Pomimo ostrzeżeń - może w tej Sodomie...
Kończę czytać wspomniany tutaj (albo tam) „Kwantechizm” Dragana i muszę powiedzieć, że chyba cierpi on na nadpobudliwość dygresyjną albo ma metodę na zagadanie:
wrzucę rozdział o hipnozie, a potem przemycę parę info o teorii względności – może nie zauważą...a gdyby...to zaraz pogadam o mrówkach
)...i tak to leci, ale czyta się dobrze, a przemycane: porządkuje.
Z tym, że na stronie 229 utknęłam – rzecz o szyfrowaniu kwantowym – w szczególności o kluczach :
Wystarczy, że sekretny klucz zostanie wygenerowany i rozdany obu stronom, z a n i m przesłana zostanie sama informacja. Jeśli klucz zakodowany jest w stanach kwantowych pojedynczych cząstek, nie można go odczytać bez niszczenia bądź modyfikowania go.(...) A zatem każdy niepowołany dostęp do klucza musi pozostawić po sobie wykrywalny ślad. Dopiero wówczas, gdy klucz okaże się nienaruszony, przesyłana zostaje zaszyfrowana informacja(...).Dotąd ok, ale kolejne zdanie:
A jak sprawdzić, czy klucz jest nadal nienaruszony? Wystarczy, że obie strony wspólnie wybiorą kilka losowych fragmentów klucza i odczytają je. Jeśli oba wyniki okażą się identyczne, będzie to oznaczać, że w te fragmenty nikt nie ingerował (...) możemy stuprocentowo bezpiecznie przesyłać sobie zaszyfrowaną informację.A ingerencja w klucz obu stron? W celu wyrywkowego sprawdzenia – nie modyfikuje go?
