JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
Cóż, generalnie rzecz biorąc, są to wszystko dywagacje. Po jednej stronie jest, ogólnie mówiąc, "silentium universi" a po drugiej zasada kopernikańska, to znaczy, że materia samoorganizuje się wszędzie tak samo. Z tym, że co do zasady kopernikańskiej samoorganizację materii przekraczającą poziom planetogenezy znamy tylko z jednego przykładu, własnego. Ale nawet z własnego przykładu nie umiemy póki co, wywnioskować, jak konkretnie ta samoorganizacja materii przekroczyła próg życia. Aczkolwiek później jest już lepiej, to znaczy dość dobrze wiadomo, dlaczego dalej od tego progu musiało pójść w zarysach jak poszło, ku nam, klejnotowi stworzenia.
Czasowo jest tak, pomijając pierwociny (ale nie lekceważąc ich), jeśli chodzi o potwierdzanie zasady kopernikańskiej w szczegółach:
- dywagacje, czy wokół innych gwiazd istnieją planety, ucięte przez Wolszczana w 1992, ale dotyczyło to pulsara, więc był to znów przypadek szczególny,
- że gwiazdy ciągu głównego mogą mieć planety potwierdzono w 1995, ale planetą był gazowy olbrzym, prawdopodobnie mało zdatny dla życia,
- że taka gwiazda może mieć przypuszczalnie planetę skalistą w 2011,
- że istnieją "nieukładowe" ciała niebieskie (Oumuamua) 2017
- że istnieją "nieukładowe planety" - obecnie.
Ostatnie przykłady nie mają związku z kwestią pozaziemskiej inteligencji, ale pokazują, że wnioski ogólne się sprawdzają. Otwartym pytaniem jest więc tylko to, czy Ziemia jest przypadkiem szczególnym, czy ogólnym.
Nota bene skoro stawiasz tezę, iż "jednokomórkowe, albo może nawet wielokomórkowe, organizmy mogą występować w wielu układach Drogi Mlecznej" - to tym trudniej twierdzić, a zwłaszcza uzasadnić w oparciu o wiedzę, że nie poszło to dalej (nie wnikając, co w tym cytacie znaczy "jednokomórkowe" czy wielokomórkowe"). To znaczy to akurat jest dość dobrze pokazane, że życie z samej swej istoty "korzystania z zasobów" musi się zmieniać i rozwijać.
Mówimy o badaniach (poszukiwaniu pozaziemskich cywilizacji technicznych) trwających w stosunku do wieku wszechświata co do rzędu wielkości mniej więcej jak wypicie duszkiem ostygłej kawy do 75 lat życia ludzkiego (choć prawdą jest z drugiej strony, że słabnąco w odniesieniu do odległości, ale jednak słuchamy danych tak starych jak początek Wszechświata)...
Cóż, stawiam, że do pomiaru (czyli do odkrycia) kwestia inteligencji pozaziemskiej będzie równie dyskusyjna jak istnienie planet pozasłonecznych do 1992 roku. Mamy jednak stały postęp w czułości obserwatoriów i zręczności astronomów, czego dowodem są daty na powyższej liście.