Autor Wątek: List otwarty do Tomasza Lema  (Przeczytany 14630 razy)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11150
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 07, 2015, 06:38:03 pm »
Autor jest pełnym dysponentem swoich dzieł (chyba że sprzedał prawa etc.), więc może nie tylko publikować, ale też cofnąć publikację...
Primo, uważam, że zdecydowanie zachodzi "etc.". Wtóro, nie ma czegoś takiego jak cofanie publikacji (weź cofnij list do redakcji wydrukowany w gazecie). Można zaprzestać dalszej publikacji (vide Lem i Czas nieutracony). Czy post na forum jest opublikowany - czy wciąż publikowany po każdym odświeżeniu strony - to zaiste świetne zadanie dla studentów prawa i nie wątpię, że potrafiliby się wykazać (jak sądy zresztą, znam osobiście pewien przypadek).

Jednak ja do sprawy podchodzę zdroworozsądkowo. Dla mnie temat zamknięty, a gorąco bym pragnął, abym zapomniał, że istniał.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4912
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 07, 2015, 06:50:47 pm »
Cytuj
. Czy post na forum jest opublikowany - czy wciąż publikowany po każdym odświeżeniu strony - to zaiste świetne zadanie dla studentów prawa
Oraz jaki jest status cytatu z listu w kolejnym liście innej już osoby.
Może tu jest szansa na zgniły kompromis?
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2460
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 07, 2015, 07:11:53 pm »
Autor jest pełnym dysponentem swoich dzieł (chyba że sprzedał prawa etc.), więc może nie tylko publikować, ale też cofnąć publikację...
Primo, uważam, że zdecydowanie zachodzi "etc.". Wtóro, nie ma czegoś takiego jak cofanie publikacji (weź cofnij list do redakcji wydrukowany w gazecie). Można zaprzestać dalszej publikacji (vide Lem i Czas nieutracony). Czy post na forum jest opublikowany - czy wciąż publikowany po każdym odświeżeniu strony - to zaiste świetne zadanie dla studentów prawa i nie wątpię, że potrafiliby się wykazać (jak sądy zresztą, znam osobiście pewien przypadek).



Przypadek listu jest akurat trywialny: właścicielem praw do listu jest jego adresat (co może kogo zdziwić - więc lepiej uważajcie na korespondencje, bo wszystko może być użyte... etc.)

Publikacja na forum różni się od książkowej w pewien istotny sposób: w przypadku książki mamy jasną umowę, co, gdzie i za ile. I gdyby regulamin forum te sprawy jasno określał, nie byłoby problemu. A jeśli nie określa, to należy stosować przepisy ogólniejsze, a te mówią, że jeśli autor żadnej umowy nie zawierał, to pełne prawa pozostają u niego i basta.



Jeszcze słowo do Membryty, który zgadza się z prawnikami...

Otóż, Szanowny Panie St., publikuje Pan ponoć felietony w gazetach. Do tych felietonów ma Pan, jak mniemam, prawa autorskie. Więc teraz proszę sobie wyobrazić, że jednego z tych felietonów nie dał Pan do gazety, ale opublikował na forum. I co, wtenczas już nie miałby Pan do niego praw? (W końcu wierszem Pan Szanowny nie pisze, a i forma Pana tekstów też szczególnie oryginalna chyba nie jest; treść - może i owszem.) Wtenczas naczelny gazety mógłby sobie na forum zajrzeć, skopiować tekst i bez pytania Pana o zgodę wydrukować go w swoim periodyku?

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8235
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 07, 2015, 07:26:53 pm »
1. Tak się składa, że jestem zaszczyconym posiadaczem kilkudziesięciu papierowych listów Pana Mistrza do mnie. Do tej pory miałem wątpliwości, czy mogę je publikować, ale skoro prawa do nich są moje - hulaj dusza!
2. Do opublikowanego w gazecie felietonu miałbym prawa jak najbardziej, podobnie jak pan Cetarian. Nazwałbym roboczo te prawa lex in spe, co w wolnym przekladzie brzmi płatne po opublikowaniu
3. Imię i nazwisko oraz miejscowość (i kraj) zamieszkania nie są danymi osobowymi w rozumieniu ustawy [http://www.remuszko.pl/sprawy.php]
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2460
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 07, 2015, 07:32:05 pm »
ad2

Znaczy, gdyby Cetarian jeden ze swoich postów opublikował w gazecie, to naraz, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z internetowego ble-ble zrobiłby się z tego tekst chroniony prawem autorskim? To nic nie stoi na przeszkodzie - wystarczy, że założy sobie stronę internetową, zarejestruje jako internetowe czasopismo i wklei tam swoje forumowe posty  :)

Ale nie odpowiedział Pan na moje pytanie. Co z naczelnym tej gazety, który zerżnąłby z forum Pana tekst?

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11150
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 07, 2015, 07:37:00 pm »
Publikacja na forum różni się od książkowej w pewien istotny sposób: w przypadku książki mamy jasną umowę, co, gdzie i za ile. I gdyby regulamin forum te sprawy jasno określał, nie byłoby problemu. A jeśli nie określa, to należy stosować przepisy ogólniejsze, a te mówią, że jeśli autor żadnej umowy nie zawierał, to pełne prawa pozostają u niego i basta.
Przepisy ogólniejsze mówią, konkretnie art. 65 ustawy, że "braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa, uważa się, że twórca udzielił licencji". Ponadto to nie Forum publikowało, tylko autor opublikował własnoręcznie wykorzystując forum. Zasadnicza różnica.

Cytuj
Wtenczas naczelny gazety mógłby sobie na forum zajrzeć, skopiować tekst i bez pytania Pana o zgodę wydrukować go w swoim periodyku?
To całkowicie chybiony przykład, ponieważ naczelny publikowałby ponownie.

Matko Boska, chyba wezmę jakieś proszki. Ja nie zamierzam dać się zwariować :) .

P.S.
ad2

Znaczy, gdyby Cetarian jeden ze swoich postów opublikował w gazecie, to naraz, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z internetowego ble-ble zrobiłby się z tego tekst chroniony prawem autorskim?
To też błędny przykład, bo w obu przypadkach problem powstaje (i to bez wątpienia) po skorzystaniu nieuprawnionym (ponownej publikacji bez zgody autora). Gdyby więc centrala opublikowała książkę p.t. Tako rzecze Cetarian na podstawie tut. postów - to owszem byłoby się czego czepić. A tak nie ma, dokładnie tak samo, jak nie ma się czego czepić pożółkłej gazety w bibliotece.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2015, 07:41:13 pm wysłana przez maziek »
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8235
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #21 dnia: Grudzień 07, 2015, 07:56:39 pm »
@Hokus
Musiałby zapłacić jak za zboże. Tyle z naczelnym!
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2460
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #22 dnia: Grudzień 07, 2015, 08:08:20 pm »
Publikacja na forum różni się od książkowej w pewien istotny sposób: w przypadku książki mamy jasną umowę, co, gdzie i za ile. I gdyby regulamin forum te sprawy jasno określał, nie byłoby problemu. A jeśli nie określa, to należy stosować przepisy ogólniejsze, a te mówią, że jeśli autor żadnej umowy nie zawierał, to pełne prawa pozostają u niego i basta.
Przepisy ogólniejsze mówią, konkretnie art. 65 ustawy, że "braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa, uważa się, że twórca udzielił licencji". Ponadto to nie Forum publikowało, tylko autor opublikował własnoręcznie wykorzystując forum. Zasadnicza różnica.


Jeśli autor opublikował własnoręcznie, to nie było licencji i może w każdej chwili odpublikować. Jeśli jednak licencja była domyślna (czyli bez umowy), to można ją w każdej chwili wymówić (jest określony pewnie jakiś termin wymówienia).
Cytuj
Cytuj
Wtenczas naczelny gazety mógłby sobie na forum zajrzeć, skopiować tekst i bez pytania Pana o zgodę wydrukować go w swoim periodyku?
To całkowicie chybiony przykład, ponieważ naczelny publikowałby ponownie.

A co to za różnica? Pytanie, czy miałby prawo zerżnąć z forum czyjś tekst?
Cytuj
Matko Boska, chyba wezmę jakieś proszki. Ja nie zamierzam dać się zwariować :) .
Może kropelki walerianowe?
Cytuj
P.S.
ad2

Znaczy, gdyby Cetarian jeden ze swoich postów opublikował w gazecie, to naraz, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z internetowego ble-ble zrobiłby się z tego tekst chroniony prawem autorskim?
To też błędny przykład, bo w obu przypadkach problem powstaje (i to bez wątpienia) po skorzystaniu nieuprawnionym (ponownej publikacji bez zgody autora). Gdyby więc centrala opublikowała książkę p.t. Tako rzecze Cetarian na podstawie tut. postów - to owszem byłoby się czego czepić. A tak nie ma, dokładnie tak samo, jak nie ma się czego czepić pożółkłej gazety w bibliotece.

To sprowadza się do pierwszego - umowy. Skoro umowy nie było (wprost bądź w regulaminie forum), decyduje autor i nie ma znaczenia, że sam to na forum opublikował. Szczególnie w sytuacji jak tutaj: kiedyś rzeczywiście był przycisk do usuwania wpisów (a i chyba modyfikacji starych postów), przeto można było założyć, że jak się coś chlapnęło, da się to odwrócić. A skoro przycisk znikł, to tamta "licencja" przestaje obowiązywać z definicji, bo inne są warunki publikowania postów.

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2460
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #23 dnia: Grudzień 07, 2015, 08:10:19 pm »
@Hokus
Musiałby zapłacić jak za zboże. Tyle z naczelnym!
R.

No to widzi Pan sam - swojego Pan broni, a czyje to ble-ble... Skoro musiałby zapłacić, to znaczy że tekst jest chroniony prawem autorskim i tyle. I nie ma znaczenia, że został opublikowany na forum.

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8235
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #24 dnia: Grudzień 07, 2015, 08:33:04 pm »
@ Hokus
To Pan tak uważa, że nie ma znaczenia. Ja uważam, że ma znaczenie zasadnicze. Opublikowanie w gazecie - nie na forum.
R.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2015, 08:38:59 pm wysłana przez Stanisław Remuszko »
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11150
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #25 dnia: Grudzień 07, 2015, 09:15:14 pm »
Jeśli autor opublikował własnoręcznie, to nie było licencji...
Nie było? Nieuprawnione domniemanie.

Cytuj
Może kropelki walerianowe?
Fuj, chcesz mnie zabić? Wolę piwo jednak :) .

Cytuj
To sprowadza się do pierwszego - umowy. Skoro umowy nie było...
Nie sprowadza się, bo żadna publikacja nie jest sama w sobie zezwoleniem na ponowną publikację - więc to nie jest ten przykład, kiedy Remuszko pisze na forum, a naczelny przedrukowuje. Ponadto Ty uważasz, że nie było umowy, a ja uważam, że istnieje dorozumiana umowa, aczkolwiek niespisana.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8235
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #26 dnia: Grudzień 07, 2015, 09:52:30 pm »
Plagiatuję Michnika bez zezwolenia:
Zapytano kiedyś niewidomego, czy napiłby się mleka. Odpowiedział: "Wiem, co to znaczy napić się, ale nie rozumiem słowa mleko". Zaczęli mu tłumaczyć, że mleko to jest taki biały płyn, ale niewidomy przerwał: "Wiem, co to jest płyn, ale nie rozumiem słowa biały". Tłumaczyli: "Biały to kolor łabędzich piór". Niewidomy: "Rozumiem słowo pióro, ale nie rozumiem słowa łabędź". Tłumaczą: "Łabędź to jest ptak z cudownie wygiętą szyją". Niewidomy: "Rozumiem ptak i szyja, ale nie rozumiem słowa wygięta". Wzięli jego rękę i powiedzieli tak: "Teraz pana ręka jest prosta, a teraz jest wygięta". Na co niewidomy: "Już wszystko rozumiem! Nie, dziękuję, nie chciałbym się napić mleka".
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10558
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #27 dnia: Grudzień 07, 2015, 10:14:28 pm »
Powiem tak... Smuci mnie prośba Cetariana i nie rozumiem jej (acz rozumiem jej motywy... w jakimś stopniu).

Co do 14 postów - jeśli Cetarian się upiera - a najwyraźniej tak jest - przychylam się do tego, co napisał Hoko tj. by wyzerować ich treść, ew. by wydzielić nowe - identycznie zatytułowane - tematy od następnego posta począwszy, a tamte usunąć. (Roboty dla moda/admina na jakieś 2 min.)

Choć zgadzam się również z maźkiem i skrzatem, że będzie to akt dość barbarzyński i strata dla Forum.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2015, 10:17:56 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11150
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #28 dnia: Grudzień 07, 2015, 11:02:40 pm »
Remuszko, to jest świetne. Ale zrosła się?
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4912
    • Zobacz profil
Odp: List otwarty do Tomasza Lema
« Odpowiedź #29 dnia: Grudzień 07, 2015, 11:12:53 pm »
Cytuj
Plagiatuję Michnika bez zezwolenia:
Bądź precyzyjny - plagiatujesz Einsteina, za pośrednictwem Gazety Wyborczej.
http://wyborcza.pl/1,145452,19234697,panie-einstein-wszystkiego-najlepszego-sto-lat-teorii-wzglednosci.html?disableRedirects=true
Jednak Adam to nie to samo co Albert.  ;)

Kiedyś zapytano Einsteina, czy mógłby wytłumaczyć swoją teorię, ale bez matematyki, bo jest za trudna. Einstein odpowiedział tak:

"Z przyjemnością, ale wpierw opowiem anegdotę. Zapytano kiedyś niewidomego, czy napiłby się mleka. Odpowiedział: "Wiem, co to znaczy napić się, ale nie rozumiem słowa mleko". Zaczęli mu tłumaczyć, że mleko to jest taki biały płyn, ale niewidomy przerwał: "Wiem, co to jest płyn, ale nie rozumiem słowa biały". Tłumaczyli: "Biały to kolor łabędzich piór". Niewidomy: "Rozumiem słowo pióro, ale nie rozumiem słowa łabędź". Tłumaczą: "Łabędź to jest ptak z cudownie wygiętą szyją". Niewidomy: "Rozumiem ptak i szyja, ale nie rozumiem słowa wygięta". Wzięli jego rękę i powiedzieli tak: "Teraz pana ręka jest prosta, a teraz jest wygięta". Na co niewidomy: "Już wszystko rozumiem! Nie, dziękuję, nie chciałbym się napić mleka".


Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią