Autor Wątek: 10 książek science fiction wszechczasów  (Przeczytany 356779 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #105 dnia: Listopada 05, 2024, 03:04:40 pm »
O - niedawno wznowionej, a podobne listy regularnie okupującej ;) - "Lunie..." Heinleina:
https://katedra.nast.pl/artykul/8551/Heinlein-Robert-A-Luna-to-surowa-pani/

I o - również trafiającej na ich nowsze wersje - powieści "Jonathan Strange & Mr. Norrell", z okazji jej trzeciego wydania:
https://katedra.nast.pl/artykul/8544/Clarke-Susanna-Jonathan-Strange-i-Pan-Norrell/
« Ostatnia zmiana: Listopada 05, 2024, 03:16:15 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #106 dnia: Maja 24, 2025, 11:13:55 am »
Przypomnę wymienione na jednej z w/w list (czemu tylko na jednej?) opowiadanie "Gwiazda" ("The Star") Wellsa, czasem uważane za pierwszy utwór nowocześnie pojętej SF (niewątpliwie, widać jego echa u Stapledona i Carke'a z jednej, a w "Tricentennial" Haldemana np. z drugiej strony), a zdecydowanie stanowiące początek tej SF-owej tradycji, do której nasz Mistrz przyznałby się bez wahania..Zwięzłe, poruszające i - co podkreślał Gernsback w przedmowie do jego gazetowego wydania - w pełni poprawne naukowo:
https://en.wikisource.org/wiki/Tales_of_Space_and_Time/The_Star
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #109 dnia: Stycznia 19, 2026, 06:54:51 pm »
O "Obcym w obcym kraju" Heinleina, na wielu z w/w list obecnym:
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #110 dnia: Maja 11, 2026, 02:09:18 am »
Jeszcze jedna lista - dość pokraczny kanon fantastyki ulożony przez redakcję "Nowej Fantastyki" w roku 2005

LITERATURA OBCA:
Richard Adams "Wodnikowe wzgórze"
Brian Aldiss "Non stop"
Isaac Asimov "Ja, robot"
Margaret Atwood "Opowieść podręcznej"
Alfred Bester "Gwiazdy moim przeznaczeniem"
James Blish "Kwestia sumienia"
Ray Bradbury "451° Fahrenheita"
Ray Bradbury "Kroniki marsjańskie"
Kir Bułyczow "Opowiadania guslarskie"
Anthony Burgess "Mechaniczna pomarańcza"
Orson Scott Card "Gra Endera"
Arthur C. Clarke "Koniec dzieciństwa"
Karel Čapek "Inwazja jaszczurów"
Philip K. Dick "Człowiek z Wysokiego Zamku"
Philip K. Dick "Ubik"
Arthur Conan Doyle "Świat zaginiony"
Harlan Ellison "Niebezpieczne wizje"
William Gibson "Neuromancer"
Joe Haldeman "Wieczna wojna"
Robert A. Heinlein "Obcy w obcym kraju"
Frank Herbert "Diuna"
Aldous Huxley "Nowy wspaniały świat"
Daniel Keyes "Kwiaty dla Algernona"
Ursula K. Le Guin "Lewa ręka ciemności"
Ursula K. Le Guin "Ziemiomorze" (cykl)
Fritz Leiber "Wędrowiec"
C.S. Lewis "Perelandra"
Howard P. Lovecraft "Zew Cthulhu"
Walter M. Miller jr "Kantyczka dla Leibowitza"
Larry Niven "Pierścień"
George Orwell "Rok 1984"
Edgar Allan Poe "Opowieści niesamowite"
Frederik Pohl "Człowiek plus"
Terry Pratchett "Świat Dysku" (cykl)
Mary Shelley "Frankenstein"
Nevil Shute "Ostatni brzeg"
Robert Silverberg "Człowiek w labiryncie"
Dan Simmons "Hyperion"
Neal Stephenson "Diamentowy wiek"
Robert L. Stevenson "Doktor Jekyll i pan Hyde"
Arkadij i Borys Strugaccy "Piknik na skraju drogi"
Jonathan Swift "Podróże Guliwera"
J.R.R. Tolkien "Władca Pierścieni"
Jules Verne "20 000 mil podmorskiej żeglugi"
Kurt Vonnegut "Syreny z Tytana"
Herbert George Wells "Wehikuł czasu"
Herbert George Wells "Wojna światów"
Gene Wolfe "Księga Nowego Słońca" (cykl)
John Wyndham "Dzień tryfidów"
Roger Zelazny "Amber" (cykl)

LITERATURA POLSKA:
Jacek Dukaj "Perfekcyjna niedoskonałość"
Marek S. Huberath "Gniazdo światów"
Stanisław Lem "Cyberiada" i "Bajki robotów"
Stanisław Lem "Solaris"
Marek Oramus "Arsenał"
Andrzej Sapkowski "Saga o wiedźminie"
Adam Wiśniewski-Snerg "Robot"
Janusz A. Zajdel "Limes Inferior"
Rafał A. Ziemkiewicz "Pieprzony los kataryniarza"
Jerzy Żuławski "Na Srebrnym Globie"


Czemu towarzyszyła dodatkowa wyliczanka autorskiej Ligi Mistrzów w składzie:

Asimov, Bester, Bradbury, Bujold, Bułyczow, Card, Clarke, Dick, Eddings, Ellison, Gibson, Heinlein, Huxley, Le Guin, Lem, Lovecraft, Poe, Pratchett, Silverberg, Simmons, Strugaccy, Swift, Tolkien, Verne, Vonnegut, Wells i Wolfe.
https://forum.fahrenheit.net.pl/viewtopic.php?p=23388#p23388
(Gdzie co najmniej uwzględnienia Eddingsa w tak ścisłym gronie nie rozumiem.)

I o - znajdującej się na wielu z w/w list, a w "Fif-ie" omawianej - "Kantyczce dla Leibowitza":
« Ostatnia zmiana: Maja 11, 2026, 01:36:01 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #111 dnia: Lipca 07, 2026, 10:14:05 pm »
O pięciu tytułach przez w/w listy się przewijających:

I o - pokutującym też na nich - jeszcze jednym (mocno przereklamowanym) tytule:
« Ostatnia zmiana: Lipca 08, 2026, 04:41:17 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #112 dnia: Dzisiaj o 11:09:08 am »
O pięciu kolejnych tytułach, z których minimum część przez w/w listy się przewija:
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

akond

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 213
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #113 dnia: Dzisiaj o 11:46:02 am »
Widzę, że pogadanki dotyczą pozycji wydawanych przez Rebis w serii Wehikuł czasu.

To ja się może przy okazji przyznam, że seria ta jest dla mnie źródłem frustracji i rozczarowań. Kupuję z niej co jakiś czas to i owo, wyrywkowo - albo, żeby poznać, albo, żeby sobie przypomnieć. I jestem coraz bardziej zniechęcony moim dzisiejszym odbiorem tych rzeczy.

Parę przykładów:

Nevil Shute, Ostatni brzeg: pomysł wyjściowy niezły, realizacja - straszna chała, nie dziwię się, że zekranizowano
Henry Kuttner, Czytelniku, nienawidzę cię!: w młodości bawiły mnie te Galleghery, dzisiaj - nużą
Clifford Simak, Czas jest najprostszą rzeczą: kiedyś drukowane w "Fantastyce", pamiętałem tylko, że mi się podobało - nie rozumiem, dlaczego

Gwoli sprawiedliwości, niektóre książki się bronią, przynajmniej jako-tako:

Alfred Bester, Gwiazdy moim przeznaczeniem: hrabia Monte Christo w kostiumie s-f, irytuje, ale się czyta
Arthur C. Clarke, Koniec dzieciństwa: nie znałem, na tle konkurencji lepsze i pomysły, i jakość literacka
Daniel Keyes, Kwiaty dla Algernona: trochę naiwne, ale ma klimat i trzyma jakiś poziom

Ale zapał mi generalnie opadł i boję się sięgać dalej na półkę... a i nie spieszę z kolejnymi zakupami. Chyba jednak lepiej przyswajam bardziej współczesną fantastykę.


Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #114 dnia: Dzisiaj o 02:32:36 pm »
seria ta jest dla mnie źródłem frustracji i rozczarowań.

Cóż, to jest taki przegląd klasyki SF (w tym tytułów dotąd w Polsce niewydawanych), a klasyka, jak to klasyka, zawiera arcydzieła (minimum w swojej klasie), zawiera też pozycje, które zrobily wrażenie prekursorstwem (choć dziś wypadają blado na tle wlasnych epigonów), czy po prostu dobrze sprzedawały się - lub wciąz sprzedają - jako czytadła. Podobnie zresztą z listami, których sporo tu wrzuciłem - da się z nich wyłuskać perełki, ale większość tytułów pozostaje ciekawostkami (góra wartymi odnotowania z powodu jakichś wpisanych w fabuly idei, czy - przeciwnie - ciekawego literacko opakowania głupot i banałów...).

Nevil Shute, Ostatni brzeg: pomysł wyjściowy niezły, realizacja - straszna chała, nie dziwię się, że zekranizowano

Shute był to inżynier lotnictwa, stąd wiedział o czym pisze*, był to też pisarz drugo- (albo i trzecio-) rzędny, tworzący thrillery i romansidła, z tych mniej znanych:
https://en.wikipedia.org/wiki/Marazan
https://en.wikipedia.org/wiki/A_Town_Like_Alice
Ot, miał to szczęście, czy też wyczucie, że sięgnąl po temat niefikcyjny, b. dramatyczny z natury, a przedstawił go unikając SF-owych klisz, za to sięgając po - łatwiejsze w odbiorze dla masowej publiki - klisze melodramatyczne.

* Z grubsza, w każdym razie, bo sam mechanizm rozchodzenia się wiadomego opadu u niego - od strony realizmu - leży:
https://text-message.blogs.archives.gov/2025/03/13/more-on-preparing-for-the-release-of-on-the-beach/

Henry Kuttner, Czytelniku, nienawidzę cię!: w młodości bawiły mnie te Galleghery, dzisiaj - nużą

Bo też poznaleś historie o Trurlu i Klapaucjuszu, w których podobne, ale lepiej podane? ;)
(Skadinąd "Galleghery" to ten - dość częsty - rodzaj SF, ktory może bawić, a nawet czasem dawać do myślenia, ale o naukowy sens prezentowanych tam wynalazków trudno pytać. Baśń fantastyczna, jak zauważyl Mistrz.)

Clifford Simak, Czas jest najprostszą rzeczą: kiedyś drukowane w "Fantastyce", pamiętałem tylko, że mi się podobało - nie rozumiem, dlaczego

Simak to chyba taki Van Vogt- bis. Pisał (statystycznie) straszne bzdury, w ktore jednak potrafił czasem wpleść - podając je często w b. infantylnej formie - pomysły warte analiz. Zarazem jednak budował w tych swoich dzielach jakiś taki sympatyczny (i przez to czytelniczo pociągający) klimat. Zady i walety jego metody widać najsilniej chyba w "Stacji tranzytowej" (zwanej też "...pośrednią"), gdzie mamy jakby zalążek arcydzieła SF sklejony z najgorszą pulpą; dobrze chociaż, że bez gnającej na oślep akcji (w efekcie tyleż lubię tę powieść, co niepomiernie mnie ona irytuje).

Arthur C. Clarke, Koniec dzieciństwa: nie znałem, na tle konkurencji lepsze i pomysły, i jakość literacka

W zasadzie jest to smutne świadectwo intelektualnej wpadki, wybitnego przecież umysłu, bo mamy tam w roli punktu wyjścia "paranormalne" wierzenia i dość jaselkowe wyobrażenia religijne (w wersji ciut uszlachetnionej) - ot, Nadumysl Kosmiczny i dyabły w sumie sympatyczne. Oczywiście Clarke nawet w stanie umyslowego zaćmienia pozostał sobą, i dlatego rodzi się z tych jasełek refleksja transhumanistyczna, pre-"GOLEM..."-owa, gdzieś w tradycji dawnych cywilizacyjnych skal Wellsa i Stapledona, w dodatku opakowana w pewną dozę przytomnej socjologii. (Inna sprawa, że ja akurat - ceniąc i chwaląc Clarke'a - tego czytać nie mogę, bo zszedł tu do rzędu Simaka gdzieś.)

Daniel Keyes, Kwiaty dla Algernona: trochę naiwne, ale ma klimat i trzyma jakiś poziom

Tak. Centralna fabularnie procedura medyczna opisana jest b. ogólnikowo, ale podana tak, że czuje się naukowość tej fantastyki. Problematyka - realna (bo nawet jeśli odrzucimy warstwę SF, dostajemy skondensowany - i tym samym wyostrzony - obraz ludzkiej drogi, od dziecięctwa do finalnego niedołęstwa ;)). (Tu zresztą może przydal się na co Keyesowi ten bakalaureat z psychologii z Brooklyn College.) Narrator zaś na tyle wygodny, że trudno rozeznać, gdzie stylizacja, gdzie zaś literacka wpadka ;).

Chyba jednak lepiej przyswajam bardziej współczesną fantastykę.

Jakie zatem tytuly z tego przedziału zyskały Twoje uznanie?
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 04:46:45 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

akond

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 213
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #115 dnia: Dzisiaj o 03:49:35 pm »
Na szybko jeden mocny przykład. Też już klasyk, ale jednak sporo nowszy, no i przeze mnie poznany dopiero w ostatnich latach - Gene Wolfe z Księgą Nowego Słońca.

Uważam, że arcydzieło - choć oczywiście więcej tu fantasy niż esef. Ale świetnie napisane, i skonstruowane tak, że można rozgryzać latami (tudzież doszukiwać się znaczeń i referencji).

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 18086
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: 10 książek science fiction wszechczasów
« Odpowiedź #116 dnia: Dzisiaj o 04:48:55 pm »
A nie, to się nie popastwię, i nawet nic nie dopowiem, ponad to, że też cenię ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki