet unicestwienia najbardziej podstawowego procesu egzystencji człowieka - starzenia się (senilizacji). Na tej drodze jest jeszcze bardzo wiele przeszkód do pokonania, lecz kierownik zakładów biotechnicznych powiada na końcu: oto po raz pierwszy możemy sobie wyobrazić nieśmiertelność c z ł o w i e k a.
Powyższe nadzieje zdaje się potwierdzać prestiżowe czasopismo naukowe "Scientitic American", którego cały numer jest poświęcony narodzinom inżynierii tkankowej, mającej umożliwić hodowlę nowych narządów, jak serca, wątroby, nerki, rozwijających się w środowisku sztucznym z komórek pobieranych najpewniej z tak zwanych embrioblastów. Na razie badania znajdują się we wczesnej fazie eksperymentalnej, ale dopiero jeśliby ruszyły z przyśpieszeniem równym innym dziedzinom współczesnej nauki, wolno by mieć nadzieję na osiągnięcie immortalizacji człowieka, którą pióra amerykańskich dziennikarzy już dzisiaj ściągają na łamy prasowe, obiecując nam osiągnięcie indywidualnej nieśmiertelności.
Wszystkie procesy, z jakich składa się streszczona powyżej wizja biotechniczna. można sprowadzić do zastąpywania zużywających się elementów organizmu - nowymi. Problem w tym, że każde życie, a więc nie tylko ludzkie, ma za fundament procesy nieodwracalne w czasie, które jednocześnie są motorem napędzającym ewolucję, fuz noworodek w momencie przyjścia na świat niesie w sobie widoczne dla fachowca znamiona przyszłej śmierci. Dlatego bardzo trudno wvobrazić sobie odwrócenie biegu normalnych procesów metabolicznych, które dopiero otworzyłoby nam drogę do nieśmiertelności. Gdyby taki zamysł mógł się powieść, oznaczałby moim zdaniem największy triumf człowieka, będący równocześnie zwycięstwem nad podstawowymi regułami ewolucji.

2001


W sumie artykuł sprzed paru ładnych lat.

pzdr

W dniu N o godzinie entej, w entym sektorze entego rejonu zostaniecie wyentowani z pokładu jednostki N."
Pamiętnik znaleziony w wannie

Terminus

  • Gość
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 04, 2005, 03:44:07 am »
Widzę tu poruszenie wielu ważkich spraw, bo nie do końca wiadomo, czy rozmawiamy o biotechnologicznych możliwościach dowolnego przedłużania życia, czy bardziej o konsekwencjach takiego postępowania (konsekwencjach dla tych, którym życie przedłużono).

 Jeśli chodzi o pierwsze - technikę - to niewiele moge powiedzieć, ponadto że śledzę badania nad komórkami macierzystymi i hodowlą organów; są to techniki bardzo obiecujące, niemniej osobiście zawsze bardziej wyobrażałem sobie, że posłużą one ludziom wymagającym wymiany organu ze względu na choroby i wypadki; a nie potencjalnym nieśmiertelnym.

  Jeśli chodzi o drugie - konsekwencje - to już na wstępie trzeba powiedzieć, że wydłużanie życia to nie to samo co nieśmiertelność. Nieśmiertelność rozumiana dosłownie byłaby moim zdaniem koniecznością zmierzenia się ludzkiego pojmowania, ludzkiej osoby, z nieskończonością - nieskończonym ogromem informacji. Nie wiem czy ktoś na prawdę chciałby nieśmiertelności (choćby takiej uzyskiwanej przez genetyczne lub biochemiczne manipulacje), gdyby wiedział, że każdy rok, ba, każde dziesięciolecie i wiek jest mniej niż mgnieniem w morzu rzeczy przeżytych, które to morze nie ma granic. Powodowałoby to zupełną dewaluację życia, dla takowej istoty żadne pojęcie określone temporalnie (np. szczęście,  spełnienie, komfort, bezpieczeństwo) nie mogłoby mieć znaczenia. Istnienie straciłoby znaczenie...

Bo jak można cenić coś, czego nie można stracić.

« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2005, 03:46:35 am wysłana przez Terminus »

Sokratoides

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 390
    • Zobacz profil
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 04, 2005, 01:54:38 pm »
Cytuj
Widzę tu poruszenie wielu ważkich spraw, bo nie do końca wiadomo, czy rozmawiamy o biotechnologicznych możliwościach dowolnego przedłużania życia, czy bardziej o konsekwencjach takiego postępowania (konsekwencjach dla tych, którym życie przedłużono).
 


Jak sugeruje sam tytuł wątku, myślą przewodnią były chyba obawy i nadzieje związane z przemijalnością i potencjalnymi możliwościami człowieka, które towarzyszą mu od zarania jego krótkiej historii. Tytuł ten jest przecież pewnym wariantem klasycznego pytania:  Skąd przychodzimy? Dokąd zmierzamy?. Aspekt "techniczny" odgrywa tu więc rolę drugoplanową.

Cytuj
Jeśli chodzi o drugie - konsekwencje - to już na wstępie trzeba powiedzieć, że wydłużanie życia to nie to samo co nieśmiertelność.


Tak, człowiek zaprogramowany na długowieczność musiałby przejść swoiste dostrojenie tzn. porzucić anachronizmy zachowawcze i przyjąć jako normalny nowy standard życia. Prawdopodobnie, gdyby już do takiej sytuacji doszło, wraz ze sferą fizjologiczną, i sfera emocjonalna uległaby przekształceniu (biologia bowiem takie rozróżnienie uznaje za bezzasadne). Jednak gdyby jedynie ta sfera fizjologii, ktora odpowiada za mechanizmy podtrzymania życia, uległa zmianom, moglibyśmy prawdopodobnie zaobserwować zwiększony odsetek samobójstw w tzw. "spoleczeństwach zimmortalizowanych" spowodowany bezsensem sensu dotychczasowego życia...

Temat jak rzeka, możnaby obszerny esej napisać.  Eh, ale i tak bez gruntownej znajomości najnowszych osiągnięć różnych wyspecjalizowanych dziedzin badań, te rozważania nie będą niczym więcej ponad spekulacje... Absolutna unifikacja - to by bylo coś. Może to jest właśnie powód, którego warto żyć dłużej. Z drugiej strony nie każdy musi być naukowcem...

Pozdrawiam,
SdS
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2005, 01:57:12 pm wysłana przez Sokratoides »

nty_qrld

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 308
  • . . . . ...
    • Zobacz profil
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 04, 2005, 02:57:17 pm »
Cytuj
Nieśmiertelność rozumiana dosłownie byłaby moim zdaniem koniecznością zmierzenia się ludzkiego pojmowania, ludzkiej osoby, z nieskończonością - nieskończonym ogromem informacji. Nie wiem czy ktoś na prawdę chciałby nieśmiertelności (choćby takiej uzyskiwanej przez genetyczne lub biochemiczne manipulacje), gdyby wiedział, że każdy rok, ba, każde dziesięciolecie i wiek jest mniej niż mgnieniem w morzu rzeczy przeżytych, które to morze nie ma granic. Powodowałoby to zupełną dewaluację życia, dla takowej istoty żadne pojęcie określone temporalnie (np. szczęście,  spełnienie, komfort, bezpieczeństwo) nie mogłoby mieć znaczenia. Istnienie straciłoby znaczenie...  

Term podejrzewam że zainspirował cię pilot z Obłoku Magellana, co?  ;D

pzdr

W dniu N o godzinie entej, w entym sektorze entego rejonu zostaniecie wyentowani z pokładu jednostki N."
Pamiętnik znaleziony w wannie

Terminus

  • Gość
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 04, 2005, 04:04:24 pm »
Nie wiem, może nieświadomie. Obłok mam na półce, ale czytałem tylko raz i to z półtora roku temu. Pemiętam jakiegoś pilota, ale nie za dobrze :) Więc nie wiem za bardzo o co chodzi ::)

nty_qrld

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 308
  • . . . . ...
    • Zobacz profil
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 04, 2005, 04:45:11 pm »
Była tam mowa właśnie o nieśmiertelności i ten pilot o ile pamiętam powiedział właśnie, że dla swoich wspomnień wyrzekłby się nieśmiertelności. Oczywiście z tego powodu, o którym wspomniałeś - skończonej pojemności mózgu.

pzdr

W dniu N o godzinie entej, w entym sektorze entego rejonu zostaniecie wyentowani z pokładu jednostki N."
Pamiętnik znaleziony w wannie

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11535
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #25 dnia: Wrzesień 09, 2007, 06:13:06 am »
Co do przedłużenia życia (stanowiacego krok do nieśmiertelności) to zasadniczo widzę natępujące możliwości:

1. sposób opisany w opowiadaniu "Pieszczota" Egana (klon, któremu za pomocą dość oryginalnego zabiegu przeszczepiono w całości pamięć zmarłego oryginału);
2. cyborgizacja (granicą życia jest tu granica czasu istnienia, i wydolności ludzkiego mózgu, ale krok we właściwym kierunku) - sympatycznie przedstawia to "Spotkanie z Ramą" Clarke'a, mniej sympatycznie "Maski" Damona Knighta;
3. nanocyborgizacja (wymyślił to po raz pierwszy Mistrz i nazwał ektokowaniem) - tu już jesteśmy blisko prawdziwej nieśmiertelności - w którymś momencie pojaiw isę jednak kwestia pojemności pamięci;
4. zmiana ciała biologicznego na 100% maszynowe, lub też rezygnacja z ciała i przyjęcie formy samego "software" (tę kwestię analizuje z każdej strony Egan w "Diasporze").

Skądinad uważam, ze wszystkie te rozwiazania będą (o ile ludzkość/postludzkość zapragnie realnej niesmiertelności i zyska możliwość zapewnienia jej sobie) będą zmierzać do rozwiazania nr 4. (albo i dalej - vide wstęp do powieściowej "Odysei kosmicznej".)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11535
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Ile przed NAMI? Co po NAS?
« Odpowiedź #26 dnia: Lipiec 12, 2020, 02:13:27 pm »
Rozważania o internetowej śmierci i nieśmiertelności:
https://gadzetomania.pl/61650,smierc-nie-istnieje-internet-moze-nam-pomoc-na-nowo-odkryc-umieranie
Na marginesie tej oto knigi:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4929824/playdead-info-smierc-niesmiertelnosc-jako-pojecia-z-pozoru-przeciwstawne-w-kulturze-wspolczesnej

Ciekawy jest fragment:

Urszula Kluz-Knopek pisze o start-upach, które chcą zbierać informacje na temat danego użytkownika, by po jego śmierci móc go "naśladować". Wprawdzie nie będzie to kopia człowieka, a raczej kopia jego wyobrażenia o sobie — wszak do tego głównie służą media społecznościowe — ale jest to krok w stronę cyfrowej nieśmiertelności.

Wygląda to na przymiarki do realizacji scenariusza z zimniakowego "Na końcu będzie słowo", choć nie posądzam statystycznych zombie-botów (gdy już powstaną), o to, by miały błyszczeć językowym kunsztem tamtejszych Gismuna i Imoro.

(Nawiasem: gdybyśmy się tak wszyscy unieśmiertelnili, to możemy tu dyskutować do końca Internetu, a przynajmniej nasze nicki ;).)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki