Autor Wątek: Szkice genealogiczne  (Przeczytany 830 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4513
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #15 dnia: Lipiec 18, 2019, 07:39:37 pm »
Hersch Herman 3 t=cz – rz + li tajemnica Adolfa.

To już chyba ostatni fragment dotyczący Hermana, a właściwie tylko uwagi o imionach z których może coś wynika, a może nie?
 Herman Lehm którego opisuję, jego imię, występuje w źródłach w różnych wariantach. Urodził się jako Hersch Nossen . W następnych latach konsekwentnie trzyma się pierwszego imienia Hersch,  tak występuje w roku 1900
- https://i.imgur.com/B4T2LYt.jpg
 1902
https://i.imgur.com/fkxzkTD.jpg
1908
https://i.imgur.com/Aw3BzYS.jpg
1909
https://i.imgur.com/K2UhuDR.jpg
W roku 1910 pojawia się już jako Herman,
https://i.imgur.com/xL9uRur.jpg
 podobnie w 1913.
https://i.imgur.com/7N23SLx.jpg
Zapisy w księgach adresowych były darmowe i w formie ustalanej przez samych zainteresowanych, zatem nasuwa się pytanie -  czy zmiana wersji hebrajskiej na spolszczoną jest wyrazem trendów asymilacyjnych? Czy może rzecz raczej w stronie praktycznej lub zwykłym przypadku?
Nie będę silił się na odpowiedź, natomiast widzę pewien związek z inną sytuacją, że tak to ujmę – rodzinną.

     Sugerowałem wcześniej, że Herman dość szybko opuścił rodzinną kamienicę a może nawet zerwał kontakty z niektórymi członkami rodziny. Dotyczy to głównie tych „zaginionych braci” którzy poza urodzeniem i byciem współwłaścicielami kamienicy po ojcu nie występują w innych źródłach lub jeszcze nie zostali odkryci (Izraela Szymona i Lejzora).
No dobra, w 1900 pojawia się Szymon - ale Lem, nie Lehm. Ten by?
https://i.imgur.com/ZEwqJ2W.jpg
    Widać natomiast jakieś relacje Hermana  z najstarszym po nim bratem Benjaminem i najmłodszym Abrahamem. Benjamin, jak już wiemy został „ojcem duchowym”  wnuka Hermana, czyli Stanisława i to cała nasza wiedza w temacie tych relacji. Jeśli zaś chodzi o Abrahama – ta sprawa jest dziwniejsza.
Otóż Herman u schyłku życia z Abrahamem mieszka.
Na tej Rzeźnickiej 14.
Widzimy ich razem, w źródłach,  po raz pierwszy (1900) w sytuacji po śmierci ojca Mojżesza, gdy Abraham obdarowany (?)  częścią kamienicy przy Owocowej 6 sprzedaje swój udział właśnie Hermanowi.
Dlaczego?
Młody, już nie taki młody bo 43, ale wciąż 15 lat młodszy od Hermana, potrzebuje szybkiej gotówki? Czy może Herman chce mieć mieszkanie w kamienicy po ojcu?
Transakcja tym dziwniejsza, że ani w nieco późniejszych książkach nie występuje on jako współwłaściciel (obok Benjamina, Lejzora i Izraela), ani  po zakupie Herman się tam nie przeprowadza (lub na krótko), bo w roku 1902 już obaj mieszkają na Rzeźnickiej 14.
I teraz – czy na pewno obaj?
Jak widać na Rzeźnickiej mieszka w tym  momencie Adolf Lehm -  ma on zawód negocyjnta, zawód pachnący mi podobnie jak ten seznal maklerstwem. Czy możliwe, że doświadczony seznal wdraża młodszego brata do zawodu? Że jakoś mu pomaga?
Oczywiście w tym przypadku Adolf musiałby być tym Abrahamem.
Popatrzmy zatem jak kształtuje się ta para – w roku 1902 mieszka tam Adolf Lehm i Hersch;  w roku 1908 Hersch mieszka z kupcem Abrahamem Lehmem.
W roku następnym - 1909, kupiec  staje się Adolfem, podobnie jest w roku 1910, w którym w końcu Adolf spotyka się z Hermanem  :)   by w roku 1913 znów, być kupcem Abrahamem a ostatecznie w 1916 ponownie Adolfem.
 I cały czas ten Abraham/ Adolf mieszka z Herschem/Hermanem na Rzeźnickiej 14… a, przepraszam,  w 1916 Herman znika z adresu, a Adolf przeprowadza się, vis-a-vis  pod 13-stkę, tam gdzie maziek namierzył odłupany tynk.
https://i.imgur.com/4IIOWsD.jpg
Gdzie zniknął Herman?
 Czyżby to efekt dyslokacji ludności z roku 1914?
Gdzie przeczekał wojnę w oczekiwaniu na powrót syna Samuela bo wygląda, że nie w starym mieszkaniu? Może u swych synów, lub córek?
 Co do Abrahama/Adolfa , który też zniknął z zakończeniem wojny, wątpliwości nie mam, że jest to jedna i ta sama osoba – ot, kupiec Abraham staje się kupcem Adolfem. Taka zamiana imion nie jest niczym nowym i być może  Adolf to wręcz spolszczona wersja Abrahama. Jak np. tu
https://sztuka.agraart.pl/autor/licytacje/19/adolf-abraham-behrmann
W ten sposób wyjaśnia się przynajmniej część tajemnicy tego przedstawiciela rodziny Lehmów – mojżeszowego benjaminka. Część, bo jak potoczyły się jego dalsze losy – nie wiem. W momencie zniknięcia, gdyż po wojnie źródła go nie widzą, przynajmniej te w Polsce, ma on 59 lat.
     Wracając do Hermana, można założyć, że i jego wojna wyrzuciła z Rzeźnickiej, w książce adresowej 1916 już pod tym adresem nie figuruje, jest tam tylko „nieaktywny” adres syna Samuela. Zatem Herman zapewne mieszka kątem u kogoś z rodziny (syna Fryderyka? – co najpewniejsze, którejś z córek?).
Dopiero po powrocie najmłodszego syna z wojny zamieszkają wspólnie na Brajerowskiej 4. Niewykluczone więc, że życie miotało nim niemal do końca zmuszając do walki o przetrwanie  i podejmowania trudnych decyzji, co jakoś świadczy o jego charakterze opisanym być może celnie,  przez jedno jedyne zdanie,  jakie po nim zostało, przekazane ustami wnuka Stanisława - Fiałkowskiemu, zdanie wypowiedziane przez ojca do studenta Samuela – „Skoro już zacząłeś studia, trzeba je skończyć, potem możesz robić co chcesz.”
Jest to rodzaj deklaracji postawy wobec życia zatem niech w tym miejscu spuentuje jego  niewątpliwie bogate w wydarzenia losy.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 19, 2019, 10:32:09 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9737
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #16 dnia: Lipiec 19, 2019, 09:23:59 pm »
No liv, widzę tu doktorat, jeśli nie habilitację :) .
Mówisz? Po mojemu góra licencjat.

Dobra, habilitacja może i nie (chociaż jakbyś roz-/obudował...), ale materiał na książkę/broszurę/artykuł/tekst majnsajtowy to tu swobodnie widzę...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4513
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #17 dnia: Lipiec 20, 2019, 11:30:46 pm »
Skoro zachęcacie...  :)

   Pora przejść do kolejnego pokolenia Lehmów lwowskich – do dzieci Hermana.
Jak tu ugryźć temat, od czego zacząć? Od najmłodszego? Od najstarszego? Od środka?
Zacznę  od najłatwiejszego – akurat to będzie najmłodszy Samuel, a łatwość polega na tym, że on jest już opisany. Zrobił to w swoich znakomitych Anegdotach Lemolog i ponieważ nie mam nic tu do dodania – odsyłam zainteresowanych do jego wątku, z którego zresztą obficie korzystałem.
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1075.0
I to jest cała moja robota.

Zatem by nie skończyć zanim zacząłem, zastosuję manewr oskrzydlający i podejdę z drugiej flanki , od strony najstarszego. A zatem -  czas na Józefa!

Józef (1862/63 – 1941)

    Skąpość źródeł wymusza fantazyjny wstęp –  oto dziecię Józef zarejestrowane zostało w roku powstania styczniowego.
Za All Galicja Database;



        No, ale to inny zabór. Galicja, jest akurat wtedy u progu autonomii. Możliwe, że Józef Lehm urodził się rok wcześniej, co wynikałoby z cytowanej przez Panią Gajewską notatki Samuela, że brat Józef umarł w roku 1941 w wieku lat 79. Jak by nie było w szczegółach, dla młodziutkich rodziców musiał to być ambaras  – ojciec 20 a matka 18 lub nawet 17 lat. Pisałem o tym przy okazji  losów Hermana.
       W rodzinie było raczej biednie, nic więc dziwnego, że Józef, wzorem ojca musiał szybko stanąć na własnych nogach. Zapewne skończył szkołę podstawową (ludową) lub cheder 1 , ale raczej na tym koniec... ewentualnie przeszedł jakiś kurs zawodowy w kierunku pracownika kolei – zapewne tej, która przeżywała właśnie w tym regionie rozkwit.
Czy sam znalazł pracę, czy ktoś go polecił?
Nie wiadomo, w każdym razie moje źródło łapie go dopiero w wieku lat 28-miu, gdy jest drobnym pracownikiem stacyjki miedzy Lwowem a Krakowem (ale bliżej Krakowa) – o tu;



Szematyzm 1893 6

Czyli opuścił rodzinne gniazdo.
Czy założył rodzinę?
 Nic na to nie wskazuje. Zapewne nie był to szczyt marzeń Józefa i być może w trakcie pracy podniósł swoje kwalifikacje, w każdym razie 8 lat później jest już we Lwowie na wciąż niewysokim etacie adiunkta.
Zatem rodzaj awansu, ale skądinąd wiadomo, że płace na kolei nie były zbyt wysokie. Tym niemniej Józef do najuboższych raczej  nie należał, gdyż najbiedniejsi  mieszkali w blokach kolejowych, rodzaju hoteli robotniczych, zaś Józef ma swój adres w książce adresowej – jest to ulica Boczkowskiego 14, tak gdzieś w połowie drogi miedzy Rzeźnicką, gdzie mieszka część rodziny, a dworcem kolejowym.
Analiza dalszych adresów, bo Józef często zmieniał adresy, pokazuje, że kręcił się on  wokół miejsca zamieszkania reszty rodziny, na dość małym obszarze 2.
 
       Taka zmienność miejsca zamieszkania i brak informacji o dzieciach 3 sugeruje, że wciąż jest stanu wolnego. Zmiany lokali chyba idą w parze z kolejnymi awansami – szematyzmy galicyjskie dokumentują je dość dobrze, a zatem w roku 1908 Józef jest już rewidentem, podobnie w roku 1909. Jest w tym czasie typowym urzędnikiem , gdyż jego etat znajduje się w oddziale finansowym – „kontrola dochodów”. Świadczy to zapewne też o szkoleniach, które musiał zaliczyć by zajmować się finansami.
Ta ścieżka awansu doprowadza go wreszcie do etatu starszego rewidenta (nadrewidenta) - rok 1914,


 uhonorowanego branżowymi odznaczeniami (to te 3 znaczki za imieniem), coś w rodzaju dzisiejszego "zasłużony dla kolejnictwa" – czyli jest już weteranem 4.   Widać to w szematyźmie z roku 1914. Można z tego wnioskować, że okoliczności wojny  nie wpłynęła  jakoś mocno na jego pracę zawodową. Mieszka w tym czasie, tj. w roku 1916 na ulicy Wolności 10 5,


 mniej więcej w tym samym rejonie co wcześniejsze adresy na ul. Rappaporta czy Bema. Jest więc jednym z opcjonalnych członków rodziny, u których  zamieszkać mogli starsi już rodzice po ewentualnym opuszczeniu ul. Rzeźnickiej.
Nawet by tak pasowało – u pierworodnego.
Niestety w tymże roku 1916 ślady po Józefie się urywają. Po wojnie, w odrodzonej Rzeczypospolitej doświadczeni kolejarze byli bardzo potrzebni, jednak brak mi  stosownych źródeł. Poza tym Józef nie jest już najmłodszy (56) i choć jeszcze kilka lat mógłby pogracować w II RP, jednak wkrótce zapewne przeszedł na  emeryturę. By rozwikłać ten splot trzeba by podjąć  kwerendę w archiwach PKP. Oto trop dla chętnych;
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview-t-3895-start-195.phtml

I to już niemal koniec tego, co udało mi się znaleźć o najstarszym synu Hermana.
 Chyba był odludkiem. Nie ma śladów by utrzymywał częste kontakty z resztą rodziny, choć bliskość adresów wskazuje, że mogli się widywać. Nikt go nie wspomina, a "Wysokim Zamku" śladów brak – no, chyba że to o nim ten passus dotyczący właściciela specyficznej  laski - „jakaś osoba niewymownie stara i ledwo się ruszająca, która przychodziła czasem, używała jeszcze innej laski, o gałce z kości słoniowej. Jednakże z bliska nie widziałem jej nigdy, bo się przed owym przybyszem chowałem; wydawał przerażające sapanie. Nie wiedziałem,  że wcale nie próbuje mnie w ten sposób przerazić. Miał to być podobno też jakiś wujek, zdaje się, że prawujek, ale w moim przekonaniu zupełnie nie wyglądał na wujka." (WZ, s.12). Narzuciło się proste skojarzenie od sapania człowieka do  sapania parowozu (ale czy obiekty z pracy mogą wpływać aż tak na człowieka? - Kozielecki wie...  ;)  ), ale po namyśle  –  raczej nie on;  mam innego, lepszego kandydata do tego opisu.

Zatem jedyne co o nim powiedziano to ponownie, słowa Samuela w powojennej relacji przywołanej przez Panią Gajewską – „według relacji Samuela Lehma, jego brat Józef zmarł we Lwowie w roku 1941 w wieku 79 lat śmiercią naturalną” (ZiG, s. 139)
I tym cytatem kończę.
 ... ......... ............... ................. ...................... ...........................................
przypisy, a co!  ;D

1.  Dla zainteresowanych szkolnictwem galicyjskim, bo ja już nie miałem sił na wgryzanie,  takie linki;
https://wns.ug.edu.pl/sites/default/files/postepowania_naukowe/69019/autoreferat/autoreferat.pdf
i jego książka, która zapewne wyjaśnia wszystkie możliwości  :)
http://akademicka.pl/index.php?detale=1&a=2&id=35845

2. Dla ciekawych ważna strona, która bardzo ułatwiła mi pracę. A może wręcz umożliwiła. Wystarczy wpisać nazwę ulicy
http://www.lvivcenter.org/pl/streets/

3. Wydźwięk tego sądu muszę osłabić wątpliwością. Otóż w trakcie przeglądania dokumentów pojawiają się czasem wyniki, które trudno dokładnie przypisać badanym sprawom. Jednym z takich jest osoba Mojżesza Lehma w wykazie uczniów VII Gimnazjum z roku szkolnego 1911-12. Sporo wskazuje, że jest to syn któregoś z "naszych Lehmów", przede wszystkim tradycyjnie imię po dziadku. Właściwie w grę wchodzi tylko Józef lub Fryderyk. Pani Gajewska w swej książce wspomina, że Fryderyk miał syna, ale Edwarda. Poza tym nie zgadzałby się rok urodzenia. Mojżesz o którym wspominam urodził się ok. 1896. Edward Fryderyka w 1903 (ZiD s.137). Zatem albo jest to inny syn Fryderyka, albo jednak syn Józefa! Albo...
 Hmm...? Ten Mojżesz - zdolniacha jak widać  :)

4. Nazwy odznaczeń sugerują jednak jakiś zmilitaryzowany udział w przygotowaniach do wojny, lub nawet jej początkach – medal jubileuszowy pamiątkowy dla wojskowych i żandarmerii, nie każdy go miał. Pozostałe odznaczenia Józefa to; medal jubileuszowy pamiątkowy dla funkcjonariuszy cywilnych i krzyż jubileuszowy.

5. Czyli prawie dokładnie między Górą Stracenia, a cmentarzem żydowskim i jeśli domieszkał tam roku 1918, mógł się znaleźć w centrum ostrej walki; https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3ra_Stracenia

6. Dokładniejsze badanie wykazało, że Józef trafił do Bogumiłowic dwa lata wcześniej w 1890 jako aspirant administracyjny I klasy. I to jest chyba początek jego pracy na kolei przynajmniej w rejestrowalnej urzędowo formie, bo w wcześniejszych spisach nie figuruje. W 1896 awansował do większego Tarnowa już jako asystent, a kolejne kilka lat później, jak pisałem, przeniósł się do Lwowa ( szematyzmy 1890, 1896 i dalsze)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2019, 11:47:24 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

lemolog

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 324
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #18 dnia: Dzisiaj o 01:12:28 am »
Liv, a czy twoje źródła mogą doprowadzić to cioci Stanisława Lema, o której krótka informacja niżej?

Lem S., U cioci. – Dziennik Zachodni (Katowice), 1961, nr 1, s.3.
Wypowiedź w ankiecie o cioci ze Śląska, życzenia świateczne:

"1) Mam ciotkę w Butomiu. Obraziłaby się, gdybym gdziekolwiek na Śląsku spędzał święta, a nie u niej.
2) Cioci głównej wygranej w 'Karolince'. Od niej – życzenia, by spełniły się me marzenia o podróży dookoła świata. Nie, nie sputnikiem, lecz skromnym przyziemnym środkiem lokomocji."

Ciocia... To może być siostra ojca czy matki. Czy nawet żona brata ojca czy matki...
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 09:15:30 am wysłana przez lemolog »

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4562
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #19 dnia: Dzisiaj o 01:38:14 pm »
Jak tylko pomyślałam, że wszystko ogarniam  to liv - oczywiście z czystej złośliwości - umieszczał kolejne rozważania i znowu wszystkie owocówki mieszały mi się z rzeźnikami, a te z maklerami oraz kolejarzami...
W każdem również chylę co cza - za tę fantazyjna robotę:)
Ale! postanowiłam - jak to kobita - posprzątać. Na własny użytek - żeby odnaleźć się w gąszczu ulic, imion, dat, mylnych tropów itp.
Może podzielę się tym spisem -  mam nadzieję, że bez większych błędów (może zrobić coś takiego na początku wątku? dla express orientu?):

1) Berel Berl Lem (1770-1846) + Reisel (2 dzieci - jedno zmarło) - druga żona B.B. Lema

[pierwsza żona B.B. Lema -  Hinda (4 dzieci - trójka zmarła) - zmarła w 1811]

2) = Mojżesz Lem Lehm (1818-1895) z ul. Owocowej 6

*dzieci Mojżesza mieszkające/dziedziczące realności z ul. Owocowej 6:
- Salomon ur. 1845; zm.46
- Berl ur.1847, zm. po 6 miesiącach 1848
- Binem ur. 1849
- Izrael Szymon ur. 1852
- Lejzor ur. 1854
- Abraham ur. 1857
3) * dziecko Mojżesza meldujące się na ul. Rzeźniczej 4 - dziadek Stanisława Lema:
- Herman Hersch Nussen (1842-1921) + Sara Lea Wein (zm.1920/1921)
=
- Józef (1861/62 - 1941)
-  Chaja ur. 1863
- Elke Sara ur. 1866 (zm. 67)
-  Frojem (Fryderyk) ur.1869 (rejestracja 1870)
- Basche ur. 1872
- Mechcie ur.1877
-  Samuel ur. 1879
-  Anna ur. 1884

4) Samuel (1879 - 1954) + Sabina Woller (1892–1979)
 https://forum.lem.pl/index.php?topic=1075.0
z rodzicami zamieszkuje na ul. Brajerowskiej 4
= Stanisław Lem

Tak by to? :-\

Lem S., U cioci. – Dziennik Zachodni (Katowice), 1961, nr 1, s.3.
Wypowiedź w ankiecie o cioci ze Śląska, życzenia świateczne:

"1) Mam ciotkę w Butomiu. Obraziłaby się, gdybym gdziekolwiek na Śląsku spędzał święta, a nie u niej.
2) Cioci głównej wygranej w 'Karolince'. Od niej – życzenia, by spełniły się me marzenia o podróży dookoła świata. Nie, nie sputnikiem, lecz skromnym przyziemnym środkiem lokomocji."

Ciocia... To może być siostra ojca czy matki. Czy nawet żona brata ojca czy matki...
Najpewniej chodzi o śląskie miasto Bytom (nie Butom).
Co do cioci - ona raczej nie z linii Lemów:
Po śmierci teścia Lema, zaistniała konieczność sprowadzenia jego żyjącej samotnie żony z Bytomia do Krakowa. By umożliwić jej legalny pobyt w mieście zgodnie z procedurami meldunkowymi, Lemowie zapisali się do spółdzielni mieszkaniowej i w rezultacie przeprowadzili się razem z teściową Lema w 1958 do jednorodzinnego domu w Klinach Borkowskich, części Krakowa w tych czasach dopiero rozbudowywanej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Lem

Czyli teście Lema mieszkali w Bytomiu - więc pewnie to ciocia ze strony rodziny pani Barbary. Siostra teścia? Teściowej?
Przypis kieruje do Awantur... str. 33-35, ale nie mam ich pod ręką - dopiero wieczorem. Może ktoś sprawdzi czy coś tam jest o Bytomiu:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4513
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #20 dnia: Dzisiaj o 04:11:27 pm »
Cytuj
Jak tylko pomyślałam, że wszystko ogarniam  to liv - oczywiście z czystej złośliwości -
Ola !!!  ;D
Ale jeszcze sprawdzę, czy dobrze mnie pozamiatałaś, bo teraz nie mam czasu.
Cytuj
Co do cioci - ona raczej nie z linii Lemów:
A już miałem trzy koncepcje, dwie hipotezy i jedną nawet trzymającą się kupy teorię. I poszyły...w siną dal..
Ale wygląda, że masz rację.
Chodzi o mamę Barbary Leśniak.
Czyli ciocia to młoda babcia Tomasza by? Ale Bytom tam jak Bick.
Cytuj
Przypis kieruje do Awantur... str. 33-35, ale nie mam ich pod ręką - dopiero wieczorem. Może ktoś sprawdzi czy coś tam jest o Bytomiu:)
Awantury potwierdzają napisane.
Trzeba by wejść w genealogię rodziny Leśniaków, bo nawet imion skąpią.
I myślałem, że sprawa beznadziejna, ale... powstrzymam się od komentarza.
Ważny artykuł;
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,22239021,oblok-dla-barbary.html?disableRedirects=true
Tropem - PGR, Lanckorońcy, majątek na kresach, ale który (?) Rozdół, Jagielnica... Jagielnica okazała się dobrym śladem - pomógł przypadek;
Bardzo ważny artykuł, zaskakujący (mnie) . Oto sama końcówka
Znaczna część artykułu, dotycząca lat 1928-1945 opracowana na podstawie wspomnień Jadwigi Zych i Barbary Lem, córek inż. Władysława Leśniaka.

A tu całość
http://gazeta.myslenice.pl/kawecinski-dwor-i-jego-mieszkancy


« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 04:29:50 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4562
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #21 dnia: Dzisiaj o 04:32:10 pm »
Cytuj
Jak tylko pomyślałam, że wszystko ogarniam  to liv - oczywiście z czystej złośliwości -
Ola !!!  ;D
Ale jeszcze sprawdzę, czy dobrze mnie pozamiatałaś, bo teraz nie mam czasu.
No co...
Sprawdź - pewnie - czy coś się w mopie nie zaplątało...
Cytuj
Chodzi o mamę Barbary Leśniak.
Czyli ciocia to młoda babcia by? Ale Bytom tam jak Bick.
Chyba teściowej Lem nie nazywałby ciocią...raczej chodzi o jej siostrę? Albo siostrę teścia.
Widocznie ktoś został na Śląsku.
Nawiasem - w Bytomiu były jedne z ładniejszych śląskich realności. Teraz się rozpadają w straszliwym tempie.
https://www.youtube.com/watch?v=s7Rc5q2j01U
Cytuj
Bardzo ważny artykuł, zaskakujący (mnie) . Oto sama końcówka
Zaskakujący.
Uciekaliby na Śląsk? Może mieli tutaj rodzinę?
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 04:37:54 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)