Autor Wątek: Biblioteka Stanisława Lema  (Przeczytany 43734 razy)

qertuo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 118
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #45 dnia: Marzec 21, 2016, 01:18:56 pm »
Na liście jest już Russel, to może dopisać również Poppera?

Jak sam Lem rzecze w "Tako rzecze...":
Cytuj
- To jakiego typu książki sprawiają panu największą przyjemność? Naukowe?
- Bardzo wiele lektur sprawia mi przyjemność. Lubię sobie poczytać coś z etnologii, teorii "czarnych dziur" w astrofizyce; lubię filozofów takich jak Popper czy Russel.
Tako rzecze... Lem", rozdział "Czas nieutracony", str.78

Wnioskuję również o wpisanie na listę Biblii, z której Lem czerpał, jako bodaj największej skarbnicy archetypów w naszej kulturze. Nie wyobrażam sobie więc biblioteki Stanisława Lema bez Biblii.




olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4804
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #46 dnia: Marzec 21, 2016, 02:07:31 pm »
Co do Poppera - jestem za.
Biblia - jakkolwiek Lem rzeczywiście często odwołuje się do aktu stworzenia świata, idei boga itd.  - wydaje mi się przewrotna - w tym zestawieniu:)
W pierwszym odruchu - nie, a w drugim; jednak wpłynęła, więc może?:)
Z trzeciej - Lem - nomen omen - polemizuje również z np. Arystotelesem, Platonem, Tomaszem z Akwinu - też by?
Uzasadniam Witkacego "Nienasycenie":
1)
Cytuj
- Bardzo - muszę powiedzieć - imponował mi zawsze swoją świetnością i wynalazczością leksykograficzną Witkacy. Jego wszystkie chondrołaje przepuklinowe i glątwy niezwykle mi się podobały. Poza tekstem aktualnie pisanego utworu nigdy nie potrafiłem wymyślać takich nazw.
"Tako rzecze Lem. Stanisław Bereś rozmawia ze Stanisławem Lemem", rozdział "W pajęczej sieci" str. 91
2)
Cytuj
Dobrze, że o niego pan zahacza, bo to wybitny umysł i postać dużego formatu.
"Tako rzecze Lem. Stanisław Bereś rozmawia ze Stanisławem Lemem", rozdział "Gusta i dyzgusta" str. 191
3)
Cytuj
Pod jego powieściami podpisuję się mocno. W sensie predykcyjnym może tylko jednego nie udało mu się zrobić - to znaczy nie wprowadził pierwiastka technologicznego, lecz ustabilizował świat na poziomie swoich czasów. Ale może też go to zupełnie nie interesowało. Jeśli chodzi o wyobraźnię socjologiczną - której na ogół brakuje w science fiction - to on miał nieprawdopodobnego nosa. Miał to, co najbardziej potrzebne jest pisarzowi: cudowne predyspozycje intelektualne plus kolosalne doświadczenie życiowe.
"Tako rzecze Lem. Stanisław Bereś rozmawia ze Stanisławem Lemem", rozdział "Gusta i dyzgusta" str. 192
4)
Cytuj
Filozofowanie powinno być sprawą namiętności tak palącej i silnej, jakiej doświadczał na przykład Witkacy. Jesli jednak komuś ta pasja jest obca, to nie będzie mógł odnależć satysfakcji w wielu mych książkach.
"Tako rzecze Lem. Stanisław Bereś rozmawia ze Stanisławem Lemem", rozdział "Pasja filozofowania" str. 352

Mam nadzieję, że cbdo;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

qertuo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 118
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #47 dnia: Marzec 21, 2016, 03:27:47 pm »
Biblia - jakkolwiek Lem rzeczywiście często odwołuje się do aktu stworzenia świata, idei boga itd.  - wydaje mi się przewrotna - w tym zestawieniu:)
W pierwszym odruchu - nie, a w drugim; jednak wpłynęła, więc może?:)
Z trzeciej - Lem - nomen omen - polemizuje również z np. Arystotelesem, Platonem, Tomaszem z Akwinu - też by?

Wziąwszy jednak pod uwagę kryteria doboru książek z pierwszego skrzatowego posta:
Cytuj
zostały przez Stanislawa Lema omówione, zarekomendowane bądź w inny sposób wskazane, jako książki wartościowe i ponadczasowe, zasługujące na zaliczenie do górnego królestwa literatury
mają oczywisty wpływ na twórczość bądź światopogląd Lema
to ok, możemy nie wpisać Biblii, ale tylko dlatego, że jest zbyt oczywista. Bo leży jednak u podstaw naszej kultury i trudno byłoby sobie w ogóle wyobrazić twórczość Lema bez jej znajomości.

Ale jeśli jednak ją wpiszemy to w przekładzie Wujka, bo z tego co pamiętam, to właśnie tę wersję wskazał Lem, jako czytywaną przez siebie.

A co do tych starożytnych filozofów, to jestem przeciw o tyle o ile sam Lem się o nich wypowiada przecież w cytowanej po raz kolejny rozmowie:
Cytuj
- (...) Za to na przykład Arystoteles pozostawia mnie zupełnie obojętnym. Nigdy nie mogłem wyczuć tego człowieka. Nigdy nie udało mi się wymacać jego duchowej ektoplazmy, w przeciwieństwie do Platona, który był bardzo mądrym, a za razem niesympatycznym człowiekiem.
- A to dlaczego?
- Wytrąca mnie z równowagi jego apodyktyczność.
"Tako rzecze... Lem", rozdział "Gusta i dyzgusta", str.164

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7993
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #48 dnia: Marzec 21, 2016, 03:44:05 pm »
Jak poczytuję te Państwa dysputę i się jej przyglądam, to widzę, że za fundament Biblioteki winno robić dzieło obu Panów, czyli "TRL" autorstwa Beresia i Lema, wydanie drugie, ale w wersji elektronicznej (bo skorektowanej).
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4692
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #49 dnia: Marzec 21, 2016, 04:16:47 pm »
- Camusa - liv
Nie o Lalce, a o Widziadle. Hmmm...
Ciekawe te zastawienie Pruso-Lema. Trzeba prześwietlić;)
Z Prusa bym chyba zrezygnował. Znaczy nie z tego, co ja o nim napisałem, jednak Lem chyba patrzył inaczej. Przyjrzałem sylwy i pojawia się on tam, jest wzmiankowany, ale...w jednym ciągu z Orzeszkową, Żeromskim etc... bez specjalnego wyróżnienia. Lem miał chyba awersję do zbyt grubych książek w których obudowa świata zajmuje więcej miejsca niż problem. Stąd też i po czarodziejskim hockerMannie "pojeździł".
Więc może faktycznie tylko mięso prozy?

A co ja tak potłuściały :o
Znalazłem okołomusy.
W "Wejściu na orbitę" - cały rozdział pt. "Mówi głos w ciemności" (s. 107 GW).
Dużo by, więc w szortach.
- "Dżumę" kończyłem z rozczarowaniem, w którym kryła się ulga.
- Teraz przeczytałem "Upadek". Cóż za książka? Zamykająć ją miałoby się ochotę rozbić maszynę do pisania. In der Beschrankung zeigt sicht erst der Meister. Byłem nie tylko "wzięty", ale i zaskoczony. Ogarniał mnie małostkowy niepokój.
- Przeczytawszy ze 30 stron Upadku pomyślałem; "to spowiedź nowoczesnego Stawrogina".
- Niedługo zorientowałem się w pomyłce; teoria zatrzeszczała. Przemknęło mi wtedy, że to nie tyle spowiedź Stawrogina, ile "Wspomnienia człowieka z lochu". Podobny temat w innym opracowaniu.
- Kanciaste, okrwawiające dłoń kamienie Dostojewskiego odnajdujemy w czystym nurcie Camusa jako miłe dla oka, pozbawione szarpiących krawędzi głazy, choć ciężar pozostał ten sam.
Więc jakże? U Rosjanina kamienowanie biblijne, u Francuza - absolucja, odpust?

Następny rozdział o Dostojewskim.  :)

Cytuj
Jak najbardziej. Za argument starczy Mistrzowa przedmowa ("О Leśmianie z dywagacjami") i fakt, że ów zbiór redagował.
Wstęp ten jest też w Sex wars (GW) s.267. W ramach rozważań sylwicznych.
Uwaga - nie ujęty w spisie treści.
« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2016, 05:15:48 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4804
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #50 dnia: Marzec 21, 2016, 04:26:25 pm »
Wziąwszy jednak pod uwagę kryteria doboru książek z pierwszego skrzatowego posta:
Cytuj
zostały przez Stanislawa Lema omówione, zarekomendowane bądź w inny sposób wskazane, jako książki wartościowe i ponadczasowe, zasługujące na zaliczenie do górnego królestwa literatury
mają oczywisty wpływ na twórczość bądź światopogląd Lema
to ok, możemy nie wpisać Biblii, ale tylko dlatego, że jest zbyt oczywista. Bo leży jednak u podstaw naszej kultury i trudno byłoby sobie w ogóle wyobrazić twórczość Lema bez jej znajomości.
(...)
A co do tych starożytnych filozofów, to jestem przeciw
Zgadzam się. Właśnie dlatego przyszli mi do głowy Ci starożytni i bardzie żytni...z podstaw kultury, odnoszenia się przez Lema do ich myśli, ale raczej z negacji - niż z fascynacji, przekonań. Podobnie chyba rzecz z Biblią.
Tym tropem powinny zostać tutaj wpisane wszystkie książki stanowiące fundament europejskiej kultury.  A to raczej nonsens.
Nie wiem - może jeszcze ktoś się wypowie:)
Jak poczytuję te Państwa dysputę i się jej przyglądam, to widzę, że za fundament Biblioteki winno robić dzieło obu Panów, czyli "TRL" autorstwa Beresia i Lema, wydanie drugie, ale w wersji elektronicznej (bo skorektowanej).
R.
Powtórzę sie specjalnie dla Ciebie:):
dla mnie zupełną podstawą  i odnośnikiem w trudnej do uchwycenia sprawie gustów literackich Lema jest rozdział z Tako rzecze Lem.
http://forum.lem.pl/index.php?topic=1508.msg63813#msg63813
- Margines dla St - Tako rzecze Lem chyba najkorzystniej wypada w e-booku, bo papierowe egzemplarze chodzą około 100zł i to sporadycznie.
Jak za darmo:

http://www.publio.pl/tako-rzecze-lem-stanislaw-lem,p94216.html
http://forum.lem.pl/index.php?topic=1508.msg63846#msg63846
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7993
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #51 dnia: Marzec 21, 2016, 04:32:27 pm »
Dzięki, Ol. Nie roszczę sobie pierwszeństwa ani wyłączności. Taka mnie naszła refleksja. (BTW: który konkretnie "rozdział" miałaś na myśli?).
Przejrzałem ceneo, i widzę, że porządny wygodny ibók kosztuje jednak koło pięciu stów. Tyle na razie nie mam, ale się postaram. Mieć.
s.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4804
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #52 dnia: Marzec 21, 2016, 04:40:55 pm »
Dzięki, Ol. Nie roszczę sobie pierwszeństwa ani wyłączności. Taka mnie naszła refleksja. (BTW: który konkretnie "rozdział" miałaś na myśli?).
Przejrzałem ceneo, i widzę, że porządny wygodny ibók kosztuje jednak koło pięciu stów. Tyle na razie nie mam, ale się postaram. Mieć.
s.
Dyć nie chodzi mi o palmę...tylko o - powiedzmy - 3 prawa Lema;)
Gdyż w moim poprzednim poście masz linkę do e-booka  Tako rzecze Lem - w obłędnej cenie 24.90zł.
Tutaj za całe 22.41zł:
http://ksiegarnia.pwn.pl/Tako-rzecze-Lem,80943694,p.html

P.S. Konkretny rozdział to "Gusta i dyzgusta", ale cała książka jest nimi usiana:)
« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2016, 04:47:07 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10179
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #53 dnia: Marzec 21, 2016, 06:36:36 pm »
To jednak masz większą wytrzymałość - bo u mnie już po 5 rozdziale – takie wrażenia;)

Ćwiczyłem wytrzymałość czytając różne bzdury SyFy i komiksy za młodu ;)

- Żuławski "Na srebrnym globie"
- Stapledon " Odd John"
- Hofstadter - o ile inglisz wchodzie w grę
- Witkacego "Nienasycenie" ja muszę uzasadnić;))
- Camusa - liv
- Borgesa - Ty (wszystkie wymienione opowiadania są w "Fikcjach")
- Swifta - ktoś:)
Chociaż dla mnie wszyscy są "na miejscu"  - ale trzeba wesprzeć cytatami.
I zdecydować się na tytuły.

Stapledona i  Żuławskiego jednak bym postulował po dwa tytuły (z czego drugi S. tylko jeśli inglisz akceptujemy), bo Lem jednak po dwa chwalił (wiem, w "Fif'ie").

Borgesa - dwa pierwsze argumentował bym przywoływanym już podrodziałkiem "Borges i Stapledon" (już widzę Twoją minę, że znów "Fif"-am sobie ;)):

Cytuj
Natomiast do utworów najświetniejszych należą Tlön, Uqbar, Orbis Tertius i Labirynt. Oba można zaliczyć do kręgu utopii, rozumianej jako wykład obiektami — pewnej teorii istnienia. Labirynt to Uniwersum jako biblioteka; świadomych rzeczy może to tylko do noweli zrażać, że nazbyt jawnie korzysta Borges ze wzorca matematycznego (probabilistycznego) paradoksu o małpach, co by mogły, waląc ślepo w klawisze maszyn do pisania, powtórzyć wszystkie teksty największej biblioteki, byle dać im dość czasu. Albowiem—to uwaga ogólna — mając znakomitą szkołę poetycką i znając przez to tak dobrze wagę i jakość stawianego słowa, jak to tylko poeta potrafi, Borges nie ugina się jednak pod nadmiarem pomysłów różnorodnych: toteż utwory jego najlepiej jest czytać osobno, a nie seriami, gdyż w tym drugim wypadku narzucają się ich podobieństwa. Idzie nieraz o taki sam główny schemat, taki sam kompozycyjny zarys, w rozmaitych wariantach kolejno wypróbowywany.
Bibliotekarze szukają „ultymatywnej księgi”, której by jednak i wtedy nawet nie rozpoznali, gdyby im w ręce wpadła; toteż właściwie jest Labirynt–Biblioteka — Kosmosem: w nim także, gdybyśmy prawdę ultymatywną jego poznali, tj. gdyby wśród wszystkich wypowiedzi ludzkich, co góry książek utworzyły, znajdowała się gdzieś nawet jedna, co „Uniwersum wykłada”, co „jego istotę ujmuje” — nie mielibyśmy sposobu, aby taką rewelację rozpoznać. Ale ponadto Biblioteka nie jest reprezentacją Kosmosu, lecz samym Kosmosem — „odwróconym” (inwertowanym), ponieważ oprócz niej nic nie istnieje; ona, z jej korytarzami sześciokątnymi, z milami regałów książkowych, wśród których bibliotekarze żyją, śpią stojąc i umierają — to nieskończoność sama. A więc świat jako labirynt z prawdą praktycznie nie istniejącą, bo nawet jeśli i zapisaną w nim, to nieczytelnie po wieczność. Jedną z najoryginalniejszych koncepcji Borgesa wciela dziwaczna utopia Tlön, Ugbar, Orbis Tertius, kończąca się zastanawiającymi zdaniami:

Ta okoliczność, że każda filozofia jest z góry dialektyczną grą, że jest filozofią „jak gdyby”, doprowadziła do jej rozmnożenia. Istnieje wielość niewiarygodnych systemów, których budowa przecież urzeka, a ich charakter zadziwia. Metafizycy Tlönu nie wyruszają na poszukiwanie prawdy ani nawet prawdopodobieństwa: szukają oni — Zdumienia. Zdaniem ich metafizyka jest gałęzią fantastycznej literatury…

W tym trzyczęściowym, przewrotnym opowiadaniu występują zrazu osoby realne —m. i. sam Borges — które odnajdują w encyklopedii wzmiankę o Uqbarze, a nadto książkę o Tlönie. W części następnej, nazwanej Dopiskiem z 1947 roku, Borges wyjawia najpierw, że zagadka Tlönu zdobyła wytłumaczenie: od 1824 roku istnieje tajna organizacja uczonych, zajmująca się sukcesywnym wymyślaniem świata cywilizacji, osadzonej na fikcyjnej planecie. Lecz zaraz potem to, co miało być czystym wymysłem, częściowo się realizuje: Borges opisuje odkrycie kompasu, na którego tarczy widnieją litery alfabetu tlöńskiego. Powiada wyraźnie: Tu włamał się po raz pierwszy fantastyczny świat w świat rzeczywistości. Z trzeciej części wynika na koniec, że to nasz, realny świat ma się przekształcić w Tlön.
Opowiadanie zawiera rozmyślne sprzeczności; tajne stowarzyszenie astronomów, biologów, inżynierów, metafizyków, poetów, chemików, matematyków, moralistów, malarzy i geometrów (jak powiada Borges) — pod przywództwem anonimowego geniusza tworzy „pierwszą encyklopedię Tlönu”; zarazem encyklopedia ta jest przyszłością naszego świata, bo on się w Tlön stopniowo przekształca. (Orbis Tertius — Trzeci Świat — to Ziemia jako trzecia okołosłoneczna planeta.) Tlön — fikcja, co ma się stać ciałem — rządzi się innymi prawami niż dotychczasowa rzeczywistość ziemska; nie ma tam Prawdy jako celu filozoficznych poszukiwań, jest tylko — Zdumienie. Panuje tedy w Tlönie „egalitaryzm ontologiczny” — skoro wszystkie filozofie, wszystkich autorów, są równouprawnione; każdy może sporządzić sobie taki obraz świata, jaki mu najbardziej odpowiada. Lecz tak się dzieje nie w filozofii, ale w literaturze: Tlön, urzeczywistniony, z nieba fikcji sprowadzony do realności ziemskiej — to całościowy zabieg inwersyjny, który sprawia, że literackość, artystyczność fikcji ma się stać ontyczną jakością bytu rzeczywistego. Borges powiada zresztą:

Zwierciadłu oraz encyklopedii, które weszły w koniunkcje, zawdzięczam odkrycie Uqbaru… Zdarzyło się to przed pięciu laty. Bioy Cesares (postać autentyczna, argentyński pisarz — S. L.) siedział tego wieczoru ze mną i weszliśmy w szeroki spór na temat skomponowania powieści w pierwszej osobie, której narrator miałby fakty przemilczać lub zniekształcać, wikłając się w sprzecznościach, z czego niektórzy czytelnicy — bardzo nieliczni czytelnicy — odgadliby okropną i trywialną rzeczywistość. Ze znacznej odległości, z głębi korytarza, szpiegowało nas lustro. Stwierdziliśmy […] że lustra mają w sobie coś przerażającego.

Tlön, Uqbar, Orbis Tertius mają się do siebie jak odbicia lustrzane; jak wiadomo, wierność obrazu lustrzanego jest pozorna: zwierciadło dokonuje inwersji symetrycznej (człowiek normalnie praworęczny jest w lustrze mańkutem); być może, iż ta okoliczność w samej rzeczy nasunęła Borgesowi koncepcję „odbić lustrzanych” — ontologii.

"Fantastyka i futurologia", t.2. "IX, Utopia i futurologia", podrozdział "Borges i Stapledon"

Cytuj
Klasę oryginalności literackiej Borgesa rozpoznajemy po jego aktywności ontycznej przede wszystkim; Science Fiction nie zna w ogóle Borgesowskiego „dreszczu zadziwienia”, „osłupienia metafizycznego”, „fascynacji istnieniem”, ponieważ na każdą zagadkę rzuca się od razu z pseudoempirycznymi instrumentami; ogólna teoria bytu jest dla niej tym samym w granicy, czym ogólna teoria fizyki i kosmogonii.

ibid.

Choć zauważa też Lem w tej samej "Fif'ie":
Cytuj
Nim przejdziemy do omówienia nazwanej właśnie powieści, dodajmy jeszcze, zamykając fragmentaryczne zresztą tylko uwagi odniesione do książek Borgesa, że dla niego historia jest kulturową grą znieruchomiałą, w której rozkłady powtarzają się jak gdyby cyklicznie (stąd jego Labirynty!). Ten natomiast ruch historii, który pochwycił nasz świat, jeszcze tu i tam zeszłowieczny w wyglądach ostatnich, i wykręca go w niewiadomym kierunku, czyniąc minioną przeszłość coraz bardziej bezpowrotną i, co najważniejsze, coraz bardziej bezsilną, bezradną jako interpretatorkę uniwersalnych przekształceń, co są właśnie w toku, ten cały olbrzymi ruch dla argentyńskiego fantasty w ogóle nie istnieje. Jego praca jest ontyczna —jak się rzekło; ale jednocześnie ma charakter mitologiczny: wytwarza on krzyżówki filozofii i mitów, opatrzone godłami solennej i wiecznej ważności, jakby ponadczasowej. Toteż wszystkie jego eutopie i dystopie są ulokowane w miejscu, na którym schodzą się — systemowa teologia czy też religiologia, filozofia i legenda: tak staranny wybór uratował Borgesa przed fatalnie ssącym działaniem odmętu, zwanego Science Fiction, a ponieważ nie dał mu się wessać, tym samym już zasłużył na uwagę literackiej krytyki, chociaż jednocześnie aktem tym wyłączył swoje dzieła z uczestnictwa w szturmach futurologicznych. Opanowanie praw kompozycji przewrotnie wieloznacznej, jakie przejawiają najlepsze zwłaszcza teksty Borgesa, oznacza wybór przezeń wartości, na jakie Science Fiction jest ślepa.

ibid.

Cytuj
zasada Borgesa to kombinatoryka ironiczno—estetyczna (i przez to raczej ludyczna), gdy u Stapledona — patetyczno–romantyczna (i przez to bardziej asertywna). Oczywiście Borges jest kunstmistrzem–miniaturzystą precyzyjnym, perfidnym cyzelatorem frazy, rzeźbiącym jej sensy, by wydrążać w nich uchylne poziomy i przewrotne dna; Stapledonowi, walącemu farby łopatą na olbrzymią panoramę, daleko do takiego opanowania leksykalnego materiału i jego impetyczny monumentalizm staje się czasem pacykarski albo ociera się o melodramatyczność kiczu. A jednak można wykryć ich pokrewieństwa na poziomie, do którego obiegowa Science Fiction nigdy nie dociera. Jest więc rzeczą głupiego nieporozumienia to, że Borgesa współczesna krytyka szanuje, o Stapledonie zaś nic w ogóle nie wie.

ibid.

Co można odebrać jako krytykę dość bezpardonową.

"Menard..." tu bym prosił o wsparcie - czy Mistrz nie mówił gdzie, skąd mu się Apokryfy wzięły?

Swift? Czy wystarczy to:
Cytuj
Słynny gwiazdokrążca, kapitan dalekiej żeglugi galaktycznej, łowca meteorów i komet, niestrudzony badacz i odkrywca osiemdziesięciu tysięcy trzech globów, doktor h.c. uniwersytetów Obojga Niedźwiedzic, członek Towarzystwa Opieki nad Małymi Planetami i wielu innych towarzystw, kawaler orderów mlecznych i mgławicowych, Ijon Tichy, sam ukaże się Czytelnikowi w niniejszych Dziennikach, które stawiają go w rzędzie takich nieustraszonych mężów przeszłości, jak Karol Fryderyk Hieronim Muenchhausen, Paweł Masłobojnikow, Lemuel Gulliwer czy Maitre Alkofrybas.

"Dzienniki gwiazdowe", "Przedmowa"

Plus - cytowany tekst o koniach?

Przy okazji mam takie pytanko porządkowe - czy lista tych pozycji nie byłaby czytelniejsza gdyby przerobić ją wg autorów?
Spis tytułowy wg mnie nieco utrudnia ogląd, hm?:)

Wydaje mi się to b. słuszną propozycją racjonalizatorską.

Na liście jest już Russel, to może dopisać również Poppera?

Jestem za. Tylko przydałby się do autora tytuł konkretny.

Jak poczytuję te Państwa dysputę i się jej przyglądam, to widzę, że za fundament Biblioteki winno robić dzieło obu Panów, czyli "TRL" autorstwa Beresia i Lema

W sumie każdy chyba czerpie skąd lubi - olka z "Listów..." i "Tako rzecze...", ja z "Fantastyki i futurologii", "Wejścia..." i "Rozpraw..."... W sumie jeszcze do "Filozofii..." powinniśmy sięgnąć głębiej, w końcu o literaturze...;)

ps. Co do Biblii... No, dość ryzykowny pomysł i przewrotny... Ciekaw jestem jak sam Mistrz by nań zareagował... 8)
« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2016, 07:28:23 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7993
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #54 dnia: Marzec 21, 2016, 07:14:11 pm »
Co do Biblii - jestem za i przeciw, uczucia mieszane, jak teścowa zabija się twoim nowym samochodem.
@Ol
Miałem na myśli ibóka-czytnika :-)
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4692
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #55 dnia: Marzec 21, 2016, 07:43:20 pm »
Cytuj
Tym tropem powinny zostać tutaj wpisane wszystkie książki stanowiące fundament europejskiej kultury.  A to raczej nonsens.
Nie wiem - może jeszcze ktoś się wypowie:)
Popieram, że nonsens.
Bo jak Biblia, to i jej inspiracje, Enuma elisz choćby i tak dojdziemy do Gilgamesza i Wed. Starożytność późniejsza to Lukrecjusz (cała książka Okołowskiego na wsparcie), jego inspiratorzy i kontynuatorzy oraz poboczne przydatki.
Gdzieś warto by postawić granicę. Tylko gdzie?
Tak na czuja - oświecenie?
XVIII wiek, czy bardziej ciachnąć? Jednak XIX bym nie wyrzucał z wiadomych względów.
Ba, a wtedy co z Kochanowskim o którym życzliwie pisał...hmmm.
I większe HMMMM....Platon wyleciał i co z inspiracją Dialogów? Na biskupa B. przerzucić?
Może jakieś inne kryterium jednak, nie wprost czasowe.  ???
« Ostatnia zmiana: Marzec 21, 2016, 07:52:00 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4804
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #56 dnia: Marzec 21, 2016, 07:44:04 pm »
A co ja tak potłuściały :o
Przytyłeś przez zimę? ::)
Ok - Prusa tylko Lalką ostawiamy.
Camus odhaczony + Leśmian, o którym się mi zapomniało na liście.
Stapledona i  Żuławskiego jednak bym postulował po dwa tytuły (z czego drugi S. tylko jeśli inglisz akceptujemy), bo Lem jednak po dwa chwalił (wiem, w "Fif'ie").
Jak inni uważają - mnie tam styknie po jednej, ale się nie upieram - skoro były takie ważne:)
Cytuj
Borgesa - dwa pierwsze argumentował bym przywoływanym już podrodziałkiem "Borges i Stapledon" (już widzę Twoją minę, że znów "Fif"-am sobie ;)):
8) ;)))
i
Cytuj
Co można odebrać jako krytykę dość bezpardonową.
Też jestem za Borgesem - i jak pisałam: tomik "Fikcje" zawiera co trzeba, ale? Lem jest przeciw (mogę zacytować - jeśli potrzeba):))
Wpisujemy go wbrew, bo wiemy lepiej?;))
Cytuj
Wydaje mi się to b. słuszną propozycją racjonalizatorską.
Ok, to ułożę taką listę późniejpotem - najwyżej - jak pisał St - będą dwa katalogi: czyli jak w porządnej bibliotece;)
Cytuj
Jestem za. Tylko przydałby się do autora tytuł konkretny.
Do Poppera aż się prosi Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie - przy okazji rozprawa z tymi starożytnymi i żytnimi;)
Ale może ktoś ma inne propozycje.
@Ol
Miałem na myśli ibóka-czytnika :-)
R.
;D
To mi zrehabilitowałeś ceneo;))
Ale...mnożysz przeszkody...przecież e-booka możesz przeczytać na swoim kąputrze...w wygodnym pedeefie...;)

Ja jeszcze spróbuję uzasadnić Carrolla z Alicją, lustrem i przygodami:)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10179
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #57 dnia: Marzec 21, 2016, 07:59:43 pm »
Jak inni uważają - mnie tam styknie po jednej, ale się nie upieram - skoro były takie ważne:)

Mam wrażenie, że były. Ale... też nie robię tu za wyrocznię ;).

ale? Lem jest przeciw (mogę zacytować - jeśli potrzeba):))
Wpisujemy go wbrew, bo wiemy lepiej?;))

Wierzę na słowo:). I... jasne, że rezygnujemy wobec tego. Ale zacytuj, ciekaw jestem, po prostu, jak Mistrz tego B. podsumował...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4804
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #58 dnia: Marzec 22, 2016, 12:52:49 am »
I większe HMMMM....Platon wyleciał i co z inspiracją Dialogów? Na biskupa B. przerzucić?
Może jakieś inne kryterium jednak, nie wprost czasowe.  ???
Jeśli wrzucimy na listę Poppera z np. Społeczeństwem...to będzie i o Platonie (Lem twierdził w Tako rzecze, że zgadza się z opinią Poppera o rzeczonym).
I o paru inkszych filozofantach. Za którymi Lem raczej nie przepadał, ale z którymi polemizował, inspirował się nimi itd.
Kryterium czasowe? Chyba nie...może to: tak na czuja?;)
Ale zacytuj, ciekaw jestem, po prostu, jak Mistrz tego B. podsumował...
Borges...wydaje mi się, że Lem po prostu nie lubił porównań z nim.
W jednym miejscu np. mówi tak - o literaturze wysokoartystycznej:
Cytuj
Zapewne należałoby wspomnieć Borgesa - niektóre jego rzeczy były bardzo dobre, a szczególnie taki utwór o szachach.
"Tako rzecze... Lem", rozdział "Gusta i dyzgusta", str. 171
Ale! na stronach 178-179 - Bereś właśnie wyhacza Lema z okazji podobieństwa niektórych jego utworów do Borgesa...Lem się nie zgadza...mówi dlaczego...Bereś naciska i ostatecznie:
Cytuj
- Więc zdecydowanie i pryncypialnie odżegnuje się pan od Borgesa?
- Niechętnie widzę siebie z nim w jednej parze. Dostrzegam oczywiście podobieństwa w planie ogólnym, ale równocześnie widzę ogromne różnice ze względu na nasze źródła. Borges jest cały z przeszłości, z Biblioteki, a u mnie dominujące jest - zabrzmi to patetycznie - zmaganie się o człowieka i jego kosmiczną pozycję. To już jest dość zasadnicza odmienność, bo proszę zauważyć, że nie poruszam już w ogóle takich spraw, jak kaliber estetyczny czy kwestia mocy artykulacyjnych, uznając, że to nie jest tak istotne.
A jeśli chodzi o antenatów, to rzeczywiście kłopotliwa sprawa, bo nie ma w literaturze polskiej nikogo, do kogo by można mnie odesłać. Trzeba by było sterować gdzieś w stronę Darwinów, ale też wcielonych i przemieszanych...Każdemu szukają antenatów, więc krytycy zagraniczni wpakowali mnie do Potockiego. PIsał te swoje szufladkowe historie po francusku, ale czy to ma dla nich jakieś znaczenie..? To już lepszy byłby pewnie Swift.
"Tako rzecze... Lem", rozdział "Gusta i dyzgusta", str. 179
...tak, że nie wiem:)
Za to Swift jakby przyklepany;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

skrzat

  • YaBB Administrator
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Odp: Biblioteka Stanisława Lema
« Odpowiedź #59 dnia: Marzec 23, 2016, 12:48:19 pm »
Inna beczka: ośmieliłem się dziś napisać do pana Stanisława Beresia, i on mi życzliwie odpisał, że gdy chodzi o TRL, to raczej tylko allegro.
Dlaczego takich książek się nie dodrukowuje?
R.

W takich sprawach tylko do nas ;-) Wysłałem już do Pana e-booka, z przyjemnością też dostarczymy Panu wersję papierową, mamy tego sporo. Generalnie gdyby ktoś ze starej gwardii potrzebował coś Lema, to nie krępujcie się, tylko piszcie do mnie!