Autor Wątek: Rzeź obyczajowa  (Przeczytany 67272 razy)

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 408
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #75 dnia: Luty 10, 2013, 05:58:35 pm »
Czy nie wystarczy fakt, że jest to relatywna nowość? Przez wieki podejście do kobiet było co najmniej protekcjonalne, jeśli nie wprost mizoginistyczne. Na pewno nie wszędzie, nie zawsze i nie u każdego - statystyk na ten temat chyba nie ma, ale przejawów tego w historii jest trochę. Np. z tego co wiem, nawet w oświeconym, francuskim prawie napoleońskim kobieta praktycznie nie miała możliwości rozwiedzenia się jeśli nie było na to zgody małżonka. Takie fragmenty składają się na całość mojego poglądu, że w powszechnej opinii było to zupełnie uzasadnione, że kobiety nie mają prawa głosu, to musiało się wydawać "naturalne".

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11727
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #76 dnia: Luty 10, 2013, 06:09:20 pm »
Półwieczne doświadczenie dorosłego życia mówi mi (autopsja), że najczęstszą reakcja osoby przypartej do logicznego muru jest zaprzestanie rozmowy lub zmiana tematu.
Mam krótsze, ale mówi mi to samo. To teraz cofnij się do swej wypowiedzi:

A gó.no tam, żadna kwestia definicji! Prawdziwa definicja jest jedna: chłopy 46, XY; kobiety 46 ,XX.
... i pokaż mi palcem jeden Twój argument, niżej nastąpującym za tą definicją (w kwestii, że czymkolwiek, do czegokolwiek mnie przypierałeś). Chodzi mi o racjonalne argumenty, w odpowiedzi na moje twierdzenia, że:

A co z tymi XXX i podobnymi? Kim są? To primo. Wtóro - definicja jest dobra, ale do kitu. Niestosowalna w życiu.


Powyżej są moje dwa sądy. Pokaż jeden swój argument w dyskusji z nimi. To chyba proste, skoro mnie przypierałeś?

Następnie, czy Twoje
półwieczne doświadczenie dorosłego życia
nie mówi Ci z autopsji, że poniższe wpisy:

Maźku, mówiłem Ci, żebyś sam się miksował...
Nie chce mi się wykłócać z Toba o rzeczy oczywiste...
(Oczywiste? Czyżby? Że zapytam na marginesie...)

w świetle niewypowiedzenia żadnego argumentu co do sprawy o którą chodzi, dowodzą
że najczęstszą reakcja osoby przypartej do logicznego muru jest zaprzestanie rozmowy lub zmiana tematu
?


- ponieważ nie mam najmniejszej wątpliwości, że rozumiesz moją tezę, co już powtórzyłem 2 albo i 3 razy, że definicja genetyczna płci nie ma znaczenia praktycznego w stosunkach międzyludzkich.

Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8738
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #77 dnia: Luty 10, 2013, 06:15:30 pm »
Panie Tomaszu Szanowny, ale przecież ja NIE O TO pytałem! Spróbuję raz jeszcze, starając się bardziej: skąd Pan wie, że kiedyś myśl o wyborczyniach sprawiała PODOBNĄ (rodzaj i natężenie) przykrość co dziś widok gejostwa w akcji?
VOSM
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8738
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #78 dnia: Luty 10, 2013, 06:21:37 pm »
@maziek, którego w tej sekundzie przeczytałem:
Maźku, ja się zgadzam z Tobą w 129% (moja ulubiona liczba zgadzania się), że genetyczna definicja płci nie ma praktycznego znaczenia w stosunkach międzyludzkich. Na wszelki wypadek powiem to od siebie: ja, Stanisław Remuszko, uważam, iż genetyczna definicja płci nie ma praktycznego znaczenia w stosunkach międzyludzkich.
Musiało nastąpić jakieś nieporozumienie.
VOSM
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11727
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #79 dnia: Luty 10, 2013, 06:34:19 pm »
ja, Stanisław Remuszko, uważam, iż genetyczna definicja płci nie ma praktycznego znaczenia w stosunkach międzyludzkich.

Możesz mi powiedzieć, bez uciekania się do czarów, jak to powyższe pogodzić z tym poniżej:
A gó.no tam, żadna kwestia definicji! Prawdziwa definicja jest jedna: chłopy 46, XY; kobiety 46 ,XX.
A co z tymi XXX i podobnymi? Kim są? To primo. Wtóro - definicja jest dobra, ale do kitu. Niestosowalna w życiu.
@ maziek
Ja uważam że stuprocentowo stosowalna, Ty uważasz inaczej, a ponieważ argumentów fte albo wefte nie widać - pozostanmy każdy przy swoim zdaniu.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8738
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #80 dnia: Luty 10, 2013, 06:44:11 pm »
Ty też masz otępienie?
No, ale czego się nie robi dla Maźków...
Prawdziwa definicja jest jedna: chopy 46, XY; baby 46, XX.
zarazem:
Ta definicja nie ma praktycznego znaczenia w stosunkach międzyludzkich.
Na mój rozum, oba zdania mają logiczną wartość "1", a sprzeczności między nimi nie ma dlatego, że dotyczą różnych spraw. Tak jak Polska jest najważniejsza oraz Polska ma sześć liter.
sługa
Staszek
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8738
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #81 dnia: Luty 10, 2013, 06:52:57 pm »
Teraz muszę oddalić się na godzinę-dwie, więc jeszcze dodam to, co przyszło mi do głowy przed chwilą: przez stosunki międzyludzkie rozumiem takie związki, jak miłość, przyjaźń, koleżeństwo, sąsiedztwo, współpraca etc.
To nara
VOSM
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11674
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #82 dnia: Luty 10, 2013, 07:08:30 pm »
Sedno naszego (polskiego) problemu z gejostwem płci obojga (BTW: czy mówi się "gejka"?) polega na tym, że to, co oni robią, pozostałym sprawia przykrość. I powstaje taka kwestia (między innymi): czy lepiej, żeby było przykro dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom populacji, czy żeby tylko jednemu procentowi?

A nie jest to jakoś tak, że jak ktos czegoś nie zna (i - bywa - ma na ten temat różne dziwaczne, podszyte, np. religijnie motywowanym, uprzedzeniem, wyobrażenia) to reaguje odruchowym strachem/obrzydzeniem (za powstanie zjawiska wewnątrzgatunkowej ksenofobii odpowiada podobno era powszechnego kanibalizmu, w której zżerał się homo erectus). Jak się natomiast bliżej zetknie z tematem to i uprzedzenia mu mijają (a przynajmniej jest spora szansa, że miną).

Np. mi przeszły gdy zobaczyłem aktywność homoseksualną w wydaniu zwierząt (a to psy sąsiadów, a to domowe koty). Trudno się było brzydzić przesympatycznymi zwierzakami (w/w psy też lubiłem) to i ich zachowania przestały mnie szybko szokować (tym bardziej, że seks w wydaniu zwierząt - zarówno homo jak i hetero - jest, wbrew obiegowemu powiedzeniu estetyczny, często wręcz romantyczny).

Dalej: czy nie jest aby tak, że wychowni w społeczenstwie bardziej gejoprzyjaznym w/w odruchów repulsywnych by nie przejawiali?
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2013, 07:22:53 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11727
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #83 dnia: Luty 10, 2013, 07:10:59 pm »
Nie, wydaje mi się, że nie mam otępienia.

Napisałeś, że jest 100% stosowalna - pod moim zdaniem, że nie jest stosowalna w życiu. Oba zdania które wymieniasz mają logiczną wartość 1 i ja te zdania zawarłem w jednej krótkiej wypowiedzi łącząc je:

"... definicja jest dobra, ale do kitu. Niestosowalna w życiu.".

 Pod tym Ty piszesz "Ja uważam że stuprocentowo stosowalna".

Co miałeś na myśli, skoro to, pod czym to piszesz, zawiera oba wymienione zdania "o wartości logicznej 1"?  Czy w którejkolwiek swojej wypowiedzi odnosisz się do zdania pierwszego mojej tezy, że "definicja jest dobra"? Wydaje mi się, że pisząc "Ja uważam że stuprocentowo stosowalna, Ty uważasz inaczej" oświadczasz, że nie zgadzasz się z jakimś moim twierdzeniem. Na logikę tym twierdzeniem może być jedynie zdanie zaznaczone kolorem zielonym - w części podkreślonej, dotyczącej stosowalności definicji. Nie widzę innego sposobu zrozumienia Twej odpowiedzi zaznaczonej na czerwono, na moje zdanie kolorem zielonym.

I na logikę, do jakiej jestem przyzwyczajony, zdanie kolorem czerwonym jest sprzeczne ze zdaniem poniższym:

"Ja, Stanisław Remuszko, uważam, iż genetyczna definicja płci nie ma praktycznego znaczenia w stosunkach międzyludzkich".


Która więc wypowiedź jest fałszywa? "Ja uważam że stuprocentowo stosowalna, Ty uważasz inaczej..." czy "Ja, Stanisław Remuszko, uważam, iż genetyczna definicja płci nie ma praktycznego znaczenia w stosunkach międzyludzkich". Obie dotyczą jednej wypowiedzi: "Niestosowalna w życiu". Nie wydaje mi się, żeby się odnosiły do pierwszego zdania ("definicja jest dobra"). Obie odnoszą się do drugiego zdania "... ale do kitu. Niestosowalna w życiu". Któraś z ww. Twoich odpowiedzi musi być więc fałszywa, tertium non datur.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 408
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #84 dnia: Luty 10, 2013, 07:23:52 pm »
Panie Tomaszu Szanowny, ale przecież ja NIE O TO pytałem! Spróbuję raz jeszcze, starając się bardziej: skąd Pan wie, że kiedyś myśl o wyborczyniach sprawiała PODOBNĄ (rodzaj i natężenie) przykrość co dziś widok gejostwa w akcji?
Pytanie wydaje mi się podchwytliwe :). Nie jestem w stanie oszacować natężenia poczucia przykrości w żadnej z ww. sytuacji, więc tym bardziej porównać obu wartości. Ale tu nie o natężenie chodzi - niestety niefortunnie użyłem słowa podobnie, które mogło to sugerować.

Użył Pan argumentu utylitarystycznego mówiąc, że ograniczenie przykrości odczuwanej przez większość jest pożądanym rozwiązaniem (jeśli źle zrozumiałem, proszę o poprawienie). Ja się z tym zgadzam :) i powtórzę raz jeszcze, że jeśli ktoś odczuwa przykrość to nie można tego ustawą czy nawet konstytucją zmienić. Ale jednocześnie należy też krytycznie podchodzić do całej sprawy i obnażać bezpodstawność odczuwania takich czy innych negatywnych emocji, o ile oczywiście w istocie są bezpodstawne (a moim zdaniem w przypadku homoseksualizmu tak jest). I teraz widzę kilka możliwości rozumienia Pańskiej opinii, nie wdając się w interpretacje proszę o wyjawienie czy uważa Pan odczuwanie przykrości spowodowanej przez pary homoseksualne za:
  • Uzasadnione?
  • Nieuzasadnione?
  • Czy w ogóle Pan nie wnika w zasadność, a jedynie zaobserwował taki fakt?

Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8738
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #85 dnia: Luty 10, 2013, 09:21:34 pm »
Ja niestety jestem w stanie oceniać i analizować tylko to, co zostało napisane, a nie to, co ktoś wyraził niechcący, omyłkowo, nieopatrznie, bo co innego miał na myśli. Co miał na myśli - tego nie wiem i wiedzieć nie mogę.
Co się tyczy homoseksualizmu, to mam tzw. mieszane uczucia. On przeszkadza mi tylko w pewnych zakresach, w których mój sprzeciw jest srogi i fundamentalny: małżeństwo, wychowywanie dzieci, uliczna demonstracja orientacji seksualnej. Pan pyta - ja odpowiadam. C.d.n.
Maźka proszę o trochę dobrej woli. Wciąż porównujesz RÓŻNE sprawy. Jedynym twardym nieobalalnym argumentem płciowości (jeśli on w Europie prawnej jeszcze coś znaczy), jest XX i XY. Jeśli zatem przed sądem powszechnym albo urzędem stanu cywilnego albo Trybunałem Ostatecznym STRASBURSKIM ktoś ma dowieść swej biologicznej płci - załącza wyniki badań DNA.  Ten argument równocześnie na ogół zupełnie nie liczy się praktycznie w relacjach międzyludzkich - gdy ktoś kogoś pokocha (po raz pierwszy prawdziwie...), albo lubi, albo ceni, albo szanuje etc. , etc.
Teraz muszę wrócić do Kasi, bo Ona idzie spać. Wprawdzie 200 km na północ od Ursynowa, ale zawsze...
VOSM
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 11674
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #86 dnia: Luty 10, 2013, 10:00:33 pm »
Co się tyczy homoseksualizmu, to mam tzw. mieszane uczucia. On przeszkadza mi tylko w pewnych zakresach, w których mój sprzeciw jest srogi i fundamentalny: małżeństwo, wychowywanie dzieci, uliczna demonstracja orientacji seksualnej.

Wychowanie dzieci chwilowo zostawmy... Uliczna manifestacja: idzie o trzymanie sie za rece czy szumne, a rozneglizowane, parady? (Te drugie, przyznam, moj smak, a gust substelny tez naruszaja, nie bardziej jednak od zachowan obu stron demonstrujacych podkrzyzowo, krakowskoprzedmiesciowo.) Malzenstwo? Tu zaproponuje dzielenie wlosa na czworo: pytanie bowiem, czy fakt istnienia takich malzenstw wywola w zyciu chocby i 99% ob. Remuszkow szkody, ktore przewaza nad suma spustoszen w zyciu chocby tylko 1% niemi zywotnie zainteresowanych w wypadku braku zgody na nie?

ps. Mnie juz zreszta "StarTrek" musk upral ;):
IGTV - www.igtv.org.uk - Star Trek Gay Edition
Star Trek DS9 - Jadzia Dax & Lenara kiss
Aster and Ro Wedding
« Ostatnia zmiana: Luty 13, 2013, 03:08:46 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2549
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #87 dnia: Luty 11, 2013, 10:19:08 am »
Na dobry początek (i żeby zadowolnić pana Hokusa):
Sedno naszego (polskiego) problemu z gejostwem płci obojga (BTW: czy mówi się "gejka"?) polega na tym, że to, co oni robią, pozostałym sprawia przykrość. I powstaje taka kwestia (między innymi): czy lepiej, żeby było przykro dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom populacji, czy żeby tylko jednemu procentowi? Pan Beylin (z tych Beylinów!) głosi de facto, że dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom: http://wyborcza.pl/1,75968,13372997,Demokracja_i_orientacja_seksualna.html, ja natomiast tak nie uważam.
VOSM

W USA do dzisiaj niektórym białym sprawia przykrość, że ich dzieci muszą uczyć się w szkole razem z czarnymi, a kiedyś było to odczucie powszechne. I tak jak za tamtą przykrością, tak i za Pańską nie stoją jakiekolwiek racjonalne argumenty, tylko zwykłe uprzedzenia wobec inności, połączone nieraz z poczuciem wyższości czy jakiejś lepszości - bo postawienie sprawy w sposób "takim jak ja należą się większe prawa", jest tego właśnie przejawem,  mimo że często nieświadomym.

I proszę nie opowiadać bajek o dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach. Podejrzewam, że i nawet pięćdziesiąt procent byś Pan nie znalazł, szczególnie że dla wielu problem by nie istniał, gdyby nie ta pseudomoralizatroska demagogia. "Przykrość" nie wynika tu z jakichkolwiek przesłanek obiektywnych, ale ze społecznych stereotypów.

Poza tym pisze Pan
Cytuj
Co się tyczy homoseksualizmu, to mam tzw. mieszane uczucia. On przeszkadza mi tylko w pewnych zakresach, w których mój sprzeciw jest srogi i fundamentalny: małżeństwo, wychowywanie dzieci, uliczna demonstracja orientacji seksualnej.

To w czym dokładnie ta przykrość? Skoro nie w tym, że dwóch facetów żyje ze sobą nieformalnie i po cichu, ale w tym, że mogą na to mieć papierek? Więc nie sam fakt homoseksualizmu Pana gorszy, ale to, że ci dwaj będą w społeczeństwie mieć takie same prawa jak Pan.


Stanisław Remuszko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8738
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #88 dnia: Luty 11, 2013, 11:03:28 am »
Szanowny Panie Hokusie, skoro lepiej ode mnie wie Pan, co mi w duszy gra, to i niech tak już zostanie :-)
VOSM
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2426
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Rzeź obyczajowa
« Odpowiedź #89 dnia: Luty 11, 2013, 09:01:54 pm »
Zastanawiam sie, czy to jest jakas zorganizowana, miedzynarodowa akcja ze zmianami w prawie dotyczacymi kwestii homo. W tym samym czasie we Francji, Polsce i UK, nie wiem jak w innych panstwach. Wskazywalo by to na istnienie jakis decyzyjnych centrow ponadnarodowych, albo porozumienie dzialaczy prohomo z roznych krajow.
Ogolnie, a nawet precyzyjnie i szczegolowo, zgadzam sie z Livkiem, odnosnie tego ze zalosne jest wyznaczanie i okreslanie samego siebie przez pryzmat swojej plciowosci i seksualnosci i robienie z tego kwestii spolecznej. To juz wskazywalo by na jakas forme zboczenia, lub co najmniej obsesji.
Sadze, ze cale zamieszanie w temacie jest nakrecane przez polityczne i okolopolityczne srodowiska lewicowe, bardziej nawet niz faktycznych homo (poza dzialaczami gejowskimi). To chyba kwestia koniecznosci posiadania przez lewice proletariatu, na grzbietach ktorego moga dojsc do wladzy. Tradycyjny, robotniczy proletariat nie sprawdza sie do konca i czesto odwraca od ideologii i politykow, wiec trzeba szukac gdzie indziej pokrzywdzonych, ucisnionych i przesladowanych: Kobiety, dzieci, LGBT.
Osobiscie uwazam, ze jesli homo chca miec jakas forme sformalizowania zwiazku, to niech sobie maja. Tylko, na Croma! Nie probujmy tego nazywac malzenstwem, ani nawet porownywac tego.
To Tzoka:
Cytuj
Użył Pan argumentu utylitarystycznego mówiąc, że ograniczenie przykrości odczuwanej przez większość jest pożądanym rozwiązaniem (jeśli źle zrozumiałem, proszę o poprawienie). Ja się z tym zgadzam i powtórzę raz jeszcze, że jeśli ktoś odczuwa przykrość to nie można tego ustawą czy nawet konstytucją zmienić. Ale jednocześnie należy też krytycznie podchodzić do całej sprawy i obnażać bezpodstawność odczuwania takich czy innych negatywnych emocji, o ile oczywiście w istocie są bezpodstawne (a moim zdaniem w przypadku homoseksualizmu tak jest).
jest ciekawe :)  Oznacza bowiem, ze wewnetrzne i osobiste poczucie "przykrosci", czy "nieprzyjemnosci" nalezy weryfikowac jako podstawne/bezpodstawne, sluszne/niesluszne i potepiac, badz pochwalac w zaleznosci od pogladow i odczuc osob trzecich. Jest to kwestia z tego samego worka, co selekcjonowanie i tepienie pogladow, ktore nie sa jedynie sluszne. Bardzo mnie to niepokoi i niepodoba mi sie to, bo to jeden z glownych skladnikow totalitaryzmu. Chyba, ze Tzokowi chodzilo o cos innego zupelnie? Niestety staje sie to coraz czestrza praktyka, takze na gruncie prawa. A najgorsza rzecza jest stworzenie z homo odrebnej grupy ludzi, osobne i odmienne jej traktowanie przez przepisy prawa, w polaczeniu z tym idiotycznym wymyslem "mowy nienawisci" i "przestepstw na tle nienawisci" (hate crime). Nie wiem na jakim etapie jest to w Polsce, ale w UK homo sa wyraznie faworyzowani, jesli dochodzi do konfliktu ideologii homo z np. chrzescijanska i ogolnie cackaja sie z ta sztucznie wyodrebniona grupa jak z jajkiem. Niedawno doprowadzili do likwidacji sieci domow dziecka, prowadzonych przez katolikow swieckich i duchownych. Takie postepki budza gniew i agresje, tyle ze katolicy wydaja sie wykastrowani i niezdolni do walki i poswiecen w imie swoich przekonan.
P.S. Q, zlituj sie! Dopiero zjadlem lancza  :P
A tak w ogole, to zeby nie bylo za powaznie, bo to w koncu tematyka gay:
Joe Rogan Live from the Tabernacle CLIP from the Brand New Standup Special