Autor Wątek: Jak miał wyglądać świat w roku 2000  (Przeczytany 91285 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11096
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #60 dnia: Październik 02, 2007, 02:00:09 am »
Cytuj
Znaczy się schron jakiś klecisz? (żarty ;) )

Tym razem Ty możesz zgłosić się do Randiego jako jasnowidz ;) faktycznie jako dziecko usiłowałem wykopać przed domem ziemiankę ;D.

A serio: cuś tam robię - na Forach propagandę sieję, coś tam się w SETI wlączyłem, ukladałem jakieś hasła do Wikipedii, jako młody dziennikarz(yna) do jednej śmiesznej gazety prowadziłem dział popularnonaukowy (ale wydawcy zdjęli z racji niskiego zaintertesowania czytelników). Czyli b. niewiele, ale zawsze...

Cytuj
No to podaj je. Tylko science nie fiction.

Mógłbym przepisać "na żywca" programy na przyszłość z "Błękitnej kropki" Sagana, i z "Summy technologiae".
« Ostatnia zmiana: Październik 02, 2007, 02:05:33 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11510
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #61 dnia: Październik 02, 2007, 09:24:00 am »
Streść.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11096
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #62 dnia: Październik 02, 2007, 05:14:07 pm »
Przykro mi, muszę odesłać do w/w książek. W streszczeniu mógłbym coś pominąć lub przekłamać...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Terminus

  • Gość
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #63 dnia: Październik 02, 2007, 10:22:42 pm »
Uuu... nieładnie.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11096
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #64 dnia: Październik 02, 2007, 10:23:15 pm »
To dodam, że jeśli chodzi o pierwszy krok wprowadzania tych planów w życie zacząłbym od (równie intensywnj co ta przed referendum akcesyjnym) kampanii promującej ideę postępu technicznego, lotów kosmicznych itd.
« Ostatnia zmiana: Październik 02, 2007, 10:25:12 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11510
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #65 dnia: Październik 02, 2007, 10:30:41 pm »
Leniuszek.

Pewne rzeczy są niemożliwe technicznie, a inne politycznie. Możliwa techniczne jest budowa na orbicie lasera zasilanego bateriami słonecznymi, który mogłby bardzo delikatnie (żeby nie rozkawałkowć) nadtapiać takiego kosmitę stale z jednej strony, co powodowałoby odparowywanie materiału i w efekcie słabiutki odrzut, który po pewnym czasie zepchnąłby intruza z naszej drogi. Niestety nikt się nie zgodzi, żeby nad naszymi głowami fruwało działo laserowe a la Bond...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Terminus

  • Gość
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #66 dnia: Październik 02, 2007, 11:57:51 pm »
Ale czytałem (i chyba to omawialiśmy już) o tanim i skutecznym pomyśle statku - pchacza, który odpowiednio wcześnie doleciawszy do nadlatującej planetoidy mógłby przyłożyć do niej mały, ale stały moment siły, który zepchnąłby ją minimalnie - lecz wystarczająco - z orbity. Podobno powinno zadziałać przy szybkiej diagnozie :)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11096
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #67 dnia: Październik 03, 2007, 12:01:14 am »
Cytuj
Leniuszek.

Zakładam, że obie książki znasz po prostu :P

Cytuj
Niestety nikt się nie zgodzi, żeby nad naszymi głowami fruwało działo laserowe a la Bond...

Chyba, że sam je zbuduje... ;)

ps. Terminus - projekt tego statku był kiedyś dokładnie omówiony, bodajże w "Wiedzy i Życiu" .
« Ostatnia zmiana: Październik 03, 2007, 12:03:05 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #68 dnia: Październik 03, 2007, 12:01:52 am »
Ja ją przepchnę. Dajcie mi tylko punkt podparcia!

This user possesses the following skills:

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11096
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #69 dnia: Październik 03, 2007, 12:04:08 am »
Cytuj
Ja ją przepchnę. Dajcie mi tylko punkt podparcia!

Supermana na Forum mamy? :o :o :o
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11510
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #70 dnia: Październik 03, 2007, 09:27:27 am »
Cytuj
Ale czytałem (i chyba to omawialiśmy już) o tanim i skutecznym pomyśle statku - pchacza, który odpowiednio wcześnie doleciawszy do nadlatującej planetoidy mógłby przyłożyć do niej mały, ale stały moment siły, który zepchnąłby ją minimalnie - lecz wystarczająco - z orbity. Podobno powinno zadziałać przy szybkiej diagnozie :)
Macro powinien się wypowiedzieć, ale a tego co pamiętam to są dwie możliwości - jedna to jest jakieś ciało z pasa Kuipera, które na skutek mielenia się wypadnie ze swej stałej orbity, takie ciało po pierwsze nie walnie od razu w Ziemię, tylko ileś razy jeszcze przejdzie obok, a po drugie będzie względnie wolno sie poruszać (kilka, czy kilkadziesiąt km/sekundę ;) ) Da się więc namierzyć i wysłać takiego pchacza w jej kierunku, dopędzić na odejściu od Ziemi (bo pod prąd róznica prędkości byłaby znów kilka czy kilkanaście km/sek.), zastopować względem niego i korzystając z grawitacyjnego przyciągania zepchnąć z toru. W tej chwili pchacz taki mógłby być wyposażony jedynie w silnik jonowy, który ma tę przewage nad rakietowym, że energię czerpiąc ze słońca, a przyśpieszając elektrostatycznie wyrzucaną masę (gaz szlachetny) nadaje jej cząstkom predkość daleko większą niz chemiczne splanie w zwykłym silniku. Ponieważ energia wiadomo, w kwadracie prędkości, jeśli wyrzuca te cząstki 10 razy szybciej to zapas gazu szlachetnego może mnieć 100 razy mniejszą masę niz adekwatnie miałoby paliwo+utleniacz. Tyle, że silnik taki ma małego kopa, więc nadaje się do długiego i łagodnego pchania a nie do szybkich manewrów - stąd pchacz taki musiałby okrążenie po okrążeniu "dochodzić" intruza. No i jest ograniczenie - musi mieć dostęp do energii słonecznej, czyli za daleko od Słoneczka nie zadziała.

Jesli natomiast intruz będzie jakimś długookresowym satelitą słońca albo w ogóle przyleci z out there (co jest jeszcze bardziej skrajnie nieprawdopodobne) to taki pchacz na nic. Tak jakby wysłać muchę, żeby pocisk karabinowy zawróciła, i to taki co wystrzelony przez snajpera przeleciał już kilometr i znajduje się 10cm od naszego czoła... Wtedy tylko laser - działa (prawie) natychmiastowo.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11096
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #71 dnia: Październik 03, 2007, 10:20:25 am »
Ja tam z dwojga złego ;) optuję za pchaczem. W końcu poza spychaniem asteroid z kursu może tez słuzyć do eksploracyjnych rejsów po Układzie.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Terminus

  • Gość
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #72 dnia: Październik 03, 2007, 02:18:25 pm »
Cytuj
Cytuj
Ale czytałem (i chyba to omawialiśmy już) o tanim i skutecznym pomyśle statku - pchacza, który odpowiednio wcześnie doleciawszy do nadlatującej planetoidy mógłby przyłożyć do niej mały, ale stały moment siły, który zepchnąłby ją minimalnie - lecz wystarczająco - z orbity. Podobno powinno zadziałać przy szybkiej diagnozie :)
Macro powinien się wypowiedzieć, ale a tego co pamiętam to są dwie możliwości - jedna to jest jakieś ciało z pasa Kuipera, które na skutek mielenia się wypadnie ze swej stałej orbity, takie ciało po pierwsze nie walnie od razu w Ziemię, tylko ileś razy jeszcze przejdzie obok, a po drugie będzie względnie wolno sie poruszać (kilka, czy kilkadziesiąt km/sekundę ;) ) Da się więc namierzyć i wysłać takiego pchacza w jej kierunku, dopędzić na odejściu od Ziemi (bo pod prąd róznica prędkości byłaby znów kilka czy kilkanaście km/sek.), zastopować względem niego i korzystając z grawitacyjnego przyciągania zepchnąć z toru. W tej chwili pchacz taki mógłby być wyposażony jedynie w silnik jonowy, który ma tę przewage nad rakietowym, że energię czerpiąc ze słońca, a przyśpieszając elektrostatycznie wyrzucaną masę (gaz szlachetny) nadaje jej cząstkom predkość daleko większą niz chemiczne splanie w zwykłym silniku. Ponieważ energia wiadomo, w kwadracie prędkości, jeśli wyrzuca te cząstki 10 razy szybciej to zapas gazu szlachetnego może mnieć 100 razy mniejszą masę niz adekwatnie miałoby paliwo+utleniacz. Tyle, że silnik taki ma małego kopa, więc nadaje się do długiego i łagodnego pchania a nie do szybkich manewrów - stąd pchacz taki musiałby okrążenie po okrążeniu "dochodzić" intruza. No i jest ograniczenie - musi mieć dostęp do energii słonecznej, czyli za daleko od Słoneczka nie zadziała.

Jesli natomiast intruz będzie jakimś długookresowym satelitą słońca albo w ogóle przyleci z out there (co jest jeszcze bardziej skrajnie nieprawdopodobne) to taki pchacz na nic. Tak jakby wysłać muchę, żeby pocisk karabinowy zawróciła, i to taki co wystrzelony przez snajpera przeleciał już kilometr i znajduje się 10cm od naszego czoła... Wtedy tylko laser - działa (prawie) natychmiastowo.

Aha, rozumiem. Rzeczywiście, przypominam sobie chyba jakiś artykuł w Świecie Nauki na ten temat. Pamiętam, że wyraźnie wspomniano iż pchanie musiałoby odbywać się w długim okresie czasu. No i oczywiście rozumiem że w przypadku ciała ekstrasolarnego pomysł nie dałby się zastosować. Ale laser, o którym piszesz? Jak to sobie wyobrażasz? Nie wiedziałem, że istnieją lasery o takiej mocy? A może kilka bomb termojądrowych?

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11510
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #73 dnia: Październik 03, 2007, 02:40:24 pm »
Z tego co czytałem z kilku względów wbrew pozorom jest to dziecinnie proste - zakładając oczywiście że obiekt jest dokładnie namierzony. Działo laserowe do strącania balistycznych pocisków miedzykontynentalnych opracowują w ramach gwiezdnych wojen Amerykanie, i o ile wiem było kika udanych prób (było też kilka nieudanych ale nie dotyczyły działania lasera jako takiego). W kazdym razie działa. Problem polega na wycelowniu i kolimacji wiązki na takich dystansach, ale teoretycznie jest to mozliwe. Najefektywniejsze byłoby rozmieszczenie kilku takich laserów. Zestaw miałby baterie słoneczne (technologia doskonale znana i bez tajemnic), kondensatory do gromadzenia energii (takoż), jednostkę strującą umożliwiająca reorientację w przestrzeni i śledzenie celu (takoż - jak np w Hubblu). Całość bardzo łatwo w kawałkach mozna wyekspediować na orbitę (takoż - jak np. ISS). Laser (jeśli wiązka będzie dobrze skolimowana) pominien mieć moc porównywalną lub nawet mniejszą jak to działa laserowego - nie idzie bowiem o zniszczenie intruza (odłamki i tak na nas polecą) a o precyzyjne i powolne opalanie go z jednego boku niczym Kmicica - wówczas ewaporujące z jednej strony cząsteczki materii dadzą odrzut spychający kamikaze z jego trajektorii. Takie przypalanie wytwarzaloby skądinnąd mały ciąg, ale stały.

Bomby wodorowe czy inne (pomijając odłamki) mają tą wadę, że w przestrzeni kosmicznej energia wybuchu przenoszona będzie jedynie przez promieniowanie (brak atmosfery uniemożliwi powstanie fali uderzeniowej) więc efektywność spadnie do 20-paru procent. Przy czym trzeba będzie wysłać te bomby z II kosmicznę pod prąd ciału o podobnej lub większej prędkości i zdetonować przy jego powierzchni przy wzajemnej prędokści rzędu kilkudziesięciu km/sekunde. Czyli tolerancja detonacji daleko gdzieś out there musiałaby wynieść jakieś 2*10^-7 sekundy - bez mozliwości powtórki. Nie trafisz-znikniesz. A laserem mozna się wstrzeliwać do skutku.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11096
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Jak miał wyglądać świat w roku 2000
« Odpowiedź #74 dnia: Październik 03, 2007, 02:44:41 pm »
Cytuj
Ale laser, o którym piszesz? Jak to sobie wyobrażasz? Nie wiedziałem, że istnieją lasery o takiej mocy?

Nie wiem, czy pewną przeszkodą (choć mówię to z pozycji laika) nie byłaby m.in. tu konieczność wyprodukowania odpowiednio dużych (a przy tym precyzyjnie doszlifowanych) soczewek. Pamiętacie jakie kłopoty miał Hubble z powodu "nieidealnej" soczewki?

(Choć z drugiej strony "New Scientist" swego czasu donosił o realności zastosowania laserów przeciw asteroidom, którą to informację podam w dość oryginalnej wersji językowej ;) jak i w oryginale.)
« Ostatnia zmiana: Październik 03, 2007, 03:01:55 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki