Brzmi rewelacyjnie.
Jak dla kogo, mój pokrętny mózg jakoś łatwiej przyswajał dziwności kwantówki, niż mechanikę klasyczną

. A teraz wygląda na to, że trzeba będzie przeprosić się ze
starym znajomym pilota Pirxa (i
kolegą od kart androida Daty) - Newtonem.
Trochę o zasadzie najmniejszego działania:
Ładne streszczenie historii jej sformułowania. (Przy okazji przypomnę, że o samej zasadzie coś tam dyskutowaliśmy
w kontekście "Historii twojego życia" Chianga i jej - pokracznej, choć głośnej -
villeneuve'owej ekranizacji.
Nie tylko tu zresztą.)