Autor Wątek: Piszemy opowiadanko on-line  (Przeczytany 15329 razy)

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2215
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #30 dnia: Wrzesień 23, 2008, 01:41:35 am »
A swiat realny przeciez gdzies byc musial. Ale jak byc pewnym, ze to wlasnie te zdazenia a nie inne sa realne. Powoli ogarniala go panika...
- Fuck that shit!- pomyslal i w przyplywie desperacji szarpnal drzwi. Przed nim stal ON.
- A wiec jestes... - przez zacisniete i nagle spierzchle gardlo wyskrzeczal Kapitan.
- Taaa... Jestem ktory jestem - niedbale, z pewnym niesmakiem odparl On - Juz myslalem, ze mam tu z toba spokoj i ze przeszedles w wyzszy stopien zageszczenia umyslowego, a sie okazuje ze mnie Q w czlona zrobil i z drogi ku niematerialnego oswiecenia cie zawrocil. Aj waj! I co ja teraz z toba mam zrobic? Leb ci ukrecic, czy co?
- Eee tam... zaraz leb ukrecic - kapitan rzekl niepewnie, cofajac sie powoli rakiem - Godzi sie tak?
- Godzi, nie godzi, jam ten co w swiatlosci brodzi. I ja mowie co ma byc!
Kapitan goraczkowo poszukiwal w myslach argumentow, by ocalic swoja skore, jednoczesnie instyktownie, acz chylkiem cofajac sie.
- O! A milosc? Litosc? Win przebaczenie? - wykrzyczal z nadzieja.
- Grzechow odpuszczenie, na szaniec rzucane kamienie... Ach wy, ludzie... Ornung ma byc! Lat juz pare minelo, jakes sie w czasie rozpuscil, jak nie przymierzajac lzy w deszczu, a jeszcze mi tu kazania prawic zaczniesz. I kwekac i stekac...Nie badz pan baba! Czas umierac!
Kapitanowi serce stanelo w gardle, mysli krazyly jak stado sploszonych gawronow, krakaniem wieszczacych koniec. Wtem z chaosu wylonil sie fragment, ktorego nie rozumial, ale ktory nieoczekiwanie dal mu nadzieje: Q wywolal go z niebytu. Tak ON powiedzial.
- Q, na Boga! Ratuj!

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10245
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #31 dnia: Wrzesień 23, 2008, 02:20:46 am »
Kapitan ponownie potrząsnął głową, nie zaraz nie-głową bo to wszystko nierealne było, wśród złud się obracał.

Obłęd, obłęd, obłęd... pomyślał kapitan - zwariował do cna ten arkadion, albo ja wariat jestem a on mój obłęd w ciało obleka.. Zaraz w jakie ciało, skoro to wszystko złudzenia.

Jawyyyy! Jawyyy! - zawył rozpaczliwie. - Zaraz trzeba się uspokoić. Zdobywcą kosmosu jestem, pod Pirxem służyłem. Tak się nie godzi. Z tej sytuacji musi istnieć jakieś wyjście...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

lilijna

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 312
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #32 dnia: Wrzesień 27, 2008, 12:41:24 am »
Zrobiło mu się wstyd przed samym sobą. Żeby osoba na takim stanowisku dała się ponieść nerwom...na szczęście jedynym świadkiem chwili jego słabości była tylko ta piekielna maszyna. Znowu stał na plaży wpatrzony w morze, było to niesamowicie realistyczne – czuł nawet gorący piasek pod bosymi stopami. Ze zdziwieniem zauważył, że jest w stanie myśleć logicznie, i że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to na co patrzy jest tylko złudzeniem. Zrobił parę kroków w prawo, ale w miejscu, gdzie w pomieszczeniu miała znajdować się ściana nie natrafił na żadną barierę. A więc działo się to tylko w jego umyśle. Jak się stąd wydostać, jak się...Nagle przyszła mu do głowy myśl, ostatnia deska ratunku. Zacisnął pięści. Zamknął oczy. Starał sobie wmówić, że jego największym marzeniem jest znalezienie się na statku...

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10245
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #33 dnia: Wrzesień 27, 2008, 12:46:33 am »
I znalazł się na nim. Tylko jak sprawdzić czy to jawa, czy kolejna warstwa złudzeń?
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

lilijna

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 312
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #34 dnia: Wrzesień 30, 2008, 06:05:07 pm »
Po chwili wahania uśmiechnął się lekko.

- A więc tak wygląda arkadion – pomyślał i obszedł go dookoła przyglądając mu się z zaciekawieniem. Była to niepozorna metalowa skrzynka.

Z całą pewnością mógł stwierdzić, że wrócił do rzeczywistości. Nie marzył o tej maszynie, a ona jednak stała przed nim. Znalazł antidotum - najpewniej nie działała na ludzi, którym było wystarczająco dobrze w świecie, w którym żyli, ale ilu mogło ich być, zero z jakąś liczbą po przecinku – w każdym bądź razie niewielu. Nie starając się dociec niczego więcej wyszedł  pośpiesznie z ładowni zmieniając kod dostępu klucza. Na statku życie toczyło się zwykłym trybem.

Obszedł wszystkie pomieszczenie szukając Gregoriusa. W końcu znalazł go w kantynie. Siedział samotnie przy stoliku i pił popołudniową kawę; usiadł naprzeciwko. Żaden z nich nie spieszył się z rozpoczęciem rozmowy.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10245
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #35 dnia: Wrzesień 30, 2008, 08:38:46 pm »
Po dłuższym milczeniu kapitan popatrzyl na Gregoriusa  i powiedział, ni to do niego ni do siebie:

-Uległem działaniu arkadionu i trafiłem do urojonego świata, który w zasadzie niczym nie różnił się od prawdziwego Był tam taki sam "Mizar" z takusieńką samiusieńką załogą. Teraz jednak wyraziłem intencję powrotu do rzeczywistości, i oto powróciłem. Po czym jednak mam poznać, ze jestem w realnym świecie, i że tys jest prawdziwy Gregorius? - przerwał dla nabrania oddechu i kontynuował. - Stuprocentowo skutecznej metody nie ma jak już tego w zamierzchłych wiekach dowiódł mędrzec nazwiskiem Lem, w swej "Summie technologicznej". Przesłanką wskazującą jednak na złudność świata otaczającego będą wszelkie niekoherencje w naturze otaczającej mnie rzeczywistości. Pozostaje mi zatem przyjąć, że to co mnie otacza prawdą jest i na wszelkie możliwe oznaki fałszu uważnie baczyć.

Tymczasem jednak - przyjmując, że prawda najprawdziwsza mnie otacza - wracajmy do spraw bieżących...
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 30, 2008, 09:02:09 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #36 dnia: Październik 04, 2008, 01:31:22 am »
- Widzę, że doszedł pan do tego samego punktu, co ja - powiedział Gregorius i znienacka się uśmiechnął, a kapitan poczuł, że wbrew sobie czuje sympatię do tego typa. A to nie było dobre - facet był nasłany przez wywiad. Zaufać mu? Budowanie na piasku było równie pewne, a przynajmniej zapewniało jakieś ćwiczenie.
- Spójrzmy w oczy faktom - kapitan uśmiechnął się przyjaźnie, a pod stołem sprawdził, czy podczas wojaży po nieistniejących światach służbowa broń przypadkiem nie zaginęła - mamy wspólny cel. Jest nim spotkanie z wojskową fregatą i pozby... eeee.... przetransportowanie na niego arkadionu i pana. W tej chwili jesteśmy w centrum mgławicy, i, o ile nie pomyliłem się w obliczeniach, do spotkania pozostało nam jeszcze  43 godziny.
- Dokładnie 42 i 16 minut - uściślił niepotrzebnie Gregorius. - Tylko że oni mogą się spóźnić...
- Jak to spóźnić, do cholery? Oszalał pan? Spóźnić to się panu może narzeczona na randkę. Jeśli by w ogóle przyszła! - to by było na tyle jeśli chodzi o techniki rozwiązywania konfliktów i niewchodzenie w spory na poziomie relacji osobistych
- Coś w tym jest - Gregorius był niewzruszony. Pewnie w wywiadzie lepiej ich szkolili. - Mogą też nie przyjechać wcale...



PS Witam po-urlopowo, miło zobaczyć, że są rzeczy niezmienne, np.: maziek nie traci poczucia humoru, a Q jak Chuck Norris  odpisuje na wszystkie posty i zawsze wspomina o StarTreku. Zawsze :P

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10245
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #37 dnia: Październik 04, 2008, 01:44:53 am »
Kapitan popatrzył na rozmówcę spode łba świadom teatralnej kiczowatości tego gestu:
-Przyjmując, że jest pan realny, czy może pan, do jasnej anielki, czy są jakieś przyczyny poza standardowymi niebezpieczeństwami kosmicznych wojaży, dla których mogliby nie przylecieć wcale?

(A jednocześnie pomyślał: broń pod stołem, jak w jakiej space operze, takie psychologicznie gierki? toż to szmirą pachnie... czy ja naprawdę do realności wróciłem... w urojeniach nadal sie nurzam, czy też życie pisze najgłupsze scenariusze?)


Nie wszędzie wtykam filmidło, oj nie wszędzie. Ostatnio więcej o "Gwiezdnych wojnach" pisałem... :P

Aha: też się cieszę, że Cię znów widzę :), zwłaszcza, że dyskusja o "Fiasku" znów zamarła...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

lilijna

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 312
    • Zobacz profil
Re: Piszemy opowiadanko on-line
« Odpowiedź #38 dnia: Październik 04, 2008, 03:18:32 pm »
- O to niech już pana głowa nie boli – odparł tamten – miał pan dostarczyć ładunek i wywiązał się pan z zadania.
 
  Kapitan skinąwszy głową Gregoriusowi wstał od stołu i bez słowa poszedł do swojej kabiny. Postanowił że, mimo całej sympatii, bezpieczniej będzie mu nie ufać. Zresztą od momentu, kiedy usłyszał od tamtego historię o arkadionie i o tym w jaki sposób zamierzają go użyć, narzucało mu się mgliście, że reprezentują dwa przeciwstawne obozy. Nie znał całej prawdy i doskonale o tym wiedział, bo który rząd dzieliłby się swoimi tajemnicami ze zwykłym przewoźnikiem. Myśleli, że szczerością kupią jego przychylność, mylili się. Zarówno to, jak i fakt, że Gregorius zaczynał się czuć tutaj coraz swobodniej, jakby to on był kapitanem statku, zaczynało go powoli frustrować.

-To jest MÓJ statek i na jego pokładzie będą obowiązywały MOJE zasady – powiedział Kapitan półgłosem – a historia z tą całą machiną...– zamyślił się. Postanowił nie dopuścić do jej przekazania. Wojna wojną, ale są jakieś granice...gdyby dostała się w ręce wroga...

  Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi.



ANIEL-a: i ja witam ;)