Autor Wątek: Rzeź obyczajowa  (Przeczytany 67271 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11674
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #90 dnia: Luty 11, 2013, 11:17:33 pm »
Zastanawiam sie, czy to jest jakas zorganizowana, miedzynarodowa akcja ze zmianami w prawie dotyczacymi kwestii homo. W tym samym czasie we Francji, Polsce i UK, nie wiem jak w innych panstwach. Wskazywalo by to na istnienie jakis decyzyjnych centrow ponadnarodowych, albo porozumienie dzialaczy prohomo z roznych krajow.

NEX, jest gorzej niz myslisz... To ani chybi kosmiczny spisek pisarzy SF (i to nawet prawicowych) za tym stoi... Sam popatrz:

"Przy stoliku został niemal do czwartej rano czasu lokalnego i był jednym z ostatnich gości opuszczających salę rekreacyjną. W sąsiednim gnieździe dwóch homków właśnie trzeźwiało po narkotycznym odjeździe, jaki zafundowali sobie nieco wcześniej. Kiedy zobaczyli, że Daniel wstaje zza stolika i schodkami rusza ku górnemu wyjściu z sali, zaczęli machać rękami i wykrzykiwać bełkotliwe słowa pożegnania. Daniel odmachał im na odczepnego i już się odwracał, gdy dostrzegł, jak z projektora, dyndającego na szyi Workowatego, tryska promień światła. Projekcja otoczyła głowę homka, nakładając na jego twarz maskę - szczupłą, śniadą twarz o wydatnych zielonych wargach.
Projekcja zniknęła po kilku sekundach. Daniel jeszcze raz machnął ręką, niby na pożegnanie, a tak naprawdę na znak, że zobaczył, co trzeba. Szybkim krokiem skierował się ku wyjściu z sali."


Fragment  pochodzi z powieści "Dominium Solarne: Kolory sztandarów" prawicowca i eurosceptyka (!)Kołodziejczaka i pokazuje w jaki sposób Daniel Bondaree (boh. główny) poznaje (grajacego tu trochę komedię, jak nie przymierzajac Yoda w EP V "Gwiezdnych wojen" ;) ) Kalbara - Mistrza Klanu Lotniarzy i - tak jak on - ważnego agenta gladiańskiego ruchu oporu (czyli tych dobrych i prawych), o którym później czytamy:

"Kalbar udawał, że go podrywa, a może, szlag by go!, rzeczywiście chciał poderwać Daniela. Bondaree wiedział, że gdyby okazało się, że wspólny seks jest jedyną chwilą, w czasie której można przekazać ważne informacje, musiałby ulec. Na szczęście Kalbar nigdy nie zasugerował takiej możliwości. Był homkiem, ale jednocześnie żołnierzem, prawdopodobnie z najgłębszego poziomu konspiracji gladiańskiej armii."

To znów wspominki bohatera głownego powieści "Gateway - Brama do gwiazd" F. Pohla:

"Jeśli Sam, Dred i Mohamad byli pedałami, a nie miałem powodu w to wątpić, przez pierwsze dni nie obnosili się z tym. Zajmowali się tym, co ich interesowało: czytali, w słuchawkach na uszach słuchali muzyki, grali w szachy, a kiedy udało im się namówić Klarę i mnie - w chińskiego pokera. Nie graliśmy na pieniądze, ale o zwolnienie z wachty (po paru dniach Klara stwierdziła, że prawdziwie wygrany był ten, który przegrał, bo miał więcej zajęcia, które wypełniało czas). Traktowali nas życzliwie, choć stanowiliśmy heteroseksualną mniejszość pośród homoseksualnej większości dominującej na statku. Oddawali nam lądownik dokładnie na połowę czasu, mimo że stanowiliśmy zaledwie czterdzieści procent załogi.
    Jakoś się dogadywaliśmy."


Tak natomiast wita ludzkość (a konkretnie armia) powracajacych bohaterów "Wiecznej wojny" J. Haldemana, zacznijmy od finału mowy witajacego ich wojskowego oficjela:

"Myślę, że będziecie tam samotni. Aby jednak powiedzieć wam coś o tym świecie, przekażę was kapitanowi Siri, który właśnie powrócił z Ziemi. Kapitanie?
-Dziękuję, generale.
Wydawało mi się, że coś jest nie tak z jego skórą i twarzą; nagle pojąłem, że facet jest uszminkowany i uróżowany. Paznokcie miał starannie opiłowane i pomalowane.
-Nie wiem, od czego zacząć - rzekł, przygryzając górną wargę i marszcząc brwi. - Wszystko tak bardzo zmieniło się, od kiedy byłem chłopcem. Mam dwadzieścia trzy lata i nosiłem pieluchy, kiedy wy ruszaliście na Alepha... Na początek, ilu macie wśród siebie homoseksualistów?
Nikt się nie zgłosił.
-To mnie nie dziwi. Ja, rzecz jasna, jestem homoseksualista. Tak jak chyba jedna trzecia ludności Europy i Ameryki."


Tak z kolei witaja się po latach dwaj przyjaciele z dzieciństwa w "Wydziedzicznych" Le Guin:

"Spotkali się następnego dnia wieczorem, aby się zastanowić, czy powinni, czy też nie, żyć ze sobą przez jakiś czas jak za młodych lat. Należało to omówić, ponieważ Szevek był zdecydowanie heteroseksualny, Bedap zaś zdecydowanie homoseksualny, więc przyjemność z takiego związku przypadłaby głównie Bedapowi.
Szevekowi zależało jednak bardzo na odnowieniu starej przyjaźni, gdy się więc zorientował, jak wiele znaczy dla Bedapa jej seksualna strona, że stanowi dlań ona prawdziwe jej dopełnienie, ujął sprawy w swoje ręce i dopilnował, z czułym naleganiem, żeby Dap spędził z nim również i noc. Wprowadzili się do wolnej pojedynki w bloku w śródmieściu i mieszkali tam razem około dekady; potem się znowu rozeszli, Bedap wrócił do swojej noclegowni, Szevek do pokoju numer 46. Żadna ze stron nie odczuwała dostatecznie silnego pożądania, aby ten związek mógł trwać. Odnowili po prostu wzajemne do siebie zaufanie."


Tak zaś o swoim życiu seksualnym dyskutuje (z najnowszą kochanka zresztą) Gabriel aristos kai athanos, bohater tytułowy powieści "Aristoi" W.J. Williamsa:

"- Myślę, że to chemia twego mózgu.
 - Decyduje o seksualnych preferencjach? Oczywiście, to nic nowego.
 - Nie o to chodzi. Jesteś bezpieczny, chroniony, wszyscy ci ustępują.
 Gabriel pozwolił, by jego twarz przybrała wyraz lekkiego zniecierpliwienia.
 - Chyba już to omawialiśmy.
 - Ale to znamienne. - W jej głosie brzmiał entuzjazm. - Inaczej wybierasz partnerów wśród Aristoi i nie-Aristoi. Gdy podoba ci się równy tobie - przyjmijmy to robocze określenie - wybierasz jedynie kobiety. Wśród osób stojących niżej od ciebie - zarówno mężczyzn, jak i kobiety.
 Wiadomo do czego to prowadziło.
 - Podejrzewam, że twoja baza danych jest zbyt uboga. Ponadto zaczynałem wskakiwać do łóżek chłopców, jeszcze zanim zostałem Aristosem.
 - Ale ilu z tych chłopców zostało Aristoi? Bez względu na swoją klasę społeczną, stali niżej od ciebie, a w takiej sytuacji płeć nie ma dla ciebie znaczenia. Nie robisz różnicy miedzy kobietą a mężczyzną, ponieważ to, co cię pociąga, to podległość.
 - Powiedziałbym, że jest w tym coś więcej.
 - Pewnie tak. Nigdy nie twierdziłam, że nie ma. - Oparła mu policzek na ramieniu."


Mniej natomiast sympatycznie (zwł. dla kobiet) funkcjonują małżeństwa-trójkąty kultury Kavalarów w powieści "Światło się mroczy" znanego Ci G.R.R. Martina toczącej się w wymyślonym przezeń wszechświecie Tysiąca Słońc:

"– Mówisz, że on jej nie kocha?
– Związany dumą kocha swą betheyn tak, jak ty kochasz swoją własność. Nefryt i srebro to mocne więzy, nie można ich złamać, ale opierają się na posiadaniu i zobowiązaniach. Nie na miłości. Tę lokuje się gdzie indziej. Jeśli Kavalarzy w ogóle znają takie uczucie, to jest ono skierowane do wybranego brata, tarczy i pokrewnej duszy, kochanka i bliźniaczego wojownika, zawsze lojalnego dawcy przyjemności, na całe życie połączonego najsilniejszą więzią.
– Do teyna – wymamrotał Dirk lekko odrętwiałym głosem. Jego umysł pracował jednak jak szalony.
– Do teyna! – Ruark kiwnął głową. – Kavalarzy, choć są tak gwałtowni, bardzo cenią poezję. Bardzo często opiewa ona teynów, więzy żelaza i świecika, a nigdy srebra i nefrytu."


(Z żelaza zdobionego świecikiem, rodzimym minerałem i ze srebra zdobionego nefrytem robiono tam obręcze naramienne będące odpowiednikiem naszych ślubnych obrączek.)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2426
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #91 dnia: Luty 11, 2013, 11:39:17 pm »
Cytuj
NEX, jest gorzej niz myslisz... To ani chybi kosmiczny spisek pisarzy SF (i to nawet prawicowych) za tym stoi... Sam popatrz:
Co Wy mi tu ironizujecie, Kju? :) Takie sa fakty, zgrane w czasie i przestrzeni. Interpretacja jest sprawa otwarta.

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2549
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #92 dnia: Luty 12, 2013, 08:37:07 am »
Zastanawiam sie, czy to jest jakas zorganizowana, miedzynarodowa akcja ze zmianami w prawie dotyczacymi kwestii homo. W tym samym czasie we Francji, Polsce i UK, nie wiem jak w innych panstwach. Wskazywalo by to na istnienie jakis decyzyjnych centrow ponadnarodowych, albo porozumienie dzialaczy prohomo z roznych krajow.

To jest pewnie tak jak z wynalazkami czy odkryciami - często zdarza się, że w tym samym czasie na podobny pomysł wpada kilka osób niezaleznie. Po prostu sytuacja do tego dojrzewa. A w tym wypadku jeszcze mamy oddziaływanie mediów - jak jedni widzą, że innym się udało czy że jest jakiś ferment, to idą za ciosem.


draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1535
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #93 dnia: Luty 12, 2013, 01:18:49 pm »
Cytuj
Co się tyczy homoseksualizmu, to mam tzw. mieszane uczucia. On przeszkadza mi tylko w pewnych zakresach, w których mój sprzeciw jest srogi i fundamentalny: małżeństwo, wychowywanie dzieci, uliczna demonstracja orientacji seksualnej.

To w czym dokładnie ta przykrość? Skoro nie w tym, że dwóch facetów żyje ze sobą nieformalnie i po cichu, ale w tym, że mogą na to mieć papierek? Więc nie sam fakt homoseksualizmu Pana gorszy, ale to, że ci dwaj będą w społeczeństwie mieć takie same prawa jak Pan.

Chodzi o cioty a nie o gejów, mam kolegę homoseksualistę który jest męskim gejem i nienawidzi paradowych gejów-ciot.
Bliżej 50% niż 99% też uważam, mam dwóch innych znajomych gejów którzy mają żony i dzieci, jednego aseksualistę który ma żonę, etc.

ale w ogóle jakbym o coś miał walczyć to o powszechny dostęp do żłobków i pszkoli i pszkol zastępczych, a nie jeakieś pierdoły O.o

[a i jeszcze co do pierwszego postu w wątku - Remuszko ma rację, to nie jest tak że BXVI przeczyta GXIV
i otworzą mu się oczy, on sam pisze książki, niemal tak ważne dla ludzkości jak wypociny Paulo Coleho]
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11674
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #94 dnia: Luty 12, 2013, 02:13:01 pm »
Chodzi o cioty a nie o gejów, mam kolegę homoseksualistę który jest męskim gejem i nienawidzi paradowych gejów-ciot.

A'propos:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pedal_gej_i_ciota_54567.html
B. glosny kiedys tekst.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5455
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #95 dnia: Luty 12, 2013, 10:50:14 pm »
Cytuj
A'propos:
Rzadko spotykane, normalne podejście. Czyli sensowne. Niehisteryczne.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8738
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #96 dnia: Luty 12, 2013, 10:58:15 pm »
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1008
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #97 dnia: Luty 17, 2013, 01:50:37 pm »
Skoro tu tak cytują,to i ja też  "Obecna władza III RP − zarówno ta polityczna, jak i opiniotwórcza − wywodzi się zaś ze świata zupełnie innego (moi, qui balance entre deus ages, że tak pojadę Brassensem, ja, który jestem na granicy tych dwóch mentalności, znam i dobrze widzę oba światy, więc możecie Państwo wierzyć memu opisowi). Obecna władza III RP pochodzi ze świata chamskiego, a ściślej, z wytworzonej przezeń swoistej elity cwaniackiej, git-ludzi, którzy wszystkich innych postrzegają jako frajerów. Pomijając pewną ilość „pożytecznych idiotów”, reprezentowanych przez pana Olbrychskiego czy Stuhra, czyli inteligentów, którzy zaprzeczyli swej tradycji z nienawiści do Polaka-katolika (to zjawisko warte osobnego opisu), to elity III RP ukształtował etos prowincjonalnych dresiarzy, zmawiających się pod sklepem, kogo by tu „puknąć” albo „skubnąć”, by zdobyć na dzisiejszą flaszkę.

I żeby nie wiedzieć jak dekorowała się ta „elita” profesorami, niczym wisienkami na torcie, to ta dresiarska, chamska pogarda wyłazi z niej bezustannie, jak przysłowiowa słoma z butów. W pogardzie dla staruszek, którym się powinno zabierać dowód osobisty, bo za głupie, by głosować, i rozganiać je kopniakami spod krzyża, bo obciach robią. Albo w pogardzie dla „czarnucha”, który zamiast być drugim Simonem Molem, młotem na polską nietolerancję, sam okazał się mieć niewłaściwe poglądy. " Jak mod wyłapie skąd , to niech kasuje!
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11727
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #98 dnia: Luty 17, 2013, 04:29:35 pm »
A po co usuwać? Nic tak nie definiuje ludzi, jak przekonania, z którym się identyfikują, oraz mowa, którą się posługują.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5455
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #99 dnia: Luty 17, 2013, 06:01:43 pm »
Cytuj
"Obecna władza III RP
Skąd takie ograniczenie? Ziemkiewicz krótkowidz?
Cofnijmy się nieco - język bardziej stonowany, bo profesorski.
http://niezalezna.pl/37746-postkomunistyczne-elity-rodowe-tajemnice
Można głębiej?
Dlaczego nie?
Po lekturze książki S. Kopera, "Polskie piekło - z dziejów elit emigracyjnych 39-45".
Już kilka dni po 7 września "wszyscy" byli nad granicą rumuńską. Ministrowie, sekretarze stanu, drobniejsi urzędnicy...
z dobytkiem, żonami, kochankami etc. - w państwowych limuzynach.
Z państwową kasą, którą sobie wydzielali.
Potem nowa elita we Francji, antysanacyjna - jeszcze gorzej.
Głębiej?
Nikodem Dyzma postać-symbol, twórca której n.b. zginął na tej granicy.
Podchorąży Mostowicz nieopatrznie cofnął się samochodem z pozostawionym przez uciekinierów chlebem, by rozdać go głodującym mieszkańcom.
A w miasteczku Kuty byli już Rosjanie.
 Wiele wersji :
- zbyt wolno oddawał broń
- miał za dobre buty
- uciekał samochodem przed czołgami. Ale kule z k.m. były szybsze.
Tiaa, tradycje samowystarczalności elit są głębokie i nie ma co się ich wypierać.
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2013, 06:16:16 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1008
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #100 dnia: Luty 18, 2013, 07:51:14 pm »
Cytuj
"Obecna władza III RP

A w miasteczku Kuty byli już Rosjanie.

Jeśli już ruskie tam byli ,to raczej  07.09.1939r. to się nie działo,ale mniejsza. Zapytam się więc,skąd dzis brać wzory moralne?A może ich nie ma twoim zdaniem i jesteśmy skazani na "lewicowość"? W martyrologie chlopsko-robotniczą,to ja juz raczej nie uwierzę,choć taki wspomniany Ziemkiewicz wcale nie wypiera sie swojego pochodzenia.
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5455
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #101 dnia: Luty 18, 2013, 08:05:16 pm »
Cytuj
Jeśli już ruskie tam byli ,to raczej  07.09.1939r. to się nie działo,ale mniejsza.
Rosjanie byli 17. Ale administratorzy państwa dotarli tam wcześniej. Nie mam pretensji, taka była koncepcja bronić się na przedmościu rumuńskim.
Tylko, że zabierając rodziny, dobytek i kochanki...stwarzali wrażenie, że nie o obronę chodzi. Tylko, masz rację, mniejsza...
Cytuj
Zapytam się więc,skąd dzis brać wzory moralne?
Nie mam odpowiedzi.
Cofając się do XVIII wieku - jeszcze gorzej.
Coś w XVI i XVII chyba dałoby się znaleźć.
Może jedyny sposób wobec ewidentnego braku, to mitologizować. Chyba tak się właśnie dzieje.
Ale to nie dla mnie.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1008
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #102 dnia: Luty 18, 2013, 08:18:57 pm »

Ale to nie dla mnie.
A to bedę napierał  ;) Mitomanem nie jestem,ale więcej wzorów widzę w tej "prawej' stronie.Można i owszem, stać z boku,ale to nie dla mnie.
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11674
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #103 dnia: Luty 18, 2013, 09:16:29 pm »
W martyrologie chlopsko-robotniczą,to ja juz raczej nie uwierzę

Czemu?
http://forum.lem.pl/index.php?topic=957.msg44430#msg44430
W tym akurat zakresie propaganda minionego systemu nie kłamała. Nie musiała po prostu...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1008
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #104 dnia: Luty 19, 2013, 10:37:55 am »
[W tym akurat zakresie propaganda minionego systemu nie kłamała. Nie musiała po prostu...
Chodziło mi bardziej o historię nam bliską,czyli jak śpiewała Maryla chłopo-robotnik, jak boa-grzechotnik itd. Ma to swoje żródła  w XIX wieku i związane jest z całym zrywem klas uciskanych  ;)  Międzynarodówki itd. tyle,że to już wszystko przerabialiśmy Q.Star trekowy świat socjalistyczny  8) jest możliwy i owszem, tylko nie w naszych realiach ekonomiczno-technologicznych.Może to zabrzmialo złośliwie,ale naprawdę nie taka moja intencja.
« Ostatnia zmiana: Luty 19, 2013, 07:42:32 pm wysłana przez wiesiol »
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta