Autor Wątek: Coś dla fanów "Star Wars" ;)  (Przeczytany 10000 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #30 dnia: Październik 09, 2019, 01:14:36 pm »
Słuszne spostrzeżenie, bo łacina bazuje na szyku SOV, jednak trop wiedzie znacznie dalej w przeszłość:
https://www.pnas.org/content/108/42/17290
https://www.rp.pl/artykul/735792-Jezyk-praludzi-jak-mowa-Yody-z--Gwiezdnych-wojen-.html

Edit:
Z innej beczki... Szykuje się fanfilm "Wrath of the Empire" przedstawiający polowanie Thrawna i Vadera na jednego z ocalałych Jedi:
« Ostatnia zmiana: Październik 10, 2019, 07:57:55 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #31 dnia: Październik 16, 2019, 11:48:28 pm »
W międzyczasie ktoś - w końcu! - wygarnął wprost, że Sequele są gorsze od Prequeli:
https://www.cnet.com/news/the-new-star-wars-trilogy-is-worse-than-the-prequels/
W sumie nie był pierwszy... Kto inny - jeszcze w maju - zarzucił ich twórcom, że nawet w różnorodność nie umieją ;):
https://medium.com/@tehtokufan/star-wars-sequel-trilogy-what-went-wrong-5c3998b35bba
(Pod argumentacją spod obu linek ;) mogę się podpisać.)

Natomiast jeśli chodzi o wycinanie Rose, to - owszem - z materiałów reklamowych jest usuwana:
https://boundingintocomics.com/2019/10/07/report-rose-tico-removed-from-star-wars-merchandise/
Z czego ich twórcy dość mętnie się tłumaczą:
https://www.cinemablend.com/news/2481756/star-wars-artist-explains-rose-ticos-absence-in-rise-of-skywalker-poster
Ale czy z samego filmu - nie wiadomo.
(Przy czym, skoro o tym mowa, ja tam bym wolał żeby jej pod dywan nie zamiatali, tylko uczynili w końcu postacią, którą widownia/fandom - w tym choć część dotychczasowych haterów - polubi, albo i pokocha. IMHO są to winni aktorce.)

ps. I jeszcze parę list fanfilmowych polecanek:
https://www.cheatsheet.com/entertainment/star-wars-fan-films-good-enough-canon.html/
http://www.adventuresinpoortaste.com/2017/06/30/top-10-star-wars-fan-films/
https://dorksideoftheforce.com/2019/01/17/star-wars-fan-films/
https://www.fortressofsolitude.co.za/star-wars-fan-films/
https://en.wikipedia.org/wiki/The_Official_Star_Wars_Fan_Film_Awards
Niektóre, jak "Days Past", "Kara", "Birth of a Monster" czy "Rebel Scum", są naprawdę niezłe. Całkiem poruszająca jest też (kajndof) seria filmów o Szturmowcach - "Bucketheads", "Scout", "TK-436. A Stormtrooper Story" i "Jakku: First Wave". "Hoshino" ładnie pokazuje filozofię Jedi, "Dark Legacy" - Sithów, "Jedi's Code" - trzecią drogę, a "Hearts of Kyber" - wahania. "A Light in the Darkness" ma znakomity początek (potem jest różnie). A króciak zatytułowany na wyrost "The New Republic Anthology" prosty jest i błahy, ale trudno wskazać porządnego Warsie, który nie chciałby go uznać za część kanonu (cokolwiek przez kanon będzie rozumiał).
(Dobra, "Boba Fett: The Twelve Parsec Stare", "Han Solo: A Smuggler's Trade" i "Darth Maul: Apprentice" też są fajne, choć błahe. Zaś "Destroyer" to gratka dla miłośników X-Wingów i fantastyki militarnej.)
« Ostatnia zmiana: Październik 17, 2019, 12:08:57 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 718
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #32 dnia: Październik 19, 2019, 02:31:50 am »
W międzyczasie ktoś - w końcu! - wygarnął wprost, że Sequele są gorsze od Prequeli:
https://www.cnet.com/news/the-new-star-wars-trilogy-is-worse-than-the-prequels/
/.../

Bredzi. Nie da się zrobić gorszego filmu niż prekłele.
Atak Klonów i Zemsta Sithów są nieogladalne za jednym podejsciem,

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #33 dnia: Październik 20, 2019, 01:36:53 am »
Bluźnicie, Kolego, choć teistom ponoć nie wypada ;). Prequele, owszem, miały nieznośnego Jar-Jara i drewnianego Anakina, ale miały też inne, znacznie bardziej udane postacie. Bohaterów Sequeli da się przypisać wyłącznie do kategorii anakinowatych (Rey*) i jar-jarowatych (bo albo żałosnych - Kylo; albo mających błaznować/wprowadzać nieudany komizm - Finn, Hux, w sumie także Poe; albo budzących niechęć widzów - nieszczęsna Rose). Prequele rozbudowały świat (pożywiły się nimi dwa seriale o wojnach klonów i sporo pozycji EU - powieści, Ko/TOR-y), Sequele go tylko burzą (po premierze "TFA" można było zakładać, że w tym szaleństwie jest metoda, sam tak naiwnie sądziłem, teraz widać, że nie ma). Prequele - jak słusznie zauważył autor w/w tekstu - miały momenty wielkości (realizacja Rozkazu 66 to jedna z piękniejszych wizualnie i najtragiczniejszych zarazem scen kina pop), były też - mimo wszystko - bardziej przemyślane, Sequle w najlepszym wypadku są poprawne technicznie i w miarę ładnie zrobione, a ich fabuła nie trzyma się kupy (nawet jak na standardy "SW", gdzie od idiotycznego przepuszczenia kapsuły się zaczyna). Wreszcie - Prequele robił facet od "THX-a 1138" i "Imperium...", który miał coś ciekawego do powiedzenia choć nie zdołał tego sprawnie wyartykułować (wiek czy co?), podczas gdy Sequele produkują korporacyjni najmici pod dyktando księgowych kalkulujących co się dzieciakom spodoba (słabo kalkulujących zresztą, bo zabawki - jak wieść głosi - nie idą, a "Solo", jak wiemy, wtopił).

* Która, co gorsza, w przeciwieństwie do przyszłego Wejdera nie przechodzi żadnej przemiany (przynajmniej dotąd...).
« Ostatnia zmiana: Październik 20, 2019, 02:53:42 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 718
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #34 dnia: Październik 20, 2019, 03:11:50 am »
Bluźnicie, Kolego, choć teistom ponoć nie wypada ;). Prequele, owszem, miały nieznośnego Jar-Jara i drewnianego Anakina, ale miały też inne, znacznie bardziej udane postacie. /.../
No np. kto?

Hornet

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 195
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #35 dnia: Październik 20, 2019, 01:38:13 pm »
Mnie się sequele (Gwiezdnych Wojen) bardziej podobają niż prequele, szczególnie Przebudzenie Mocy (ubóstwiam Harrisona Forda) - głównym zarzutem, co do epizodu VII jest to, że powiela, kopiuje i zrzyna z epizodu IV, całymi garściami i brak mu oryginalności. Pewnie dlatego mi się podoba, bo Nowa Nadzieja, to moja ulubiona część z całej sagi (tak, wiem, że Imperium jest epickie). Poza tym ten zarzut już padał w odniesieniu do Powrotu Jedi, czy Ostatniej Krucjaty (Indiana Jones) - ten film cenię bardziej niż Poszukiwaczy Zaginionej Arki. 
Jeżeli chodzi o prequele, to dobór aktorów i ich sztywne, koślawe aktorstwo zabiło drugą trylogię. Co mnie szczególnie smuci, bo doceniam dorobek Natalie Portman i Ewana McGregora, to w Gwiezdnych Wojnach się nie spisali, zwłaszcza w epizodzie I to widać. Czytałem, że to z powodu nienaturalnego otoczenia pracy aktora, jakim jest plan zdjęciowy na tle bluescreenu - być może. Trzeba pamiętać, że 99% zdjęć z nowej trylogii to były sztucznie wygenerowane tła. Przykro to mówić, ale efekty komputerowe użyte w nowej trylogii, zestarzały się bardziej niż efekty specjalne, rekwizyty i kostiumy z oryginalnej trylogii.
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #36 dnia: Październik 20, 2019, 04:07:18 pm »
No np. kto?

Obi-Wan (nazwany potem przez widzów mistrzem trollingu dla swoich celnych ripost), który to w Prequelach dopiero wyrósł na dobre na ideał Jedi, Darth Maul - właściwie rola niema, a tak wyrazisty, że do dziś da się nim dzieci straszyć, Mace Windu (zwany Mistrzem Windowsem ;) ) - czasem wystarczy być gdy jest się granym przez S.L. Jacksona, Padmé - nie miała charyzmy córki, ale póki nie została pchnięta na tory kiepskiego naśladownictwa romantycznych konających z miłości heroin, wypadała b. fajnie. Ba, nawet ten nieszczęsny kosmiczny Żyd Watto czy inny Sebulba - choć pokazani przez chwilę, więc zarysowani grubą krechą - są przytomniej napisani niż sequelowa gromadka. (A Quinlanowi Vosowi wystarczyło parę sekund na ekranie by wyrosnąć na gwiazdę starwarsowych komiksów. Powtórzcie ten sukces dzieci Abramsa.)

ps. Wiesz, że ten filmik to też część nowego kanonu?
« Ostatnia zmiana: Październik 20, 2019, 05:04:45 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hornet

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 195
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #37 dnia: Październik 20, 2019, 04:42:06 pm »
Darth Maul - właściwie rola niema, a tak wyrazisty, że do dziś da się nim dzieci straszyć
Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Byłem w kinie w 1999 roku na Mrocznym Widmie i pamiętam, że głównym naszym zarzutem (moim i kolegów) było to, że brakowało w nim postaci pokroju Vadera. Darth Maul nie spełniał tej roli, nie budził w nas lęku ani większego zainteresowania, niestety.
Szczerze wyznam, że Mroczne Widmo to największa katastrofa w sadze Gwiezdnych Wojen i do dziś ten dorobek nie został pobity. Tak, nawet przez Ostatniego Jedi. 
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4919
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #38 dnia: Październik 20, 2019, 07:08:25 pm »
Darth Maul - właściwie rola niema, a tak wyrazisty, że do dziś da się nim dzieci straszyć
Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Byłem w kinie w 1999 roku na Mrocznym Widmie i pamiętam, że głównym naszym zarzutem (moim i kolegów) było to, że brakowało w nim postaci pokroju Vadera. Darth Maul nie spełniał tej roli, nie budził w nas lęku ani większego zainteresowania, niestety.
Tak jest - bez Vadera nie ma zabawy...a nawiasem widziałam go tydzień temu w Pradze - był dosyć zagubiony i wyglądał na zmęczonego:

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Hornet

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 195
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #39 dnia: Październik 21, 2019, 01:06:55 am »
Zobaczyć Dartha Vadera karmiącego gołębie, bezcenne, Olu. Zazdroszczę.
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #40 dnia: Październik 21, 2019, 01:57:55 am »
Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Byłem w kinie w 1999 roku na Mrocznym Widmie i pamiętam, że głównym naszym zarzutem (moim i kolegów) było to, że brakowało w nim postaci pokroju Vadera. Darth Maul nie spełniał tej roli, nie budził w nas lęku ani większego zainteresowania, niestety.

Że do Vadera nie ma podejścia, to rzecz oczywista (w końcu to villain wszechczasów). Zwróć jednak uwagę, że krótko po premierze Epizodu I pojawiły się powieść, komiks i opowiadanie poświęcone Darthowi Maulowi i sprzedały się nieźle (znaczy: było na nie zapotrzebowanie). Mało tego, że po postać w/w Zabraka sięgają do dziś (dwa przykłady widać we wcześniejszych postach, trzeci to jego występ w "Solo", a po drodze były kolejne knigi i komiksy) zarówno disney'owcy jak i fan-twórcy (czyli w/w zapotrzebowanie nie wygasło).

Szczerze wyznam, że Mroczne Widmo to największa katastrofa w sadze Gwiezdnych Wojen i do dziś ten dorobek nie został pobity. Tak, nawet przez Ostatniego Jedi.

Hmm... Zależy z jakiej perspektywy patrzeć... Z perspektywy finansowej żaden z filmów, o których mówimy nie był klęską (wszystkie dobrze zarobiły). Z perspektywy artystycznej? Twierdzę, że Lucas jest jednak twórcą wyższego rzędu niż Abrams z Johnsonem, więc nawet jego nieudane dzieła będą nieść większy powiew artyzmu niż produkcje tamtych, ale de gustibus, zostawmy to na boku... Jeśli chodzi o wpływ na kondycję fikcyjnego uniwersum, czy też - brzydko mówiąc - marki/franczyzy da się jednak zauważyć, że "Mroczne widmo", choć - owszem - budziło uczucia b. mieszane, spowodowało (po raz drugi, pierwsza była książkowa Trylogia Thrawna) przypływ powtórnego zainteresowania "SW", wprowadziło też wiele elementów, znacząco rozwijających gwiezdnowojenny świat - pokazało nam jak też właściwie wyglądała stara Republika i Zakon Jedi, introdukowało Zasadę Dwóch i wielki plan Sithów, a także ideę Wybrańca. Sequele nie mogą się tym poszczycić, ich jedyne dziedzictwo (na dziś?) to polaryzacja widowni.

ps. Dla mnie znów odpowiedź poniższego typu:
Zobaczyć Dartha Vadera karmiącego gołębie, bezcenne, Olu. Zazdroszczę.
To niepotrzebne nabicie pustego posta... ale nie zamierzam Cię atakować z tego powodu ;). Cieszy każdy sensowny głos więcej w naszej forumowej polifonii, czy też - by pozostać przy metaforze z pewnej pracy magisterskiej - kolejny prąd w mózgu forumowego GOLEM-a.
« Ostatnia zmiana: Październik 21, 2019, 12:28:54 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hornet

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 195
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #41 dnia: Październik 21, 2019, 12:28:05 pm »
Oceniam sam film, nie komiksy, książki, czy figurki, które się po nim pojawiły - szczerze, to dziwaczny argument, żeby film oceniać po tym, że zaraz pojawiły się komiksy i gadżety bazujące na marce, ale rozumiem Twój argument, z którym rzecz jasna się nie zgadzam - tok rozumowania Q: gdyby Maul nie był interesującą postacią, to nie powstałyby te wszystkie książki i komiksy. Jeżeli Darth czerwony był tak głęboką postacią, to dlaczego nie pokazano tego już w Mrocznym Widmie, tylko potrzebowano na to komiksów, żeby to opisać?. Fakty są takie, jak sam wyjawiłeś, Maul w filmie ma z jedną, czy dwie kwestie. IMO Lucas poszedł tutaj na łatwiznę. Dla mnie Darth Maul to pusta, bezbarwna postać, pomimo, że miał wymalowaną na czerwono twarz.
Co do zapotrzebowania, to dobrze wiesz, że fanbase Star Wars wszystko przyjmie, nawet jeśli będzie wybrzydzał, to i tak kupi film, książkę, komiks, figurkę, kołdrę, bo jest nerdem i kolekcjonerem. Nie oceniałbym filmu tylko na podstawie sprzedanych biletów, czy gadżetów. 
Każda z części Gwiezdnych Wojen zarobiła, to jasne. Marka Star Wars przyciąga i będzie przyciągać, nieważne, jak słaby był to film w całej sadze. 
Podałeś artykuł, który wyłuszcza, że sequele są gorsze od prequeli i ok, ale jest masa podobnych artykułów, które wykazują, gdzie prequele poległy. Są to np: dobór aktorów i ich aktorstwo. Przykładowo wielu autorów podaje, że Lucas popełnił błąd już na etapie castingu. Postawienie na Portman i Haydena Christensena się nie sprawdziło - według tych autorów i ich artykułów, ze względu na nieprzekonywujące aktorstwo i brak wyrazistości.
Zresztą, chciałbym bardziej się skupić na Mrocznym Widmie. Tutaj nawet sam Lucas wiedział, że przedobrzył. Pewnie znasz ten słynny film, w którym Lucas z całą ekipą oglądają Mroczne Widmo i po napisach końcowych Lucas stwierdza, że przesadził?. I to w takim stopniu, że tych słabych momentów nie dało się już wyciąć, bo zawarte w nich są istotne dla fabuły momenty. Według mnie świadczy to o tym, że nawet wielki George Lucas popełnia błędy, a nawet wielbłądy. Na marginesie, tych błędów popełnił jeszcze więcej w Królestwie Kryształowej Czaszki, z sagi Indiana Jones, tutaj nawet Spielberg i Harrison Ford kręcili nosem na pomysły Georga. I tak ten film trafił do kin, zgroza.
Moim zdaniem taki epizod VII jest dużo lepszym filmem - in general - niż wszystkie prequele razem wzięte (poza Łotrem I). Jest w nim wszystko, akcja (za to najbardziej cenię sagę Star Wars), wyraziste postacie, poczucie humoru, niezgorsza fabuła. Poza tym ten film był znacznie lepiej oceniany przez fanbase Gwiezdnych Wojen do czasu ukazania się epizodu VIII, który podciął im skrzydła i przez to skreślili nową trylogię i to nic, że w 2015 byli epizodem VII zachwyceni.
« Ostatnia zmiana: Październik 21, 2019, 01:07:39 pm wysłana przez Hornet »
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 718
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #42 dnia: Październik 22, 2019, 12:14:00 am »
Pomijam na razie kwestię tych nędznych postaci z prekłeli oraz np Rey vs Anakin bo jest coś ciekawszego i nie wiem czy było:






To co robi ta ekipa jest niesamowite.
« Ostatnia zmiana: Październik 22, 2019, 12:16:44 am wysłana przez Smok Eustachy »

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10418
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #43 dnia: Październik 22, 2019, 02:39:49 am »
Oceniam sam film

I tu być może leży różnica, która nie pozwoli nam uzgodnić stanowisk, za to da nam możliwość pięknego różnienia się ;). Dla mnie - jak pewnie wiele razy pisałem ;) - "Gwiezdne Wojny" to mniej film/filmy, a bardziej pewien projekt worldbuildingowy, dlatego mniej patrzę na poszczególne Epizody jak na samodzielne dzieła sztuki filmowej, a bardziej jak na cegiełki (a może raczej, ze względu na kanoniczne znaczenie, główne elementy konstrukcyjne) pewnego gmachu, przez co jednym z kluczowych kryteriów mojej ich oceny jest co wnoszą do całościowego obrazu, i co z nich wyrasta/jest w stanie wyrosnąć. (Zresztą znacznie ładniej pisał o tym autor drugiego z w/w tekstów, reprezentujący b. podobną optykę.)

tok rozumowania Q: gdyby Maul nie był interesującą postacią, to nie powstałyby te wszystkie książki i komiksy. Jeżeli Darth czerwony był tak głęboką postacią, to dlaczego nie pokazano tego już w Mrocznym Widmie, tylko potrzebowano na to komiksów, żeby to opisać?. Fakty są takie, jak sam wyjawiłeś, Maul w filmie ma z jedną, czy dwie kwestie.

Pomijasz pewien istotny czynnik. Pokazany od niechcenia Maul na tyle zaintrygował widownię, że chciała kolejnych historii o nim, i chce nadal. Nie każdy z bohaterów "SW" został tak ciepło przyjęty. Czy np. admirał Piett lub Jabba - choć przecie popularni, i jakoś tam ich losy dalej rozwijano - mogli liczyć na podobne traktowanie? Czy widownia jest równie ciekawa bohaterów Sequeli?

Co do zapotrzebowania, to dobrze wiesz, że fanbase Star Wars wszystko przyjmie, nawet jeśli będzie wybrzydzał, to i tak kupi film, książkę, komiks, figurkę, kołdrę, bo jest nerdem i kolekcjonerem.

No, właśnie, jeśli wierzyć mediom, niekoniecznie:
https://cosmicbook.news/star-wars-marvel-sales-drop-disney
https://cosmicbook.news/star-wars-decline
https://cosmicbook.news/disney-confirms-star-wars-galaxys-edge-suffering

Według mnie świadczy to o tym, że nawet wielki George Lucas popełnia błędy, a nawet wielbłądy.

Ależ oczywiście. Przywołany przez Ciebie "Indiana Jones 4" jest np. nieoglądalny. Jednak gdy mowa o "SW" wolę jakoś ułomne i koślawe Prequele od rzemieślniczego play it safe twórców Sequeli (i efektownych obrazków przysłaniających głupotę fabuł tychże)*.

* Choćby dlatego, że potrafią zaskoczyć, pokazując coraz nowe elementy rozszerzającego się tym sposobem świata - barokowy zamek na obcej planecie, podmorskie miasto Obcych, podwędzony Asimovowi ;) glob-metropolię, deszczową ojczyznę długoszyich geninżynierów, jaskinie zamieszkałe przez zidustrializowane owady ;), zapadliska pokonywane na grzbiecie jaszczura, piekło wrzącej lawy, liczne światy, na których malowniczo ginęli Jedi. (Podczas gdy Sequele trzymają się pustynno-leśno-śnieżnego standardu, wzbogacając go zaledwie nienowym - także w "SW" - motywem kosmicznego kasyna.)

wyraziste postacie

Których ekranowe portrety psychologiczne przystają jednak b. słabo do ich biografii...

Poza tym ten film był znacznie lepiej oceniany przez fanbase Gwiezdnych Wojen do czasu ukazania się epizodu VIII, który podciął im skrzydła i przez to skreślili nową trylogię i to nic, że w 2015 byli epizodem VII zachwyceni.

Na ile mogę mówić w imieniu tej części fandomu... Owszem, przyjąłem Ep. VII dość entuzjastycznie (stosowne wpisy w wątku filmowym dowodem), jednak dziś mam wrażenie, że Abrams - b. sprytny prestidigitator, czego już "Lost" dowiódł - mnie nabrał. B. zręcznie odtworzył wizualny i - z braku lepszego słowa - przygodowy klimat oryginału (tj. Ep. IV), pokazał fajne obrazki, sceny, lokacje, i tym zauroczył (do tego stopnia, że przymykałem oko na absurdalną ideę Starkillera czy kompletną demolkę mapy politycznej Odległej Galaktyki). Tej zdolności absolutnie mu nie odmawiam. Jednak "TLJ" pokazał, że nie szedł za tym żaden plan, żadna głębsza myśl, żadna wizja rozwoju świata (gdyby było inaczej Johnson nie mógłby dostać kreatywnej swobody). I o to jestem wkurzony.

nie wiem czy było:

Nie było ;).

Edit:
Tymczasem mamy trailer:

Co by nie gadać, jest epicko.
« Ostatnia zmiana: Październik 23, 2019, 12:22:36 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 718
    • Zobacz profil
Odp: Coś dla fanów "Star Wars" ;)
« Odpowiedź #44 dnia: Październik 23, 2019, 01:38:04 pm »
Trailer jest zmontowany tak, żeby było podobnie jak w Powrocie Jedi. O nieszczęście me. Koniki są.

Natomiast Obi Wan w prekłelach to porażka jest kreacyjna, a ten Sebulba to migawka taka jest. Drętwymi postacie tam są.