Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]  (Przeczytany 199571 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4366
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #180 dnia: Sierpień 20, 2012, 01:32:48 pm »
Cytuj
"Ostatnia podróż Ijona Tichego" (1999)
Jest li ona gdzie w sieci?
Bo tego pisma akurat nie kupuję?
Dobrze, że choć sezamki lubię. Więc ...i ostatnią mogę powtórzyć.
A toto co to?
http://ijontichy-nieznany.blog.onet.pl/
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #181 dnia: Sierpień 20, 2012, 02:20:47 pm »
Nie życzy sobie być złapanym w żadną sieć wirtualnej rzeczywistości.
(...)
Cel tych występków jest materialny, finansowy po prostu.
Ilość występków, jakich można się dopuścić z siecią, jest gigantyczna.
Kapitalizm stoi konkurencją...
(...)
Niezbędny będzie dom porządnie ekranowany, komputer do żadnej sieci nie podłączony

Bierzemy już od dawna udział w podobnej grotesce, ale nabiera ona rozpędu.
Samozwrotnie - ta podróż kojarzy się mi nieco z Powrotem z gwiazd
Rozpęd - przeczytałam felieton Orlińskiego (w Dużym Formacie), pt. Pomyśl, zanim polubisz, czyli skutki fejsowych lajków - o przycisku lubię to na facebooku.
(Nie da rady linkować tego felietonu, bo system piano...trzeba płacić:
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,128007,12306929,Pomysl__zanim_polubisz__czyli_skutki_fejsowych_lajkow.html

Rzecz o takim kliku z fejsbuka - ktoś, kto klika sobie w różne stronki i linki na potwierdzenie, że np. zwrócił nań uwagę, coś go tam zatrzymało itp., może zostać wykorzystany jako twarz w...reklamie danego produktu. Taka niema zgoda. Później wyskakuje jako twarz tego produktu w reklamie. Orliński opisuje przypadek Nicka B.:
http://fakty.interia.pl/new-york-times/news/uwazaj-co-lubisz-facebook-moze-to-wykorzystac,1809448,6806
Jeszcze trzeba coś kliknąć, żeby mieć kłopoty, ale być może to kwestia czasu. Uważajcie, którzy używacie kamerek internetowych:
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/668137,Masz-kamerke-w-komputerze-Podgladaja-Cie
Być może brzmi to paranoicznie, ale Gugl przecież też gromadzi dane o nas. Lem kpił, ale kierunek rozwoju netu widział jak najbardziej prawidłowo. Można sobie nie życzyć, nie chcieć, ale możliwości występków wzrastają i są firmy gotowe za to płacić. Ekranowanie...hm?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9473
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #182 dnia: Sierpień 20, 2012, 05:33:57 pm »
Jest li ona gdzie w sieci?
Bo tego pisma akurat nie kupuję?

Rzuć okiem do PM'ów ;).

Więc ...i ostatnią mogę powtórzyć.

Ja bym się przy niej zatrzymał i to nie tyle przy jej warstwie, wiadomo ideolo-komuszej (której sam Lem się potem wstydził), a przy tym, że stanowi ona swoisty rzut okiem z zewnątrz na pewien wycinek naszej ziemskości (ot, Tichy tu Aiem, a Ziemia - Zimą), co zresztą mieści się w tradycji ciągnącej się przez "Listy perskie..." i "Prostaczka" z "Kandydem" (pod pachę), aż po czwartego kinowego "Star Treka" i brednię pt. "Ziemskie dziewczyny są łatwe", w której Goldblum grał. Do "Inwazji z Aldebarana" też tu niedaleko.

Może byśmy się na detalach tego tichego postrzegania USA '54 - i ogólnie Ziemi z grubsza nam współczesnej - na chwilę skupili?

A toto co to?
http://ijontichy-nieznany.blog.onet.pl/

Apokryf jakiś skrajnie apokryficzny, ale to R.E.M., hmm...

Bierzemy już od dawna udział w podobnej grotesce, ale nabiera ona rozpędu.
Samozwrotnie - ta podróż kojarzy się mi nieco z Powrotem z gwiazd

Ano, a jednocześnie zagubiony Tichy przypominał mi w tym samego Lema, który wychynąwszy ze swej merinusowej samotni musiał być niezgorzej zaszokowany, że świat - przy takich możliwościach techn. - poszedł w tak głupim kierunku...

Być może brzmi to paranoicznie, ale Gugl przecież też gromadzi dane o nas. Lem kpił, ale kierunek rozwoju netu widział jak najbardziej prawidłowo. Można sobie nie życzyć, nie chcieć, ale możliwości występków wzrastają i są firmy gotowe za to płacić. Ekranowanie...hm?;)

Czasem mi się zdaje, że życie zmusi nas (tzn. ludzkość) do pójścia w wieszczonym ongis przez tzw. heroiczno-kosmiczną SF kierunku. Tzn., że albo te komputerowe cuda-niewidy zostaną ucywilizowane (jak w "Kosmosie 1999" czy w "Star Treku", gdzie statki czy stacje dom bohaterów stanowiące są skomputeryzowane na wskroś, ale ekscesów większych stąd nie ma), albo - z różnych pobudek, także tych pokrewnych termowemu narzekaniu na wirtualizację odejdzie się od tych technologii w dużym stopniu redukując je do tego co koniecznie potrzebne. (Tu znów przywołam powieść "Kogga z czarnego słońca" Peteckiego, prekursorską bodaj w mierzeniu się z tym tematem).
Tzn. mam nadzieję, że obecna dzicz zostanie w ogród zmieniona, gdy małpy drapieżne się trochę ograną i nauczą z nią żyć. (Po drodze, oczywiście, bydzie wesoło.)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2215
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #183 dnia: Sierpień 21, 2012, 01:41:30 am »
Od Fejsa sie trzymam z dala, ale i tak matrix has me...
Na pewno zauwazyliscie, ze jak sprawdzacie cos do kupienia, to pozniej pojawiaja sie reklamy podobnych produktow, przy przegladaniu zupelnie innych stron. Ja ostatnio zauwazylem niepokojace zjawisko. Kiedy sprawdzam cos na komputerze domowym, to i w pracy wyswietlaja mi sie podobne rzeczy. 2 rozne komputery, 2 rozne miejsca. Niebawem to:
Google Opt Out Feature Lets Users Protect Privacy By Moving To Remote Village
Zaczne chyba wiecej uzywac screwgoogle i hidemyass

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9473
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #184 dnia: Sierpień 21, 2012, 07:55:20 am »
Wracając do "...dwudziestej szóstej..." jeszcze, żeby nie było, że podły Lem atakował niewinnych Amerykanów:
http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1526099,1,wywiad-z-prof-mbb-biskupskim.read
Co zresztą koresponduje ze zdaniem z "Sex wars": "cenzury niby w USA nie ma; myślę wszakże, że działa i jest...".
(Poltycznie, ale w/w "Podróż..." jest w swej najbardziej oczywistej warstwie rozpolityzowana.)

Smutno-zabawne zresztą, że i amerykańskie ataki na Polaków, i polskie na Amerykę były w interesie nadludzko dobrego, nieludzko życzliwego, genialnie uśmiechniętego Stalina (Wielkiego, Wybornego i w ogóle, co mówił głosem nieludzko dobrym gdy lodówki wręczał). Ano divide et impera.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4366
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #185 dnia: Sierpień 21, 2012, 12:31:09 pm »
Cytuj
żeby nie było, że podły Lem atakował niewinnych Amerykanów:
Przewrotne te ataki, jak się dokładniej wczytać...brzmią cokolwiek pochwalnie. Pamiętając o czasach w których  tekst powstał.
Niektóre wyimki:
- ludzie ubrani kolorowo, kolorowi:)
- "wysoko rozwinięta cywilizacja"
- lekarze rozdający pieniądze
- mają nadwyżki żywności
- dbają o bezpieczeństwo obywateli
I najważniejsze.
 - Słowa "potworność", "torturować", kojarzą się myciem, kąpaniem....
   I, może mało delikatną, ale jednak - opieką lekarską.
- więzienie śledcze, taaka opresja - w której książki można pisać.
Polakom A.D. 1953/54, te tortury, opresje i inne potworności, zapewne kojarzyły się inaczej. Mogliby się nawet uśmiać - z takich strachów.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 21, 2012, 12:33:17 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #186 dnia: Sierpień 21, 2012, 02:12:53 pm »
Czasem mi się zdaje, że życie zmusi nas (tzn. ludzkość) do pójścia w wieszczonym ongis przez tzw. heroiczno-kosmiczną SF kierunku. Tzn., że albo te komputerowe cuda-niewidy zostaną ucywilizowane (jak w "Kosmosie 1999" czy w "Star Treku", gdzie statki czy stacje dom bohaterów stanowiące są skomputeryzowane na wskroś, ale ekscesów większych stąd nie ma), albo - z różnych pobudek, także tych pokrewnych termowemu narzekaniu na wirtualizację odejdzie się od tych technologii w dużym stopniu redukując je do tego co koniecznie potrzebne. (Tu znów przywołam powieść "Kogga z czarnego słońca" Peteckiego, prekursorską bodaj w mierzeniu się z tym tematem).
Tzn. mam nadzieję, że obecna dzicz zostanie w ogród zmieniona, gdy małpy drapieżne się trochę ograną i nauczą z nią żyć. (Po drodze, oczywiście, bydzie wesoło.)
Hmm...nie sądzę by to była tak prosta alternatywa: cuda komputerowe ucywilizowane (co to właściwie - konkretnie - ma znaczyć?), albo redukcja technologii do niezbędnego.
Pierwsze - jak to nie ma ekscesów? Są, jeno już nie o zasięgu jednostkowym, a kosmicznym - coś jak nie człek, a Historia;)
Drugie - chociażby dlatego, że w tym "niezbędnym" także może być instalowane oprogramowanie, którego sobie nie życzymy. Może zostaje więc całkowite odcięcie;)
Jaka dzicz, w jaki ogród? I czego małpy z brzytwą mają się nauczyć?
Tak, jak człeki nie są zgodne, jednorodne, tożsame, tak nie ma - wg mnie - mowy o jakimś Edenie netowym. A wręcz przeciwnie. Chyba, że cenzura, zakazy, cięcie...brrr.

Na pewno zauwazyliscie, ze jak sprawdzacie cos do kupienia, to pozniej pojawiaja sie reklamy podobnych produktow, przy przegladaniu zupelnie innych stron.
Dokładnie, tzw. personalizacja w Guglu. Ale chyba można wyłączyć, blokując cookies. Sęk w tym, że korzystając z jakiegoś programu, urządzenia itd. nie dostajesz info - wyłącz to i to, bo śledzimy każdy Twój krok...a później będziemy ułatwiać Ci życie podsuwając to, czego wg nas potrzebujesz/szukasz. Takie uszczęśliwianie na siłę. Już było.

Wracając do "...dwudziestej szóstej..." jeszcze, żeby nie było, że podły Lem atakował niewinnych Amerykanów
Przewrotne te ataki, jak się dokładniej wczytać...brzmią cokolwiek pochwalnie. Pamiętając o czasach w których  tekst powstał.
Mnie zostaje z tej podróży obraz paranoi - ta przepytywanka o zagrożeniu płynącym z Raszy. Lepiej wietrzyć wroga wszędzie i pozorować jego ataki, niż dać się zaanektować, zaskoczyć?
Chociaż...w pewien sposób łączy się to z Abecadłem Miłosza.
Duncan: (...) w 1961 bodaj roku. Wtedy odwiedził Berkeley jakiś ważny sowietczyk, bodaj reżyser filmowy, i nasz Wydział Literatur Słowiańskich postanowił go ufetować. Zabrano go więc do sąsiedniej modnej miejscowości Tiburon, a tam na kolację do najwytworniejszej restauracji. Jej wytworność zasadzała się w tym, że nie było elektryczności i oświetlenie dawały umieszczone na stołach lampy naftowe. Wewnętrznie chichotałem odtwarzając sobie mysli Rosjanina: - "Wot, głupyje Amerykancy", który przecie był świadomy, jakim skarbem dla izbuszek jego kraju była elektryczność.
Ważne też różnice w postrzeganiu rzeczywistości Wschodniej na Zachodzie i odwrotnie. I wynikające stąd nieporozumienia.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4366
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #187 dnia: Sierpień 21, 2012, 08:15:15 pm »
Cytuj
Lepiej wietrzyć wroga wszędzie i pozorować jego ataki, niż dać się zaanektować, zaskoczyć?
Tzn. wróg był, realny. Po utracie Chin zwłaszcza, histeria też była. Jak zawsze ktoś podkręcał, ktoś kręcił na tym własne lody. Trudno jednoznacznie potępić maccarthyzm.
Zwłaszcza po czymś takim:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Venona
Fragmencik:
 Zidentyfikowani agenci
W depeszach częściowo lub w całości odszyfrowanych wymieniano ponad 200 osób, które NKWD lub GRU traktowały jako kontakty, m.in. Alesa, radzieckiego agenta w otoczeniu Franklina Delano Roosevelta na konferencji jałtańskiej. Odszyfrowany tekst informował ponadto, iż Ales pracował dla wywiadu radzieckiego od 1935 roku. Dalsze cząstkowe informacje pozwoliły zidentyfikować go jako Algera Hissa. Libierałem i Antieną okazało się małżeństwo Ethel Rosenberg i Julius Rosenberg. W telegramach opisano tajną działalność ich oraz Klausa Fuchsa, Davida Greenglasa i jego żony Ruth oraz Harry'ego Golda. Dopiero w 1995 roku ustalono, iż zagadkowy kryptonim Mlad nosił fizyk atomowy Theodore Alvin Hall. Pozostałych agentów tzw. siatki szpiegów atomowych nie udało się zdekonspirować. Potwierdzono natomiast, iż kierował nią Leonid Kwasnikow, który posługiwał się pseudonimem Anton. Pod pseudonimem Albert krył się Icchak Abdułowicz Achmerow, radziecki oficer wywiadu, który spędził w USA dwie kadencje nielegała i podawał się czasami za handlarza odzieżą. Achmerow używał wielu pseudonimów, występował m.in. jako William, Greinke, Michael Green i Michael Ademec. Achmerow był szefem siatek nielegałów w USA, aż do czasu kiedy został zastąpiony przez Wiliama Gienrichowicza Fishera, znanego bardziej pod nazwiskiem podczas swojego aresztowania w 1957 roku, jako Rudolf Abel. Dekryptaże ujawniły rozmiary powiązań radzieckiego wywiadu z Komunistyczną Partią Stanów Zjednoczonych, jak też metody działania siatek szpiegowskich funkcjonujących pod przykrywką konsulatów, biur radcy handlowego, agencji prasowej TASS, misji handlowej Amtorg oraz inspekcji rzekomo nadzorujących produkcję materiału wojennego dla ZSRR. W opisie operacji Venona pochodzącym z 1997 roku pracownicy amerykańskiego wywiadu podali, że w wyniku analizy depesz określono tożsamość 115 Amerykanów, pracujących na rzecz wywiadu radzieckiego. Ponadto poznano pseudonimy 100 innych agentów. Działające bardzo skutecznie od 1924 roku w USA NKWD (do 1934 r. – OGPU) odnosiło takie sukcesy przy rekrutowaniu Amerykanów, że, jak zostało to określone w jednej z depesz, stworzono plan, choć nie wprowadzono go w życie, aby na rzecz radzieckiego wywiadu pozyskać pierwszą damę Eleanor Roosevelt. Był pomysł nawiązania z nią kontaktu przez żonę Wasilija Zarubina, rezydenta NKWD w Nowym Jorku.

Zagrożenie więc było, histeria może niewspółmierna.
Teraz podobnie zresztą , histeria na tle "wojny z terroryzmem". Widać demokracje, nawet fasadowe mają taką alergię. :)
Jeszcze jedno fajne zdanie - "Merkan - byłem tam miesiąc temu; oni nie urządzają żadnych ćwiczeń".
Był tam  :)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 21, 2012, 08:18:03 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #188 dnia: Sierpień 22, 2012, 12:28:17 am »
Tzn. wróg był, realny.
Jasne liv. Ja, sytuację opisaną w tej podróży, potraktowałam raczej uniwersalnie i z przymrużeniem -  zawsze jest wróg, ćwiczenia wojskowe, zagrożenie (realne albo urojone, bo wróg musi być), zapętlenie dyplomatyczne, paradoks i rozjeżdżanie się deklaracji z czynami i rzeczywistym stanem rzeczy - stąd m.in. szpiegostwo w cenie. To wcale nie jest charakterystyczne jeno dla tamtych  czasów. Stąd ta paranoja, która ciągnie się latami, w różnych konfiguracjach.

Gdyby podejść poważnie i przyjąć, że ta podróż jest o Komisji do Badania Działalności Antyamerykańskiej, to histeria była i nie wystarczy wspomnieć o szpiegach, czarnych listach, ale o sytuacji międzynarodowej, nastrojach w Europie (lata po wojnie), Imperium i jego misji dziejowej itd.
Z tym, że nie odbierałbym tej  26 - jak napisał Q: Lem komunistyczno - antyamerykański. Ja nie widzę tutaj, że podły Lem atakował niewinnych Amerykanów i w domyśle: wychwalał pokojowo nastawioną, bezbronną  Raszę. Absolutnie.
Raczej uniwersalna pętelka: Widocznie logika, jakiej używacie, jest inna od ziemskiej. 
Ot, polityka;)
Nie tylko Amerykańska.

Cytuj
Był tam  :)
Pewnie na wycieczce z lokalnego biura podróży;)
A propos - wiecie, że podróż własnym samochodem do Raszy, Ukrainy, Białorusi jest przez polskich ubezpieczycieli wyłączona z odpowiedzialności? AC nie obowiązuje na tamtych terenach. Ani złotówki za skradziony samochód. Wietrzą?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4366
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #189 dnia: Sierpień 22, 2012, 02:47:15 pm »
Cytuj
A propos - wiecie, że podróż własnym samochodem do Raszy, Ukrainy, Białorusi jest przez polskich ubezpieczycieli wyłączona z odpowiedzialności? AC nie obowiązuje na tamtych terenach. Ani złotówki za skradziony samochód. Wietrzą?;)
Histeryzują  ;)
    Znajomy był na Ukrainie, autem. Chwali. Drogi główne nie gorsze.
 Milicjanci? - tak. Bezpruderyjnie proponują wziątkę. Nie bez powodu, cośtam trzeba przekroczyć. Ale wziątka symboliczna, rzędu 20 zł. To może lepsi? :)

Z ciekawych doświadczeń - wynaleźli "nowy sposób zarabiania pieniędzy". ;)
Piękny banner z hotelem dla przyjezdnych zapadników. Też pięknym, jak to z obrazka.
Zachodnie klimaty.
I numer telefonu.
...Tak, są miejsca - pokieruję... i tak kieruje, jak długo się da. A da się długo, jak ktoś stęskniony za jewropejskim standardem. W końcu się dojeżdża.
Na plac budowy.
Tego hotelu.
Banner oczywiście wita gości (przyszłych) -  prowadzący się rozłącza.
 Doprowadził przecież. ;D
I jeszcze to, pokoje z klimatyzacją u prywatnych? Jakże, są.
Na miejscu gosposia otwiera starą lodówkę w której - wentylator.
Poza tym, cudownie - jak mówią.

Zacząłem ostatnią...też cudem objawioną :)
Pierwsze skojarzenie:

    W Pacanowie kozy kują
    więc Koziołek, mądra głowa,
    błąka się po całym świecie,
    aby dojść do Pacanowa.

    Właśnie nową zaczął podróż,
    by ją skończyć w Pacanowie.
    A co przeżył i co widział
    film ten wszystko wam opowie.

    Westchnął cicho nasz koziołek
    i znów poszedł biedaczysko
    po szerokim szukać świecie
    tego co jest bardzo blisko.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 22, 2012, 06:46:19 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9473
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #190 dnia: Sierpień 23, 2012, 01:45:10 am »
A mnie w tej "... dwudziestej szóstej..." chyba najbardziej uderzyło jednak jak łatwo Tichy (nawet jeśli przyjąć, że jest z Bloku Wschodniego i tej Merki nie zna) sam sobie wmówił, że ma do czynienia z obcoplanetarną Obcością.

Jednym słowem:
1. ile może autosugestia (acz powiazana z tym, że świat Tichego jednak dość startrekowy, humanoidów bowiem pełny),
2. jak dziwny nadzwyczaj jest ludzki obyczaj, gdy tak nań choć na chwilę z dystansu badacza spojrzeć...

Uderzyło mnie też (ba: walnęło ;)), że w swych licznych podróżach Tichy największego poczucia egzotyki doświadczył właśnie na Ziemi...

ps. byli zresztą jeszcze jedni co z gwiazd do Merki trafili:
Spock pwns a punk
I mało nie zostali uznani za szpiegujących dla Raszy:
Nuclear Wessels SCENE - Star Trek 4: The Voyage Home MOVIE (1986) - HD
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9473
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #191 dnia: Sierpień 23, 2012, 01:23:13 pm »
Jeszcze a'propos:
Hmm...nie sądzę by to była tak prosta alternatywa: cuda komputerowe ucywilizowane (co to właściwie - konkretnie - ma znaczyć?), albo redukcja technologii do niezbędnego.
Pierwsze - jak to nie ma ekscesów? Są, jeno już nie o zasięgu jednostkowym, a kosmicznym - coś jak nie człek, a Historia;)
Drugie - chociażby dlatego, że w tym "niezbędnym" także może być instalowane oprogramowanie, którego sobie nie życzymy. Może zostaje więc całkowite odcięcie;)
Jaka dzicz, w jaki ogród? I czego małpy z brzytwą mają się nauczyć?
Tak, jak człeki nie są zgodne, jednorodne, tożsame, tak nie ma - wg mnie - mowy o jakimś Edenie netowym. A wręcz przeciwnie. Chyba, że cenzura, zakazy, cięcie...brrr.

Nie bardzo wiem co Ci na to odpisać... Znów się zaczyna się bowiem pytanie "od kiedy łysy jest łysy?" ;). Nie sądzę, by się ściśle o tym dało. Co znaczy "ucywilizować net" albo "korzystać mądrze z technologii"? (Kiedy zaczyna się głupie korzystanie i czemu od ceber-seksu? ;) )
Aliści jest jednak różnica między korzystaniem mądrym, a głupim, łatwozauważalna, acz trudnodefiniowalna ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #192 dnia: Sierpień 23, 2012, 01:50:06 pm »
Histeryzują  ;)
Też tak myślę. Też mnię doszły słuchy, że jest oki (chociaż o takim telemarketingu - nie;) ).
U nas też proponują bezpuderyjnie - nawet mają długopisy bez wkładów - do kwitowania.
Ten Matołek - zapomniałam, że taki głęboki;)

A mnie w tej "... dwudziestej szóstej..." chyba najbardziej uderzyło jednak jak łatwo Tichy (nawet jeśli przyjąć, że jest z Bloku Wschodniego i tej Merki nie zna) sam sobie wmówił, że ma do czynienia z obcoplanetarną Obcością.
Bo to były dwa światy. Porównaj sobie filmy z tamtych lat - zwykłe domy hamerykańskie z lat 50 -70 i np. - jak pisał Jarry - te w w Polsce czyli nigdzie;)
Nie mówiąc o Raszyjskich odległych terenach...
Q? A co się temu Spocku stało? Wygląda jak  L. Nielsen z nagiej szklanki;)

Nie bardzo wiem co Ci na to odpisać... Znów się zaczyna się bowiem pytanie "od kiedy łysy jest łysy?" ;). Nie sądzę, by się ściśle o tym dało. Co znaczy "ucywilizować net" albo "korzystać mądrze z technologii"? (Kiedy zaczyna się głupie korzystanie i czemu od ceber-seksu? ;) )
Aliści jest jednak różnica między korzystaniem mądrym, a głupim, łatwozauważalna, acz trudnodefiniowalna ;).
Otosięmiwłaśnie...intuicyjnie?;)


Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4366
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #193 dnia: Sierpień 23, 2012, 01:58:04 pm »
Cytuj
"od kiedy łysy jest łysy?"
Od momentu, gdy niechcący zerknie w lustro... i zauważy. :)
Cytuj
A mnie w tej "... dwudziestej szóstej..." chyba najbardziej uderzyło jednak jak łatwo Tichy (nawet jeśli przyjąć, że jest z Bloku Wschodniego i tej Merki nie zna) sam sobie wmówił, że ma do czynienia z obcoplanetarną Obcością.
Po piętnastu latach - miał prawo się dziwić. Nb. odjąwszy owe 15 od daty wydania, wychodzi, że opuścił Ziemię w 1939.
W ostatniej nowszej -
Zwrócił uwagę wątek antyrozrodczy. Problemem przeludnienia, który próbuje rozwiązać się oddzieleniem seksu od dzieciosprawstwa. Silnie przypomniał się inny pan, który już w wczesnych 60-tych drążył temat.
Dość ciekawie.
http://czytelnia.onet.pl/0,4007,0,1,nowosci.html
Widzicie ten tren...d?
Oraz atakże, tak wyraźnie zarysowanym motywem starobiblijnym.
 Przejrzałem tego Dawida - niezły gagatek był. 8)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2012, 02:00:48 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9473
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Dzienniki gwiazdowe]
« Odpowiedź #194 dnia: Sierpień 23, 2012, 02:49:32 pm »
Bo to były dwa światy. Porównaj sobie filmy z tamtych lat - zwykłe domy hamerykańskie z lat 50 -70 i np. - jak pisał Jarry - te w w Polsce czyli nigdzie;)
Nie mówiąc o Raszyjskich odległych terenach...

Nieno, ja temu nie przeczę... Zresztą to jest taka trochę (auto)demaskacja SF mimochodem (nie wiem: celowa? mimowolna?) że wszystkie te obcoświatowe spejsoperowe społeczności zawsze są w sumie ubogim, przerobionym, odbiciem ziemskiej egzotyki (co zresztą autorzy sami mimo woli przyznają, np. Brinowi wypsło się, że jeden jego Łopcy kalafior ma maniery mandaryna).

Q? A co się temu Spocku stało? Wygląda jak  L. Nielsen z nagiej szklanki;)

A to jest raz na komediowo (był ten film - jako z cyklu jedyny zresztą - i w rodzimych kinach emitowan). Szata je niby narodowa (nosił ją z okazji niedawnego zmartwychwstania - nie pytaj, nawet mnie przerasta stopień kretyństw ładowanych czasami do "ST"), a opaska miała zasłaniać uszy. Cafli się zaś do Merki '84 wieloraby... wróć... wieloryby ratować.  Film zresztą nawet niezły, jak łykasz konwencję campowej komedii.

Otosięmiwłaśnie...intuicyjnie?;)

Nienie, ola, na Poincarégo mnie nie nawrócisz. Schowam się jak zwykle za fuzzy logic ;).

W ostatniej nowszej -
Zwrócił uwagę

Mnie tu znów zwróciło uwagę ładowanie anglicyzmów i oznak burżujskiego, merkańskiego luksusu (znaczy: prawdziwy je znał, a apokryficzny nie?), czułem się trochę jak oglądając "07 zgłoś się", gdzie Borewicz na Bonda był robiony. Nie wiem, czy to miał być mistrzowy akces do nowych czasów ostentacyjny (jak tak, to trochę niezręcznie, jak na Lema), czy uklon w kierunku pisma, które ów tekst pomieściło, czy kpina na jeden (oba?) z powyższych upozowana.

W każdym... trochę odstawało, choć już w "Wizji..." i "Pokoju..." Tichemu świat zachodni obcy nie był (zamki w Szwajcarii, Cap Canaveral, LEM...). Trochę się poczułem jak bym jeden z amerykańskich kawałków SF czytał (albo Dukaja, co w "Czarnych oceanach" merkańskie salony odwiedzać kazał), nie Lema (choć wnioski w tym typowo lemowskie), bo jakoś ten gnijący imperialuncio do mistrzowych dzieł niepasowny...
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2012, 03:04:48 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki