In fart I thrust. Takie hasło darmo Muskowi ułożyłem (stać mnie). Zwracam uwagę, jak przemyślnie wieloznaczne. Fart wiadomo co ale też szczęście, a thrust wiadomo co ale też blisko pokładania wiary. Niezależnie od faktu, że prukanie samochodem jest kompletnie bez sensu praktycznego to jednak cały ten roadster też jest bez sensu praktycznego bo nabywcy tego typu gadżetów ten brak nie przeszkadza jakoś. Ogólnie muszę przyznać, że widowisko sprawiło mi chłopięcą radość ale także zmusiło do starczego zastanowienia nad dalszym losem świata.